Skocz do zawartości

Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Ostatnia godzina
  2. Sprzedam zestaw woblerów pstragowych jak na zdjęciu. Wszystkie nowe- stan idealny. Cena 90 zł plus wysyłka ewentualnie odbiór Stalowa Wola.
  3. Dlatego ja jeżdżę w Beskid Niski - cisza, spokój, brak" turystów ". Góry trochę niższe ale też mają swój urok.
  4. Dzisiaj
  5. Pstragi podobno byly kupione z prywatnych srodkow i kolo lucio lowca tez cos dorzucilo .Pstragi sa tam w wiekszosci lowione na splawik wiec pewnie czesto przyneta jest gleboko zazarta i pstragi poprostu zdychaja , w poniedzialek widzialem 2 martwe unoszace sie na lustrze wody .napewno czesc pstragow z poprzedniogo roku przezyla bo slyszalem wielokrotnie o lowionych pstragach rozmjar wiekszych niz standardowe .
  6. http://www.pzw.org.pl/pzwkrosno/wiadomosci/180856/63/uchwala_1122018_skladki_i_zasady_wedkowania_na_2019_rok
  7. Klimat "Chatki Puchatka" niestety już dawno się skończył. Od jakiegoś czasu, tłumy chcących sobie strzelić selfie, hałas i kolejka przed Toy Toy'em. W ogóle wysokie Bieszczady tracą swój urok, szczególnie na wakacjach i początkiem jesieni, cóż, takie czasy..
  8. A ja mam takie pytanko skoro to jest łowisko no kill a co roku puszcza się ileś tam szt pstrągów to gdzie one są skoro to jest łowisko złów i wypuść.Czy to nie jest zwykła niegospodarność bo takowe zbiorniki zarybia się z środków własnych koła opiekującym się tymi zbiornikami o ile się nie mylę
  9. Witam! Pewna epoka się kończy... https://esanok.pl/2019/bieszczady-wielki-remont-chatki-puchatka-kiedy-przetarg-zobacz-wizualizacje-00e8po.html?fbclid=IwAR3b3jy9HsbNrBSzdOc96OeYiNfcMLWaoaBdRJlzq9TTckZO7kRVi2EKkzM
  10. Gratuluję wyjazdu, pozwoliłem sobie przenieść post do działu Artykuły.
  11. Panowie, jaka opłata na PZW Krosno w tym roku? Na Rzeszowie mało się dzieje
  12. Szczerze zazdroszczę zajebistego wyjazdu no i gratuluję pięknego wędkowania
  13. A jednak skrobnąłeś kilka słów.. Okoliczności przyrody i ryby miazga !!! Pozazdrościć A teraz czekają Cię polskie realia hehe
  14. Witam, sprzedam nowe wodery Vision Tank. Rozmiar M. Cena 730 zł z wysyłką Pozdrawiam
  15. Jasna sprawa, przypadek był o tyle specyficzny, że mi padł telefon, a obecny nad wodą koleżka stwierdził, że i tak nie zdążą przyjechać więc nigdzie dzwonił nie będzie. Pozostało więc zedrzeć ryja na gości
  16. Krótka relacja z wyjazdu do Nowej Zelandii. Nie był to wypad typowo wędkarski, pierwsze dwa tygodnie to sprawy związane z praca, kolejne dwa to zwiedzanie północnej wyspy z małżonką. Niemniej jednak starałem się wygospodarować dostępny czas najlepiej jak mogłem. Do sprzętu podszedłem minimalistycznie i bez fajerwerków. Wziąłem jedną wędkę muchową i jeden spinning. Nastawiałem się głównie na muchę, przede wszystkim dlatego że to moja ulubiona metoda, ale również z tego względu, że wiele interesujących mnie łowisk dopuszcza tylko tą metodę. Do tego spinning na wszelki wypadek, głównie z myślą o jeziorach. Na początku chodziłem z dwiema wędkami, jednak szybko zostałem przy samej muchówce. Spinning okazał się w moim wydaniu mało przydatny. Nie wiem dlaczego.. woblery były dobre w wyciąganiu sporych klocków z dołków jednak nie miałem na nie ani jednego ataku. Obrotówka była skuteczniejsza, jednak łowiła małe ryby.. Skończyło się więc tak jak w sumie planowałem, czyli z wędką muchową. Wycieczka oczywiście była też poprzedzona dogłębnym studiowaniem dostępnych informacji na temat tego gdzie łowić? kiedy? co? i na co? Nie chciałem żeby przydarzyły mi się jakieś wpadki, ale i tak nie obyło bez paru. Najgorszym utrudnieniem okazał się dla mnie dostęp do wody. Traciłem dużo cennego czasu na szukaniu odpowiedniego miejsca, które nie było szczelnie zagrodzone i umożliwiało łowienie z czystym sumieniem bez naruszania czyjejś prywatnej ziemi. Podobno właściciele nie robią problemów z przejściem przez ich teren, ale wymagane jest ich pozwolenie. Niestety trzeba jeszcze wiedzieć kogo zapytać. Jechałem tam z pewnymi obawami, czy na pewno poradzę sobie w nieznanej wodzie z bardzo ograniczonym czasem, na szczęście wracałem zadowolony. Choć obawy nie były zupełnie bezpodstawne. Woda była najczęściej krystalicznie czysta, ryby mądre, ostrożne i wybredne. Spotkany Kanadyjczyk z Kolumbii Brytyjskiej stwierdził że zupełnie nie może się dostosować do tutejszego łowienia, przez tydzień nie złowił żadnej ryby. Trochę z racji swojej natury chciałem odwiedzić jak najwięcej łowisk. Oczywiście nie był to cel sam w sobie, ale dzięki ilości ciekawej wody mogłem przebierać w kolejnych, licząc w duchu na ciekawe wyniki. W ten sposób trafiałem w kratkę na mniej i bardziej rybne wody, ale w ciągu całego pobytu znalazłem tylko jedną rzekę w której nie spotkałem ryb, oprócz takich wielkości palca. Zapewne miało to związek z nadmiernym rozwojem glonów, z inwazją których borykał się cały tamtejszy region. Pozostałych wód można tylko zazdrościć, choć niektóre na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo podobnie do naszych. Przed wyjazdem byłem bardzo sceptycznie nastawiony na łowienie w jeziorach. Co prawda czytałem o tym że są tam duże ryby i wydawało się to logiczne, jednak byłem pewien, że bez łódki będą niedostępne. Nie brałem pod uwagę tego, że mogę trafić na płytkie jezioro w którym można brodzić. Takie łowisko okazało się całkowitym zaskoczeniem i zakochałem się od pierwszego łowienia. Trochę jak łowienie bonefish z zachowaniem oczywiście odpowiednich proporcji. Woda w jeziorze dochodziła do 24 stopni, natomiast strumienie zasilające jezioro z racji wielu źródeł miały temperaturę około 11 stopni. Pstrągi naturalnie szukając dobrze natlenionej wody przebywały blisko ujść. Wystarczyło je wypatrzyć, odpowiednio podać strimera i sukces gwarantowany. Żartuję, oczywiście nie było to takie proste i nie obyło się bez pomocy lokalnego przewodnika. Niemniej jednak takie łowienie pozostało najciekawszym nowym doświadczeniem z wyjazdu. Również dlatego, że przyniosło największe ryby wyjazdu. Trochę statystyk i ciekawostek na koniec. Przez miesiąc odwiedziłem w sumie 16 różnych łowisk, trzy rzeki nie nadawały się do łowienia z racji ograniczonego dostępu do wody. Na jednym łowisku nie stwierdziłem ryb większych niż 10cm. Jeśli dobrze prowadziłem zapiski, to złowiłem 65 ryb, z czego 4 sztuki 60+, 6 sztuk 50-60cm, 26 sztuk 40-50cm. Największą rybą był potokowiec wg miarki na wędce 27 cali czyli ok 68cm. Nie miałem szczęścia do tęczaków, ilościowo było ich dużo więcej od potokowców jednak wielkościowo nieprzekraczalne okazało się dla mnie 52 cm, złowiłem trzy takie ryby. Można znaleźć wiele opinii, że nowozelandzkie rzeki są poddane zbyt dużej presji, jednak przez pierwszy tydzień łowiąc w lokalnych rzekach nie widziałem ani jednego wędkarza, spotykałem ich tylko na jeziorze lub na chyba najsłynniejszej rzece Nowej Zelandii czyli Tongariro. I tak porównując ilość łowiących np do Sanu jest ich kilkukrotnie mniej. Szczęściarze. Ze śmieci wrzuconych bez sensu do wody trafiłem tylko raz na oponę pod mostem. Przy moim drugim pobycie nad jeziorem podszedł do mnie jakiś lokalny wędkarz z nowiną, że nie dalej jak dwie godziny wcześniej jeden z łowiących kolegów miał na wędce potokowca, którego gapie z mostku ocenili na ok metr długości i 24 funty (10-11kg). Przy okazji powiedział, że nie jest to zupełnie niespotykane zjawisko, raz na jakiś czas łowi się tu takie ryby. Doświadczony pstrąg wygrał Może kiedyś uda się odwiedzić południową wyspę.. HtB
  17. Wszystkich nie upilnują nie ma szans , tacy jak oni złowi w łeb i koniec łowienia. Chyba że tak jak na foto mają kanciapę na miejscu i wędzarnie Chodź na ostatnim wyjeździe miłe zaskoczenie po zmianie miejscówki kontrola na Wisłoku
  18. Było dzwonić na PSR albo policje jak tylko zobaczyliście żywcówki, a nie robić raban dopiero po wypatroszeniu. Zrobić jakieś foto samochodu, numerów itd. Póki będzie społeczne przyzwolenie na takie rzeczy i brak zdecydowanej reakcji, to będą się takie rzeczy działy.
  19. Wczoraj od strony Podleszan dwóch gości jeden młodszy drugi starszy ostro walczyli na żywca, po złowieniu szczupaka w granicach 60-70 cm wypatroszyli go, a gdy inni obecni po drugiej stronie wędkarze zareagowali panowie się ewakuowali. Teraz pytanie gdzie jest straż skoro bez obaw tacy ludzie rozkładają zestawy żywcowe.
  20. Wczoraj
  21. Jak to jest, że place Rzeszów mam porozumienie na Wisłoka od Jasła i Wisłok od Bzianki tj okręg Krosno, dobra a ktoś płaci składkę w Krośnie, i co ma w zamian od okręgu Rzeszowskiego?
  1. Załaduj więcej aktywności
×
×
  • Utwórz nowe...

Ważne informacje

W dniu 25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r - RODO. Abyś mógł korzystać z portalu Podkarpacki Serwis Wędkarski potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie danych osobowych oraz danych zapisanych w plikach cookies. Proszę o zapoznanie się z Polityką prywatności.