Jump to content

rav_id

Użytkownicy
  • Content Count

    124
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

rav_id last won the day on January 13

rav_id had the most liked content!

Community Reputation

112 Excellent

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Jeśli o fluorocarbon chodzi to wg. mnie nie ma co schodzić niżej niż 0,16 mm. Oczko wyżej (0,18 mm) to takie optimum w większości przypadków. Jak chcę mimo wszystko zejść ze średnicą to wolę zastosować przypon z żyłki, jest wytrzymalszy i łatwiej się wiąże. Generalnie ostatnimi czasy stwierdzam, że nie bardzo widzę sens stosowania fluorocarbonu skoro równie dobrze rolę przyponu spełnia żyłka. Niskie średnice fluorocarbonu przez zębami szczupaka nie chronią. Niby mniej widoczny w wodzie niż żyłka tej samej średnicy, ale żeby utrzymać wytrzymałość zestawu i tak trzeba zastosować większą średnicę niż żyłki. Jedyny niezaprzeczalny plus to łatwość tonięcia fluorocarbonu. Jeśli już fluorocarbon stosuję to Intech lub Sunline.
  2. W kujawsko-pomorskim otworzyliśmy sezon kropkowy
  3. Zaniedbuję wątek.... Kilka fajniejszych rybek z ostatnich kilku miesięcy. Na początek pstrągi, oba złowione jednego dnia na niedużym siurku. Prócz tego było kilka 30+. Nowe PB okonia z osiedlowej glinianki Szczupaczki:
  4. Na wodach nizinnych jak najbardziej. Sam jestem ciekaw efektów. Na górskich problemem jest RAPR wg. którego wędka muchowa musi być wyposażona w kołowrotek o szpuli ruchomej ze sznurem...
  5. To mnie zmartwiłeś... Po innych opiniach i obejrzeniu na sucho spodziewałem się pletki równie dobrej jak YGK. Wezmę ją na najbliższy wypad i przetestuję w takim razie.
  6. Zarówno z Berkleyem 2 lb jak i 1 lb miałem/mam do czynienia. Mocne pajęczynki choć przy tej grubości, czy raczej cienkości trudno liczyć na super trwałość - mechacą się w trakcie używania. Jeśli na łowisko bezzaczepowe to jak najbardziej polecam. U mnie 2 lb holowała już okonia i karasia srebrzystego po ok 38 cm, a ta cieńsza ostatnio miała starcie z blisko miarowym szczupakiem.
  7. Zamiast Sunline Super możesz zakupić Sunline Siglon. Jest w wersji 4 i 8 splotowej. Fajna cienka i gładka plecionka. Własnie zmieniłem końcówkę mojej YGK G-Soul Upgrade 8x PE #1.0 na 8-splotową Sunline takiej samej grubości w kolorze limonki. Na sucho różnicy nie widać. Jak chcesz do okoniówki to w supełności wystarczy ci 4x w rozmiarze 0,4-0,6 PE (są bardzo cienkie).
  8. Dobra passa trwa. Zachęcony niedawnymi sukcesami kolegi, odwiedziłem nieduży siurek. Pogoda wymarzona: dość ciepło, pochmurno, czasem coś pokapuje. Nie spiesząc się zbytnio, nad wodą jestem ok 9:20. Wbijam się w wodery, rozkładam kij, ubieram pas biodrowy...No tak, znów zapomniałem polaroidów. Specjalnie przygotowałem sobie rozjaśniające na ten dzień. Dobrze, że w samochodzie wożę przyciemniane, jakoś dam radę. Woda w rzece niska, tak niskiej jeszcze nie widziałem. Prądu tu prawie nie ma. Z pudełka wygrzebuję jiga na 1,5 g główce. Ukręcony ostatnio, z kilkoma innymi, po stratach weekendowych. Rzucam najpierw nieco w dół rzeki. Jig pięknie faluje. Kolejne rzuty w górę rzeczki. Kilka przepuszczeń w najbliższym sąsiedztwie bez efektu. Rzucam nieco wyżej, na początek prostki na której stoję. Jig opada na dno. Kilka łagodnych podciągnięć i uderzenie. Zacinam i momentalnie w wodzie się kotłuje. Spora ryba, obawiam się czy aby nie szczupak, których tu całkiem sporo. Wyskok nad wodę pozbawia mnie wątpliwości. Pstrąg i to spory jak na ten siurek! Kilka odjazdów w jedną i drugą stronę i dzieje się coś czego do tej pory nie dane mi było oglądać. Pstrąg podchodzi po powierzchni i zaczyna jazdę na ogonie po powierzchni! Coś niesamowitego dla mnie! Kilka razy przedefilował tak przede mną. Starałem się trzymać nisko szczytówkę żeby nie prowokować go do dalszych szaleństw. Daje się podprowadzić pod brzeg. Łagodnie wjeżdża do podbieraka. Piękne kolory! Wiem, że zdarzają się tu ryby tej wielkości lecz do tej pory łowiłem takie maksymalnie 36 cm. Mierzę z niedowierzaniem, 42 cm. Kolejny czterdziestak w sezonie na koncie. Żeby tak kolorowo nie było, przez nieuwagę - niezamknięta kieszeń - wpada mi do wody telefon. Dobrze, że zdążyłem zdjęcia wysłać koledze. Udaje się go wyłowić ale zaraz się wyłącza (w domu konieczny jest reset...). W jednym z kolejnych miejsc znów mam wyjście ale ryba nie uderza i nie pokazuje się już. Kawałek wyżej, po rzucie w dół rzeczki, znów zdecydowane przytrzymanie i kolejny fajny pstrąg po krótkim holu ląduje w podbieraku. Ta sama przynęta Ten jest jednak krótszy, jedyne 35 cm, ale już ładnie zaokrąglony i silny. Kolory piękne jak u poprzedniego. Niestety nie ma jak zrobić zdjęcia. Idę dalej w górę rzeczki, którą z każdym metrem robi się coraz płytsza. Brań nie notuję. Tylko w jednym miejscu dostrzegam jakiegoś maluszka. Pod koniec odcinka, który na dziś zaplanowałem rozwiązuje się zagadka niskiego poziomu wody. Bobry zbudowały sobie w zwężeniu rzeczki tamę, wykorzystując leżący tam spory pień jako fundament. Tama ma pewnie lekko z 80 cm wysokości. Powyżej rzeczka mocno spiętrzona między ścianami mini wąwozu. Przechodzę ok 20 m wyżej zobaczyć jak daleko sięga cofka i kończę na dziś.
  9. W ostatnią sobotę mimo niezbyt zachęcającej prognozy zjawiliśmy się nad wodą ok 7:30. Poranek był całkiem przyjemny i nie zapowiadał armagedonu pogodowego, który miał nastąpić za kilka godzin. Systematycznie obławiam potencjalne miejscówki. Woda wygląda na nieznacznie podniesioną i lekko trąconą. Warunki zatem bardzo sprzyjające. Po niespełna godzinie dochodzę do ciekawego miejsca. Najpierw lekki zakręt w lewo wymywający rynnę pod moim brzegiem. Woda łukiem skręca w prawo wzdłuż burty tworzącej cypel, by znów odbić za cyplem w lewo. Na szczycie cypla utworzył się niewielki kant, coś w rodzaju przykosy - wszystko w skali mikro. Woda jednak wyraźnie tam zwalnia i kręci. Przykucam poniżej cypla bo tam nurt odbijający od drugiego brzegu utworzył kolejną rynnę, a w zasięgu rzutu mam również spokojne zakole z mini rozlewiskiem pod drugim brzegiem. Kilka, kilkanaście rzutów w kierunku rozlewiska. potem prowadzenie wzdłuż rynny - nic. Kolej na przykosę. Najlepszy w tych warunkach wg mnie będzie jig. Na agrafkę zapinam więc własnej roboty jiga z różowego marabou na 3 g główce. Rzucam niezbyt daleko w nurt, który wpycha jiga w głęboczek za przykosą, powoli podnoszę jiga i sprowadzam w kierunku kantu. W momencie gdy jig wychodzi z głębszej wody, za nim wychodzi pstrąg i leniwie łapie przynętę. Lekkie szarpnięcie, zacięcie i gejzer na płytkiej wodzie. Spływa nieco z prądem prosto w leżące w płytkiej wodzie gałęzie. Mam trochę stracha bo wbija się za sporą gałąź i ciężko mi wymanewrować go stamtąd. Jakoś sam w końcu wypływa i spływa nieco poniżej prezentując wyskok nad wodę. To tyle szaleństw. Za moment ląduje w podbieraku... Już wiem, że 4 z przodu jest na pewno. Drugi raz w tym sezonie, drugi raz na tej samej rzece, dokładnie miesiąc później Dokładnie 46 cm. Kilka fotek, mierzenie dla formalności i wraca do wody. Niestety ale to było jedyne branie tego dnia. Potem deszcz z wiatrem i chwilami gradem skutecznie utrudniały łowienie.
  10. Jak zauważyłeś, to zupełnie inne łowiska, inny charakter rzek. Podstawowa różnica to bogactwo roślinności wodnej rzek, której nie pamiętam chociażby z Wisłoka. Do tego praktycznie brak reakcji rzek na długotrwałe opady, jak ma to miejsce na podkarpaciu. Wiadomo, miejskie odcinki potrafią się nieco "zabrudzić" i zmętnieć przez spływ wody z burzówek. Natomiast brak typowych dla podkarpackich rzek gwałtownych przyborów z wodą jak błoto. Oczywiście śmieci nad rzekami są jak wszędzie, zarówno za sprawą mieszkańców jak i kajakarzy i wędkarzy. Staram się ich nie fotografować Ciężko mi porównać wędkarsko te dwa regiony, bo łowiąc na podkarpaciu właściwie raczkowałem w spinningu i nie mogłem poświęcić wędkowaniu tyle czasu co teraz. Moje sukcesy to były raczej przypadki. Potem była kilkuletnia zagraniczna przerwa, po której wróciłem już z dużo większą świadomością wędkarską, bagażem wiedzy teoretycznej i praktycznej. Za każdym razem jak odwiedzam rodzinę staram się choć na 3-4 godziny wyskoczyć nad Zalew Rzeszowski, Lipie, Wisłok czy Żwirownie Postaram się częściej raczyć Was relacjami, a chętnych zapraszam do odwiedzin bloga https://opowiescizespinningiem.blogspot.com
  11. Bardzo dawno nic nie wrzucałem do swojego wątku... Do staroci wracać nie będziemy więc coś na świeżo. Lin złowiony na twisterek
  12. rav_id

    Mucha na spining

    Muszę spróbować takiego rozwiązania w przyszłym seoznie. Piankowców mam trochę pokręconych, a klenie dość często ignorują u mnie to co płynie po powierzchni. Dodatkowo może to będzie sposób żeby dobrać się do jazi. Nie wspomnę, że okoniowe przyłowy pewnie będą na porządku dziennym. Łowisz Piotrze z żyłką czy plecionką?
  13. Osobiście Dragona Invisble nie używałem, ale znajomi owszem i to dużo w różnych warunkach: dzień, noc, łowiska mocno zarośnięte i pełne gałęzi. Nie słyszałem od nich o tej plecionce złego słowa. Wręcz przeciwnie. Podejrzewam, że wina leży w jakości nawoju.
  14. Albo tu: http://instytutmeteo.pl/aktualne-stany-rzek-w-polsce Polecam też apkę dla kajakarzy "Zwałkowe pegle"
  15. Jak byłem popołudniem we wtorek to kawa z mlekiem była, mimo to bolenie żerowały całkiem dobrze, biała ryba też się spławiała. Ja nastawiony na szczupaczka wróciłem bez brań.
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy