Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing most liked content since 12/10/2018 in all areas

  1. 39 likes
    Witam. Lód na rzece już puścił i można było się wybrać ze spinningiem pochodzić nad rzeką. Była też rybka
  2. 38 likes
  3. 34 likes
  4. 32 likes
    Chodził, chodził i wychodził Mocne zakończenie kiepskiego sezonu. Dzięki dla chłopaków z Czudca za podebranie i foto. Ryba ok 90cm, spasiona jak to po świętach - do potęgi
  5. 30 likes
    Każdy marzy żeby złowić złotą rybkę, mi się dziś udało, tylko wypuszczając zapomniałem o życzeniu.
  6. 29 likes
    Zimne klenie.
  7. 29 likes
    Brawurowe rozpoczęcie sezonu 2019. Jako że moje ulubione łowisko to Solina więc nie na San, nie na Myczkowce tylko tu pierwszego lutego. Niecałe 4 godziny wędkowania i wyciągnięta Trotka na 57cm, z godzinę wcześniej taka około 5cm dłuższa spadła mi pod nogami. Zabawa z tymi torpedami niesamowita. Niestety byłem sam i nie ma ani dobrej foty ani filmiku a nie chciałem za długo jej męczyć na brzegu. Wypuszczanie też nie poszło po mojej myśli ale pływa dalej. Na brzegu była niecałą minutę, niech rośnie
  8. 28 likes
    Pogoda nie zachęcała, jednak było warto zmoknąć i ubłocić się po kolana - 44 i 45 cm
  9. 27 likes
    Piękna pogoda i jeszcze piękniejsze ryby
  10. 25 likes
    W sezon wchodzę tak jak lubię, czyli razem z drzwiami
  11. 25 likes
    Tym razem brały na strzebelkę:
  12. 25 likes
    Krótka relacja z wyjazdu do Nowej Zelandii. Nie był to wypad typowo wędkarski, pierwsze dwa tygodnie to sprawy związane z pracą, kolejne dwa to zwiedzanie Wyspy Północnej z małżonką. Niemniej jednak starałem się zagospodarować dostępny czas najlepiej jak potrafiłem. Do sprzętu podszedłem minimalistycznie i bez fajerwerków. Wziąłem jedną wędkę muchową i jeden spinning. Nastawiałem się głównie na muchę, przede wszystkim dlatego, że to moja ulubiona metoda, ale również względu na to, że wiele interesujących mnie łowisk dopuszcza tylko tą metodę. Do tego spinning na wszelki wypadek, głównie z myślą o jeziorach. Na początku chodziłem z dwiema wędkami, jednak szybko zostałem przy samej muchówce. Spinning okazał się w moim wydaniu mało przydatny. Nie wiem dlaczego... Woblery były dobre w wyciąganiu sporych klocków z dołków, jednak nie miałem na nie ani jednego ataku. Obrotówka była skuteczniejsza, jednak łowiła małe ryby... Skończyło się więc tak jak w sumie planowałem, czyli z wędką muchową. Wyjazd oczywiście był poprzedzony dogłębnym studiowaniem dostępnych informacji na temat tego gdzie, kiedy, co i na co łowić. Nie chciałem żeby przydarzyły mi się jakieś wpadki, ale i tak nie obyło się bez paru. Najgorszym utrudnieniem okazał się dla mnie dostęp do wody. Traciłem dużo cennego czasu na szukanie odpowiedniego miejsca, które nie było szczelnie zagrodzone i umożliwiało łowienie z czystym sumieniem bez naruszania czyjejś ziemi. Podobno właściciele nie robią problemów z przejściem przez prywatny teren, ale wymagane jest od nich pozwolenie. Niestety, trzeba jeszcze wiedzieć kogo zapytać. Jechałem tam z pewnymi obawami, czy na pewno poradzę sobie łowiąc w zupełnie nieznanej wodzie z bardzo ograniczonym czasem. Na szczęście wracałem zadowolony. Choć obawy nie były zupełnie bezpodstawne. Woda najczęściej była krystalicznie czysta, ryby mądre, ostrożne i wybredne. Spotkany Kanadyjczyk z Kolumbii Brytyjskiej stwierdził, że zupełnie nie może się dostosować do tutejszego łowienia, przez tydzień nie złowił żadnej ryby. Z racji swojej natury wędkarza - włóczęgi chciałem odwiedzić jak najwięcej łowisk. Oczywiście nie był to cel sam w sobie, ale dzięki ilości ciekawej wody mogłem przebierać w kolejnych, licząc w duchu na ciekawe wyniki. W ten sposób trafiałem w kratkę na mniej i bardziej rybne wody, jednak w ciągu całego pobytu znalazłem tylko jedną rzekę w której nie spotkałem ryb, oprócz takich wielkości palca. Zapewne miało to związek z nadmiernym rozwojem glonów, z inwazją których borykał się cały tamtejszy region. Pozostałych wód można tylko zazdrościć, choć niektóre na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo podobnie do naszych. Przed wyjazdem byłem bardzo sceptycznie nastawiony do łowienia w jeziorach. Co prawda czytałem o tym, że są tam duże ryby i wydawało się logiczne, że właśnie tam należy szukać tych największych, jednak byłem pewien, że bez łódki będą niedostępne. Nie brałem pod uwagę tego, że mogę trafić na płytkie jezioro w którym można brodzić. Takie łowisko okazało się całkowitym zaskoczeniem i zakochałem się w nim od pierwszego łowienia. Trochę jak łowienie bonefish z zachowaniem oczywiście odpowiednich proporcji. Woda w jeziorze dochodziła do 24 stopni, natomiast strumienie zasilające jezioro z racji wielu źródeł miały temperaturę około 11 stopni. Pstrągi naturalnie szukając dobrze natlenionej wody przebywały blisko ujść. Wystarczyło je wypatrzyć, odpowiednio podać strimera i sukces gwarantowany. Żartuję! Oczywiście nie było to takie proste i nie obyło się bez pomocy lokalnego przewodnika. Niemniej jednak takie łowienie pozostało najciekawszym nowym doświadczeniem z pobytu w pstrągowym raju. Również dlatego, że przyniosło trzy największe ryby całego wyjazdu. Trochę statystyk i ciekawostek na koniec. Przez miesiąc odwiedziłem w sumie 16 różnych łowisk, z czego trzy rzeki nie nadawały się do łowienia z racji ograniczonego dostępu do wody. Na jednym łowisku nie spotkałem ryb większych niż 10cm. Jeśli dobrze prowadziłem zapiski, to złowiłem 65 pstrągów, z czego 4 sztuki 60+, 6 sztuk 50-60cm, 26 sztuk 40-50cm. Największą rybą był potokowiec, który według miarki na wędce miał 27 cali, czyli około 68cm. Nie miałem szczęścia do tęczaków, ilościowo było ich dużo więcej od potokowców jednak wielkościowo nieprzekraczalne okazały się dla mnie 52 cm, złowiłem trzy ryby tej długości. Można znaleźć wiele opinii o tym, że nowozelandzkie rzeki są poddane zbyt dużej presji, jednak przez pierwszy tydzień łowiąc w lokalnych rzekach nie widziałem ani jednego wędkarza, spotykałem ich tylko na jeziorze lub na najsłynniejszej chyba rzece Nowej Zelandii czyli Tongariro. I tak porównując ilość łowiących w Tongariro na przykład do Sanu trzeba przyznać, że jest ich tam kilkukrotnie mniej. Szczęściarze. Ze śmieci wrzuconych bez sensu do wody trafiłem tylko raz na oponę pod mostem. Zostałem mocno zaskoczony widokiem pięknych, metrowych węgorzy w górskich rzekach. Przy moim drugim pobycie nad jeziorem podszedł do mnie jakiś lokalny wędkarz z nowiną, że nie dalej jak dwie godziny wcześniej jeden z łowiących kolegów miał na wędce potokowca, którego gapie z mostku ocenili na około metr długości i 24 funty wagi (10-11kg). Przy okazji powiedział, że nie jest to zupełnie niespotykane zjawisko, raz na jakiś czas łowi się tu takie ryby. Doświadczony pstrąg wygrał Może kiedyś uda mi się odwiedzić do kompletu Wyspę Południową... HtB teczak mp4.mp4
  13. 25 likes
  14. 24 likes
    Z kleniami mi w tym roku nie po drodze.... ale wczoraj widziałem pierwsze zbiórki z powierzchni. Zamiast kleni był pstrąg.
  15. 23 likes
    Mi również między kleniami się po szczęściło☺
  16. 22 likes
    W końcu cos fajnego 43cm:)
  17. 21 likes
    Witam! Sylwestrowa Mamuśka Ps. Połamania w Nowym Roku. pozdrawiam
  18. 20 likes
    Połowiłem sporo kleni na muszkę, a tu największy taki świąteczny piędziesiątak☺
  19. 20 likes
  20. 20 likes
    Pierwsza rybka 2019 😍😍coś koło 40 cm
  21. 19 likes
  22. 18 likes
    Szybka piłka przed pracą
  23. 18 likes
  24. 18 likes
  25. 18 likes
    "Pierwsze koty za płoty":
  26. 17 likes
    Dzisiaj udało się złowić parę miarowych kropasków i kilka małych kleni do 30 cm
  27. 17 likes
    Dzisiejszy średniaczek, cieszy bo z wody która podobno jest bezrybna
  28. 17 likes
  29. 17 likes
    U mnie taki "wyścigowiec" przy okazji towarzyskich zawodów:
  30. 16 likes
    Pierwsza konkretna rybka 😎
  31. 16 likes
    1,5godzinny wyskok z rana
  32. 16 likes
    Wyścigowy w deszczu
  33. 16 likes
    Z wczoraj - rozpoczęcie sezonu szczupakowego. Pozdrowienia dla Kolegi @geogps którego udało się spotkać nad wodą
  34. 16 likes
    Migawka z ostatnich spacerów:
  35. 16 likes
    Świąteczne Klenie
  36. 16 likes
  37. 16 likes
    Dzisiejszy czterdziestak z Sanoka.
  38. 16 likes
    Zimno ale za to woda czysta i rybki coś zaczęły brać.Największego pstrąga jakiego dzisiaj złowiłem mierzył 40 cm, ale widać że ryby jeszcze nie doszły do siebie po tarle i zimowym bytowaniu.Wiosna już nie długo bo mimo mrozu przebiśniegi rosną
  39. 15 likes
  40. 15 likes
    Dzisiaj 5 sztuk w pół godziny, wszystkie podobne, cieszy że jeszcze są Przynęta 8cm kopyto.
  41. 15 likes
    Witam! Dzisiejszy "Buszujący w Wisłokowej Kawie" pozdrawiam
  42. 15 likes
    Jako że jestem świeżak w tym temacie, boluś na streamera świetna sprawa!! niestety kilka rybek wygrało bitwe ze mną ale rogal jest
  43. 15 likes
    I zbierać
  44. 15 likes
    Późne otwarcie sezonu wiatr, grad i słońce na zmianę i tak czterdziestak
  45. 15 likes
  46. 15 likes
  47. 14 likes
    Dawno nic nie wrzucałem, ale też długo nie rzucałem... Dzisiaj porzucałem troszkę
  48. 14 likes
    Jętka, jętka i po jętce
  49. 14 likes
  50. 14 likes
    Pierwsze koty za płoty
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy