• DRAPIEŻNIK Z GRUNTU

    Przedstawię w kilku zdaniach budowę zestawów jakie stosuję łowiąc drapieżniki z gruntu. Będą to dwa zestawy, pierwszy kiedy łowię na zbiornikach a drugi do połowu na rzece.

    ZBIORNIKI


    Kije i kołowrotki karpiowe z nawiniętą żyłką 0.35mm. przyponem strzałowym długości 20m z plecionki 0.32mm lub żyłki mono 0.45mm w zależności od warunków na danym łowisku. Dlaczego tak "ciężko"? Po pierwsze z możliwości "zagustowania" w mojej przynęcie przez suma a po drugie aby móc posłać zestaw z ciężarkiem 110g na dalszą odległość, kiedy łowię z rzutu.

    Sam zestaw wygląda następująco:

    Z rzutu(1). Ciężarek 110g, centryczny (lepiej się zarzuca i mniejsze prawdopodobieństwo poplątania zestawu), koralik, agrafka, koszulka silikonowa zabezpieczająca, przypon wolframowy długości 35-40cm lub fluocarbonowy 0.55mm, podwójna kotwiczka albo hak Owner 2/0 z szerokim łukiem kolankowym.


    Z wywózki (2). Zestaw podobny tylko ciężarek 170-200g z krętlikiem, do tego bezpieczny klips Foxa i przypon długości 40-50cm.


    Jako "trupka" w 90% stosuję uklejki, które przewlekam igłą przez pyszczek, przebijając ją jednym z grotów kotwiczki przy ogonie a drugi pozostawiam na wierzchu. Ten sposób zbrojenia daje mi pewność, że przynęta nie spadnie z haka podczas rzutu a także możliwość wielokrotnego użycia i wyholowania więcej niż jednej ryby. Hamulec wolnego biegu kołowrotka ustawiam na minimum i podwieszam lekką bombkę sygnalizacyjną. Brania sandacza są różne, bombka lekko się przesunie w dół aby po chwili powędrować pod kij i wysunąć kilka metrów żyłki ze szpuli, chwila przerwy i powtórka. Innym razem będzie to szybka "jazda" z kołowrotka - tak bierze duży sandacz albo sum. Z zacięciem nie czekam długo, kilkanaście sekund wystarczy, zmniejsza to w dużym stopniu ryzyko że żyłka wyciągana przez sandacza zaczepi o wystający kamień lub patyk i tym samym drapieżnik wypluje naszą przynętę.


    Na nic się zda dobry sprzęt i odpowiednio zbudowany zestaw końcowy gdy źle wybierzemy miejsce połowu. Na co zwrócić uwagę przy wyborze sandaczowej miejscówki? Teorii jest wiele. Ja wybieram miejsca z dnem twardym , piaszczystym lub kamienistym najlepiej w okolicach zawadów lub karczowisk ale nie koniecznie. Jestem zwolennikiem teorii że sandacze w nocy żerują blisko brzegu i w większości przypadków takich miejscówek szukam czyli w zasięgu rzutu. Stosuję także mały trick a mianowicie po zarzuceniu zestawów w ich okolice posyłam kilka kul z drobnej zanęty smużącej w celu przyciągnięcia w ten rejon drobnicy. Metoda prosta i skuteczna w dużym stopniu podnosząca nasze szanse na złowienie sandaczy.

    Od dobrych kilku lat wędkuję także na nie wielkiej żwirowni gdzie dno pokryte jest dużą ilością glonów. W takiej sytuacji niezbędne jest podniesienie nad dno (20-30cm) naszego trupka. Sposób chyba wszystkim znany i często stosowany a mianowicie popularny styropian. Kiedy ilość glonów na dnie nie jest duża, stosuję często na przynętę filet z dowolnej ryby, przeszywając go kilkakrotnie a dla uniknięcia zaplątania się haczyka o glony na jego grot zakładam piankę rozpuszczalną, którą stosuję w karpiarstwie. Pianka jest bardzo lekka i "ustawia" filet haczykiem do góry.

    RZEKA

    Z goła inny sposób łowienia na "trupka" stosuję na rzece. Zabieram ze sobą dwa feedery i łowię na "sztywno". Żyłka 0.25-0.28mm, przypon strzałowy (dla pewności) z żyłki mono 0 30mm, gruszkowaty ciężarek z krętlikiem (mniej się klinuje w kamieniach), gramatura w zależności do uciągu wody, bezpieczny klips, agrafka, przypon z plecionki lub fluocarbonu długości 40cm, podwójna kotwiczka.

    Jako przynęta, tradycyjnie uklejka, zbrojona tak jak powyżej z tą tylko różnicą że łowiąc na rzece do brzucha uklejki wkładam niewielką ilość styropianu. Ilość styropianu tak dobieram aby nurt rzeki podnosił uklejkę z dna co jakiś czas. Często zbrojąc "trupka" odcinam mu głowę, daje to dodatkowo efekt wabiący. Jako miejsce połowu wybieram pogranicze nurtu z twardym dnem i wolno płynącej wody. Dobrymi miejscami są również okolice kamienistych i faszynowych opasek. Kije ustawiam pionowo tak jak bym łowił na koszyk. Każde branie zacinam natychmiast. Metoda ta ma jedną wadę a mianowicie trzeba cały czas siedzieć przy kijach i obserwować szczytówkę ale jest metodą skuteczną. Aby nie męczyć oczu ciągłym gapieniem się w szczytówkę, często zakładam małe dzwoneczki. Częstymi przyłowami są ładne klenie i jazie czasami sumy a na jesień miętusy. I tutaj mała uwaga. Gdy wybieracie się na późnojesienne wędkowanie na "trupka" w rzece, nie zapomnijcie o przygotowaniu kilku przyponów na zapas. Miętus często od razu połyka naszą przynętę, wiązanie kolejnego przyponu kiedy temperatura w nocy jest niska a w dodatku do latarki nie należy do przyjemnych. No i termos gorącej herbaty z "wkładką" też się przyda. Albo odwrotnie?

    Jakie rybki stosować wybierając się na nocną zasiadkę. Oczywiście wszystkie na jakie pozwala RAPR. Moją ulubioną jest, tak jak wyżej napisałem, uklejka. Jestem zwolennikiem teorii selektywności przynęt do wielkości łowionych ryb ( to z karpiarstwa) dla tego staram sie stosować jak największe uklejki co nie znaczy że taką przynętą nie zainteresuje się niewymiarowy drapieżnik ale szanse na to są oczywiście mniejsze.

    Na koniec namawiam wszystkich do w miarę szybkiego zacinania brań. Często obserwowałem jak nie którzy wyczekują z zacięciem do granic możliwości tylko dla tego aby nie "spudłować" brania. Później okazuje się że na końcu zestawu uwiesił się niewymiarowy sandacz a przynętę ma już praktycznie w żołądku. Sytuacja nie ciekawa i dylemat "moralny" co z taką rybą zrobić pewny. Reszty domyślcie się sami.


    autor z sandaczem złowionym na "trupka"

    @rapala
    robbox4 i szuwar7 Lubią to.
    Komentarzy 3 Komentarzy
    1. Avatar kriko
      kriko -
      Dobry opis
    1. Avatar buchu
      buchu -
      Dzięki za podszkolenie . Świetne
    1. Avatar szuwar7
      szuwar7 -
      świetny