Zasiedziałem się do późna na zbiorniku z nadzieją, że po zmierzchu mętnooki ruszy na łowy. Niestety setki wykonanych rzutów nie przyniosły brania. Włożyłem kij i plecak do bagażnika i odpaliłem pojazd. Wracam do domu na skróty po drodze przejeżdżam obok stawów, jadę wolno i na pierwszym widzę palącą się świeczkę (siedzą amatorzy nocnych połowów), przejeżdżam już ostatni zbiornik i coś każe mi zajechać na parking i zaglądnąć na wodę. Ulica oświetlona, stawiam pojazd na zajeździe i idę popatrzeć na ...
Zestaw z bezpiecznym klipsem. Jak wiadomo, poza pogonią za liczbą, jaką niewątpliwie są kilogramy złowionych miśków. Nas, jako wędkarzy łowiących karpie interesuje również kondycja i zdrowie naszych pupili. Niewątpliwie, obecne zestawy są coraz to bardziej ulepszane, tak aby jak najmniej raniły ryby. Jednym z takich czynników, było stworzenie bezpiecznego klipsa, znanego również jako "Safety clips". Na czym polega ta cała "bezpieczność" bezpiecznego ...
Updated 17-05-2012 at 16:08 by Mateusz91
Parkuję pojazd pod drzewem w cieniu, nie będzie tak nagrzany po wędkowaniu. Zakładam woderki i idę na przeciwległą stronę urokliwego zbiornika. Zaplanowałem dzisiaj dokładne obrzucanie wybranego fragmentu brzegu. Mnóstwo ludzi depta tamtą stronę, ale nie widziałem by ktoś miał jakieś wyniki. A linia brzegowa nierówna, bardzo urozmaicona więc powinien drapieżnik szukać właśnie tam swoich miejsc. Po drodze płoszę jastrzębia, który spożywał posiłek, albo też dobijał ofiarę w wysokich trawach. Schodzę ...
Już we wtorek przed nami kolejna "majówka". Dla wielu z nas wędkarski sezon rozkręci się na dobre. Niektóre gatunki ryb kończą okres ochronny i będzie można na nie zapolować. Zwykle na "majówce" chodziłem nad Wisłokiem bądź innym kawałkiem wody w poszukiwaniu szczupaka. Oczywiście z różnym skutkiem. W tym roku chcę spróbować czegoś nowego, a mianowicie będę próbował złowić bolenia. Przez ostatnie lata, ta ryba wydawała mi się nieosiągalna. Czasami ...
Postanawiam spenetrować dłuższy odcinek rzeki, a szczególnie skupić się przy jej trzech dopływach szukając pstrągów. Łapię więc okazję i jadę za „piwo” do najbliższego mostu. Kierowca zatrzymuje się przy samym moście „szerokiej drogi”, ja schodzę pod most, przebieram wodery, szykuję wędkę i w dół rzeki. Przede mną ładny kawał drogi. Pól dnia wędkowania. Pierwsze napotkane miejsce już „śmierdzi rybami”. Rzucam z prądm prowadząc błystkę wzdłuż brzegu, za drugim ...