Jump to content

straty przynęt


lukxes
 Share

Recommended Posts

Kilka lat temu zakupiłem w fishing-marcie super plecionkę Berkley, do tego kilka woblerów rapali. Pierwszy wyjazd i strata 3 rapalek, wszystko przez plecionkę, która rwała się na zaczepach jak nitka. Nigdy więcej plecionek Berkleya...

Link to comment
Share on other sites

Ja tam nie narzekam na owe plecionki. W tej chwili posiadam Fireline. Jest dobra.

Była to właśnie fireline, bardziej narzekam na sklep, który sprzedał mi zleżałą plecionkę... Od 2 lat używam wyłącznie Strena, jestem b. zadowolony i nie zamierzam więcej eksperymentować z plecionkami...

Link to comment
Share on other sites

Jedyną zaletą Fishing-mart jest to, że mają duży asortyment ale jak to się ma do jakości myślę, że wielu z nas się przekonało. Żeby nie było off topu to pamiętam jak dziś jeden dzień kiedy kupiłem sobie 3 pierwsze woblery w moim życiu (w tym jeden salmo hornet) i na drugi dzień je urywłem >:(

Link to comment
Share on other sites

Rwało się drogocenne przynęty oj rwało z bólem serca.Nie wiem ile tego było ale sporo lecz problem rozwiązałem i od dłuższego czasu mam dobrego przyjaciela w kamizelce który dzielnie walczy z zaczepami ;D

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Link to comment
Share on other sites

Tyle tego zostało już w wodzie, że trudno spamiętać która strata bolała najbardziej. Pamiętam urwanie chyba pierwszego woblera w życiu a na pewno Horneta. Dostałem go jeszcze za czasów gdy w szkole na mikołajki dostawało się prezenty. Ja właśnie chciałem dostać Horneta. Byłem na rybach a boleń w jednym miejscu bił jak opętany, więc długo się nie zastanawiałem i posłałem do boju Horneta. Bodajże w trzecim rzucie zaczepiłem o żyłkę znajdującą się we wodzie. Niestety woblera tam zostawiłem chodź próbowałem go ratować chyba ze trzydzieści minut. W tym samym miejscu zostawiłem sieka. Woblera dostałem od przedstawiciela handlującego tymi woblerami. Zapytał się mnie jakie ryby łowię najczęściej. Odpowiedziałem, że klenie a on wyszukał takiego niepozornego woblera i mi go dał. W życiu nie miałem skuteczniejszego woblera na klenie czy okonie. Kosił wszystko co było we wodzie. Czekam teraz na przesyłkę z F-M i mam nadzieje, że zamówiony woblerek będzie równie skuteczny. Inną bolącą stratą była strata Rapali Ratlin. Znalazłem ją na Wisłoku i trzymałem w pudełku gdyż była to moja jedyna rapala. W końcu zacząłem nią łowić w pewnym miejscu i szczupaki pokochały ją od zaraz. Niestety i na nią przyszedł czas. Wszystkie to historie to już zamierzchłe czasy a teraz straty woblerów już tak nie bolą. Przynęty był odzyskał gdybym miał odczepiacz. Teraz się bez niego nie ruszam z domu chodź planuję zakup Demona aby być przygotowany na wszystko.

Ps. Lukxes, kolejny ciekawy wątek twego autorstwa.

Link to comment
Share on other sites

Ojjj zostawiło się troche przynęt w wodzie. Od czasu jak zrobiłem sobie różne odczepiacze tych strat jest mniej, ale i tak czasem nie pomagają. Z kupnych przynęt uzywam tylko gumek, więc straty po zerwaniu niskie. Wobki i wirówki sam sobie robie i jak coś tam zostanie w wodzie to też za bardzo nie rozpaczam. Ale jak się urwie jakiegoś killera to serducho troche boli. Miałem kilka takich wobków które były skuteczne zawsze i wszędzie i je urwałem. Ale pierwszy zakupiony wobek który został na drzewie to po nocach mi się śni. Za sprzedane butelki zakupiłem nowego, ślicznego woblerka i na pierwszym łowieniu go urwałem. A tani to on nie był.

Link to comment
Share on other sites

W 88 lub 89 kupiłem w małym sklepiku w Gorlicach 3 małe wirówki rozmiar może 0.5 przegubowe ręcznie robione przez jakiegoś magika.Wytargałem na to tyle ryb że inne firmowe mogły się schować.I zostały gdzieś na dnie.ale pamiętał będę je chyba do końca życia takie były sprytne.

Link to comment
Share on other sites

Witam,

smutny temat zaczęliście, acz ciekawy :)

Z mojej strony dorzucę krótką historyjkę o wspaniałej, małej obrotówce. W czasach kiedy dopiero zaczynałem spiningowanie miałem bodajże 4 przynęty: srebrną "0" meppsa, srebrną "1" no-name, złotą w niebieskie kropki obrotówkę nr.2 i wielką srebrną wahadłówkę Gnom. Łowiłem głównie na stobnicy, czasem na Wisłoku w Strzyżowie. Od razu do gustu mi przypadła najmniejsza obrotóweczka. Łowiłem na nią zawsze i wszędzie, niemalże w każdych warunkach. Od niej zaczynałem i równocześnie była przynętą mojej ostatniej szansy. Złowiłem na nią niemal wszystkie gatunki ryb występujące w Stobnicy: klenie biły w nią jak szalone, pstrągi nią nie gardziły, w słoneczne dni atakowały ją uklejki i jelce, w dolnym biegu Stobnicy i w Wisłoku wyjmowałem na nią wiele okoni, zdarzyły się też 3 szczupaki (jeden ponad 50!) i żaden z nich jej nie obgryzł... Pokonał ją konar wystający z dna na jednym ze stobniczańskich przelewów :(

Spędziłem przy tym miejscu wiele minut, i tylko strach przed podniesioną, lekko zmąconą wodą powstrzymał mnie przed wejściem do wody.

Moja najlepsza przynęta została w wodzie i nagle skończyły się częste uderzenia kleni...

EPILOG:

Szanujcie swoje przynęty ale nawet te najłowniejsze nie przyniosą Wam upragnionej ryby, jeśli ich nie użyjecie.

EPILOG II:

Od grudnia mam już takiego samego Meppsa:)

Link to comment
Share on other sites

Witamy na forum Baco:)

Straty pojedynczych przynęt są jeszcze do przełknięcia, mi w zeszłym sezonie przytrafiła się strata całego pudełka z woblerkami. Pudełko było dwustronne, około małych 40 wobków w jednej chwili przepadło.

Link to comment
Share on other sites

Moja największa strata w przynętach miała miejsce w 1995 roku podczas Muchowych Mistrzostw Polski , przed moją ostatnią turą na j. Myczkowce. Mając szanse na dziesiątkę, posiałem całe pudełko w którym miałem między innymi odłożone muszki, właśnie na jezioro (razem około 400-450 szt). Oj bolało, bolało, ani muszek, ani wyniku. Najdotkliwsza strata sprzętu miała miejsce coś około 1983 roku, jak przez nieuwagę, sam sobie złamałem spinning, była to stara poczciwa Germina, bardzo rzadko spotykany model, prawdopodobnie wyprodukowano ich tylko kilka set sztuk, oczywiście szklak, ale wykonany z blanku, a nie z pręta i do tego z dwuręczną korkową rączką, długość 210 cm wyrzut do 20g.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy