Jump to content

Gajowy Marucha

Użytkownicy
  • Content Count

    248
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Gajowy Marucha

  1. Trochę innych wieści z cyklu "Polak potrafi". Przy okazji rodzinnej wycieczki zaplanowaliśmy sobie upiec kulturalnie kiełbaski nad Sanem w Niewistce. Potem dzieci się trochę popluskały w wodzie... Chodzimy sobie wzdłuż brzegu, a tu zjeżdża w koryto SUV Nissan Q. I spokojnie, po płyciźnie, przejeżdża obok nas i zatrzymuje się 20 m dalej - na kamienistej płyciźnie w korycie Sanu. Myślę sobie... "Są jednak sytuacje, w których przydałby się smartfon, bo moim kieszonkowym Samsungiem nawet szkoda robić zdjęcie. Warto by było wysłać do odpowiednich organów". Ale dalej... Wysiada gość, wyciąga wędki i nawet zawiązujemy sympatyczną rozmowę. Po kilku zdaniach, kieruję rozmowę w stronę "mięsiarstwa", bo lubię sprawdzić czy w narodzie ten duch zamierzchłych czasów już zanika i w jakim stopniu. Pytam o poławiane tu gatunki, zahaczam nawet o głowacicę i słyszę między innymi: "- Ale można wziąć tylko jedną na rok". Szczęka zaczyna mi opadać. "- Jak brzana bierze, to tu panie kij przy kiju, że się nie wciśniesz". Mówię, że chyba dla sportu, bo brzana nie nadaje się do jedzenia. "- Brzana jest bardzo dobra. Świnka, kleń to gorsze...". Tu szczęka opada coraz niżej. Wynika z tego, że jak ryba bierze, to w tym miejscu jest zlot mięsiarzy i pewnie limitami to mało kto się przejmuje. Skądinąd gość był całkiem sympatyczny, pożartował z moimi dziećmi i nawet nie rzucał się, że mu się koło wędek kręcą. Ale jednak mentalność "opłaty muszą się zwrócić" pozostała. Nawiasem mówiąc, zeszłego lata stały te same kempingi co w tym roku. Na szczęście wędzarni na ryby nie stwierdziłem. I tym optymistycznym akcentem kończę o tym, o czym ludzie na forum niechętnie czytają Jeszcze tylko mała prywata... Jeśli znacie kogoś, kto ma nad Sanem działkę i przyjmie - za drobną opłatą - przyczepę kempingową na postój, proszę się odezwać na PW. Mile widziane dzieci przedszkolne do towarzystwa dla moich chłopaków
  2. Koledzy karpiarze mieli swój zlot na łowisku DZIKA WODA i raczej sobie chwalili. Tu możesz poczytać o zlocie i będziesz wiedział kogo pytać na PW, jeśli chodzi Ci o takie łowienie - VI zlot Karpiowy PSW Tuż obok Dunajec, jeśli Cię interesuje.
  3. No cóż, wiadomo że w krótkim programie nie poruszą każdego wątku itd. Jednak kropla drąży skałę... Tak naprawdę to my - wędkarze, powinniśmy przed każdymi ważniejszymi wyborami "pokazywać" się wiodącym partiom z żądaniem załatwienia sprawy PZW. W końcu nasze głosy mogą przeważyć szalę na korzyść partii - jest nas o wiele więcej niż "zrzeszają" różne grupy zawodowe itd. A po wyborach mówić "sprawdzam"
  4. Zaczynamy powoli odliczanie czasu, by nie przegapić, Koleżanki i Koledzy
  5. A kiedyś to tam się świnki łapało...
  6. Właśnie oglądam "Rzeczne potwory" i Jeremy Wade łowi z takiego cacka Hobie (mowa oczywiście o kajaku). Niezła rekomendacja
  7. Rozumiem Kolego Twoją irytację na zatrucia (śledzę temat Wisłoka) i też mam nadzieję, że w końcu ktoś się za to weźmie. Niestety, jak nie wiadomo o co chodzi... to chodzi o pieniądze. Nie zmienia to faktu, że rybom na wiosnę potrzebna jest większa woda. Do zobaczenia nad wodą
  8. Niezłe jaja... Czyli PZW robi reklamę dla przyszłej komercji? Czy już nie ma ryb u siebie?
  9. Kto chce w niedzielę spróbować na muchę na Dunajcu, niech się spieszy - do dziś zapisy. Info pod podanym w cytacie linkiem.
  10. Trudno było wybrać i każdy zasługiwał na wygraną. Zdjęć do wyboru mało, ale za to jakie okazy na nich. Gratulacje dla kolegi @jerzy.sz i podziękowania dla organizatorów za chęci i poświęcony czas
  11. Nie złapiesz też nic jak nasze rzeki będą miały wody po kolana i zakwitną przy pierwszych upałach. Zimą śniegu na lekarstwo, wiosną podobnie z deszczem. Wody już są niskie, jak na tą porę roku, a tu jeszcze wiele gatunków w trakcie tarła lub przed. Myślę, że powinniśmy skakać z radości, jeśli od czasu do czasu popada, bo na dobrą aktywność ryb i pełnię wędkarskiego sezonu trzeba jeszcze poczekać. Niech ryby się rozmnażają i łapią oddech po zimie i tarle. Cierpliwości
  12. No cóż... Dzisiaj byłem w miejscu, gdzie ciężko coś podać "spod kija" nie płosząc kleni, a muchówką to można tam tylko zrobić sobie wokół pajęczynę W każdym razie pływały piękne klenie i ignorowały przynęty spiningowe, więc opisana tu metoda może być tam skuteczna. Pomijając metody z żywymi organizmami na haku
  13. Ja musiałem wymienić swoją w tym roku i płaciłem w starostwie 10 zł. Trzeba mieć zdjęcie, potwierdzenie opłaty i oczywiście "papier" z koła PZW o zdanym egzaminie, jeśli nie można wyrobić na podstawie starej karty. Żonie też wyrobiłem, byśmy mogli pilnować obu synów jednocześnie przy nauce wędkowania na spławik - bez obaw, że doczepi się jakiś nadgorliwy strażnik. Ma solidne podstawy z książki "Atlas ryb polskich"... czy jakoś tak
  14. hmm... Kiedyś była dyskusja z której wynikało, że nawet na komercji trzeba mieć kartę bo można dostać "mandat" od PSR. Nie pamiętam jak się ona zakończyła, ale tylko sygnalizuję by się zapoznać z przepisami.
  15. Myślę, że kolega @ka-mil miał głównie na myśli siłę i waleczność sazana, wynikającą z pływania w nurcie rzeki. Podążając za wypowiedziami kolegów @kali i @kubus... Po pierwsze, nie wiem czy wiekowe okazy zdołały by się jeszcze zaadoptować do tak różnych warunków życia, po przerzuceniu z jednego do drugiego. Po drugie, jeśli by przetrwały, to wymusiłoby to na pewno zmiany w proporcjach ich ciał, umięśnieniu itd. Z pochodzenia więc sazan pozostanie sazanem, a hodowlany - hodowlanym. Jednak, zakładając że dostosują się do nowych warunków, ze względu na cechy - zamienią się "rolami" i słuszniejsze byłoby nazywać je właśnie ze względu na te cechy. Darwin Darwinem, ale jak wiemy wszystko jest względne Tyle pseudo filozoficznych wynurzeń. Koledze @kali gratuluję rybek i jeśli ktoś ma blisko rzekę z sazanami, proponuję spróbować się na nie nastawić, bo na pewno złapanie takiego karpia daje duuuuuuużo frajdy Kiedyś np. dużo łowiono ich w okolicach Starego Miasta koło Leżajska. Przy okazji można złowić suma.
  16. Aż mi się przypomniały stare, dobre wędkarsko lata 80-te. Z pomocą takiego kołowrotka ciągnęliśmy mnóstwo płotek na odległościówkę - z głębokości jakichś 7 metrów. Jezioro Żywieckie... to były czasy...
  17. Pięknie to wszystko opisujesz, masz dar. Bloga również odwiedziłem i muszę przyznać, że trzymasz poziom - warto tam wpadać
  18. Grubo aż rybom wąsy opadają. Oby było na czym wypróbować Koledzy wyżej też piękne zabawki nabyli... Samo kręcenie musi sprawiać przyjemność Ja zainwestowałem w muchowy kręcioł wystawiony na naszej giełdzie - Vosseller DC2 #3/4 Ktoś miał styczność z tą firmą?
  19. Ale masz tam piękne, czyste ciurki do brodzenia... W takich okolicznościach wypoczywa się nawet przy bezrybiu, a każda złowiona ryba to już, tylko i aż, wisienka na torcie. Do tego jeszcze takie niespodzianki Napisz, z perspektywy czasu, czy tamtejsze wody dają Ci tęsknić za "Twoimi" z Podkarpacia. Ciekaw jestem porównania, choć to zupełnie inne łowiska, bo wiesz... Ludzie często kierują się zasadą "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" i narzekają na to co mają pod nosem, a "tam to mają Panie Eldorado" I przede wszystkim prośba - wstawiaj częściej takie piękne fotorelacje.
  20. Kurcze, muszę iść sprawdzić czy nie ma śladów koło domu, bo może szedł tą samą trasą co kiedyś łoś, którego widziałem przez okno Dobrze, że nie trafił na moich synów przedszkolaków, bo jeszcze zaczęli by z nim walczyć
  21. Właśnie się dowiedziałem, że w tym roku - w związku z RODO, wyrabiają wszystkim nowe kartoteki i pewnie z tego względu będzie trzeba osobiście podpisać się udostępniając dane. Chciałem wyciągnąć swoją kartotekę i zawieźć do nowego koła, ale skarbnik powiedział, że nie trzeba, bo stare ma zawieźć do Rzeszowa, a w nowym kole wyrobią mi nową kartotekę. Lepiej zadzwonić do ZO.
  22. Myślę, że kasa przyjmie - papier się chyba liczy, ale najlepiej zadzwonić.
  23. Jeżeli wybierasz się w najbliższym czasie na ryby do któregoś z tych okręgów, to zastanowiłbym się czy nie opłacić składki po drodze, jeśli znajdziesz jakiś sklep wędkarski w którym przyjmują opłaty. Teraz skoro świt na ryby nie trzeba jechać, a sklepy są przeważnie od 9 czynne. Oczywiście zawsze warto wcześniej zadzwonić by nie zostać "z ręką w nocniku". Ja np. chyba opłacę w sklepie w Zagórzu i będę miał już "rzut beretem" nad San W Brzozowie Koło Miejskie przyjmuje opłaty w sklepie.
  24. Przecież to są "filcoki", tyle że filc mają od dołu Piękne, niech służą jak najdłużej... Musisz im tylko zmatowić noski, bo inaczej brzany będą się nimi bardziej interesowały niż przynętą
  25. Dobry temat. Jest tu Kolega na forum, którego dziecko można wspomóc -Procencik dla Antosia - przekaż 1% swojego podatku Cele "Salamandry" są również szczytne, choć moim zdaniem takie organizacje mają większe pole do manewru, jeśli chodzi o zbiórkę funduszy niż rodzice chorych dzieci. Z pomocą państwa bywa różnie... Wiem, bo sam mam dziecko wymagające co najmniej kilkuletniego leczenia. O środki unijne nie mogą się ubiegać. Ja co roku przeznaczam 1% na konkretne dziecko, bo to czasem pomaga jego rodzicom uwierzyć, że jeszcze da się coś zrobić, by poprawić "jakość jego życia". Czasem trudno lub wręcz niemożliwe jest wyleczenie. Wybieram "losowo" spośród karteczek, które co roku pojawiają się w przedszkolu moich dzieci. Trudno byłoby mi celowo wybrać, któremu dziecku pomóc.
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy