Jump to content

Damian Ł.

Użytkownicy
  • Content Count

    401
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Damian Ł. last won the day on November 29

Damian Ł. had the most liked content!

Community Reputation

201 Excellent

Recent Profile Visitors

1,108 profile views
  1. Zarybianie wylęgiem (za nasze pieniążki) uważam za pomysł chybiony i marnotrawstwo pieniędzy, zwłaszcza na rzekach - a nawet jeśli byłby to narybek (w tym wypadku troci czy łososia), to te rybki muszą spłynąć do Bałtyku przez szambo, później wrócić przez to szambo jako ryby dorosłe, omijając wiślaną, sieciową "gospodarkę rybacką" i kłusowniczą, następnie pokonać szereg źle skonstruowanych przepławek, aby dotrzeć do rzeki, gdzie nawet populacja ryb dużo mniej wrażliwych na chemikalia jest w katastrofalnym stanie - w zasadzie tylko w górnym biegu Wisłoki i dopływach, można mówić o jakiejkolwiek "klasie" czystości wody. Jak sądzisz, ile by było potrzeba tego narybku, aby osiągnąć cel w postaci stada tarłowego powiedzmy 120-150 troci ? - mowa oczywiście o Wisłoce. W takie cuda jak "wędrowna i stała" populacja troci w Wisłoce uwierzę, jak na siedzibę P*W (i Sejm przy okazji) spadnie bomba atomowa o mocy kilku tych z Hiroszimy - może ktoś też się pomyli i trafi czymś mniej inwazyjnym w zaporę we Włocławku Pewnie, że chciałbym, aby w Wisłoce były trocie czy łososie - ale w przypadku, gdy P*W za pomocą agregatów wytępiło świnki i brzany, problematyczne staje się nawet regularne łowienie wszędobylskich niegdyś kleni, to o czym tu w ogóle dyskutować ? Pozdrawiam
  2. Kol. Geogps, ja wiem, że tam jest pseudo-przepławka (która jest zapewne najlepiej skonstruowaną budowlą tego typu na świecie), tylko poczytaj sobie na jakie miesiące przypadał ciąg tarłowy "wiślanych" łososi i zastanów się, czy ryba łososiowata jest w stanie przez taką gówno-zupę przepłynąć i przeżyć, a co dopiero dotrzeć do tarlisk w rzekach regularnie podtruwanych - dla mnie jest to wyrzucanie forsy w błoto. Równie dobrze mógłbym zarybić jakąś gliniankę np. brzanami, aby cieszyć się, że przetrwało powiedzmy 0,2% ryb wpuszczonych - można bardziej dosadniej, ale po co ?...
  3. Czy badał ktoś, czy te trocie to była populacja wędrowna czy osiadła ? - "parę" lat wstecz złowiłem małą troć ok. 40 cm - rybka mocno wysrebrzona (zarybienie bez wątpienia było) - ale raczej nie był to osobnik, który wracał z Bałtyku - może coś jak z certą (populacja nie-migrująca) ?... Zresztą każdy próg wodny, to nie tylko kwestia przepławki - więcej nie będę pisał, bo po co sobie podnosić ciśnienie na wieczór ?...
  4. Jeżeli nie zrobią przepławki na progu wodnym w Mielcu, to o d**ę rozbić te pseudo-zarybienia łososiem - ale dobre i to - pomogą w migracji lub wędrówkach tarłowych ryb "miejscowych" (zakładając, że zostaną wykonane poprawnie - w co wątpię). Jest jeszcze główny zrzut gówna w Warszawie, Zbiornik Włocławski i inne katastrofy ekologiczne na Wiśle - po co marnować pieniądze na takie bezsensowne zarybienia Wisłoki, w której "gatunki podstawowe", takie jak świnka czy brzana są na wykończeniu ?...
  5. Inwazja karasia srebrzystego na Wisłoku - wcześniej oczywiście też się trafiały, ale teraz to prawdziwa plaga - można je łowić "szybkościowo" nawet na feedera. O ile w Polsce pisanie o nadmiarze ryb jest wędkarskim "samobójstwem", to tym razem mam nadzieję, że ktoś te ryby wyłowi - nie jest to nic dobrego dla środowiska, a nie miałbym serca zabić takiej ilości ryb (zgodnie z regulaminem), w przypadku, gdy nie będę ich konsumował. Prosiłbym tylko o wypuszczanie gatunków rodzimych...
  6. Widocznie był (chyba, że to prywatna inicjatywa) - złowiłem kilka małych i widziałem sporo większych - wcześniej myślałem, że te grasujące przy powierzchni spore ryby, to jazie - jednak po dłuższej obserwacji przekonałem się, że to bolenie, a przynajmniej część z nich.
  7. Panowie, czy wiadomo wam od kiedy zbiornik był zarybiany boleniem ? - bo chyba nie od tego roku ?
  8. Damian Ł.

    Lipie

    No, prędzej byś upilnował muchę, żeby nie siadała na...(wiadomo czym). Niemniej jednak takie ilości "towaru", które są wprowadzane przez wędkarzy "na wstępie" (nie ważne, czy ryby żerują, czy nie) przyprawiają o zawrót głowy. Tak sobie myślę, że gdybym przy nęceniu wstępnym "wprowadził" w łowisko z 5 litrów białych robaków + litr ciętych rosówek, to nawet na branie krąpia musiałbym czekać minimum 8 godzin... - taka mała "prowokacja" i dotyczy absurdów w nęceniu mniejszych ryb (leszcz, lin) - ale jak ktoś się realizuje w nęceniu a nie łowieniu, to i tak zostanie przy swoim.
  9. Damian Ł.

    Lipie

    Zakwit wody idzie pełną parą, a panowie spodujący, zarówno sobie, jak i rybom nie żałują (spodują "do spodu") - zdaję sobie sprawę, że "zakwit" niekoniecznie jest związany z nęceniem, ale w związku z pogorszeniem się jakości wody w tym okresie - może opiekun łowiska wprowadzi jakieś limity odnośnie nęcenia ?
  10. Dla uspokojenia - o tym, jak można cieszyć się wędkarstwem bez przyczepy ze sprzętem, rod-podów, łódek zanętowycyh i taczek kukurydzy z pelletem. Oglądając ten film śmieję się z samego siebie - z mojego feederowego fotela, wiadra Sensasa, torby termicznej na robale itp. Facet wygląda jak człowiek, który żyje w symbiozie z tym jeziorkiem - tacy wędkarze się już nie rodzą, tylko umierają... PS Nie chcę sobie wyobrażać, co by zrobili z tym jeziorkiem nasi Polańscy - fachowcy od nęcenia, wycinania gałęzi, palenia ognisk itp.
  11. Damian Ł.

    Lipie

    Dokładnie - przy łowieniu karpi może się to nie sprawdzi (nie będę strugał pawiana bo nie łowię celowo tych ryb), ale przy łowieniu np. leszczy czy linów, czasami wystarczy tylko trochę gliny i pociętego gnojaka + (ewentualnie) odrobinę atraktora, aby szybciej przywołać ryby - jaki jest tego wpływ na ryby i eutrofizację zbiornika ? - praktycznie żaden - no i tanio.... Zauważyłem (zwłaszcza na Lipiu i stawach w Weryni), że wielu wędkarzy myli nęcenie ryb z ich karmieniem (albo raczej przekarmianiem)... - one tam są - na tych powiedzmy 40-stu metrach, regularnie nęcone... - nie trzeba wiader kuku, konopii i pelletu, aby je przywołać - wystarczy się trochę "przypomnieć" małą ilością, ale wysokiej klasy towaru. Jeżeli (z jakiegoś powodu) ryby wolą pokarm naturalny, to i ćwierć tony ziaren nie pomoże - choćby stawał na rzęsach i grał na dudach samych w kusych stringach koloru różowego - a na pewno "zepsuje" wodę. PS A propos wypowiedzi pana ichtiologa z podlinkowanego nagrania - czy ktoś w P*W przy zarybieniach (a raczej przed) bierze pod uwagę ilość ryb (już obecnych) w danym zbiorniku w przeliczeniu na hektar ? - albo to, że te ryby (z zarybienia) mogą dorosnąć do np. kilkunastu kilogramów wagi i nie mają naturalnych wrogów już w momencie zarybienia (jako "ofiara" są za duże dla niemal każdego drapieżnika) - pisałem to już wielokrotnie - wody ze żwirowni nie da się spuścić, dna zawapnować i "przemrozić", więc myślmy co robimy nęcąc i zarybiając.
  12. Damian Ł.

    Lipie

    Wniosek z tych obserwacji jest prosty - Przyroda sama pozbywa się tego co dla niej zbędne i szkodliwe - w tym wypadku karpi. Ale człowiek jest "mądrzejszy" - nadal będzie na siłę wprowadzał gatunek, który swoją atrakcyjnością wędkarską ma katastrofalny wpływ na sam zbiornik i pozostałe gatunki ryb - bo czy ktoś jest mi w stanie udowodnić, że corocznie kilkadziesiąt czy kilkaset kilogramów gnijącego w wodzie mięsa wpływa na podniesienie atrakcyjności łowiska ?...
  13. Damian Ł.

    Lipie

    Może to buractwo co wycina gałęzie drzew rosnących nad zbiornikiem to Buszmeni ? (te zmiany klimatyczne mogły spowodować migrację) - innego budulca nie znają (albo nie ogarniają jego obróbki) i budują sobie z tego niebożęta schronienie/gniazda na podobieństwo chruścików ? Zostało mi trochę suchego chleba po świętach - chętnie pomogę osobom, które cywilizacyjnie są na poziomie zbieractwa - to podobno modne (trendy) pomagać takim.
  14. Pytanie do osób, które z premedytacją i regularnie łowią na stawie nr 1 tęczaki - czy te ryby żyją tylko (po zarybieniu) do czerwca-lipca, czy też są w stanie przeżyć dłużej ? - szkoda, że zniszczono "jedynkę" - dawniej woda miała "herbaciany" kolor nawet w lecie - a od masowego zasrania stawu nr 1 karpiami (sorry, nie nazwę tego zarybieniem) ma (w lecie) kolor żółto-sraczkowaty. Tak na marginesie, to na przykładzie tego stawu widać doskonale "logikę" zarybień w okręgu...
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy