Jump to content

Przemyślenia na temat C&R ;)


cichyss
 Share

Recommended Posts

Właśnie wróciłem z nocnej zasiadki 21 - 0:30. W tym czasie dwa brania na gruncie. Jedno nie zdążyłem zaciąć a drugie mi sie udało złapać węgorza 64cm (1.3kg) oczywiście wrócił do wody :)

Kamil podobno to nie węgorz był, tylko czarny przewód od siłownika jednej z tych koparek co stoją nad brzegiem.;)

Ja wczoraj przez 3 godziny na gruncie wyciągnąłem 3 leszcze, wielkość bez rewelacji.

Link to comment
Share on other sites

Kamil podobno to nie węgorz był, tylko czarny przewód od siłownika jednej z tych koparek co stoją nad brzegiem.;)

Ja wczoraj przez 3 godziny na gruncie wyciągnąłem 3 leszcze, wielkość bez rewelacji.

Jak już to zielony przewód ;) poza tym on był zbyt giętki jak na przewód ;]

Link to comment
Share on other sites

Jedno nie zdążyłem zaciąć a drugie mi sie udało złapać węgorza 64cm (1.3kg) oczywiście wrócił do wody :)

Węgorz ma teraz okres ochronny to nie musisz aż tak tego podkreślać.

Zresztą dziwi a niekiedy denerwuje mnie takie pisanie. Każdy stara się być "świętszy od papieża" przed klawiaturą a jak jest naprawdę nad wodą... z tym bywa różnie. Dlatego nie zwracam zbytnio na to uwagi czytając posty.

Modne jest pisanie o c&r z obawy by nie być zaliczony od razu do mięsiarzy.

Uważam że należy jedną rybkę w roku zabrać ze sobą dla czystego sumienia, by nie traktować naszego hobby jako sadyzmu mającego na celu łowienie i kucie ryb dla zabawy a traktować je jak to było dawniej - pozyskiwanie pokarmu.

Jeśli traktujemy ryby jako partnerów jak to niekótrzy piszą wydaje mi się nie etyczne zadawanie im bólu dla przyjemności - jak to krzywdzić przyjaciela.

Jeszcze raz piszę jedną rybę - to nie jest mięsiarstwo a etyczne traktowanie wędkarstwa. Równie dobrze myśliwi oprócz dokarmiania zwierzyny mogliby strzelać do niej gumowymi kulami by nie zabijać dla przyjemności.

Zaraz spodziewam się linczu on line.

Link to comment
Share on other sites

Węgorz ma teraz okres ochronny to nie musisz aż tak tego podkreślać.

Zresztą dziwi a niekiedy denerwuje mnie takie pisanie. Każdy stara się być "świętszy od papieża" przed klawiaturą a jak jest naprawdę nad wodą... z tym bywa różnie. Dlatego nie zwracam zbytnio na to uwagi czytając posty.

Modne jest pisanie o c&r z obawy by nie być zaliczony od razu do mięsiarzy.

Uważam że należy jedną rybkę w roku zabrać ze sobą dla czystego sumienia, by nie traktować naszego hobby jako sadyzmu mającego na celu łowienie i kucie ryb dla zabawy a traktować je jak to było dawniej - pozyskiwanie pokarmu.

Jeśli traktujemy ryby jako partnerów jak to niekótrzy piszą wydaje mi się nie etyczne zadawanie im bólu dla przyjemności - jak to krzywdzić przyjaciela.

Jeszcze raz piszę jedną rybę - to nie jest mięsiarstwo a etyczne traktowanie wędkarstwa. Równie dobrze myśliwi oprócz dokarmiania zwierzyny mogliby strzelać do niej gumowymi kulami by nie zabijać dla przyjemności.

Zaraz spodziewam się linczu on line.

Swoje przemyślenia piszesz w nieodpowiednim temacie. To nie jest temat dot. C&R. :rolleyes: Nie rozumie powodu twojego uniesienia po wypowiedzi Kamila. Pozdr.

Wracając do tematu, oby mniej lało, dziś nocna zasiadka na stawie

Link to comment
Share on other sites

Jak Ci to tak bardzo przeszkadza, to zmień hobby.

Mi nie przeszkadza ale skoro i tak wszystko wraca do wody to może by tak szczupaka w kwietniu łowić, suma w czerwcu czy pstrąga w październiku itp. Po co wymiary, okresy ochronne?

Otóż po to kolego by dać rybom spokojnie się wytrzeć.

I jeszcze jedno: jeżeli PZW nie wprowadzi wymiarów górnych i nie zmniejszy limitów dziennych do np. jednej ryby dziennie (obojentnie jakiej oczywiście w miarę rozsądku) a PSR widoczna nad wodą będzie żadko to nie tylko ja ale i Ty będziesz musiał zmienić hobby i to nie przez to że jeden czy drugi zabiera ka zdego leszczyka czy płotkę a szczupak na 48 to ma wymiar.

PZW musi reagować na coraz gorszą sytuację naszych wód. Swego czasu w temacie Wielopolka kolega @paweł napisał ciekawy post odnośnie zarybiania pstrągiem

Link to comment
Share on other sites

Wnioskując z Twoich wypowiedzi, to łowienie ETYCZNE polega na zabieraniu rybek, a Ci co je wypuszczają robią to dla MODY i są sadystami mającymi na celu kłucie i ranienie ryb...:D Bardzo ciekawy pogląd, nie powiem.

Edited by Mateusz91
Link to comment
Share on other sites

Wnioskując z Twoich wypowiedzi, to łowienie ETYCZNE polega na zabieraniu rybek, a Ci co je wypuszczają robią to dla MODY i są sadystami mającymi na celu kłucie i ranienie ryb...:D Bardzo ciekawy pogląd, nie powiem.

Kolego czytaj ze zrozumieniem a potem wysuwaj ewentualne wnioski.

Link to comment
Share on other sites

Węgorz ma teraz okres ochronny to nie musisz aż tak tego podkreślać.

Zresztą dziwi a niekiedy denerwuje mnie takie pisanie. Każdy stara się być "świętszy od papieża" przed klawiaturą a jak jest naprawdę nad wodą... z tym bywa różnie. Dlatego nie zwracam zbytnio na to uwagi czytając posty...

A dobrze sie czujesz? Robisz afere na całe forum bo złowiłem rybe i ją wypuściłem.coś w tym złego? Przypominam Ci że temat to "wieści z nad wody" i ja właśnie to zrobiłem, napisałem co sie działo gdy łowiłem na łowisku żwirownia Zwięczyca. Więc nie pisz mi tu swoich poematów tylko idz na ryby na odstresowanie. Dobrze Ci zrobi:)

Edited by rapala
Link to comment
Share on other sites

Dalej nie wiem do czego pijesz. Najpierw wyskoczyłeś z tematem, że ludzie wypuszczają ryby tylko na forum, bez żadnych dowodów oczerniając tym wszystkich którzy faktycznie je wypuszczają.

Następnie wtrąciłeś, że ludzie którzy wypuszczają rybki to jacyś sadyści, nie etyczni jak to Ty nazwałeś wędkarze. Bo etyczny wędkarz musi rybkę wziąć (rozumiem że Ci co wypuszczają powinni w ogóle nie łowić, tak będzie lepiej - sadyści!:mad:).

Później wyskoczyłeś z jakimiś okresami ochronnymi, nie wiadomo z jakiej paki (nikt nie wspominał tutaj o celowym łowieniu ryb w okresie ochronnym).

Opisujesz sytuacje PZW, a na końcu karzesz mi czytać ze zrozumieniem... A wszystko zaczęło się od węgorza, przypadkiem złowionego...:D

To jest temat "Żwirownia w Zwięczycy-Rzeszów" a nie "Przemyślenia na temat C&R, okresów ochronnych i sytuacji w PZW wg. rrs1914"

Link to comment
Share on other sites

To jest temat "Żwirownia w Zwięczycy-Rzeszów" a nie "Przemyślenia na temat C&R

Zgadza się, dlatego też wydzieliłem posty do wątku j.w. :D Panowie nie zaśmiecajmy działu Wieści znad wody takimi postami bo robi się niepotrzebny bałagan.

Link to comment
Share on other sites

Niepotrzebnie się Panowie nakręcacie, co człowiek to inne zasady moralne inna filozofia łowienia...

Osobiście ryb nie zabieram bo nie potrzebuje (nie mieszkam w lesie ryby są w sklepach), wyjątkiem są jakieś dłuższe zasiadki w dziczy ( czyli 3-4 zabrane rybki w roku).

Temat jest gorący mimo wszystko proponuję konstruktywną dyskusję na poziomie, bez fanatyzmu i bójek słownych.

Według mnie dość ciekawy artykulik i dyskusja pod nim:

FlyFishing.pl - Wdkarstwo muchowe

Pm

Link to comment
Share on other sites

Panowie, czy naprawdę nie macie większych problemów niż kłócenie się o "aspekty moralne" C&R, zabieranie kilku ryb rocznie itp. ??

W wypuszczaniu czy zabieraniu ryb nie widzę żadnej "filozofii" - chcesz - to bierzesz, nie chcesz - to wypuszczasz.

Jak rybkę zabierasz, to masz 100% pewności, że jej już nigdy nie złowisz, rybka się na pewno nie wytrze itp. - to jest po prostu czysty pragmatyzm, a nie jakieś tam pi*******ie o "aspektach moralnych" - jak ktoś chce być "super moralny", to niech zacznie żreć trawę, przestanie używać detergentów i kosmetyków, albo (jeszcze lepiej) zatka d**ę korkiem (w sumie to szkoda dobrego korka), aby nie zatruwać rzek.

Moim skromnym zdaniem zabranie kilku ryb rocznie z dobrze zagospodarowanego łowiska nie stanowi żadnego zagrożenia dla rybostanu (no, może poza kilkoma naprawdę małymi rzeczkami) - co najwyżej będziemy mieli mniej okazów.

Od razu wyjaśnię, czym są (wg mnie) te "dobrze zagospodarowane" łowiska - otóż są to wody, gdzie najwięcej pieniędzy przeznacza się na ochronę naturalnych tarlisk, kontrole wędkujących, oraz gnojenie: kłusoli, zatruwaczy wód i wędkarzy-śmieciarzy - to wszystko.

Uważam, że nic więcej do (wędkarskiego) szczęścia mi nie potrzeba - ponieważ zarybianie rzek wielkości np. Wisłoka, Wisłoki, dolnego Sanu itp. jest (przy normalnej ochronie wód) kompletnym nonsensem, ponieważ takich rzek nie da się "przełowić" metodami wędkarskimi, jeżeli wędkujący stosują się do (nawet tego głupiego-obecnego) regulaminu PZW.

PS

Napisałem to jako osoba stosująca (prawie) w 100% zasadę C&R - wyjątkami są jedynie pojedyncze ryby, które ze względu na stan zdrowia (np. pleśniawka, poważne "uszkodzenia" przy wyhaczaniu) uśmiercam ze względów pragmatyczno-humanitarnych, ponadto ryb w ogóle nie fotografuję - nie dlatego, że jestem "super moralny", lecz dlatego, że jestem pragmatyczny tj. nie chce mi się dźwigać aparatu, mam kompletnie w D. to, czy ktoś mi wierzy, iż coś złowiłem itp.

Pozdrawiam i życzę Wam rychłej likwidacji PZW (co zapewni większe szanse na wędkarskie sukcesy).

Link to comment
Share on other sites

Myślę że ten temat jest potrzebny choćby po to żeby poznać (i spróbować zaakceptować) zdanie innych w tej kwestii, co w przyszłości może zakończyć niepotrzebne kłótnie w działach (tematach) do tego nie przeznaczonych.

Co do aparatu to nie przesadzajmy komórkę każdy nosi (w obecnych czasach każda ma aparat).

Mi czasem zdarza się zabierać na rybki e3 (ok 1,5kg) kilka kilometrów przez krzaki daje w kość, ale przynajmniej mam pamiątkę (kiedyś wieszało się trofea na ścianach, teraz wkłada się do albumów lub trzyma na dysku)

Miło gdy za oknem wicher i -20 pooglądać i powspominać ;) pamięć ludzka jest zawodna, ja tam wolę mieć wszystko na zdjęciach.

Pm

Link to comment
Share on other sites

Panowie,...

Zgadzam się z Tobą w 100%. Wywołałem ten temat i spodziewałem się takich odpowiedzi jakie się pojawiają. :confused:

Zostałem zaliczony do mięsiarzy (czego się spodziewałem) ale niech tak będzie.:mad:

Ogólnie ryb złowionych nie zabieram (czasem te ciężko zapięte przy drapieżnikach, dla których nie ma już wyjścia).

A o moralności, o którą mi chodzi, to chyba koledzy jednak nie zrozumieli... Trudno

Kolego @88kamilp88 przepraszam Cię jeżeli jesteś urażony moimi postami. Zrobiłeś to co należy . Złowiłeś węgorza w okresie ochronnym i oddałeś go wodzie. Czyli wszystko O.K.

Ale ja nie wyrażam zdania typu " ryba wróciła do wody" bo wydaję mi się ono zbędne. Nie piszę, iż każdej płoci czy leszczowi złowionemu na bata zwracam wolność bo wydaje mi się to normalne.

Edited by rrs1914
Link to comment
Share on other sites

Nikt nie napisał, że jesteś mięsiarzem. Bynajmniej ja tak nie stwierdziłem, ani nie miałem tego na myśli. Jeżeli tak to odebrałeś to przepraszam. Po prostu z tym, że ludzie wypuszczają rybki dla mody grubo przesadziłeś a takie pisanie, że Ci co wypuszczają rybki są jakimiś sadystami to już w ogóle jakieś nieporozumienie. No ale każdy ma prawo mieć swoje zdanie i je wyrażać. W każdym bądź razie, jeżeli Cie uraziłem w poprzednich wpisach to przepraszam :) Pozdrawiam i taaaakich ryb:beer:

Link to comment
Share on other sites

Po prostu z tym, że ludzie wypuszczają rybki dla mody grubo przesadziłeś a takie pisanie, że Ci co wypuszczają rybki są jakimiś sadystami to już w ogóle jakieś nieporozumienie.

Widzę że źle mnie zrozumiałeś. Nie pisałem że Ci co wypuszczają rybki to sadyści a Ci co zabierają nimi nie są.

Uważam, że wędkarze zabierający kilka ryb w sezonie zasługują na takie same traktowanie jak i Ci co ryby wypuszczają.

Dziwi mnie jednak stwierdzenie "ryba (ryby) trafiły do wody" i wydaje mi się że jest niepotrzebne.

Dziękuje i Tobie też życzę niesamowitych przeżyć nad wodą (tych pozytywnych) i oczywiście taaakiej ryby :beer:

Link to comment
Share on other sites

Witam panowie,właśnie dziś widziałem amura wypuszczonego po ciężkiej walce nie stety zdechł i leży w krzakach.

Bo wypuszczać trzeba umieć... Ja również widziałem szczupaka, który nieumiejętnie wypuszczony wyzionął ducha. To co, znaczy to, że każda ryba po walce musi ginąć? Co to, tarło łososia? Rybie trzeba dać czas do nabrania sił na spokojne odpłynięcie o własnych siłach a nie na zasadzie "kopa w du.. i pa pa" Proszę sobie oglądnąć filmik z holu głowacicy naszego kolegi z forum i sposób jej uwolnienia: mistrzostwo!

Link to comment
Share on other sites

Tą głowacice wpuszczono dzień wcześniej? Tak dużymi osobnikami się zarybia? Pytam bo nie mam o tym bladego pojęcia. I skąd ta pewność że to akurat dokładnie ta sama ryba? Co nie zmienia faktu że część ryb po złowieniu i nawet przy obchodzeniu się jak z jajkiem niestety pada.

Link to comment
Share on other sites

W zeszłym roku przed Bieszczadzkim Pucharem Głowatki wpuściliśmy oczywiście w porozumieniu z okręgiem kilka dużych głowatek. Udało się je kupić ponieważ była wymiana stada tarłowego w Łopusznej. W to miejsce trafiła akurat ta głowatka. Nie da się pomylić hodowlanej od dzikiej. Te hodowlane akurat były bardzo chude. Przy długości średniej ponad metr ważyły średnio 7kg. Poza tym czerwone wybroczyny itd. itp. Sam z kolegą przenosiłem ją do tej miejscówki. Jeszcze raz powtarzam nie mam nic do jej łowcy. Niestety akurat ta ryba często walczy do samego końca. Ale co mamy przestać łowić ryby......

Link to comment
Share on other sites

Bardzo ciekawie rozwinął się temat czy wszystkie rybki wypuścić czy może można czasem coś zabrać. Nawet jeżeli każdy z nas wyrazi swoje zdanie dalej będziemy mieli dylemat. Moim skromnym zdaniem trzeba zachować umiar we wszystkim, tak w zabieraniu ze sobą pokonanych okazów jak i ,,łowieniu do spodu kiedy rybki biorą lepiej niż zwykle (przecież mogę jak wszystkie wypuszczę). Po prześledzeniu tematu widzę, że większość kolegów ryby wypuszcza jedni wszystkie inni okazjonalnie i każdy ma swoje słuszne racje a reszta musi to uszanować do granicy prawa oczywiście. Temat etyki wędkarskiej jest trudny niezmiernie bo czy etyczne jest zabrać w sezonie 5 sandaczy z łowiska o powierzchnia 10h czy etycznie jest złowić ich 30 i po wygrzebaniu kotwicy z przełyku wypuścić wszystkie. czy etycznie w upalnym czerwcu znaleźć spienione bystrze ze zgromadzonym pstrągiem i połowić sobie, wziąć odwet za nieudany sezon wiosenny wypuszczając wszystkie ryby(niska przeżywalność łososiowatych w wyższej temperaturze) czy złowić jedną sztukę i usmażyć dzieciom. Z karpiowatymi i innymi spokojnego żeru jest łatwiej gdyż nawet z mojego niewielkiego doświadczenia wynika, że lepiej znoszą połów i wypuszczenie. Z pozycji wędkarza uśmiercającego ryby wypuszczenie okazu, który na 60% padnie jest działaniem pozbawionym logiki a ze strony C&R-ów zabijanie nawet jednego osobnika barbarzyństwem. A wiec umiar w zabijaniu i łowieniu i wymiar górny a ponadto ochrona wód, naturalne tarło, mądrzej dobrane zarybienia a nad wodą zmieszczą się i C&R-owcy i kilerzy.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy