Jump to content

Zalew Rzeszowski


Recommended Posts

2 godziny temu, tomipasuje napisał:

Wilu. Wiadomość z dziś. Dwóch panów zatrzymanych przez PSR w obrębie i przekazani policji. Chyba jednak coś robią. Miej wiarę. 

W końcu :) 

Link to post
Share on other sites

Ja miałem okazję być w tym roku kontrolowany pierwszy raz od 3-4 lat :-) Na Lipiu 

Co prawda nie wędkuję mega często, ale powiedzmy 50 razy w roku wybiorę się nad wodę. Z mojego doświadczenia ryb z roku na rok coraz mniej. Prawda jest taka, że same kontrole nie wystarczą. Kompleksowe działanie prędzej czyli mniejszie limity, górne wymiary, b. surowe kary ( i ich egzekwowanie)  za ewidetne łamanie przepisów. Do tego częstsze kontrole i logika zarybień. Jednak osobiście i tak uważam, że PZW nie nadaje się do gospodarowania wodami bo jest monopolistą i przeciętny wędkarz nie ma wyboru i "musi" opłacać pozwolenia więc nie mają bata nad sobą w postaci "plajty" Poza tym nie może być tak, że woda służy do rekreacji wędkarskiej oraz do pozyskiwania mięsa jednocześnie. Co innego w sytuacji kiedy by było odpowiednio więcej zbiorników i odcinków rzek "NO KILL"

Link to post
Share on other sites

Mamy w tym temacie pewne odejście od tematu ale że kwestia kontroli i ochrony wód jest istotna, to podzielę się swoim zdaniem:) 

Uważam, że nasze wody są w stanie się odrodzić, ryby mogą się samodzielnie wycierać - trzeba im tylko trochę pomóc. 

1. Każda woda powinna mieć rejony "NoKill". Każdy z cieków wodnych na 10km swojego biegu powinien mieć z 30-50% jako NoKill; na zbiornikach podobnie. 

2. Limit ochronny musi być wymiarem widelkowym. 

3. Odcinki o szczególnej presji powinno się chronić aktywnie - niekoniecznie osobiście przez strażników na miejscu, można wykorzystać kamery i nadzór zdalny. 

 

To tyle z mojej listy życzeń:) 

Link to post
Share on other sites
38 minut temu, browarek napisał:

A z mojej strony to powinno być wszędzie zakaz zabierania ryb z wyjątkiem morza i oceanów 

Ilość opłacanych składek spadłaby pewnie o 75% ale wedkujacych o może 30-40%.

Link to post
Share on other sites

Każdy tutaj ma rację. Ale to by się stało gdyby pzw nie było jedynym związkiem liczacym się w pl. Tutaj potrzeba wprowadzić mechanizm rynkowy aby wody były zarządzane z podejściem przedsiębiorczości. Mamy 2021 rok zaraz a karty wędkarskie wyglądają jak legitymacje szkolne z przed 30 lat. Moja dziewczyna ostatnio jak zobaczyła kartę to się zaśmiała bo myslala ze jest  na pewno będzie plastik.  

Link to post
Share on other sites

Tylko jaki zysk ma pzw cokolwiek zmieniac jak ma monopol na wody .

Oraz pieniadze za nic .

Tylko ze jest to temat walkowany od ponad 10 lat i nikt nadal z tym nic nie robi .

Problemem jest to polowa wedkarzy to gumofilce z ruskimi teleskopami dla ktorych liczy sie zabranie ryby .

A duzej ryby to juz jest honor i chwala na calej wsi .

Jesli oni odpadna pzw ma pieniedzy przez pol .

A ze ryb bedzie wiecej to kogo to obchodzi .

Link to post
Share on other sites

Takie zmiany musiały iść z samego ministerstwa. Ale zakładając ze byly by na Podkarpaciu 3-4 związki które mogly by ze sobą rywalizować o wedkarza. Wody na których można zabierać rybe były by zarzadzane prze inne niż te gdzie jest no kill. Prawdziwi wedkarze są w stanie wydać trochę więcej pieniędzy gdyby mieli pewność ze złowią rybę. Miałem  okazję wędkować na Szwecji gdzie wyjazdy są  kosztują trochę pieniędzy ale to nie boli kiedy ma się pewność złowienia prawdziwych okazów. Na promach 30 % pływających to wedkrze którzy mogli by te pieniądze u nas wydawać. Tak możemy pisać i pisać ale to nic nie zmieni. Póki co musimy próbować zmienić coś tutaj u nas. 

Link to post
Share on other sites

A ja obstawiam, że nawet wprowadzając całkowity zakaz zabierania ryb i tak niewiele by się w rybostanie zmieniło. No chyba, że mówimy tutaj o ochronie rybostanu zamkniętych wód zarybianych karpiem, to tutaj to ma znaczenie. W moich okolicach na rzekach już ciężko spotkać na tygodniu wędkarza (tylko na weekendzie ktoś się pojawi), a z rybami cały czas kiepsko. Więc nawet mi nie próbujcie wmawiać, że ryb nie ma przez to że jakiś tam dziadek ileś tam ryb weźmie do domu bo ludzie od początków istnienia jedli, jedzą i jeść ryby będą. Poziom wód gruntowych znacznie się obniżył, rozlewisk na wiosnę nie ma, ba teraz już bardzo często nie ma nawet wody na wiosnę w rzekach.  Widziałem zdjęcia Wisłoka sprzed 40 lat to poziom wody obniżył się z 5 metrów , wcześniej ryba na wiosnę miała się gdzie wytrzeć teraz rozlewiska nie ma ani jednego. 

ps. co nie znaczy, że nie popieram tworzenia nowych zbiorników no-kill. Dobrze że takie powstają przynajmniej jak ktoś chce sobie połowić z dzieckiem na weekendzie karpie to nie musi jeździć na komercję. 

 

Edited by domek1995
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, rafaello napisał:

Tylko PZW bierze tyle za rok co prywaciarz za weekend,chcemy takich łowisk ?

Mechanizm rynkowy uregulował by cenę. Jeżeli  prywaciarz miał by ceny z kosmosu to by nikt nie kupowal licencji. Proste. Jednak nie jestem za tym żeby łowiska oddano w całkowicie prywatne ręce tylko wprowadzić taki kechanizm poprzez rozwalwnie pzw na mniejsze jednoskti ktore same by zarzadzaly swoimi wodami. Co z tego ze teraz płacimy 300 czy 400 czy 800 zł jak z rybami jest coraz gorzej. 

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, domek1995 napisał:

A ja obstawiam, że nawet wprowadzając całkowity zakaz zabierania ryb i tak niewiele by się w rybostanie zmieniło. No chyba, że mówimy tutaj o ochronie rybostanu zamkniętych wód zarybianych karpiem, to tutaj to ma znaczenie. W moich okolicach na rzekach już ciężko spotkać na tygodniu wędkarza (tylko na weekendzie ktoś się pojawi), a z rybami cały czas kiepsko. Więc nawet mi nie próbujcie wmawiać, że ryb nie ma przez to że jakiś tam dziadek ileś tam ryb weźmie do domu bo ludzie od początków istnienia jedli, jedzą i jeść ryby będą. Poziom wód gruntowych znacznie się obniżył, rozlewisk na wiosnę nie ma, ba teraz już bardzo często nie ma nawet wody na wiosnę w rzekach.  Widziałem zdjęcia Wisłoka sprzed 40 lat to poziom wody obniżył się z 5 metrów , wcześniej ryba na wiosnę miała się gdzie wytrzeć teraz rozlewiska nie ma ani jednego. 

ps. co nie znaczy, że nie popieram tworzenia nowych zbiorników no-kill. Dobrze że takie powstają przynajmniej jak ktoś chce sobie połowić z dzieckiem na weekendzie karpie to nie musi jeździć na komercję. 

 

Na brak ryb sklada się wiele czynników ale wszystkie zależne od gospodarza wody.

Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, domek1995 napisał:

A ja obstawiam, że nawet wprowadzając całkowity zakaz zabierania ryb i tak niewiele by się w rybostanie zmieniło. No chyba, że mówimy tutaj o ochronie rybostanu zamkniętych wód zarybianych karpiem, to tutaj to ma znaczenie. W moich okolicach na rzekach już ciężko spotkać na tygodniu wędkarza (tylko na weekendzie ktoś się pojawi), a z rybami cały czas kiepsko. Więc nawet mi nie próbujcie wmawiać, że ryb nie ma przez to że jakiś tam dziadek ileś tam ryb weźmie do domu bo ludzie od początków istnienia jedli, jedzą i jeść ryby będą. Poziom wód gruntowych znacznie się obniżył, rozlewisk na wiosnę nie ma, ba teraz już bardzo często nie ma nawet wody na wiosnę w rzekach.  Widziałem zdjęcia Wisłoka sprzed 40 lat to poziom wody obniżył się z 5 metrów , wcześniej ryba na wiosnę miała się gdzie wytrzeć teraz rozlewiska nie ma ani jednego. 

ps. co nie znaczy, że nie popieram tworzenia nowych zbiorników no-kill. Dobrze że takie powstają przynajmniej jak ktoś chce sobie połowić z dzieckiem na weekendzie karpie to nie musi jeździć na komercję. 

 

Co to znaczy, że poziom wody obniżył się 5 metrów? Wcześniej była to rzeka głęboka na 6? Mam znajomego, który dużo mi o Wisłoku opowiada, spędził nad tą rzeką całe życie i z jego opowieści wynika, że niektóre miejsca prawie się nie zmieniły od 60 lat. 

Edited by Haratacz
Link to post
Share on other sites

Za granica jeszcze wiecej nawozow i zanieczyssczen idzie w wode .

I ryb jest pelno .plus jeszcze regulacje .

Wbrew pozorom wisla to najmniej uregulowana rzeka w europie .

Jak pzw doprowadzilo do tego ze ryby znikly to ryby sie nie pojawia same z siebie w zadowalajacej ilosci jak sa systematycznie odlawiane przez wedkarzy .

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Haratacz napisał:

Co to znaczy, że poziom wody obniżył się 5 metrów? Wcześniej była to rzeka głęboka na 6? Mam znajomego, który dużo mi o Wisłoku opowiada, spędził nad tą rzeką całe życie i z jego opowieści wynika, że niektóre miejsca prawie się nie zmieniły od 60 lat. 

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować o

 

Porównaj koryto ze zdjęcia po prawej i lewej. Teraz wisłok płynie wąwozem.  Porozmawiaj ze starszymi ludźmi jak wyglądała wiosna. Rzeki rozlewały się na pola było masę bagien, dołów z wodą i rozlewisk. Teraz rozlewisko mamy 3 dni w roku jak San czy tam Wisłok wyleje i po kilku dniach nie ma śladu po tej wodzie. Szans na tarło nie ma żadnych. Teraz już nawet wody w rowach melioracyjnych nie ma. A na zachodzie europy owszem jest regulacja większa niż u nas ale oni budowali także systemy irygacji więc poziom wód gruntowych nie opadł tak jak u nas. 

Edited by domek1995
Link to post
Share on other sites

To nie wina tylko PZW , wina pseudo wędkarzy i mentalności naszego kraju. Znam odcinek rzeki u nas w kraju , gdzie został wyłączony z wędkowania przez takiego jegomościa , który nazywa się wojewoda. Oczywiście dłuższy temat bo chodziło o stworzenie okręgu rybackiego dla pewnego gospodarstwa ale do sedna. Rzeka wyłączona z wędkowania , służby nałożyły nieźle mandaty na kilku kłusowników i nie było tam żywego człowieka po za tymi którzy mieli zgodę od gospodarstwa a nie było wiele osób. Miałem tam przyjemność łowić kilka razy to w dni , w które ryba żerowała można było się wyłowić okonii w opór . Widziałem stada kleni 50 + które nie bały się niczego i w d... miały przynęty a rzeka odrzyła w 3 lata. Nie wiem co tam się dzieje teraz ale odcinek dalej jest wyłączony z wędkowania , rybak zajmuje się swoimi stawami nie ingerując w rzekę . Dlatego gdyby zostawić naturę samej sobie i jej nadmiernie nie eksploatować to będzie super. A jak chodzę po miejskim i widzę łuski z sandaczy nie większych niż 30 cm, albo okonie z karasiami ułożone przez glizdziarzy w błocie  to sorry. Umiar i zdrowy rozsądek tylko uratuje nasze wody . 

Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy