Jump to content

Damian Ł.

Użytkownicy
  • Posts

    409
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Everything posted by Damian Ł.

  1. Koledzy szanowni - sama metoda gruntowa, to mniej lub bardziej skuteczna samołówka. - nie żebym kogoś chciał obrazić, ale tak uważam. Przecież taki np. picker czy feeder to praktycznie zestaw samo-zacinający - uważam, że przy np. łowieniu feederem w rzece, ok. 80-85% brań to klasyczne samo-zacięcia. Sam montaż "przelotowy", jest "przelotowy" tylko w teorii - w praktyce zawsze stawia rybie mniejszy lub większy opór - najmniejszy opór stawia przy braniu zestaw z trokiem bocznym. Ja tam znawcą, ani miłośnikiem łowienia karpi nie jestem, ale absolutnie nie zgadzam się ze sposobem dobierania wielkości haczyka przez kolegę. Haczyk dobiera się przede wszystkim do przynęty, a nie do ryby ! (to przynętę dobiera się do ryby) - oczywiście należy uwzględnić wielkość łowionych ryb, a co za tym idzie dobrać haczyk o odpowiedniej wytrzymałości (z grubszego drutu, kuty itp.) - w przypadku karpi raczej kuty. Do dwóch ziaren kukurydzy (konserwowej), za najbardziej odpowiedni rozmiar haczyka uważam haczyk nr. 12 (rozmiarówka Drennan'a) - oczywiście przy "klasycznym" zakładaniu przynęty. Zapewniam Cię kolego, że nie mam problemów z zacinaniem - karpie (do 3 kg) zdarzało mi się łowić nawet na haczyki nr. 18 (kute) i nie było problemów z zacięciem - cały "pic" polega na odpowiednim dobraniu haczyka do wielkości przynęty - inaczej będzie masę "pustych" zacięć - dotyczy to zarówno feedera jak i odległościówki. Pozdrawiam
  2. Dzisiaj woda dosyć mocno "trącona", możliwe, że jutro będzie "kawa z mlekiem". Złowiłem bolenia ok. 60-63 cm, niestety zapiął się na wszystkie 3 groty kotwiczki obrotówki nr. 2 - mam nadzieję, że szybko dojdzie do formy. Od dzisiaj przyginam zadziory we wszystkich swoich przynętach spinningowych !! - do czego gorąco zachęcam również kolegów. W sobotę na feedera (Pustków) złowiłem tylko jedną małą brzanę - poza tym ani śladu ryb - nawet drobnicy nie widziałem, normalnie "studnia" - pewnie biała ryba nadal w tarle - normalnie o tej porze roku i przy tym stanie wody, białe ryby były bardziej aktywne. PS. Na Tuszymce woda tylko lekko "trącona", zapiąłem małego potokowca - chylę czoła przed wędkarzami, którzy potrafią na tak "trudnej" wodzie złowić regularnie po kilka rybek.
  3. Byłem w ten sposób kontrolowany ok. 2002-2003 r. na stawach w Trzcianie przez troglodytów z koła (jeden był chyba z SSR), którego nazwy (przez litość) nie wspomnę - czepiali się się "o wszystko" - min. wypychacz (miałem) - twierdzili również, że obowiązkowym wyposażeniem wędkarza jest siatka na ryby (chociaz ryby wypuszczałem od razu do wody) - doszło na tym polu do kłótni - powiedziałem im, aby pokazali mi, gdzie o tym pisze w "Regulaminie" i od razu dzwonili po policjantów - od********li się dopiero po tym Kolego, gdybym nad Wisłoką zaczął upominać i kontrolować miejscową "gówniarzerkę" - to albo musiał bym zrezygnować z łowienia na tym odcinku, albo też liczyć się z możliwością zniszczenia samochodu, pobicia (w tym ze skutkiem śmiertelnym) itp. Niestety taka jest prawda - na szczęście kłusownictwa "sieciowo-prądowego" jeszcze tam nie widziałem - wtedy było by do czego wzywać Straż Rybacką, Policję itp. PS. Kontrole wędkarskie i SSR jak najbardziej popieram - byle z taktem, kulturą itp.
  4. Dzisiaj starałem się usilnie złowić leszcza na "dwójce", ale bez skutku - kilkadziesiąt płoci (kilka całkiem niezłych) i jeden lin, ale leszcza żadnego. PS. Widziałem, że na Rzemieniu kwitnie proceder spiningowania przynętami szczupakowymi w okresie ochronnym, ale niestety na to nie ma "paragrafu"
  5. Krąpi, to ja złowiłem w życiu sporo, ale na Czarnej jeszcze ani jednego - trafiały mi się mieszańce płoci i leszcza, ale nie krąpie. Pozdrawiam
  6. Kolego, byłem przy PIERWSZYM naprawianiu grobli na tych stawach - i powiem Ci, że w tych stawach (przez przejęciem ich przez koło PZW nr. 17 w Kolbuszowej) prawie nie było wody !! (stawy były spuszczone) - te karpie koi musiały by chyba umieć przeżyć bez wody ... A "zarybienie" sandaczem było po prostu przypadkowe - dostały się tam wraz z innym materiałem zarybieniowym (no, chyba, że ktoś je wpuścił "prywatnie") - z leszczem mogło być podobnie - ale ani ja, ani nikt znajomy, leszcza tam do tej pory nie złowił.
  7. Pytanie może śmieszne, ale zawsze zaczynałem i kończyłem łowienie na stawie nr. 1... - czy na stawie nr. 2 również występują leszcze ? - jeżeli tak, to czy w podobnych ilościach jak na "jedynce" ?
  8. Łowiłem tam 2 kwietnia i to co zobaczyłem wołało o pomstę do nieba - już nie chodzi nawet o ten "księżycowy" krajobraz, ale o ilość śmieci - ludzieee.... Przy tych pseudo-wędkarzach którzy "TO" zostawili, jaskiniowcy mogli by pozować na XIX-sto wiecznych angielskich gentlemanów... Złowiłem ok. 45 leszczyków, kilka płoci, wzdręgę i przerośniętą ukleję (łamiąc zasadę "NO KILL", nakarmiłem ukleją bociana Wojtusia). PS. Od dłuższego czasu obserwuję rybostan tego zbiornika - leszczy są tam niesamowite ilości, ale mają one mizerne przyrosty - ciężko złowić chociażby "średniaka". Natomiast karpie i liny są tam tłuściutkie jak prosiaczki. Co dziwne, złowiłem na Czarnej sporo średnich i kilka dużych płoci (oczywiście większość to drobnica) - czyżby tylko leszcze "karłowaciały" tam na potęgę ?
  9. Nie wiem ile jest tam tych sumów, ale w przypadku łowiska "NO KILL", ktoś musi "kosić" ten nadmiar średniej ryby. O wiele mniej - np. na Czarnej Sędziszowskiej uzbierałem jeden worek, bo gdybym miał posprzątać TYLKO własne stanowisko, to musiał bym podjechać śmieciarką. Współczuję. Również się cieszę. Co do zakazu połowu w porze nocnej - to chyba chodzi o to, aby krypto-mięsiarze nie przemycali wtedy złowionych ryb do np. bagażnika. Pozdrawiam
  10. Nie wiedziałem, że identyfikujesz się do tego stopnia z karpiami, że nazywanie ich "chwastem" obraża Cię osobiście - jeżeli kol. nazywa się np. Karp, to przepraszam - miałem na myśli gatunek Cyprinus carpio Ja tam wolał bym złowić dużego lina albo szczupaka, zamiast karpia, ale - "handlowo-towarowa" polityka zarybieniowa PZW, niestety na to nie pozwala. PS. Gdybym na zebraniu zaproponował np. górny wymiar ochronny dla szczupaka, to miejscowi szuwarko-mięsiarze (nie mylić z karpiarzami) chyba by mnie "zjedli" - bo to właśnie karp jest dla nich "priorytetem".
  11. Witam, odwiedziłem niedawno staw nr 1 - dwa leszczyki, karaś, kilkanaście płotek i (na deser) mały boleń (przywalił w białe robaki, w trakcie zwijania zestawu) - pomimo bardzo skromnego nęcenia, wyniki przyzwoite. Moim zdaniem, ta woda jest bardzo rybna i (co ważne) prawidłowo zarybiona - co widać min. po kondycji złowionych ryb. PS. Parking zadbany, a nad wodą nie widziałem ani jednego śmiecia !! - gratulacje i ukłony dla znakomitych gospodarzy łowiska !!
  12. Jak widać, to bydło z wędkami, nazywane (mylnie) "wędkarzami" nie nauczyło się jeszcze, że to od niego zależy stan łowisk. Szkoda, że "mięsiarstwo" z Rzemienia, przerzuciło się na Wisłokę - na Rzemieniu rybki biorą nieźle, woda bardzo rybna - ale dla "mięsiarstwa" to oczywiście koszmar, bo nie wolno ryb zabierać... PS. Co za idiota wprowadził górne wymiary ochronne na taki chwast jak np. karp, a nie wprowadził go w odniesieniu do np. brzan, szczupaków itp. ? - czyli gatunków rodzimych...
  13. Takie świnki na Wisłoce wcale nie są rzadkością - mój "rekord" to 54 cm - a takie 45-49 cm no już niemal norma. Najprościej świnkę od certy odróżnić po pysku - świnka ma twardy pyszczek (coś jak ścięty równo plastik), natomiast certa ma wysuwany ryjek, nieco podobny jak u leszcza. Gratuluję rybek.
  14. Leszczy na tych stawach nie ma, ale jako najbardziej "uniwersalny" polecam ostatni staw (licząc od drogi Kolbuszowa - Sokołów Młp.). Byłem tam dzisiaj z bacikiem - 22 płotki i okonek - słabiutko, ale woda jeszcze zimna, przypon 0,10 mm, nie miałem ochotki i strasznie wiało - brrr... Karpików szukaj na płytszej wodzie tj. po drugiej stronie stawu, naprzeciwko "mnicha".
  15. Średnica przelotek przy odległościówce nie ma tak dużego znaczenia, ponieważ przy "przelotowym" montażu wagglera, powinno używać się stoperów żyłkowych - którym małe przelotki nie "przeszkadzają". PS. Schemat budowy takiego zestawu można sobie obejrzeć, klikając link poniżej: http://leszcz.pl/relacja.php?id=221
  16. Feeder o długości 360 cm, nadaje się zarówno do łowienia w wodach stojących, jak i płynących (na niezbyt silnych uciągach) - najbardziej "uniwersalnym" ciężarem wyrzutowym jest tu ok. 90 gr. (zakładając, że kij ma 3 wymienne szczytówki). Natomiast feeder 390 cm (i więcej) to kij typowo rzeczny - łowienie taką wędką na wodach stojących, jest po prostu niesamowicie niewygodne - pamiętajmy, że w wodach stojących feedera ustawia się "płasko", pod pewnym kątem do linii brzegowej. PS. Najlepiej po prostu kupić dwie wędki - 360 cm na wody stojące i 390 cm na rzeki. Jeżeli chodzi o tańsze feedery, to zdecydowanie polecam kije Mikado.
  17. Zacznijmy od tego, że nawet najlepszej jakości żyłka "matchowa" po pewnym czasie (zależy od warunków) przestaje tonąć - jakość żyłki ma tutaj drugorzędne znaczenie - tak samo będzie się działo z żyłkami Browninga, Mavera, Trabucco, czy Jaxona. Po prostu w czasie łowienia (w skrajnych przypadkach, już po kilkudziesięciu minutach łowienia !!) - różnorakie zanieczyszczenia osadzając się na żyłce, nie pozwolą żyłce zatonąć. Aby sobie z tym poradzić, stosuje się tego rodzaju płyny (podobne produkuje również Sensas i Colmic): http://www.leszcz.eu/Plyn_Line_Sinker-2116.html Spławiczek rzeczywiście nieco zbyt lekki - przede wszystkim żyłka jest zbyt gruba - do takich zestawów jak podałeś, maksymalna średnica żyłki to 0,14 mm !! Druga sprawa - jeżeli waggler jest dobrze wyważony, to może mieć i 12 g (albo i więcej) wyporności i nie wpłynie to ujemnie na ilość ani sygnalizację brań. Poniżej zamieszczam link do filmiku, na którym zobaczysz (ok. 1:50 do 2:05 min. nagrania), w jaki sposób należy prawidłowo zatapiać żyłkę po rzucie:
  18. Koledzy, czy orientuje się ktoś, jak wygląda w chwili obecnej dojazd nad ten zbiornik ? - słyszałem, że droga dojazdowa była rozkopana, co uniemożliwiało dojazd nad wodę... - ale jak jest tam obecnie ?
  19. Nie twierdzę, że baty np. Trabucco (ani jakiekolwiek inne) są "niezniszczalne", ale nie "zwalał" bym winy na wędkę - bo nieumiejętne się nią posługiwanie to nie wina wędki, tylko wędkarza - bat to nie kij baseballowy, trzeba odrobinę wyczucia - to właśnie zawodnicy łamią najwięcej wędek, bo często łowią (na zawodach) na granicy wytrzymałości sprzętu. Każdy kij można złamać przy rzucie - feedera, odległościówkę, bolonkę, a jak ktoś jest wyjątkowo zdolny, to nawet karpiówkę (akurat bata złamanego w ten sposób osobiście nie widziałem). Akurat to baty Jaxon (te powyżej 700 cm) mają bardzo cienkie ścianki, są kiepsko wyważone, a waga podana w katalogu, to zwykłe oszustwo (akurat "Turbo" nie miałem w ręku, ale chodzi mi o: "New Generation" i "Limited Edition") - chociaż rzeczywiście są dosyć lekkie (cięższe o kilkanaście gramów niż podaje katalog - ale np. Browning jeszcze bardziej "leci w kulki"). Właśnie dlatego, że są stosunkowo lekkie, to te o długości 800 cm są mało "pewne" (mają cienkie ścianki) - do "siódemek" Jaxona nie mam zastrzeżeń. Tak na marginesie, to radzę się zastanowić, dlaczego internetowe sklepy dla spławikowych wyczynowców (poza jednym) - nie handlują batami Jaxona. PS. Jeżeli chodzi o baty 6-7 m - to polecam Mikado - cena podobna, a (moim zdaniem) lepiej wyważone od wędek Jaxona. Z mojej strony to ostatnia wypowiedź w tym temacie, bo widzę, że temat wywołuje niepotrzebne emocje - a nie po to się na tym forum rejestrowałem, aby się z kimś kłócić.
  20. W taki sposób ("że złamał się przy zarzucaniu") "tłumaczą się" zwykle wędkarze, którzy złamali bata na krzaku, albo w inny głupi sposób - przeważnie nie potrafiący prawidłowo obchodzić się ze sprzętem. PS. Kol. Niuniek - podaj konkretne modele batów Trabucco, które (rzekomo) cytuję: "często łamie wiatr (dosłownie) przy zarzucie spławika" - będę ich unikał jak ognia Może zrobimy dżentelmeński zakład ? Jedziemy wspólnie na ryby (przy wietrznej pogodzie), biorę bata Trabucco - jeżeli złamię go na wietrze przy zarzucaniu, to Ty sponsorujesz mi drugiego takiego bata, jeżeli wędka się złamie, to ja kupuję Ci bata Mistrall'a - zgadzasz się ?
  21. A Marcin powiedział, że jego Tata powiedział... W Polsce są setki wędkarzy, którzy łowią batem na zawodach wędkarskich ze świetnymi rezultatami - ale to nie świadczy o jakości bata. O jakości bata świadczą jego walory użytkowe (waga, wyważenie, wytrzymałość itp.). Wyżej dopiero co pisałeś, że wiesz o czym piszesz, ale chyba nie wiesz - bo nie pisał byś takich dyrdymałów, że kije tej firmy łamią się na wietrze !! - tak na marginesie, to nie słyszałem jeszcze, aby przy takiej czynności złamał się bat jakiejkolwiek firmy (również tych mniej renomowanych) - chociaż baty złamane po np. zaczepieniu szczytówką, bądź haczykiem (przy wyrzucie) o krzaka - owszem widziałem. PS. Batów Trabuco nie znam - ale te Trabucco są całkiem niezłe - być może te Mistrall'a są lepsze, ale nie napisał bym o nich nic złego nie mając z nimi styczności.
  22. Super, tak i owszem, jestem "za", a nawet i "przeciw" - ale wszystko podlega zużyciu... Mam taką maszynkę (tyle, że rozmiar "3000") i skłamał bym, gdybym napisał, że nie nosi ona śladów zużycia - działa poprawnie, ale "rzęzi" już pod większym obciążeniem (np. ciężkim waggler'em) przy kręceniu korbką lekko czuć "tryby" itp. - 13 lat intensywnego łowienia na odległościówkę, bolonkę i lekki spinning zrobiło swoje... Jeszcze raz powtarzam - nie zakupił bym takiego kołowrotka bez możliwości "pokręcenia" przed zakupem - bo kupić ładnie opakowany "złom", to żaden problem. A co do braku kasy, to musiałbym chyba głodować, aby zdecydować się na sprzedaż takiego cacka PS. Do feedera polecam modele Shimano: "Nexave" bądź "Exage" - w rozmiarze "4000" - wytrzymują 2 sezony intensywnego łowienia feederem, a później się "sypią" - ale dopóki coś w nich nie "strzeli", to działają bez zarzutu (hamulec, nawijanie linki itp.).
  23. Nie chcę nikomu zarzucać nieuczciwości, ale... kto przy zdrowych zmysłach sprzedaje taki kołowrotek, jeżeli znajduje się on w dobrym stanie technicznym ?... Bez możliwości obejrzenia tego kołowrotka, na pewno bym go nie kupił.
  24. Te nowe modele Stradiców (Made in Malaysia) to zwykły dwusezonowy szajs - w Twoim przypadku (intensywniejsza eksploatacja kołowrotka) proces zużycia nieco się przyspieszył - po prostu materiały z których wykonany jest ten kołowrotek, są marnej jakości - smarowanie itp. zabiegi niewiele tu pomogą. Dobre kołowrotki Shimano zaczynają się obecnie od cen 750 zł wzwyż - sam wolę zakupić "Nexave" albo "Exage", gdyż "inwestowanie w "Stradica", który ma (obecnie) niewiele lepszą trwałość, jest po prostu nieopłacalne. Jakoś nie zanosi się na to, aby Shimano powróciło do produkcji takich hitów jak "Stradic GTM" albo "Super Aero GT/GTM" - a szkoda - to były kołowrotki na lata...
  25. Ten zbiornik, określany jest w Kolbuszowej jako "Basen" - nie wiem jak w tej chwili, ale kilka lat temu "podlegał" pod koło PZW (nr. 17) w Kolbuszowej. Rybostan tego "zbiornika" to: okonki, płoteczki, kiełbie, około-wymiarowe szczupaczki, oraz niedobitki wpuszczonych kiedyś karpi - inne gatunki raczej sporadycznie. Na tym zbiorniczku łowiłem od dziecka - naprawdę nic ciekawego - sporo zaczepów (gałęzi) oraz szkła na dnie - w lecie psy i lumpy s***ą nad samym brzegiem - nie sposób spokojnie połowić. PS. Te stawy obok "Basenu", należą do spółki "Karp" (gospodarstwo rybackie) - i nie są to żadne łowiska specjalne.
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy