Jump to content

Piotr Madura

Użytkownicy
  • Posts

    957
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    80

Piotr Madura last won the day on September 26

Piotr Madura had the most liked content!

Reputation

1,726 Excellent

4 Followers

Recent Profile Visitors

4,713 profile views
  1. Piotr Madura

    Koniec PzW

    Tak? Co do wieku nie będę się wypowiadał, aczkolwiek od lat uczestniczę w akcjach zbierania śmieci z brzegów zbiorników wodnych i mam pewne rozeznanie na ten temat... Najwięcej śmieci zostaje po zasiadkach, zwłaszcza tych dłuższych - częstokroć całe worki, spakowane i rzucone w krzaki. Spotkałem młodych śmiecących nas wodą i starych... jedna specyficzna prawidłowość - największy bałagan zostawiali po sobie "mięsiarze", ludzie, którzy beretowali wszystko jak leci. Przedmiotowe traktowanie przyrody dotyczy równie bardzo kwestii postrzegania ryb jako żywego białka (nie chodzi o zabieranie ryb w ogóle, tylko sposób podejścia) i otoczenia brzegów jako magazynu na śmieci.
  2. W dzisiejszym filmie relacja ze Spinningowego Pucharu Koła PZW Azoty Tarnów. Zawody zgromadziły nad wodą prawie 70 wędkarzy, którzy w doskonałej, koleżeńskiej atmosferze rywalizowali szukając ryb drapieżnych zarówno na wodach stojących jak i płynącym nieopodal Dunajcu. Polecam zwłaszcza obejrzenie wywiadów ze zwycięzcami - dają do myślenia i wpisują się w treść starej, wędkarskiej mądrości, w myśl której znajomość wody popłaca.
  3. W dzisiejszym filmie relacja z V edycji Klenia na Medal - Memoriału Marcina Wielgusa, zawodów organizowanych przez Klub Przyjaciół Białej Tarnowskiej. Świetna, koleżeńska atmosfera, dobra pogoda i piękny sposób uczczenia zmarłego Kolegi, doskonałego wędkarza - tak w kilku słowach można podsumować nasze niedzielne spotkanie nad wodą. Czy były też ryby? Zobaczcie sami ;-) #spinning #zawody
  4. Nie biorą? Nic, czego byśmy nie znali. I cóż z tym począć? Film jest relacją z wypadu, który postawił nas przed koniecznością kombinowania. Mogliśmy rzecz jasna sprawdzać różne metody, przynęty, obławiać konsekwentnie, wręcz do znudzenia obiecujące miejscówki łowiska od którego zaczęliśmy, ale.. wędkarska intuicja kazała nam szukać nieco dalej. Czy poszukiwania przyniosły oczekiwany skutek? Zobaczcie sami! ;-)
  5. Wielka, wezbrana rzeka, mętna, z niedostępnymi brzegami, zalanymi główkami, niosąca swoim nurtem konary drzew i śmieci... tak można opisać arenę zmagań tegorocznego, Spinningowego Pucharu Wisły. Gdzie w takiej wodzie szukać ryb i jak wbrew wszystkim okolicznościom próbować je łowić? Zobaczcie sami już teraz w Z Wędkarskiego Pudełka! ;-)
  6. Już jutro o 20:00 na kanale YouTube Z Wędkarskiego Pudełka https://fb.watch/8cy_zdei-T/
  7. @wedkarz80 dziękuję!
  8. Dziękuję pięknie! Wyglądało to tak, że przemieszczałem się kilometrami wzdłuż starej opaski. Był to mój "plan Be", jako, że w miejscu gdzie zacząłem łowić poza uklejami nie znalazłem niczego innego. Nurt w większości miejsc opierał się o brzeg i był zdecydowanie zbyt silny żeby trzymała się go drobnica. Szukałem spowolnień przy samym brzegu, za przeszkodami, wśród zalanych traw. Potencjalnym łowiskiem był pas do półtorej metra od brzegu, a w większości miejsc nawet węższy. Ze skarp wypatrywałem ryb i nasłuchiwałem ataków. Przez pięć godzin tury widoczna aktywność boleni trwała łącznie ok pół godziny. Wypatrzyłem w tym czasie dwa bolenie, które stały przy powierzchni i atakowały drobnicę, jednak prawie bezgłośnie. Widać było smugę ryby odbijającej od brzegu i zaraz niewyraźny cień bolenia wracał pod zalane trawy. Żadnego z tych boleni nie udało mi się złowić. Wytypowałem na mapie pewną charakterystyczną miejscówkę. Szedłem do niej jakieś 2 km gęstymi zaroślami, po kolana w błocie. Jedynymi ścieżkami były ścieżki zwierzyny. Gdy dotarłem na miejsce potwierdziły się moje oceny, miejsce wyglądało atrakcyjnie. W miarę przejrzysta woda z rowu melioracyjnego uchodzącego do Wisły łączyła się z wezbranym, mętnym nurtem. Na granicy brudnej i czystej wody zauważyłem ucieczkę drobnicy. Pierwsze rzuty poświęciłem przynętom typowo boleniowym. Bez efektu... Potem sprawdzałem miejsce jig-rigiem, obrotówką i woblerem wielkości 3 cm, niestety również bez skutku. Na sam koniec, po ok pół godziny obławiania miejsca raz jeszcze wziąłem wędkę z woblerem boleniowym, typową, drobno pracującą, 7 cm uklejką. Woblera rzuciłem ok 3 m od burty Wisły, w miejsce gdzie widać było na wodzie wyraźne zwary. Potężne uderzenie nastąpiło po około metrze prowadzenia. Kij od razu wygiął się w pałąk. Ryba odjechała na kilka metrów w dół rzeki i zamurowała. Z całych sił zawołałem kolegę, nie wiedząc jak daleko ode mnie jest.. jak się okazało był jakieś 250 m dalej i usłyszał bez problemu Ze względu na obawę zaczepu oraz nie wiedząc na ile dobrze zapięta jest ryba zdecydowałem się na bezkompromisowy hol. Myślę, że po góra półtorej minuty ryba była już w podbieraku. Kolega nadbiegł niedługo po tym. Pomógł mi zrobić zdjęcie na miarce i z rybą. Przynęta była głęboko połknięta i obawiałem się o stan ryby. Reanimacja trwała kilka minut. W końcu boleń o własnych siłach odpłynął. Dotarło do mnie to, co się wydarzyło. Pełna euforia! Szczerze mówiąc nie wiedziałem czego się spodziewać. Wiedziałem, że wyniki będą słabe, ale choćby łut szczęścia mógł dać komuś dobrego suma badź sandacza. Ktoś mógł trafić większego bolenia... Jak się okazało na prawie trzydziestu zawodników zgłosiłem jedyną punktowaną rybę. Radość niesamowita. Ktoś przypomniał przy obiedzie sytuację sprzed lat, kiedy wygrałem zawody otwierające sezon, gdy złowiłem pstrąga, jedną z dwóch zgłoszonych ryb. Było mi bardzo miło. Coś w tym jest, czasem pytany o tym "czymś" staram się powiedzieć. Zawody traktuję jak poważny sport. Tu nie ma kompromisów. Koleżeńska atmosfera, żarty, okazja do spotkania znajomych, ale... Ale rywalizacja tak, by dać z siebie wszystko. Przygotowanie sprzętu, oglądanie mapy, powzięcie planów. Kilometry w nogach, łowienie do końca, choćby po szyję w błocie, komarach, bądź w strugach ulewy. Tak było też tym razem. Wraz z kolegą walczyliśmy do ostatniej minuty. Po powrocie do domu gorący prysznic i dochodzenie do siebie. Wisła to Wisła, zawsze daje w kość i uczy pokory. Kapryśna, ale potrafi też nagrodzić.
  9. @rav_id dziękuję pięknie!
  10. Skryte, długo żywione marzenie zostało dzisiaj spełnione - wywalczyłem zwycięstwo w Spinningowym Pucharze Wisły! Zawody organizowane corocznie przez Koło PZW Azoty Tarnów słyną z tego, że są prawdziwą próbą charakteru. I tym razem trudny teren, paskudna pogoda i bardzo wysoki poziom wody dały się we znaki. Tylko upór i intuicja pozwoliły mi w końcu złowić bolenia długości 63,5 cm - jak się później okazało jedyną punktowaną rybę tego dnia. Do domu wróciłem zmęczony, ale bardzo szczęśliwy
  11. Rześki, wrześniowy poranek nad nieznaną, śródleśną rzeczką. Nowe łowisko, nowe nadzieje, nowe wyzwania. Lekki spinning, czujne oko i ciekawość pchająca mnie krok za krokiem za kolejny zakręt rzeki. I kolejny, i kolejny...
  12. Zasadniczo tego typu przejaskrawione, kontrowersyjne wystąpienia mają jeden, cyniczny ale zarazem pragmatyczny cel: zrobić sporo zamieszania pewnej osoby, a co za tym idzie nadać jej rozpoznawalności i budować na tym pewien kapitał polityczny i medialny. Puściłbym mimo uszu. Cała ta burza w mediach społecznościowych to woda na młyn pani europosłanki i spełnienie jej oczekiwań. A jednak, cała ta sytuacja obnaża pewne braki po stronie środowiska wędkarskiego: brak sensownego, racjonalnego, przemyślanego i wyraźnego stanowiska na temat, który bezpośrednio nas się tyczy. Uważam, że najwyższy czas podjąć dyskusję na poziomie i bronić wędkarstwa pomimo tego, że może się ono wydawać etycznie podejrzane (a może, zwłaszcza dzięki zachowaniu niektórych osobników posługujących się wędką, których wędkarzami bynajmniej bym nie nazywał...).
  13. Już w najbliższy piątek o godzinie 20:00 - nowa rzeka, nowe nadzieje, nowe wyzwania. Do zobaczenia na kanale YouTube Z Wędkarskiego Pudełka! https://fb.watch/824Q3EWkxx/
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy