Jump to content

Wypuszczanie ryb bezpośrednio po złowieniu szkodzi?


Gochu
 Share

Recommended Posts

Ostatni weekend spędziłem w Stalowej Woli u rodziców. W sobotni wieczór odwiedził nas znajomy, jeden z najlepszych wędkarzy okręgu tarnobrzeskiego. Rozmowa jak łatwo się domyślić krążyła dokoła wędkarstwa. Zaciekawił mnie temat wypuszczania ryb zaraz po złowieniu. Wg mojego rozmówcy ryby złowione powinny być przetrzymywane w siatce aż do zakończenia wędkowania bo wypuszczanie ich bezpośrednio po odhaczeniu może powodować pogorszenie wyników. Ryba wypuszczona może przepłoszyć stado lub wzmóc jego ostrożność. Dodam, że kolega wszystkie złowione ryby wypuszcza. Co o tym sądzicie? Jest taka możliwość? Warto zainwestować w dobrej jakości siatkę, która da gwarancję powrotu ryby do swojego środowiska w dobrej kondycji?

Link to comment
Share on other sites

Skoro ktoś nie ma zamiaru brać ryb to nie wiem po co je męczyć...?:confused:Spłoszy stado ? Tak czy inaczej ja z tym się nie zgadzam...;)Ja nie mam z tym problemu i nie zależy mi na ilości złowionych ryb, liczy się to że spędziłem chwile nad wodą...

Ale każdy ma własne zdanie, tak jak przedmówca więc jak kolega uważa...

Pozdrawiam.

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Edited by RICARDO
Link to comment
Share on other sites

Wypuszczanie ryb bezpośrednio po złowieniu szkodzi?

Szkodzi ale wędkarzom dla których presja wyniku jest ważniejsza od zdrowia i kondycji ryby. Ryba przechowywana w siatce doznaje ciągłego stresu, obciera się o siatkę ścierając sobie śluz ochronny, a często i gęsto łuski. W wędkowaniu przecież nie tylko chodzi o to aby złapać zajączka ale też o to by go gonić.

Link to comment
Share on other sites

Trochę to przetrzymywanie ryb w siatce jest wątpliwą sprawą, co najmniej z dwóch powodów: Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb oraz warunki, w jakich czasami wędkarze przetrzymują złowione ryby. Niejednokrotnie przeglądając zdjęcia z zawodów na żywej rybie zauważyłem, że po wypuszczeniu ich z siatek niektóre pływają do góry brzuchami. Powodem z reguły jest przetrzymywanie ryb w zbyt małych siatkach i zbyt blisko brzegu, niemalże z siatką wciśniętą w samym mule. Więc nie dziwi mnie to,że część ryb zdycha po takiej operacji. Jestem zwolennikiem ważenia swojego całodniowego połowu jednak, warunki jakie panują nad naszymi wodami daje nam bardzo małe pole manewru w tej kwestii. Metodą zastępczą do sprawdzenia swojego wyniku jest uszycie sobie małego worka, ze "śliskiego" materiału i ważenie każdej zdobyczy elektroniczną wagą, z tym, że profesjonalne wagi na których dokonuje się pomiarów na zawodach sporo kosztują. Poza tym Gochu, tej jednej pamiętnej nocy, w której nałowiliśmy się jak wściekli to nie wiem, czy znalazła by się odpowiednia siatka do przetrzymania tych wszystkich ryb;) które złowiliśmy. Niemniej jednak coś w tym musi być, że ryba wypuszczona bezpośrednio po złowieniu może wypłoszyć pozostałe.

Link to comment
Share on other sites

Może i płoszy, ale takie są "reguły gry". Ja wszystkie ryby wypuszczam bezpośrednio po złowieniu. Jedyną rybą, która pływała w zeszłym roku w mojej siatce, był karp około 40 cm. Miałem ochotę zjeść rybę i uważam, że akurat taką rybę można zabrać bez szkody dla rybostanu. Reszta jak najszybciej wracała do wody. I to nie tak, jak wielu wędkarzy to czyni, rzucając rybę skąd popadnie, ponieważ nie chce im się podejść do wody i rybkę delikatnie wypuścić, dać jej chwilę oddechu przy brzegu. Szanujmy ryby, bo w końcu to także żywe stworzenia. Poza tym, o ile się nie mylę, RAPR zezwala na przetrzymywanie w siatce tylko tych ryb, które mamy zamiar zabrać. No i analogicznie wpis w rejestrze. Mogę się mylić, gdyż nie jestem nastawiony na przetrzymywanie, czy też zabieranie ryb :)

Edited by Gajowy Marucha
Link to comment
Share on other sites

Płoszyć płoszy na pewno, no ale Państwo drodzy i o to przecież w tym chodzi :) Cały urok w łowieniu że ryby nie są podane na tacy a trzeba się wysilić ;) Już nie mówiąc o męce jaką jest dla ryb siedzenie w siatce. Na zawodach nie ma siatki z której część wyrzuconych płoci bądź wzdręg nie płynęła by do góry brzuchem, straszny widok. Pierwszy raz jak to zobaczyłem to byłem zaszkowany, do tego sposób obchodzenia się z rybami na zawodach, tragedia :mad: Dlatego dajmy im spokój prywatnie i nie nastawiajmy się tylko na duży połów ale i na samo spędzenie czasu nad wodą. Jak radość sprawia porzucanie za pstrągiem teraz jak taka mała rzeczka rozmarznie, bez efektów ale i tak jest pięknie :)

Link to comment
Share on other sites

To zależy.

Jeżeli łowimy blisko brzegu np. batem, to (zwłaszcza przy łowieniu leszczy) wypuszczanie ryb bezpośrednio po złowieniu może znacznie popsuć wyniki.

Przy przy płociach, karasiach itp. - nie ma to większego znaczenia.

Natomiast przy łowieniu na większych odległościach (odległościówka, feeder) wypuszczanie ryb bezpośrednio po złowieniu nie ma wpływu na wyniki - przerabiałem ten temat wielokrotnie min. na Rzemieniu (łowisko "No kill"), gdzie ryby są patologicznie skłute i niezmiernie ostrożne - a "trochę" tych ryb tam złowiłem, więc wiem co piszę.

Bardziej niż wypuszczanie, płoszy ryby (zwłaszcza leszcze) "spięcie" dużej sztuki zaraz po zacięciu - w płytkich łowiskach o wodzie stojącej, to główny powód nagłych zaników brań.

Link to comment
Share on other sites

Wypuszczanie ryb bezpośrednio po złowieniu może wystraszyć stado jeżeli łowimy "pod nogami" . Ale wtedy trzepocząca się w siatce ryba również będzie skutecznie odstraszać. Natomiast przy łowieniu na dalsze odległości nie ma to znaczenia. Łatwo można zaobserwować taką zależność : spięcie się ryby bezpośrednio po zacięciu powoduje natychmiastowy zanik brań, jeżeli ryba wypnie się w końcowej fazie holu (co można porównać do wypuszczenia ) nie zaobserwowałem zaniku brań. Apeluję więc do wszystkich : wypuszczajmy natychmiast ryby których nie zabieramy.

Link to comment
Share on other sites

Koledzy z dwóch ostatnich wpisów macie racie w 100 procentach.Łowię na małych rzekach i wypuszczenie lub przetrzymywanie leszczy 45 + w siatce płoszy duże leszcze.Wędkuje nocami około 10 metrów od brzegu na spławik i czasem po zerwaniu leszcza 2 godz ani nie puknie.

Link to comment
Share on other sites

Od jakiegoś czasu zainteresowały mnie leszcze i to one stały się podstawą moich łowionych ryb spokojnego żeru.A to jak wiadomo wszystkim nie jest łatwa rybka do złowienia mam na myśli "łopaty" a nie "skalary"Wszystkie rybki trafiały do wody zaraz po wyholowaniu i jakoś nigdy mi się nie przytrafiło spłoszenie stada,inna sprawa jest ze zerwaniem rybki.Dlatego nie widzę potrzeby trzymania ryb w siatce.

Link to comment
Share on other sites

Też mam takie wrażenie, że wypuszczanie w niewielkich wodach, np kanałach,osobników należących do gatunków stadnych np. leszcz czy krąp, powoduje zmniejszenie brań.

Jeżeli chodzi o przepisy to zapis w RAPR jest, wg. mnie nieścisły. RAPR mówi że:

"Ryby w stanie żywym, złowione zgodnie

z limitem ilościowym, należy przechowywać

wyłącznie w siatkach wykonanych z miękkich

nici, rozpiętych na sztywnych obręczach"

Ryby można więc przechowywać w siatce w czasie łowienia, ale skoro napisano, że zgodnie z limitem ilościowym, to można sie domyślać, że chodzi o ryby które chcemy zabrać. To oczywiście nie za dobrze, kiedy musimy się domyślać o co chodzi w przepisach. Zabrakło jasnej informacji, że rybę nie przeznaczoną do zabrania trzeba niezwłocznie i z cała ostrożnością uwolnić. Moim zdaniem to ukłon w stronę zawodników, którzy chcą po trenningu zważyć sobie "punkty". Pamiętajcie jednak, że zawodnicy stosują bardzo duże siatki w których ryba nie jest mocno ściśnięta.

Analizując dalej RAPR czytamy

"Ryby łososiowate i lipienie, przeznaczone do zabrania

należy uśmiercić bezpośrednio po złowieniu"

Można by to interpretować tak, że pstrągi można trzymać w siatce jeżeli chcemy je wypuścić, a przecież to bzdura.

Oprócz aspktów prawnych są jeszcze etyczne. Na pewno ryba trzymana w siatce jest zestresowana. Siatka przy brzegu może zawierać zbyt ciepłą i za mało natlenioną wodę i jest w niej za jasno. Zbyt dużo ryb w zbyt małej, choć zgodniej z regulaminem, siatce, będzie się o siebie ocierało potęgując stres i przenosząc choroby i pasożyty.

Ja po prostu myślę, że wiele osób lubi po postu zobaczyć pod koniec łowienia ciężką siatkę, jako miarę swojego sukcesu, nawet jeżeli chcą wszytkie ryby wypuścić. Łowcy drapieżników lubią złowić dużą, a łowcy białej - dużo, tak już jest, kropka. Ja, łowiąc na muchę nie biorę ryb, a łowiąc metodami gruntowymi wpuszczam od razu po złowieniu, chyba, że potrzebuję rybę w jakimś innym celu, np. pobrania przyżyciowego próbki.

Edited by LuJu
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy