Udało mi się połowić drugi raz na Sanie a pierwszy na górskim odcinku PZW Krosno. Coś tam nawet na kilka godzin udało się złowić ale zdjęć nie robiłem bo wszystkie pstrągi małe więc szkoda męczyć rybę. Posiłkowałem się książką pod tytułem „Rzeka pstrągowa” autora Ariusza Nawrockiego, która sporo pomogła w lokalizacji parkingów i miejscówek. Klimat Sanu naprawdę zjawiskowy, chciałoby się mieć taką rzekę blisko domu. Do tej pory kilka razy łowiłem na Myczkowcach i tam ryby trafiały się wymiarowe ale głównie tęczaki. Jako że okres kiedy można łowić pstrągi zaraz się kończy to od następnego roku stawiam sobie za cel przynajmniej kilka razy wybrać się nad San.