Jump to content

Rybacy


genek
 Share

Recommended Posts

Zblizaja sie wybory wiec mam takie pytanie: Co sadzicie o wedkarzach niewpisujacych do rejestru zlowionych ryb o lowiacych nawet dziennie po trzy komplety, Szczegolnie mozna to zaobserwowac jak wpuszczaja rybe do zbiornikow. Klaniam sie szczegolnie w strone rowerkowcow i strazakow rybackich. Mnie jako mlodego wedkarza szczegolnie to denerwuje bo ja zlowie komplet siedzac 24 godz, a oni w miedzy czasie wracaja kilka razy nad wode i nikt tego nie pilnuje. Polecam takie przemyslenia szczegolnie WODOM CZESC icon_biggrin.gif

Link to comment
Share on other sites

I bardzo dobrze, że zwracasz na takie rzeczy uwagę. Do niedawna uważano że jeżeli jedzie się na ryby to musi się z rybą wrócić. Nawet jeżeli jest to okonek czy płoteczka, w siatce musi coś być. Powrót "o kiju" traktowany był jako porażka i ujma na honorze wędkarza. Dzisiaj powolutku ta idea się zmienia. Jedziemy powędkować a nie na ryby. Ważniejsza jest przygoda w plenerze przyjacielska pogawędka. Rybka oczywiście również ale jak jej nie ma to nie tragedia. Tak należy traktować obecnie wędkarstwo, jednak do wszystkiego trzeba dorosnąć. Niektórym to nigdy nie będzie dane i zejdą z tego świata w przeświadczeniu że dopóki choć jedna ryba w wodzie to trzeba ją zjeść.

Link to comment
Share on other sites

Genek, przyjdź człowieku do koła i powiedz: ten i ten - wtedy i wtedy. I coś zrobimy, Straż jest Społeczna a nie 24 godzinna. NIe może być wszędzie. Jeśli wędkarze sami się nie będą pilnować to się to nie zmieni.

To jak z huliganami na meczach (przed czy po), rozrabia kilku a reszta ludzi nie wie co robić i się tylko przygląda. A Policja jest i będzie bezradna bo to są często dzieci, sąsiedzi, dzieci sąsiadów itd. i mają przyzwolenie od rodzićów "niech się trochę wyszumią".

Jeżeli się nie zmieni mentalności to będzie tak jak jest będę się uganiał za "kłusownikami", prawie sam. A uwagę innym zwracał będę na pewno sam, bo reszta się boi. A skonczy się tak jak mi w domu mówią że kiedyś mi ktos wpieprzy bo mu się nie spodobam albo za dużo gość wypije i nikt mi nie pomoże a nawet w duchu sobie pomyślą A DOBRZE MU TAK.

Ludzie, jeżeli nie będziemy na prawdę w tym razem to nigdy nie zrobimy porządku. Narzekanie na tym forum nic nie zmieni.

Denerwuje Cię pusta butelka po piwie, wódce czy wodzie porzucona nad wodą? Zabierz ją stamtad, korona z głowy Ci nie spadnie.

Wiesz, kto łowi te komplety? Przyjdź powiedz. Jeśli widziałeś, że tak zrobił, czego się boisz? Prawdy, czy tego, że nie jestes pewny bo może Ci się wydawało. Na ryby można przyjeżdżać tyle razy ile żywnie się komuś podoba, to nie jest przestępstwo.

Chesz by było inaczej? Przyjdź na zebranie. Pomóż uchwalić uchwąłę o obligatoryjnym zabieraniu rejestrów osobom, które nie mają odpowiednich wpisów w tym przechowują ryby a nie mają ich w rejestrze. Pomóżcie uchwalić chwałę by wędkarze pokazywali Społecznej Straży swoje torby wędkarskie i bagażniki samochodów bez wezwania.

Dziś możemy to zrobić tylko z Policją lub PSR, przecież każdy porządny wędkarz nie powinien robić problemu, proszę oto moja torba wędkarz, mój bagażnik. I nie ma tematu.

Ja naprawdę mam sporo pomysłów jak wyegzekwować przestrzeganie prawa nad wodą, jest to możliwe nawet przy takich ograniczeniach jakie mamy. Tylko to nie moż być tak, że będe pierwszym i ostatnim który będzie tego wymagał. Od 15 lat jestem strażnikiem społecznym i od 6 Komedantem Powiatowym. Ludzie przychodzą i odchodzą od straży, bez przygotowania nie jest to lekie zajęcie. Brak przychylności ze strony wędkarzy jest dużym problemem, teksty typu: ....chodzą ... tylko i wędkarzy sprawdzają, nad San się niech przyjadę, kłusowników łapać ... tam gdzie trzeba to ich niema itd. są tego dowodem. Wędkarze nawet w rozmowach między sobą dają upust swojej niechęci do Straży, dają się wypuszczać i plota bzdury.

Zapraszam na kontrole, można się umówić na naszych zebraniach, to pouczające doświadczenie.

Link to comment
Share on other sites

Ciężko szanować taką PSR, która myli 70cm bolenia z brzaną lub 40cm bolenia z kleniem. Miałem takie przypadki. Kilka lat temu na zawodach spinningowych chłopak przyniósł do wagi 26cm bolenia twierdząc, że to kleń, skończyło się na jelcu:) Na zawodach byli obecni komendat koła, członkowie SSR i reszta członków zarządu koła. W maju tego roku byłem kontrolowany przez PSR i zadano mi pytanie czy przychodzi na ten odcinek rzeki taki gość co od początku maja łowi brzany i je zabija? (Mieli dwukrotne telefoniczne zgłoszenie) Mówie, że już lata tłucze brzany w okresie ochronnym. Dwa dni puźniej jestem nad wodą i jest owy bohater mej opowieści. W pewnym momęcie Honkerem przyjechało 4 strażników. Skontrolowali go, nie miał karty. Wezwano policje. Cała historia kończy się Happy Endem. Kłusol dostaje madnat w zawrotnej sumie 50pln, nie zostaje mu nawet zabrana wędka. Dwa dni puźniej nadal bez opłaconej karty morduje brzany. Pozdrawiam.

Ps. Historia nie dotyczy leżajskiej PSR.

Link to comment
Share on other sites

Zapomniałem dodać, że pisząc to nie jestem przeciwnikiem pana Stanisława Mączki, którego znam z widzenia z zawodów Grand Prix z przed kilku lat. Chodzi mi tylko o to, że przydałoby się troszke wiecej profesjonalizmu w poczynaniach PSR i SSR. Moje przykłady idealnie obrazują jacy ludzie zasiadają w zarządach kół. Wsytarczy wprowadzić widełkowy wymiar ochronny dla ryb a rybność wód sama się poprawi.

Link to comment
Share on other sites

Tu się zgadzam. Nie wierzę, że PSR nie zna się na rybach. Ale wszystko jest możliwe.... Sam mam nieraz problemy, widziałem sapę może dwa razy w życiu a jak brzanę od brzany karpackiej rozróżnić nie wiem.

Ale po kolei.

PSR działa na tereni województwa, posterunek Rzeszów to 6 strażników zawodowych. Teren ich działania to Powaty oba rzeszowskie, łańcucki, leżajski, dębicki, ropczycko sędziszkowski, kolbuszowski, mielecki. To bardzo rozległy teren. Podlegają pod Wojewodę ale przejda pod Urząd Marszałkowski - Państwo szuka oszczędnści. Ich uprawnienia wynikają bezpośrednio z ustawy o rybactwie śródlądowym.

W przypadku tego gościa, jesli nie "fikał", uderzył w pokorę - nie mogli mu dać więcej. Niemożliwe, że nie miał karty wędkarskiej, mógł jej nie mieć przy sobie. Mandat za brak uprawnień to 200 PLN z TARYFIKATORA.

Wędki mu nie mogli zabrać - chyba żeby miał złowione brzany... ale raczej chyba nie ich miał. Jeśli miał to się wykręcił, że nie wiedział zapomniał czy coś takiego. W takiej sytuacji są bezsilni. Jedyną rada było zadzwonić na drugi dzień do PSR i powiedzieć im, że znowu jest. Na takiego gościa to byś się zaczaili i w końcu go dopadli drugi raz już by się nie wywinął.

Szkoda, że już nie ma czegoś takiego że po każdej takiej interwencji informują koło PZW danego delikwenta. Dla SSRyb. to byłby sygnał żeby go przypilnować.

To nie PSR jest złe czy niekompetentne to nasze prawo jest słabe. Latasz całymi dniami po krzakach, Wisłok, San, Wisłoka zbiorniki, łapiesz delikwenta i możesz mu skoczyć, generalnie. nawet jeśli doprowadzisz do skazania to wyrok jest śmieszny (niska szkodliwość czynu) a ty się ojeździsz po sądach.

W drugiej części o SSRyb.

Link to comment
Share on other sites

Społeczna Straż Rybacka

Jestem Komendatem Powiatowym Społecznej Straży Rybackiej, podlega mi 30 strażników z uprawnieniami na 2007 rok. W kontrolach brało udział 21 osób (kilku choruje, wyjechali za granicę). Za kontrole nie pobieramy żadnych wynagrodzeń. Możliwy jest zwrot kosztów podróży służbowej (nieczęsto - na moje wyraźne polecenie), dofinansowanie do karty TAK-TAK ponieważ komendanci grup kontrolnych kół Grodzisko, Lezajsk, Nowa Sarzyna i Dębno mam telefony w TAK TAK. Trzy jest kupione ze środków jakie zdobyłem na straż. Wychodziło nam taniej dopóki nie wszedłem ze swoim prywatnym telefonem w DSF PZW. Rachunki rozpierniczyły mi cały budżet (prywatny i SSRyb.).

Tak na prawdę mogę polegać na 5-7 osobach, przepisy tak jak ja zna 2. Przy rygorze jaki wprowadziłem z dokumentacją, sprawozdawczością, nie dziwię że nie chcą jeździć sami na kontrole. Nie dziwię się też,że nie mają czasu by dociekać szczegółów skomplikowanych w runcie rzeczy przeisów - wielu, bo nie tylko ustawy.

Przez 6 lat jak jestem Komendantem od wędkarzy otrzymałem może 10 informacji z czego przydała się jedna, dwie. Reszta to były zwykłe domysły lub niepotwierdzone plotki (gdzieś ktoś słyszał lub specjalnie podpuścił bo wiedział że mi doniesie ten gość). Od strażników, którzy co prawda nie jeżdżą na kontrole ale obserwują i słuchają dowiedziałem się więcej.

Trzeba pamiętać, że mamy uprawnienia tylko do wędkarzy. W przypadku ewidentnego przestępstwa rybackiego sami nie możemy zrobić nic. jeśli się nie da wezwać Policji PSR to trzeba zdobyć jak najwiej dowód i faktów. Przykład z ub. roku, jestem w kwietniową niedzielę na Ożannie z żoną na wycieczce. Połaziliśmy po lesie. Wracając zatzymujemy sie przy drodze na wysokości jazu Zachara, to już nawyk. Podchodzimy rozmawiamy, sa goście z podrywką, kolejny łowi na druciane oczko. Szczupak na tarle.Robię zdjęcie niby żonie. Zwróciłbym uwagę bo już mnie język świerzbił. Ale wieli wilczur ostudził mnie skutecznie.

Wracamy do samochodyu dzwonię na Policję. Dyżurny informuje mnie że Policija mże przyjechać za 1,5-2 godizny mają intrwencję, wypadek czy

coś tam. Ok. Umawiam sie na kontakt w dniu następnym. Kontaktuję się z Policją wponiedziałek. Umawiamy sie na kontrolę. W domu umawiam przez telefon kolegów z SSRyb., jedziemy do dnia w 4 z dwoma Policjantami. Dzieliimy się na dwie grupy, podchodzimy . Kłusownicy zauważaja kurtki policjantów - próbują uciekać, jeden szarpie się zpodrywką na moich oczach. Ucieka, kolega zabiega mu drogę gość wskakuje do stawu Zachary i tak zostaje - po kolana w błocie. Drugiemu udaje się uciec. Złapany facet idzie w zaparte przed Policją.

Pięc razy jestem później na policji (w tym muszę brać przepustki z pracy), również na sprawę sądową, która w sumie się nie odbyła, bo gość wymiękł w ostatniej chwili i poszedł na proponwaną przez prokuratora ugodę. Dostał 8 miesięcy w zawiasach, grzywnę (nie pamiętam ile ale za mało !), i .... 100 złoty nawiążki na PZW (których i tak nie zapłacił).

Na okazaniach siedział gość ramię w ramię ze mną - przyglądał mi sie dokładnie (nad wodą nie miał tyle czasu). Zapamiętał mnie do końca życia. Widziałem w jego oczach... "i tak mi nic nie zrobią a kiedyś cię spotkam".

Uwierz mi Kolego, nie wystarczy napisać na forum że gość morduje brzany. Zrób tak by tego nie robił albo choć spróbuj. DZismasz konputer znalezienie adresu PSR, okręgu to żadaen problem. Jeszce w tym samym dniu lub następnym napisz co widziałeś, gdzie, czym gość przyjechał jak był ubrany, o której to było. Każdy szczegół się liczy.

W okręgu jest ponad 200 strażników. Z kontrolami i wiedzą jest podobnie jak u mnie. Więc nie wesoło. Wymiana i rotacja często 70% składu niemal co rok, a już na pewno po każdych wyborach. Nie bardzo jest nawet jak zainwestować w szkolenia. Zresztą skąd brać kasę, jak motywować strażników?

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Mam pytanie czy jak zadzwonie do strazy rybackiej to czy przyjedziecie? Aha jak sie zalapac do strazy bo moze latwiejszy nabor spowodowalby czestsze kontrole? O przypadkach klusownictwa mowilem strzaznikom ale zawsze bylo to ale...

Link to comment
Share on other sites

Jak się odbywa nabór do PSR nie wiem (określa to sutawa, sa słuzba mundurowaą, zawodową), raczej nie pzrewidują zwiększenia składu.

Do SSRyb. dostaćs ies tosunkowo prosto, warunkiem jest to by nie być karanym z ustawy o rybactwie śródlądowym. Trzeba zapytać w swóim kole czy jest przy nim SSRyb., jeśli nie to dotrzeć do Komendata Powiatowego i przez niego dopisać się do jakiejść grupy. Ważne by było tow Powiecie w którym się mieszka - takie przepisy.

Myślę, że każdego chętnego wezmą z otwartymi ramionami.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy