Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing most liked content since 03/18/2019 in all areas

  1. 34 likes
  2. 23 likes
    Tym razem brały na strzebelkę:
  3. 23 likes
    Z kleniami mi w tym roku nie po drodze.... ale wczoraj widziałem pierwsze zbiórki z powierzchni. Zamiast kleni był pstrąg.
  4. 23 likes
    Krótka relacja z wyjazdu do Nowej Zelandii. Nie był to wypad typowo wędkarski, pierwsze dwa tygodnie to sprawy związane z pracą, kolejne dwa to zwiedzanie Wyspy Północnej z małżonką. Niemniej jednak starałem się zagospodarować dostępny czas najlepiej jak potrafiłem. Do sprzętu podszedłem minimalistycznie i bez fajerwerków. Wziąłem jedną wędkę muchową i jeden spinning. Nastawiałem się głównie na muchę, przede wszystkim dlatego, że to moja ulubiona metoda, ale również względu na to, że wiele interesujących mnie łowisk dopuszcza tylko tą metodę. Do tego spinning na wszelki wypadek, głównie z myślą o jeziorach. Na początku chodziłem z dwiema wędkami, jednak szybko zostałem przy samej muchówce. Spinning okazał się w moim wydaniu mało przydatny. Nie wiem dlaczego... Woblery były dobre w wyciąganiu sporych klocków z dołków, jednak nie miałem na nie ani jednego ataku. Obrotówka była skuteczniejsza, jednak łowiła małe ryby... Skończyło się więc tak jak w sumie planowałem, czyli z wędką muchową. Wyjazd oczywiście był poprzedzony dogłębnym studiowaniem dostępnych informacji na temat tego gdzie, kiedy, co i na co łowić. Nie chciałem żeby przydarzyły mi się jakieś wpadki, ale i tak nie obyło się bez paru. Najgorszym utrudnieniem okazał się dla mnie dostęp do wody. Traciłem dużo cennego czasu na szukanie odpowiedniego miejsca, które nie było szczelnie zagrodzone i umożliwiało łowienie z czystym sumieniem bez naruszania czyjejś ziemi. Podobno właściciele nie robią problemów z przejściem przez prywatny teren, ale wymagane jest od nich pozwolenie. Niestety, trzeba jeszcze wiedzieć kogo zapytać. Jechałem tam z pewnymi obawami, czy na pewno poradzę sobie łowiąc w zupełnie nieznanej wodzie z bardzo ograniczonym czasem. Na szczęście wracałem zadowolony. Choć obawy nie były zupełnie bezpodstawne. Woda najczęściej była krystalicznie czysta, ryby mądre, ostrożne i wybredne. Spotkany Kanadyjczyk z Kolumbii Brytyjskiej stwierdził, że zupełnie nie może się dostosować do tutejszego łowienia, przez tydzień nie złowił żadnej ryby. Z racji swojej natury wędkarza - włóczęgi chciałem odwiedzić jak najwięcej łowisk. Oczywiście nie był to cel sam w sobie, ale dzięki ilości ciekawej wody mogłem przebierać w kolejnych, licząc w duchu na ciekawe wyniki. W ten sposób trafiałem w kratkę na mniej i bardziej rybne wody, jednak w ciągu całego pobytu znalazłem tylko jedną rzekę w której nie spotkałem ryb, oprócz takich wielkości palca. Zapewne miało to związek z nadmiernym rozwojem glonów, z inwazją których borykał się cały tamtejszy region. Pozostałych wód można tylko zazdrościć, choć niektóre na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo podobnie do naszych. Przed wyjazdem byłem bardzo sceptycznie nastawiony do łowienia w jeziorach. Co prawda czytałem o tym, że są tam duże ryby i wydawało się logiczne, że właśnie tam należy szukać tych największych, jednak byłem pewien, że bez łódki będą niedostępne. Nie brałem pod uwagę tego, że mogę trafić na płytkie jezioro w którym można brodzić. Takie łowisko okazało się całkowitym zaskoczeniem i zakochałem się w nim od pierwszego łowienia. Trochę jak łowienie bonefish z zachowaniem oczywiście odpowiednich proporcji. Woda w jeziorze dochodziła do 24 stopni, natomiast strumienie zasilające jezioro z racji wielu źródeł miały temperaturę około 11 stopni. Pstrągi naturalnie szukając dobrze natlenionej wody przebywały blisko ujść. Wystarczyło je wypatrzyć, odpowiednio podać strimera i sukces gwarantowany. Żartuję! Oczywiście nie było to takie proste i nie obyło się bez pomocy lokalnego przewodnika. Niemniej jednak takie łowienie pozostało najciekawszym nowym doświadczeniem z pobytu w pstrągowym raju. Również dlatego, że przyniosło trzy największe ryby całego wyjazdu. Trochę statystyk i ciekawostek na koniec. Przez miesiąc odwiedziłem w sumie 16 różnych łowisk, z czego trzy rzeki nie nadawały się do łowienia z racji ograniczonego dostępu do wody. Na jednym łowisku nie spotkałem ryb większych niż 10cm. Jeśli dobrze prowadziłem zapiski, to złowiłem 65 pstrągów, z czego 4 sztuki 60+, 6 sztuk 50-60cm, 26 sztuk 40-50cm. Największą rybą był potokowiec, który według miarki na wędce miał 27 cali, czyli około 68cm. Nie miałem szczęścia do tęczaków, ilościowo było ich dużo więcej od potokowców jednak wielkościowo nieprzekraczalne okazały się dla mnie 52 cm, złowiłem trzy ryby tej długości. Można znaleźć wiele opinii o tym, że nowozelandzkie rzeki są poddane zbyt dużej presji, jednak przez pierwszy tydzień łowiąc w lokalnych rzekach nie widziałem ani jednego wędkarza, spotykałem ich tylko na jeziorze lub na najsłynniejszej chyba rzece Nowej Zelandii czyli Tongariro. I tak porównując ilość łowiących w Tongariro na przykład do Sanu trzeba przyznać, że jest ich tam kilkukrotnie mniej. Szczęściarze. Ze śmieci wrzuconych bez sensu do wody trafiłem tylko raz na oponę pod mostem. Zostałem mocno zaskoczony widokiem pięknych, metrowych węgorzy w górskich rzekach. Przy moim drugim pobycie nad jeziorem podszedł do mnie jakiś lokalny wędkarz z nowiną, że nie dalej jak dwie godziny wcześniej jeden z łowiących kolegów miał na wędce potokowca, którego gapie z mostku ocenili na około metr długości i 24 funty wagi (10-11kg). Przy okazji powiedział, że nie jest to zupełnie niespotykane zjawisko, raz na jakiś czas łowi się tu takie ryby. Doświadczony pstrąg wygrał Może kiedyś uda mi się odwiedzić do kompletu Wyspę Południową... HtB teczak mp4.mp4
  5. 21 likes
    Mi również między kleniami się po szczęściło☺
  6. 20 likes
    W końcu cos fajnego 43cm:)
  7. 18 likes
  8. 17 likes
  9. 15 likes
  10. 13 likes
  11. 12 likes
  12. 12 likes
  13. 11 likes
    dzisiejszy wypad na Wisłokę, 2 brania, 2 piękne ryby
  14. 11 likes
    Cosik zaczyna się ruszać. Tarło świnki trwa w najlepsze Dziwi póki co zerowa aktywność bolenia.
  15. 10 likes
    Popołudnie ze spinningiem zaowocował paroma ładnymi rybkami w przedziale 20- 39 cm. Sorki za jakość foto kom.
  16. 10 likes
    Wczoraj w 3h udało mi się wyjąć 'tylko' tego rekina Woda jeszcze strasznie zimna ale widać już że zbiorniki budzą się do życia.
  17. 9 likes
    W Sanie woda jeszcze bardzo zimna, ale ryby miejscami już aktywne. Poza tym można wypatrzeć trące się głowacice
  18. 8 likes
    Od teraz nowa jakość nagrywania wypraw wędkarskich w 4K
  19. 8 likes
    Górski klusek z 4 z przodu. @Mareckii dzięki za foty :-)
  20. 8 likes
    Woda czyściutka we Frysztaku .Dzisiejszy klenik .
  21. 8 likes
  22. 7 likes
  23. 6 likes
    Kilka rzeczy pod Kropy I oczywiscie moje ukochane kluchy...Woby: Woblery TG, woblery R.Z, woblery Rrthc of naszego kolegi z forum , Dorado. Blaszki I gumy Piotr Lipiec, Rafal Ubik, Mepps.
  24. 6 likes
  25. 6 likes
    Dzisiaj taki Jasio się trafił 46 cm.
  26. 6 likes
    Dzisiaj trzy małe kluchy...
  27. 6 likes
    W tamtym tygodniu coś się działo...
  28. 5 likes
    CZAKI... W dwóch kolorach, goldo i alum
  29. 5 likes
    Każdy z nas ma swój ulubiony styl łowienia, czy to spining, feder czy typowa karpiówka. Ja w sumie do tej pory uwielbiałem łowić klenie typowo na smużaki Ale ostatnio przypadkiem trafiłem na Youtube na filmy z łowienia tych pięknych ryb na chleb, z powieżchni długo się nie zastanawiałem miałem tylko godzinkę wolnego, ale szybko przezbroiłem swój spining na lekki spławik 2g z jedą małą śruciną która miała go pionizować, odstęp ok 1m od haczyka na którym wisiał duży kawałek chleba. Całość od wody, i niech płynie w kieurnku przelewów i wstecznego prądu. Po około 20 minutach pierwsze efekty, niestety nie na mój chlebek, ale na "zwiadowców" których wysłałem, żeby sprawdzić czy wiatr nie będzie przeszkadzał w łowieniu z powieżchni. Po kolejnych minutach widzę fale, typową dla kleni, uderzenie ogonem, poprawka i chlebka nie ma. Chwila oczekiwania, czy złapał z haczykiem czy jednak zerwał chlebek, niestety nic się nie zmieniło. No nic, od nowa, teraz nieco niżej, za przelewem, w miejscu, gdzie silny prąd przechodzi w wsteczny. Kilka minut oczekiwania i pierwsze uderzenie w chleb, poprawka i chlebek znika. sekunda oczekiwania, splawik zachowuje się dziwnie, zacięcie, siedzi! Szkoda, że miałem tak mało czasu, bo to na prawdę emocjonująca i widowiskowa metoda. Nigdy bym się nie spodziewał, że w tak prosty sposób można mieć takie wyniki dla zainteresowanych polecam ten profil na Youtubie.
  30. 5 likes
    akurat ten amator i jego ekipa nie odzwierciedla faktycznego stanu oraz ilości brań na żadnym zbiorniku , chyba że występuje gościnnie Pan Staszek . Bez Pana Staszka to te filmy nie powinny być zaliczane do kategorii wędkarstwa tylko raczej kabaretowo przyrodniczy , a hasło przewodnie powinien zmienić na KASA NUDA KASA .
  31. 4 likes
    Sezon uważam za otwarty . 12,10 15,22,16,40 No i oczywiście pudła w domu:)
  32. 4 likes
    Przyszło mi do głowy wybrać się na ryby nad rzekę San w okolicy miejscowości Ulanów położoną w dzisiejszym województwie Podkarpackim. Sama miejscowość urokliwa z przyzwoitą bazą noclegową w najbliższej okolicy. I co najważniejsze leży u ujściu Tanwi do Sanu. Co samo z siebie czyni miejscem ciekawym. Jako, że mieszkam na Śląsku i mój okręg nie ma podpisanych porozumień z okręgami posadowionymi w województwie podkarpackim, postanowiłem się zorientować co muszę zrobić, żeby wędkować w tym miejscu legalnie i zgodnie z regulaminem. I tu zonk!!! Miejsce to jest stykiem trzech okręgów PZW. Rzeszowskim, Tarnobrzeskim i Zamojskim. Wygląda to tak: Okręg Rzeszowski; obwód rybacki San nr 9: granice od ujścia rzeki Wisłok w m. Dębno do Ujścia rzeki Tanew w m. Ulanów wraz z dopływami. Okręg Tarnobrzeski: obwód rybacki San nr 10: granice od ujścia rzeki Tanew w m. Ulanów do ujścia do rzeki Wisły. Okręg Zamojski: obwód rybacki rzeki Tanew nr 2: obejmuje wody rzeki Tanew na odcinku od linii prostej będącej przedłużeniem lewego brzegu uchodzącego do niej potoku Złota Nitka w miejscowości Księżpol, do jej ujścia do rzeki San w miejscowości Ulanów. We wszystkich trzech okręgach wody te należą do wód nizinnych. Mieszkam w odległości od Ulanowa nie co większej niż 300 kilometrów, więc wypad na jeden dzień nie bardzo wchodzi w rachubę. Rozsądna opcja to trzy dni.Lub też maksymalna 7-m dni. A teraz jak wyglądają opłaty okresowe w tych trzech okręgach. Rzeszowski na 1 dzień - 30 zł 3 dni - 70 zł 7 dni - 90 zł. Tarnobrzeski: 1 dzień 20 zł. 3- dni - 40 zł. 7 dni - 60 zł. Zamojski: 1 dzień - 25 zł. 3 dni - 80 zł. 7 dni - 90 zł. Opłaty można na szczęście dokonywać przelewami na podane konto okręgu. Trzeba mieć, ze sobą wydrukowany rejestr połowów dla właściwego okręgu PZW. W sumie trzy dni wędkowania w tym miejscu to koszt 190 zł. Ktoś może powiedzieć, po co opłaty w trzech okręgach!? Ale na przykład łowię na granicy okręgu rzeszowskiego na przepływankę i spławik musi przepłynąć wody należące do rzeszowskiego okręgu PZW, potem wody Tanwi należące do okręgu zamojskiego i na koniec może wpłynąć na wody rzeki San nieleżące do okręgu tarnobrzeskiego! Wystarczy strażnik służbista i kłopot gotowy! To i tak frontem do klienta, w porównaniu do okręgu sąsiadującym z Katowickim czyli Opolskiego okręgu PZW. Żeby tam wędkować, muszę się udać osobiście do najbliższego koła wędkarskiego lub do siedziby okręgu w Opolu. I wykupić znaczek i hologram do karty wędkarskiej! Czyli muszę się przejechać specjalnie od 60 do 100 km. W zależności gdzie się zdecyduję wykupić pozwolenie! Odnoszę wrażenie, że system jest chyba nie co chory. Chciałbym doczekać czasów gdzie wszystko będzie w miarę normalnie. A nie postawione na głowie. Pozdrawiam kolegów i PZW.
  33. 4 likes
    https://wislokabezbarier.com
  34. 4 likes
    Nie złapiesz też nic jak nasze rzeki będą miały wody po kolana i zakwitną przy pierwszych upałach. Zimą śniegu na lekarstwo, wiosną podobnie z deszczem. Wody już są niskie, jak na tą porę roku, a tu jeszcze wiele gatunków w trakcie tarła lub przed. Myślę, że powinniśmy skakać z radości, jeśli od czasu do czasu popada, bo na dobrą aktywność ryb i pełnię wędkarskiego sezonu trzeba jeszcze poczekać. Niech ryby się rozmnażają i łapią oddech po zimie i tarle. Cierpliwości
  35. 4 likes
    Zapraszamy serdecznie wszystkich chętnych! Ruszamy z zapisami!
  36. 4 likes
    Sobota od 8 do wieczora, niedziela od 10 do wieczora. Dwa różne miejsca, ponad 40 złowionych ryb od 33cm do 52cm, a zepsutych brań drugie tyle. Rybki poczuły już wiosnę
  37. 4 likes
    Późne otwarcie sezonu wiatr, grad i słońce na zmianę i tak czterdziestak
  38. 3 likes
    Cześć, to piękny rak szlachetny. Wyślij do Maćka Bonka. Bardzo fajna obserwacja. Żyjemy w tej lepszej części świata gdzie rak szlachetny jeszcze występuje. Cieszmy się takimi widokami.
  39. 3 likes
    Jak to wygląda? Można zauważyć gniazdo żwirowe, które jest dużo jaśniejsze od dna. Akurat to miało ok 3m średnicy i było na środku rzeki w płytki miejscu. Na szczycie gniazda parka główek 100-120cm, stały obok siebie i jedna od czasu do czasu uderzała ogonem o dno. Nie chciałem ich stresować swoją obecnością, więc nie podglądałem za długo Ok 200m poniżej tego miejsca kolejna główka podobnej wielkości przepłynęła 2 metry obok mnie, być może chciała mnie przegonić Na co wziął kropas? Na białego zonkera 7cm własnej roboty.
  40. 3 likes
    Rybki pokazują się, po zimie. Jeden jakiś schorowany. Nie pierwszy raz takie widuje. Wiecie co to białe? Pleśniawka?
  41. 3 likes
    Witam w 2019! Widzę, że temat martwy, to może zmotywuję Was Panowie do lekkiego rozruszania tego wątku:) W związku z tym, że w tym sezonie lody zeszły dość szybko, na pierwszą, około 24 godzinną zasiadkę udało mi się wyskoczyć wraz z kolegami juz w drugiej połowie lutego. Jako, że inne zbiorniki w okolicy były jeszcze pod taflą, wybór padł na Besko. Nęcenie punktowe, większymi siatkami PVA, plus na dwa zestawy z 3, położone bliżej prawego brzegu około 30 kulek na zestaw rzuconych ręką, w miare możliwości w okolice zestawu. Doczekałem się dwóch rybek, pierwszej - sazana około 8 kg oraz drugiej - plus minus 10/może 11 kg - nie ważyłem, bo było takie zimno, że nawet o tym nie myślałem, moi kompani spali, więc szybka "fotka na kołysce" i do wody. W tym sezonie stawiam przede wszystkim na własne wyroby, co póki co daje mi dobre efekty. Kolejna nocka to już początek marca i łowisko Czarna Sędziszowska, ponownie udało się wyholować dwie rybki, ale jako że byłem sam - znów nie robiłem fotki - jeden karp 11kg oraz drugi mniejszy, około 5/6kg. No i ostatnia nocka z kolegą - dnia wędkarza, znów łowisko Czarna Sędziszowska obdarzyło mnie dwoma ładnymi rybkami, tym razem już miał mi kto zrobić zdjęcia, więc dołączam pod spodem Ryba zależy pewnie od wody i pogody, ale zaczyna szamać już całkiem sporo, więc wyciągajcie kije z szafy, jak jeszcze tego nie zrobiliście i jazda nad wodę korzystać z pięknej pogody:)
  42. 3 likes
    Było dzwonić na PSR albo policje jak tylko zobaczyliście żywcówki, a nie robić raban dopiero po wypatroszeniu. Zrobić jakieś foto samochodu, numerów itd. Póki będzie społeczne przyzwolenie na takie rzeczy i brak zdecydowanej reakcji, to będą się takie rzeczy działy.
  43. 3 likes
    Warunki takie sobie. Posniegowa woda dalej schodzi. Mimo to ryby aktywne. Brań sporo, ale tylko jeden na brzegu. Ewidentnie coś dziś z refleksem było nie halo :-)
  44. 3 likes
    Idzie sobie połowić, klenie aktywne biorą zdecydowanie. W krótkim czasie 5 sztuk mi się udało złowić, wielkością nie powalały, ale zabawa jest i będą cieszyć następnych wędkarzy😉 warto wypuszczać takie takie rybki☺
  45. 2 likes
    Piękny kleń @Andrzejm Bliżej Rzeszowa jeszcze trącona mętną zieloną herbatą, ale kilka maluszków w przedziale 20-30 udało się dziś przechytrzyć
  46. 2 likes
    Na co wziął jak to nie tajemnica?
  47. 2 likes
    Ładne ryby, ale boleni nie wrzucaj przed majem, trzymajmy się starych, dobrych, forumowych zasad
  48. 2 likes
    Nie. No jak ? To Wisloka
  49. 2 likes
    Może jest tak, że nie ma chęci udzielania takich informacji na forum bo to moje "tajne łowisko". Tak więc proponuje o kontakt na priv jeśli są zainteresowane osoby i chciały by się dowiedzieć czy można na tych miejscach łowić bez narażania się na jakieś ekscesy - oczywiście będę pomagał jak tylko umie.
  50. 2 likes
    Zapomniałem dodać link do terminarza http://www.pzwazoty.pl/aktualnosci/czytaj/166
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy