Jump to content

Trzebośnica


genek
 Share

Recommended Posts

Moze ktos mi z wedkarzy wytlumaczy czy oplaca sie w rejonie Lezajska placic za wody gorskie jezeli Trzebosnica wyglada jak row melioracyjny a na obydwu Zlotkach klosownikow wiecej niz wedkarzy. W tym roku wszystkie wyjazdy na nasze wody gorskie  konczyly sie fiaskiem wic nie wiem co o tym sadzic

Link to comment
Share on other sites

Moim skromnym zdaniem opłata za wody górskie w naszym rejonie to pomyłka. Z drugiej jednak strony okazało się że pstrągi tu nieźle sobie rosną. Ja co prawda jeszcze tu tej kolorowej rybki nie widziałem ale wieści niosą że niektórym trafiały się nawet takie po 40 cm. Ile w tym prawdy trudno powiedzieć. Faktem jednak jest że najwięcej tego nacięli ci co nie płacą i śmieją się do rozpuku jak widzą wędkarza na swoim polu. Ale to problem nie tylko małych rzeczek i pstrągów ale i każdej wody. Nadal jesteśmy w średniowieczu i działamy wedle starej maksymy ..."chłop żywemu nie popuści, jak się żywe napatocy nie pożyje se a juści"...

Link to comment
Share on other sites

Sorki, ale wody górski okręgu nie konczą się na Trzebośncy i Złotych - odsyłam do wykazu wód.

Prawdą jest natomiast to że dla wędkarzy z Leżajska droga nad "lepsze" wody góskie Okręgu (górne dopływy Wisłoki i Wisłoka) odległości są większe niż nad Tanew, Białą Ładę i porównywalne z tym nad Wieprz.

Jeśli więc nie zakłada się, że będzie się jeździć gdzieś dalej to faktycznie nie ma co płacić składki górskiej (na Trzebośnicę czy rzeki Złote wystarczy wziąć dopłatę jednodniową).

U naszych północnych sąsiadów (Tarnobrzeg) by móc spinningować trzeba mieć opłatę górską. Podobnie Zamość i Przemyśl mają dość skomplikowane systemy składek.

Co do pstrągów czytałem, że w wodach gdzie zostają wprowadzone przez pierwszych kilka lat następuje eksplozja dużych sztuk. Poźniej gdy "kurczy" się zasób pokarmu i przybywa małych ryb (zarybienia) wszystko się uśrednia. Wędkarze zachęceni pierwszymi wynikami podnosża wymiar ochronny, pstrągi które sa większe (i pewnie cwańsze) obżerają się swoim narybkiem wrzucanym skwapliwie przez wędkarzy i tak koło się zamyka. Po odłowieniu takiej sztuki zanim zapełni się luka pokoleniowa trochę czasu mija. Rzeka typu Trzebośnicy nie jest spiżarką do której się udaje za każdym razem po kolejne kulinarne przysmaki. A część Kolegów (niestety zgodnie z prawem) tak traktuje rzeki pstrągowe. Przy odrobinie czasu można wyczesać każdą sztukę. Później wędkarze się zniechęcają, mij atrochę czasu i tylko jakiś zapaleniec znów okdrywa Amerykę gdy złowi za parę lat kilka ładnych pstrągów.... O ile wcześniej miejscowi ich nie załatwią, bo na numer "chorych ryb" już się nie nabiorą...

Gwoździem do trumny małych rzeczek faktycznie są melioranci, w Anglii pstrągi łowią wędkarze nawet w rowach melioracyjnych. Wszystko to zależy od tego jak się to robi (meliorację). Gdybyśmy szanowali wodę, w każdej postaci to pstrągi moglibyśmy łowić w naszej Jagódce. Moglibyśmy ael nie możemy i nie będziemy mogli. Przez 40 lat swojego życia widziałem jak ta urokliwa rzeczka ginie przykrywana, betonowana, kanalizowana. Podobnie będzie z Trzebośnicą. Od lat rzeki są naszym drugim wrogiem po Rosjanach, albo w nich nie ma wody i jest problem bo znów mamy nieurodzaj albo jest w niej więcej wody i dokonuje zniszczeń (w tym niszczy budżet Państwa) i zabiera pieniędze (i daje niszczy zbiory, znów nieurodzaj).

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Ja również uważam, że największym wrogiem pstrąga w naszych wodach górskich są kłusownicy. Nad Trzebośnicą na przykład mozna ich spotkać praktycznie zawsze! ...Niestety...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Mam pytanie: Bardzo lubie jezdzic nad wody gorskie poniewza nie ma tam innych ludzi ;przewaznie; ale jak takie regulacje wplywaja na stan zarybienia w rzeczkach, bo np w Zlotej przeplywajacej przez Kulna nie ma innych drapieznikow niz pstrag? Czy to samo czeka nas w przypadku Trzebosnicy?

Link to comment
Share on other sites

W naszych wodach pstrągowych wiecej jest zardzewiałych garnków i folii niż pstrągów. Niestety małe rzeczki traktowane są jako wysypisko odpadow przez okolicznych mieszkanców. Skoro zazdrościmy Anglikom rybności wód nie zapominajmy, że:

1. KAŻDA rzeczka ma GOSPODARZA dbającego o łowisko i pilnującego przed kłusolami,

2. oni nie zabierają pstrągów, jedzą ryby kupione w sklepie, a złowione wypuszczają.

Co do żarłoczności dużych pstragów to masz rację Esox. U 36 cm sztuki w marcu kolega znalazł 8 żab w żołądku... Jednak zjadanie własnego narybku jest ciut naciągane  Należałoby radykalnie zmienić politykę zarybieniowa! Wpuszcza się narybek hodowlany, który nie wie co to jętka, a na widok klenia (lub innego drapieżnika) merda ogonem  . Dodatkowo przed zarybieniem nikt nie zatroszczy sie o zredukowanie pogłowia konkurencyjnych gatunków (kleń, szczupak)... Potem słychać biadolenie, że kłusole wyławiają  Niestety wszystkich własnych błędów na kłusowników nie możemy zrzucić. Uczestniczyłem w próbnych odłowach na trzech rzeczkach pstrągowych w okolicach Pilzna. Efekt kilku godzin łowienia agregatem- 1 pstrążek i 2 lipionki. No comments...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

W niedzielę są zawody na Trzebośnicy. Mam nadzieję, że potem będzie można coś o tym poczytać  Może ktoś prześle jakiś artykuł? Nie chcę ciągle do tablicy wywoływać Staszka, który zawsze w tym względzie jest niezawodny, ale może ujawnił by sie kolejny ekspert pstrągowy, których w naszym i ościennych kołach pewnie nie brakuje.

Ja ostatnio na Trzebośnicy byłem w lutym. Przeszedłem parę kilometrów od Huciska w dół i jakoś nie zauważyłem życia w tej wodzie. Fakt że wiele o pstrągach nie wiem bo zawsze bardziej interesowały mnie ryby na "S" w większych wodach. Jednakże rzeczywiście jest w naszym rejonie sporo małych rzeczek płynących sobie leśnymi ustroniami, często zagospodarowanymi przez bobry do których może warto by było wpuścić jakieś niewielkie ilości pstrąga lipienia lub cokolwiek innego i popróbować odbudować życie tych cieków (np. kozę, strzeblę potokową, czy chociażby nawet kiełbia).

Pamiętam czasy kiedy w naszej Jagodzie koszami można było zbierać drobnicę. Była tam chyba każda drobna rybka począwszy od wspomnianej kozy skończywszy na piskorzu. Patrząc na Jandzie z mostku na Trzebośnicę widać było przepływające ławice płoci i kleni a nawet raz zauważyłem tam prawie metrowego szczupaka. Wszystko to było w czasach kiedy głośno krzyczano że zakłady chemiczne wpuszczają do Trzebośnicy fenol.

Teraz kiedy woda niby jest czyściutka a oczyszczalnie ścieków rosną jak grzyby, rzeki jakoś opustoszały.

Link to comment
Share on other sites

Licze na Kolegów z Sarzyny, sprawozdanie będzie na ich stronie. Zachęcam do udziału w tych zawodach, mają otwartą formułę więc i my możemy wziąć w nich udział.

Na mnie nie można liczyć mam inne plany na niedzielę - obiecałem żonie że pojedziemy do rodziny.

Co do ryb w Trzebośnicy - może to kwestia żyzności, rybak będzie lepiej wiedział.

Jak obiecałem szukałem w rejestrach za ubiegły rok informacji o węgorzach - z tych rejetrów które oddali do tej pory nasi wędkarze wynika, że nikt nie złowił węgorza a przynajmiej go nie zapisał. Złowiono natomiast kilkadziesiąt pstrągów w Trzebośnicy, ile? Zacząłem wprowadzać rejestry do komputera zejdzie mi pewnie parę tygodni ale się podzielę wynikami na pewno. I tak jak pisze rybak, jak się azbiera każdą złowiona rybę (każdą miarową) to trudno oczekiwac cudów nad woda. Wystarczy, że ktoś się pochwali, że złowił a juz od następnego weekendu jest tam oblężenie i wyciągną z wody.. nawet nie istniejące ryby...

Link to comment
Share on other sites

Poczułem się wywołany Stasiu  Co do bytności ryb dawniej i niebytności teraz trudno jest udawać znawcę... Często spowodowane jest to zubożeniem bazy pokarmowej. Jak szły ścieki "bytowe" do rzek (Wisłok, San) to ryb było więcej niż wody! Teraz mamy czyste, ale pustawe wody ;(

Jakiś (dość ryzykowny!) pomysł na wytłumaczenie wpadł mi jednak do głowy. Skoro Trzebośnica była kreowana na pstrągową (dorybianie potokowcem) to MOGŁO SIĘ TAK ZDARZYĆ, że pstrągi zwyczajnie wyjadły inne gatunki. Takie sytuacje są notowane... Inny powód... znikają z czasem naturalne tarliska i nie ma potomstwa np. kozy. Dodatkowo wspomniany fenol uszkadza nerki i gonady ryb, powoduje zamieranie ikry...

Nie podejmuję się autorytatywnie ogłosić czemu w Trzebośnicy ubywa ryb, mogę tylko szukać ewentualnych przyczyn.

W pełni popieram pomysł "podrybiania" zapomnianych rzeczek. Tylko jedna uwaga... kozą i strzeblą PO CICHU!!! To chronione gatunki i zanim uzyska się (o ile!!!) zgodę Min. Środowiska na przesiedlenie mija często rok. Prościej odłowić kilkanaście strzebli z np. Lubeńki i przewieźdź "ciemną nocą". Zresztą takie nielegalne operacje rozsiedlają gatunek i czasem jest skąd wziąć, kiedy w legalnym siedlisku nastąpi wymarcie (zanieczyszczenie, przyducha itp.).

Link to comment
Share on other sites

Cytuj

Teraz kiedy woda niby jest czyściutka a oczyszczalnie ścieków rosną jak grzyby, rzeki jakoś opustoszały.

TO SAMO z Wisłokiem w Rzeszowie!!! Jak ścieki z WSK i miasta szły na ostro do wody ciężko było wydrzeć siatkę z rybami z wody. A teraz woda czysta, brzegi odmulone, odkrzewione, oczyszczalnia w każdej gminie... i ryb niewiele. Dochodę do wniosku, że czysta woda i rybna woda to pojęcia się wykluczające ))

Link to comment
Share on other sites

Rybak, myślę, że niemałą rolę mają regulacje, zarówno na Trzebośnicy jak i na Wisłoku. Uderzeniowa fala mułu jaką wędruje jakiś czas rzeką robi swoje. Chyba praktycznie tylko powódź przywraca (czy może przywrócić) normalne stosunki wodne. Na Trzebosnicy były kiedyś takie doły, że kryło z rękami. Teraz dołke do pasa to już jest coś. Poza tym jest wydra.

*

Jestem po lekturze Wędkarskiego Świata, jest parę ciekawych rzeczy.

Między innymi zarybienia karpiem i ich legalność w wodach otwartych oraz MEW - w pracy prócz zwykłych zajęc zajmuję się TPM, to takie coś z Japoni. Dzieli się to na tzw. filary, ja jestem w środwiskowym i bhp. Dzięki temy mam dostęp do prasy, jak czytam "środowisko", z wielu artykułów wynika jasno. Idziemy na łatwiznę. Budujemy spalarnei i MEW (no i wiatraki). Zero energii słonecznej (zero kasy na panele i baterie słoneczne), żadnych badań. Nie ma się co dziwić nie mam swojej technologii, więc swojaki nie zarobią. Przy budowie MEW zarobią firmy związane z melioracją. Trzeba wyregulować rzekę, podpiętrzyć zbudowąc zaporę. Opowiada się o czystej energii i korzyściach dla samorządu - a tak naprawdę kasę nabija sobie paru facetów.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
Cytuj

Rybak, myślę, że niemałą rolę mają regulacje, zarówno na Trzebośnicy jak i na Wisłoku. Uderzeniowa fala mułu jaką wędruje jakiś czas rzeką robi swoje. Chyba praktycznie tylko powódź przywraca (czy może przywrócić) normalne stosunki wodne. Na Trzebosnicy były kiedyś takie doły, że kryło z rękami. Teraz dołke do pasa to już jest coś. Poza tym jest wydra.

*

Jestem po lekturze Wędkarskiego Świata, jest parę ciekawych rzeczy.

Między innymi zarybienia karpiem i ich legalność w wodach otwartych oraz MEW - w pracy prócz zwykłych zajęc zajmuję się TPM, to takie coś z Japoni. Dzieli się to na tzw. filary, ja jestem w środwiskowym i bhp. Dzięki temy mam dostęp do prasy, jak czytam "środowisko", z wielu artykułów wynika jasno. Idziemy na łatwiznę. Budujemy spalarnei i MEW (no i wiatraki). Zero energii słonecznej (zero kasy na panele i baterie słoneczne), żadnych badań. Nie ma się co dziwić nie mam swojej technologii, więc swojaki nie zarobią. Przy budowie MEW zarobią firmy związane z melioracją. Trzeba wyregulować rzekę, podpiętrzyć zbudowąc zaporę. Opowiada się o czystej energii i korzyściach dla samorządu - a tak naprawdę kasę nabija sobie paru facetów.

Regulacja Wisłoka sie nie zmieniła, a ryb drastycznie ubyło, bo zwyczajnie nie ma już ściekowego pokarmu. Co do dołów to pewnie przysłużyło się odkrzaczanie i oddrzewianie brzegów. Korzenie zabezpieczały brzeg przed rozmyciem, nie spływało do rzeki tyle ziemi z pól podczas roztopów i deszczy i jak się takie drzewo zwaliło to postawała "zwałka" i dołek pod nią (pstrągowy raj).

*

Z analiz wynika, że na energię słoneczną i wiatrową Polska może liczyć tylko okresowo. Niby UE wymaga iluśtam procent energii ze źródeł odnawialnych, ale Zakłady Energetyczne mają energii z węgla "po dziurki" i nie są zaintreresowane kupnem nowej. Zresztą teką energię trzeba wprowadzić do sieci ZE i dopiero z sieci można czerpać. Koszt sprzedaży i kupna od ZE wychodzi na ZERO. Zarabia się tylko na "Zielonych certyfikatach" (papier wartościowy notowany na Giełdzie). Ciekawszą alternatywą jest kompostownia i spalarnia metanu. Można mieć stałe źródło, bo organicznych odpadów i odchodów z ferm zwierzęcych nie brakuje. Chińczycy wymyślili to i zastosowali ok. 1000 lat przed Chrystusem...

*

Jestem przeciwnikiem MEW!!! W naszych realiach to niepotrzebne przegradzanie rzeczek. Małe piętrzenie szybko się zamula (pochód rumoszu mineralnego), a energia jest zbędna (patrz wyżej!). Tyle się mówi o udrażnianiu cieków i równocześnie planuje przegradzanie...

*

Odnośnie oddziaływania karpia na ekosystem polecam artykuł też w WP sprzed kilku lat. Dopiero niedano się na niego natknąłem  Chętnie bym go skserował i rozsyłał do Kół PZW gorliwie nim zarybiających... Autorem jest bodajże Błachuta i świetnie wypunktowuje w nim głupotę ludzką icon_smile.gif))

Link to comment
Share on other sites

Myślałem, że forum umarło.

http://www.rybobranie.pl/wiadomosci/mod.php?dir=wiadomosci&id_wiadomosci=1502&opcja=wiadomosc

Rybobranie jest bardziej czujne jak ZG, wczoraj wysferfiłem malutki skrócik z ekoinfo i masz już dziś się powołuja na SSRyb Leżajsk... Trchę śmieszne. Mógłbym napisać totalne głupoty i by to puścili. Na szczęście to tylko cytaty.

*

Przeczytaj tekst wifera na temat nowych gatunków "ptaków". Wifer chyba ma doła poświątecznego..

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Ja bywałem regularnie w zeszłym roku. Na spinning bedzie ciężko złapać cokolwiek. Na naturalną biorą klenie okonki tylko że to już kłusownictwo bo to "rzeka górska" i jest dozwolona tylko sztuczna przynęta. Na obrotówke złapałem kilka pistoletów szczupaczków. Fajna rzeka tylko zaczepów co niemiara.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Sezon rozpoczęty:) Na Trzebośnicy woda ok 0.5m ponad stan i spada. Woda mętna ale za to da się wszędzie rzucić bo jest wyższy poziom. Połowy bez efektów ( wobler szt1 został w wodzie). Generalnie pogoda sprzyja więc warto się wybrać nawet rekreacyjnie (przy okazji można poobserwować co woda zostawiła po zimie "masakra") Mam informacje od znajomego że woda na Sanie w Nowej Sarzynie ok 1.7 m ponad stan więc połowimy pewnie dopiero po świętach.

Link to comment
Share on other sites

Przewietrzenie wędki nad Trzebośnicą trwało 15 minut. Woda podwyższona, ale mozna porzucać nawet do 20 m. Niestety wybór przynęt ograniczona; silny nurt powoduje znoszenie i wariacje małych przynet wprost w zeszłoroczne trawy zanurzone pod powierzchią przez wyższą wodę, a do tego mocny wiatr. Poczekam aż woda nieco opadnie...

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy