Jump to content

Damian Ł.

Użytkownicy
  • Posts

    409
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Everything posted by Damian Ł.

  1. Mnie zarybienia karpiem interesują o tyle, że wiem dzięki temu, gdzie później nie będę chciał łowić. Interesuje mnie natomiast struktura zarybień - i nie kwity (bo papier wszystko przyjmie). Ale litości - żadnego drapieżnika na takie łowisko ? - przecież nie wyżrą karpi. Mam nadzieję, że to łowisko dzięki wprowadzeniu "no kill" samo się "wyrówna" pod względem biologicznym.
  2. Właśnie wróciłem z zebrania, gdzie się dowiedziałem, że do zbiornika zostało wpuszczone (w 2018 r.) po kilkaset amurów i karpi (w tym spora ilość) karpi-tarlaków (po kilka kg sztuka) i ani jednej sztuki ryby drapieżnej (jeżeli się pomyliłem, to proszę mnie poprawić). Natomiast plan zarybień jest ustalany na wniosek kół, które opiekują się danym zbiornikiem - ciekawe, czy gdyby dane koło zawnioskowało o zarybienie Lipia np. jazgarzem, słonecznicą itp. (powiedzmy, że ze 2 tony), to zarząd okręgu, bez konsultacji z ichtiologiem, spełniłby życzenie miejscowych pasjonatów ? Jestem zwolennikiem "no kill", ale przy takiej strukturze zarybień, za kilka lat (obym się mylił) to będzie woda o kolorze, konsystencji i zapachu gnojówki - już lepsi mięsiarze wyławiający nadmiar szajsu - a tak, to można liczyć tylko na Przyrodę, która (jak co roku) przetrzebi populację prosiaczków.
  3. Żeby podjąć temat "uzdrowienia" P*W, trzeba uświadomić sobie, że ma się do czynienia nie z tzw. normalnymi ludźmi, tylko z mafią. Generałowie i oficerowie MO, SB i LWP, później policji i innych "tego typu" służb mundurowych, oraz ich "pociotki" - to cała "wierchuszka" omawianej organizacji - ludzie niekoniecznie bardzo bogaci, ale niesamowicie wpływowi, z racji wykonywanych zawodów i informacji do których mieli dostęp - specjaliści od manipulacji, znający "obejścia" prawne, a jak to nic nie da, to potrafią każdego zgnoić bez mrugnięcia powieką. Oni szkolili się do "rozbijania" opozycji przez cały PRL - nie ma takiej opcji, aby usunąć ich gadaniną - gadaniną, to sobie możemy wybrać co najwyżej prezesa na szczeblu koła i na tym KONIEC. Przez kogo spowodowany jest bałagan prawny, dotyczący ochrony wód ? - gdyby prawo było przejrzyste i przestrzegane, to już dawno "branżę wędkarską" przejęły by kluby wędkarskie na wzór tych na zachodzie Europy. Twierdzicie, że to bajki ? - to proszę bardzo - znajdźcie mi w "ścisłych władzach" P*W kogoś o proweniencji np. ND-eckiej... itp. - powodzenia !!! Podobnie rzecz się ma ze skupami złomu na terenie woj. podkarpackiego - wszystkie prowadzone się przez byłą milicyjno-policyjną "wierchuszkę" - jak pojawił się ktoś z "zewnątrz" - to miał kontrole i kradzieże, aż mu się odechciało biznesu. Podobnie z firmami ochroniarskimi... P*W, to po prostu jedno z wielu żerowisk bezpieki - zarezerwowane dla nich jako "przechowalnia emerytalna". Inny przykład - kluby Legia Warszawa (żerowisko bezpieki wojskowej) i Wisła Kraków (żerowisko bezpieki milicyjnej) - z tym drugim klubem coś poszło nie tak... (może nie wystarczyło kasy dla kilkunastoosobowej "rady nadzorczej" - złożonej byłych oficerów). W P*W żerują po prostu funkcjonariusze drobniejszego płazu... Sorry, za dygresję... Jedyny (realny) sposób, żeby ten układ rozbić, to nie płacić składek - ale nie ma takiej opcji, aby chociaż 90% wędkarzy w Polsce w ten sposób zaprotestowała - sam nie opłacałem w Polsce składek przez kilka lat i co ? - płaciłem (i to mniej) we Francji, ryb więcej, śmieci prawie nic... Jako skończą się im nasze pieniążki, to co ? - sprzedadzą "rybaczówki" ? (a kto z nich korzystał ?), sprzedadzą ośrodki zarybieniowe ? - i tak produkowały głównie karpia, a karpia można kupić w Polsce wszędzie... Ichtiolodzy P*W ? - czy to ci debile, którzy odpowiadają za masowe zarybienia karasiem srebrzystym (dawniej) i karpiem (obecnie) ?... My się kłócimy o "no kille", sposoby zarybień, ochronę wód - a ktoś ma z tej dyskusji niezłą polewkę... Życzę więc owocnej, acz zupełnie jałowej dyskusji... Innych pomysłów nie mam - przychylam się do pomysłów kol. Siksy (wpłata kasy na konkretne łowisko) - mogę też nie opłacić składki - i tyle z mojego wojowania.
  4. Nie zgadzają mi się głębokości odnośnie stanowiska nr 2 i 4 - aczkolwiek gruntowałem po linii prostej, więc mogłem pominąć jakiś dołek, albo też echosonda "zaokrągliła" jakąś "średnią głębokości" z danej powierzchni.
  5. Z plecionek najczęściej sięgam po zieloną Power Pro o wytrzymałości 8 lb (chyba najbardziej uniwersalna plecionka do rzecznego łowienia) - a na małych rzeczkach i do łowienia tylko kleni 5 lb - zalety to: dłuższe rzuty, lepsze czucie przynęty i nie psuje pracy nawet najmniejszych przynęt. Wady - pletka 5 lb nie nadaje się absolutnie do łowienia obrotówkami - skręcają ją niemiłosiernie - z 8 lb jest trochę lepiej, ale też "szału ni ma". Żyłek w spinningu używam wyłącznie przy skrajnych niżówkach i w łowiskach o krystalicznie czystej wodzie (mowa o łowieniu kleni, pstrągów itp.) - miałem takie łowisko we Francji (alpejska rzeka o krystalicznej przejrzystości), gdzie spłoszyłem kilka kapitalnych jazi i tęczaków przez użycie plecionki - gdy używałem żyłki, ryby nie uciekały, co najwyżej po prostu nie reagowały na przynętę - było to bardzo specyficzne łowisko. Przyponów z fluorocarbonu nie używam, gdyż w spinningu stawiam na prostotę i krew by mnie zalała, gdybym po każdym zaczepie musiał to wiązać od nowa... PS W przyszłym sezonie mam zamiar przetestować fluorocarbon jako żyłkę główną - ale ciężko dostać szpule po 100m - jak ktoś używał, to proszę o opinie.
  6. John Wilson, człowiek-legenda i (obok Bob'a Nudd'a) ikona angielskiego wędkarstwa. Uwielbiałem "klimat" tych filmów - ujęcia, narrację i to, że facet potrafił się niemal wtopić w angielski krajobraz - prawdziwy gentleman z wędką, do tego doskonale znający zwyczaje ryb - i niesłychanie daleki od wszechobecnego współcześnie gadżeciarstwa. Niech spoczywa w pokoju !
  7. No właśnie - padły - a przez Twój wpis pewnie "padnie" jeszcze więcej, także minusik z mojej strony.
  8. Wejść tym głupo-logom do biura, na**ać na biurko i powiedzieć, że za jakieś pół roku natura sama sobie z tym poradzi, a sprzątanie tego jest nieekologiczne.
  9. Nie karpie budują stanowiska, tylko wędkarze - w Anglii masz np. mnóstwo nadrzecznych miejscówek zbudowanych przez gospodarzy wody (np. towarzystwa wędkarskie), a karpi tam (w tych rzekach) ani śladu. Co do nęcenia, to walenie wiader paszy przede wszystkim kisi wodę i przyspiesza eutrofizację - bo nie wmówisz mi, że przez 100% "sezonu paszowego" ryby wybierają ten towar do zera - to nie staw hodowlany z mnichem, gdzie możesz spuścić wodę, wyłowić ryby, zawapnować dno, "przesezonować" (przemrozić glebę) przez zimę i zalać wodą od nowa - trzeba trochę pomyślunku, planując co się stanie z rybami (i zbiornikiem) za lat np. 10. Co do przyrostów, to jakoś w polodowcowych (stosunkowo ubogich w pokarm - podobnie jak żwirownie) szwedzkich jeziorach leszcze osiągają imponujące rozmiary bez grama paszy - od selekcji są drapieżniki - no i co z tego, że takie ryby rosną wolniej ? - są zdrowsze i nie zdychają dziesiątkami jak karpie na wiosnę co roku. I po czwarte, to sama obecność karpi mi nie przeszkadza, tylko "mądrość" zarybień, gdzie ryba, która jest de facto szkodnikiem (i gatunkiem nie-rodzimym) stanowi od 70 do 95% całego "materiału" zarybieniowego - nie mam zamiaru prowadzić jałowej dyskusji, tylko zwrócić uwagę (na konkretnym przykładzie) czym takie głupie "eksperymenty zarybieniowe" skutkują.
  10. Instytucje odpowiedzialne za ochronę wód, które "zawodowo" pobierają (za nic nie robienie ?...) nasze ciężko zarobione pieniążki, nie mają w razie (np.katastrofy ekologicznej) procedury informowania policji ?... - tylko tam nas**ć i przejechać po tym rowerem - bo bardziej kulturalnie nie potrafię tego skomentować... Cóż... - żyjemy w dzikim, chociaż straszliwie zmeliorowanym kraju - a takie kraje potrzebują trochę sprawiedliwości wymierzanej na miejscu...
  11. Zapisałem się - na razie wygląda to dosyć chaotycznie - ale plusem jest fakt, że są gotowe formularze zgłoszeń do pobrania, podane paragrafy na które należy się powoływać w danych przypadkach itp. Jak troszeczkę się z tym "skoordynuję", to "parę" osób, firm i instytucji w okolicy czeka ciężki żywot
  12. Już drugi wyjazd, gdzie na Lipiu I łowię leszcze z jakąś chorobą skóry - z tym, że wtedy to były pojedyncze egzemplarze, a dzisiaj niemal wszystkie (jakieś 7 szt.) z wyjątkiem kilku najmniejszych - wątpię, aby był to efekt obtarć od podbieraka - raczej zaraziły się od tej pływającej katastrofy ekologicznej (karpi), którymi tak ciężko doświadcza nasze wody instytucja, którą z pewnością należy nazwać przestępczą, ale w żadnym wypadku zorganizowaną - mowa o P*W. Dodam, że na wiosnę, gdy masowo brały małe karpiki z pleśniawką, nie stwierdziłem tego typu dolegliwości u żadnych innych gatunków poza karpiami. PS Na pociechę na koniec sesji - piękny, tłusty i zdrowy lin - ale bez zdjęcia
  13. Brawo dla zasrańców z zarządu P*W za nic nie robienie po każdorazowym zatruciu Wisłoka (a zdarza się ono regularnie po każdym większym deszczu)... Osoby które są w stanie dotrzeć nad wodę w miejscu śnięcia ryb proszę o powiadomienie wszelkich możliwych służb - telefony są podane w zezwoleniach P*W - w razie potrzeby straszyć ich prokuraturą, telewizją ("Sprawa dla reportera", "Uwaga" itp.), odpowiedzialnością dyscyplinarną itp.
  14. W dobie walki z ogólnoświatowym terroryzmem, powinno się skazać za akty terroru osoby odpowiedzialne za takie zatrucia - bo przecież zatrucie wody to akt terrorystyczny (zatrucie chemiczne, a po zabiciu setek, czy tysięcy ryb także biologiczne - bo przecież to wszystko gnije później w wodzie).
  15. Damian Ł.

    kormorany !

    Po ostatnim zatruciu Wisłoka, proponuję sobie "wsadzić" teorie o kormoranach (chociaż było ich w zimie na Wisłoku sporo) i szukać sprawcy braku ryb wśród własnego gatunku.
  16. Kormorany wyżarły - a tak poważnie, to lepiej "zwalić" na zwierzęta niż na ludzką głupotę... PS Gdybym dorwał sprawcę, to kazał bym mu zeżreć te ryby (w takim stopniu rozkładu) i popić wodą z Wisłoka...
  17. Mam podobne zdanie - opryski przeciwko stonce, oraz glifosaty - do tego deszcze, które wszystko spłukały i efekt mamy taki jak widać. Z brzanami w tym roku będę sobie musiał odpuścić...
  18. Zaobserwowałem śnięte ryby wczoraj - głównie kiełbie, brzanę, świnkę i (chyba) klenia - żadnej uklejki ani typowego drapieżnika - tak więc padały ryby żerujące/pływające przy dnie a nie w toni. Trzeba dzwonić do: Zarząd Zlewni w Krośnie ul. Bieszczadzka 5 38-400 Krosno tel.: +48 609 170 688 e-mail: [email protected] W rejestrze P*W jest numer tel. do Inspektoratu Ochrony Środowiska - ale pani "odesłała" mnie pod powyższy adres - dzwoniłem do nierobów 2 razy - telefon był ciągle zajęty - może komuś innemu się uda...
  19. Dzwoniłem dzisiaj w tej sprawie do siedziby Okręgu - pani zapytała ,"czy to od wczoraj się dzieje ?"... - z tego co zrozumiałem, to mają dopiero się kontaktować z prezesem koła sędziszowskiego, aby stwierdzić "co się stało" - delikatnie zasugerowałem, że nie udało się tarło szczupaka, płoci, przepadnie także tarło leszcza - że o kondycji ryb, które mają ikrę a nie mogą się wytrzeć nie wspomnę... Co prawda PZW dzierżawi zbiornik od Kruszgeo, ale ryby są PZW - ciekawe, czy za niszczenie ryb PZW także im zapłaci. Fajnie się bawią za nasze pieniądze.
  20. Bez jaj z tymi bobrami - potrafią narobić szkód, ale przy zbiorniku o położeniu i takiej charakterystyce jak ten, to te bobry musiały by mieć wielkość Fiata 126p , aby spowodować takie zmiany w poziomie wody. Tym razem to sprawka pracowników żwirowni, a właściwie ich pracodawców.
  21. Łowiłem w Trzebownisku. Trzeba po prostu zagadywać każdego spotkanego z wędką człowieka - zwłaszcza, gdy siedzi w krzaczorach - jak słychać, że Szoszon, to od razu dzwonić na PSR lub policję - gdyby typ nie "przerzucił" i splatał mi zestawu, to łowiłbym obok kłusowników i nawet nie wiedział kto to jest. Mam także alternatywną strategię, ale to nie temat na forum
  22. Pod względem wędkarskim zaliczyłem dzisiaj feederową katastrofę - tylko jeden kleń i kilka krąpików, natomiast udało mi się przepędzić dwóch ukraińskich kłusowników - kłusol rzucając "gruntem"pod prąd w górę rzeki (miał w poważaniu dozwolone odległości łowienia i to, że zająłem stanowisko pierwszy) splatał mój zestaw - wytargałem z wody owo cudo techniki - z dwoma ciężarkami, zakończone pięcioma haczykami... - oto ukraiński McZestaw: Oczywiście nie dodzwoniłem się do PSR (zajęte, brak zasięgu ?) - natomiast motywująca okazała się zapowiedź, że zaraz zadzwonię na policję - jeszcze nigdy nie widziałem, aby ktoś tak szybko pakował sprzęt
  23. Natura sama się broni przed ludzką głupotą !! - czasami rękami innych ludzi Karp, jako gatunek obcy nie może stanowić podstawy zarybienia jakiegokolwiek zbiornika poza stawem hodowlanym ! - przypominam, że stawy hodowlane się co jakiś czas spuszcza, wapnuje itp. - a tu mamy co roku "spektakl" (sorry za szczerość) zasrywania każdego zbiornika setkami karpi - nierzadko chorych (bo po okazyjnej cenie kupionych) itp. Karp jest ponadto podstawowym konkurentem pokarmowym np. lina - w statusie P*W jest ochrona wód i rybostanu, a nie jego niszczenie !! - o wpływie amura i tołpygi na środowisko nie będę się rozpisywał - to są ryby do hodowli gospodarczej w stawach hodowlanych, albo na łowiska komercyjne. Duże karpie są atrakcją wędkarską dla każdego, ale nie mogą stanowić podstawy zarybień - efekty "przerybień" karpiem widujemy na niemal każdym łowisku - Werynia. Lipie, stawy w Głogowie Młp.= pleśniawka, jeszcze więcej pleśniawki i zdychające ryby. Smakoszom ryb z takich pleśniawkowo-padlinowych zbiorników życzę smacznego
  24. Od początku sezonu złowiłem na Lipiu kilkanaście kroczków z pleśniawką (wszystkie złowione sztuki były chore) - u niektórych wręcz sączy się krew z ran. U pozostałych gatunków brak podobnych zmian skórnych - ewidentnie zbiornik zarybiony był chorymi karpikami. Na stawach w Głogowie podobna sytuacja, z tym, że pleśniawkę miała "tylko" około połowa złowionych kroczków.
  25. Z tych dwóch kijków zdecydowanie wybrał bym Mikado - Ultraviolet Light Feeder 3.60m c.w. 90g, to zdecydowanie najlepszy feeder tej firmy - za kij o takich parametrach w ofercie zachodnich firm trzeba by zapłacić z 400 zł albo i więcej (chodzi mi głównie o blank a nie design).
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy