Jump to content

andgron

Użytkownicy
  • Content Count

    42
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Posts posted by andgron


  1. 10 minut temu, marekn napisał:

    Pan Piotr od lat mówi nam, to, co chcielibyśmy słyszeć. Sami widzicie, tarlaki lipienni "POZYSKANE" na odcinku niżej Hoczewki,( potencjalnie ryby, które możemy łowić, płacimy za to, przecież to z naszych składek), jeżeli już wracają, to na OS. Tam już nie możemy łowić w oparciu o nasze składki.  Tam trzeba płacić oddzielnie  (ok , to akceptuję). Pytanie tylko: Dlaczego ja mam się k**** do tego dokładać?  Płacę przecież, a ktoś podpierdala mi ryby i wywozi na odcinek komercyjny.  Jak więc się nie unosić? !!!

    Masz rację ,to jest sk….stwo .Pozdrawiam ZO. Krosno .


  2. Dnia 7.03.2020 o 02:35, geri-g2 napisał:

    Wystarczy zburzyć ten PSEUDO JAZ po młynie. Młyna nie ma ,  beton jest o co tu chodzi ?

    Masz rację ten jaz uniemożliwia wejście pstrąga z Wisłoka. Dawniej pstrągi tu były bo Gwożnica była skutecznie zarybiana , jeździłem tam z kolegami na takie zarybiania aż za Niebylec .Gwożnica ma tam szerokość ok. 2 metrów ,żadnej dużej ryby i narybek mógł spokojnie dorastać , ….ale to już było ,niestety .


  3. Dnia 7.03.2020 o 12:09, ka-mil napisał:

    Nowy graff na Wisłokiem 

    Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

    Extra ! wielki szacun dla wykonawcy !


  4. Dnia 19.02.2020 o 21:33, Piotr Madura napisał:

    Byłem przy wielu zarybieniach prowadzonych w Okręgu Rzeszów. Pominę tu (byle)jakość sposobu wprowadzenia ryb do wody - jednym z nielicznych, znakomitym wyjątkiem w jakim miałem przyjemność uczestniczyć były zarybienia pstrągiem dopływów Wisłoki prowadzone przez byłego prezesa Okręgu, Pana Depowskiego. Inne wyjątki to zarybienia prowadzone przez pasjonatów, społeczników, którzy zdawali sobie sprawę, że dbają o wody na których im nieprzeciętnie zależy. W reszcie przypadków przeplatały się brak chęci do zrobienia tego jak należy i brak wiedzy jak należy to robić. 

     

    Kwestią o której chcę nadmienić jest DOMNIEMANA ilość ryb które rzeczywiście trafiają do wody. Będąc przy zarybieniu byliśmy informowani, że wpuszcza się tyle to a tyle ryb. Szczerze mówiąc, to nawet widząc to jak ryby są wpuszczane pozostaje nam jedynie wierzyć/nie wierzyć, że jest ich rzeczywiście tyle. Chyba, że wiecie jak wygląda powiedzmy 2000 sztuk narybku jesiennego szczupaka. Ja nie wiem i nie umiałbym oszacować czy jest go w worku 2000, 1000 czy może 3000. A gdy ryby trafiają do wody prosto z rękawa to już w ogóle. 

     

    Dajmy na to, że trafia do wody tyle ile jest na papierze. Cóż z tego kiedy ogromna ilość materiału idzie na marne np. powołując się na wcześniej wymieniony narybek szczupaka, który wpuszczony zbyt "gęsto" sam siebie eliminuje. 

     

    Największą rzeźnią - tym razem całkiem dosłownie - są zarybienia stawów pstrągiem tęczowym przed zawodami, o czym swego czasu pisałem. Mówiłem wtedy o stawach w Błażkowej i powtarzających się sytuacjach gdy do wody trafiło kilkaset ryb, z których po kilku dniach nie została nawet łuska. Choćby zaś została z góry było wiadomo, że warunki w tych stawach nie spełniają wymagań środowiskowych pstrąga tęczowego. Zaraz, zaraz... ale czy tylko pstrąg? Identyczna sytuacja ma miejsce ilekroć do wody wpadnie cokolwiek "miarowego" od kroczka karpia, przez poświąteczne karpiowe "warchlaki", jazie, karasie aż po niepozorne okonie. Tak, okonie, nie pomyliłem się, było... I również na Błażkowej. 

     

    Najbardziej bolącą w tym kontekście sprawą są dla mnie odłowy tarlaków. W majestacie prawa i "gospodarności rybackiej" (gospodarka rybacka - dobre określenie dla modelu PZW  - wziąć siatę i orać ile się da) odławia się często okazowe ryby, które naturalnie świetnie się wycierają, zabiera się je do ośrodków gdzie trze się je sztucznie, a później podobno wypuszcza - czego ani ja, ani żaden z moich znajomych na oczy jednak nie widział. Po co? Po to żeby na papierze wykazać zarybienie rybami które i tak znalazłyby się w rzece, z tym że w sposób naturalny przekładający się na dużo większą przeżywalność. Niejeden odcinek Wisłoki został już w ten sposób zaorany na długie lata. 

     

     

    Kilku moich kolegów i ja  przez wiele lat uczestniczyliśmy w zarybieniach (pstrąg) , ale od kilku lat ZO PZW Rzeszów nie jest zainteresowany naszą obecnością, dlaczego ? Odpowiedź jest prosta ….. a po co ma im ktoś patrzyć na ręce .


  5. Dnia 30.12.2019 o 15:31, browarek napisał:

    Witam kolegów dla mnie dziwnie jest to że informacje odnośnie opłat za wędkowanie się pojawiają a na temat zarybień zero informacji chyba że ja coś niedopatrzyłem 

    info o zarybieniach  …….. to se ne wrati jak mówią nasi sąsiedzi z południa , dlaczego ZO PZW Rzeszów tego zaprzestał domyślcie się sami .


  6. 1 godzinę temu, Piotrek10 napisał:

    Muszą się wszyscy zebrać pod PZW Rzeszów zaprotestować.Opisza w gazecie jakąś tv może przyjedzie i zrobi się głosno

    Polski Związek Wędkarski ,tu się nie da nic naprawić , ""to " trzeba zlikwidować i zacząć od nowa .


  7. Byłem dziś 3 godziny na Strugu (niebieski most za Tyczynem) , woda czysta i niska .Wynik 4 kleniki ok 18cm i 3 okonki ok 10 cm. Ta pstrągowa rzeczka jest skończona ,wydaje mi się ,że to wynik zaniechania od kilku lat zarybień .Szkoda.

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy