Jump to content

Piotr Madura

Użytkownicy
  • Content Count

    703
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    40

Piotr Madura last won the day on December 24 2019

Piotr Madura had the most liked content!

Community Reputation

860 Excellent

2 Followers

Recent Profile Visitors

2,552 profile views
  1. Niestety, z pustego to i wędką elektryczną nie naleje.
  2. Byłem przy wielu zarybieniach prowadzonych w Okręgu Rzeszów. Pominę tu (byle)jakość sposobu wprowadzenia ryb do wody - jednym z nielicznych, znakomitym wyjątkiem w jakim miałem przyjemność uczestniczyć były zarybienia pstrągiem dopływów Wisłoki prowadzone przez byłego prezesa Okręgu, Pana Depowskiego. Inne wyjątki to zarybienia prowadzone przez pasjonatów, społeczników, którzy zdawali sobie sprawę, że dbają o wody na których im nieprzeciętnie zależy. W reszcie przypadków przeplatały się brak chęci do zrobienia tego jak należy i brak wiedzy jak należy to robić. Kwestią o której chcę nadmienić jest DOMNIEMANA ilość ryb które rzeczywiście trafiają do wody. Będąc przy zarybieniu byliśmy informowani, że wpuszcza się tyle to a tyle ryb. Szczerze mówiąc, to nawet widząc to jak ryby są wpuszczane pozostaje nam jedynie wierzyć/nie wierzyć, że jest ich rzeczywiście tyle. Chyba, że wiecie jak wygląda powiedzmy 2000 sztuk narybku jesiennego szczupaka. Ja nie wiem i nie umiałbym oszacować czy jest go w worku 2000, 1000 czy może 3000. A gdy ryby trafiają do wody prosto z rękawa to już w ogóle. Dajmy na to, że trafia do wody tyle ile jest na papierze. Cóż z tego kiedy ogromna ilość materiału idzie na marne np. powołując się na wcześniej wymieniony narybek szczupaka, który wpuszczony zbyt "gęsto" sam siebie eliminuje. Największą rzeźnią - tym razem całkiem dosłownie - są zarybienia stawów pstrągiem tęczowym przed zawodami, o czym swego czasu pisałem. Mówiłem wtedy o stawach w Błażkowej i powtarzających się sytuacjach gdy do wody trafiło kilkaset ryb, z których po kilku dniach nie została nawet łuska. Choćby zaś została z góry było wiadomo, że warunki w tych stawach nie spełniają wymagań środowiskowych pstrąga tęczowego. Zaraz, zaraz... ale czy tylko pstrąg? Identyczna sytuacja ma miejsce ilekroć do wody wpadnie cokolwiek "miarowego" od kroczka karpia, przez poświąteczne karpiowe "warchlaki", jazie, karasie aż po niepozorne okonie. Tak, okonie, nie pomyliłem się, było... I również na Błażkowej. Najbardziej bolącą w tym kontekście sprawą są dla mnie odłowy tarlaków. W majestacie prawa i "gospodarności rybackiej" (gospodarka rybacka - dobre określenie dla modelu PZW - wziąć siatę i orać ile się da) odławia się często okazowe ryby, które naturalnie świetnie się wycierają, zabiera się je do ośrodków gdzie trze się je sztucznie, a później podobno wypuszcza - czego ani ja, ani żaden z moich znajomych na oczy jednak nie widział. Po co? Po to żeby na papierze wykazać zarybienie rybami które i tak znalazłyby się w rzece, z tym że w sposób naturalny przekładający się na dużo większą przeżywalność. Niejeden odcinek Wisłoki został już w ten sposób zaorany na długie lata.
  3. A ja polecam fluorocarbon Intecha. W tej cenie nic lepszego nie znalazłem. Aczkolwiek aktualnie w zastępstwie fluorocarbonu u mnie na końcu zwykły Stroft 0,16 i sobie chwalę
  4. Trzeba doświadczalnie sprawdzić wytrzymałość. Ja do plecionek PE 0,4 stosuję fluorocarbon około 0,18 mm. 0,14 za cienko, bardziej w drugą stronę - 0,20 podejdzie. Nie masz się co bać tego, że cienka plecionka przechodzi w stosunkowo sztywny i sporo grubszy fluorocarbon. Co do węzłów warto popróbować na spokojnie. Ja, ponieważ często rwę tak czy siak (zaczepy) decyduję się na klasyczną pętelkę na końcu plecionki i do niej węzłem spinningowym wiążę fluoro. Jedna rzecz o której trzeba pamiętać - przy grubszym przyponie, zwłaszcza gdy jest długi (ja robię takie około 120-150 cm) wydłuża się też opad przynęty co czasem jest plusem a czasem nie. Można to w każdym razie wykorzystać na swoją korzyść.
  5. Z ostatnimi rzutami też mam farta. Zwłaszcza na zawodach
  6. W pierwszym rzucie. Reszta wypadu bez kontaktu z rybą. Znacie to?
  7. Salix Alba niestety nie ta stylistyka. Tuba ma skrywać wędkę w swoim wyglądzie futurystyczną jak na powszechne standardy
  8. Napisz mi proszę na priv. Dzięki piękne!
  9. Chłopaki, jaka klarowność wody na Wisłoce poniżej Jasła?
  10. Ahoj! Potrzebuję tuby na wymiar, najchętniej ręcznie robionej i personalizowanej (wygląd). Czy ktoś z Was ma coś godnego polecenia? Z góry dzięki za pomoc! P.s.: Siwego Pike'a z forum J. już pytałem, nie jest czasowy aktualnie.
  11. Przynajmniej w moich okolicach (Pilzno) duże wzdręgi są, ale raczej pojedyncze. Np. na wyrobiskach w Strzegocicach. Niestety, jest ich moim zdaniem zbyt mało, żeby się na nich skupiać.
  12. Dzisiaj kilkukilometrowy rekonesans bez wędki. Kiedyś łowiłem tam pstrągi na nimfę. Zarybiałem też tę rzekę. Niestety, długotrwała susza i obniżenie poziomu wód zrobiły swoje. Niemniej pozostała aura oderwania od dnia codziennego.
  13. Cisza jak makiem zasiał. A u mnie od jakiegoś roku coraz więcej melorecytacji... ”Jakiś polityk chce żebym na urodzinach zagrał córek Dobra, jeden warunek, zrobi mi chórek Magda Ogórek".
  14. Kolego, mapa Google i jedziesz - dopływy Wisłoka i Wisłoki. Po kolei. Typuj. Raz wypali, dwa razy nie wypali. Trzeba rzeźbić. Nie ma drogi na skróty, albo inaczej: na skróty daleko nie zajdziesz.
  15. Bardzo fajne rozwiązanie, myślę o tym od jakiegoś czasu, ale... wydają mi się te podbieraki ciut płytkie. Zdaje się mi, że taki pstrąg czy szczupak odepchnie się ogonem i wyskoczy bez większego problemu.
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy