Jump to content

Coś o Lipiu i ...


kubus
 Share

Recommended Posts

Witam.

Po przeczytaniu burzliwej dyskusji na temat Lipia, napisałem parę zdań i nosiłem się z zamiarem tego tu opublikowania. Pisałem na szybko, na gorąco i w emocjach. Po pewnym czasie mi przeszło na ale pisze… Kij w mrowisko…( mam nadzieje, że nie).

Tak naprawdę nie wiem od czego zacząć, tyle do opisania. No ale może od początku.

Było nas kilku w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel…. Zapraszam na stronę CarpPub i przeczytania naszej historii klubu. Lub Nowy sezon 2010 i nowe wyzwania. . Jest klub, jest logo jest paru kumpli, są naszywki, koszulki i inne duperele. I co dalej? Jeździć na ryby, pić wódkę i mieć cały świat w du… Taj jak to robi zdecydowana większość wędkarzy? Po namowach kolegi Grzegorza z PZW Rzeszów postanawiamy walczyć o łowisko Lipie. Dlaczego Lipie? A dlatego, że Grześko namawia, by zrobić fajne łowisko, takie nasze-swojskie. Dlaczego mamy w inne rejony jeździć i płacić jak można u nas. Co się nie da jak się da. Że tam syf, brud smród i wieczne kąpielisko, no cóż… podejmujemy rękawice. No i ważne-Lipie jest nie zalewowe i własność PZW.

Podchodzimy do sprawy ambitnie. Udajemy się na rozmowę z Zarządem Okręgu PZW na o przyznaniu Lipia pod opiekę i gospodarowanie ( a może na odwrót- już nie pamiętam). Argumentujemy, że chcemy to łowisko doprowadzić do jako takiego porządku i z zamiarem utworzenia w przyszłości łowiska specjalnego-licencyjnego. Nie to że było traktowane po macoszemu, ale wiemy, że Lipiem opiekują trzy koła PZW a śmiecie leżą od jesieni do wiosny, bo tam gdzie kucharek sześć tam…

Decyzja Zarządu jest pozytywna z tym, że z licencją nie tak szybko i żadne tam stowarzyszenie czy inne takie, tylko jako sekcja karpiowa przy jakimś kole lub jako koło PZW. Po kilku dniach zastanowienia i zasięgnięcia opinii w innych kołach decydujemy, że jeśli już to jako koło bo tak mamy większe decyzje co do łowiska. Na wiosnę 2009r uchwała ZO PZW Rzeszów powstaje Koło PZW nr12 „CarpPub” w Rogoźnicy. Dlaczego w Rogoźnicy? Ano dlatego, że nasz były członek klubu tam mieszka, zostaje sekretarzem koła i z racji tak bliskiego miejsca zamieszkania do łowiska, będzie miał na nie większy wgląd. Zresztą, nasze założenia jako koła, jest pozyskanie jak największej liczby członków z okolic łowiska, bo nikt inny tak wody nie przypilnuje jak miejscowi wędkarze. A jak się ich doceni to i z kłusownika wyrośnie porządny gość.

No i zaczęło się (jak koś łowił tam przed rokiem 2009 to wie o czym pisze) walka i przepychanki z kąpielowiczami . Same obelgi i bluzgi w nasza stronę za zwracanie uwagi, że nie jest to kąpielisko. Same obelgi i bluzgi w nasza stronę za zwracanie im uwagi by nie zostawiali śmieci. Same obelgi i bluzgi w nasza stronę za zwracanie uwagi nieetycznym wędkarzom, no bo przecież do tej pory na Lipiu wolno było wszystko. Powołujemy SSR przy kole by wprowadzić większy ład i porządek . Nie pobierają z tego tytułu żadnych diet czy delegacji. Jest Ich dwunastu i żaden nie dostał ani złotówki na paliwo czy inne środki. Powołujemy naszego komendanta i to on wyjeździł kamizelki, koszulki i inne. To On co roku zbiera legitymacje do podpisu i załatwia wszelkie formalności ze sprawami SSR i też wszystko za frii. Ustanawiamy niepisany obowiązek wpłaty 50 zł od każdego członka koła na rzecz prac przy łowisku. Za swe własne środki finansowe zamawiamy tablice z regulaminem łowiska (zarząd dał słupy). Stały inne ale z treścią bez ładu i składu a jednocześnie jedne zaprzeczały drugim. Za swe własne środki finansowe umacniamy i uszczelniamy odpływ wody z łowiska. Za swe własne środki finansowe, paliwo i żyłki do kosiarek, tablica ogłoszeniowa, (koszt wypalania treści „ogłoszenia PZW” to porządna wędka) ogrodzenie z drewna, brama wjazdowa, parking, gruz i jego transport do łatania kolein, spychacz do splantowania parkingu, worki na śmiecie a jednocześnie wywóz tych śmieci itd. Tak do dziś… Od Zarządu nie dostaliśmy ani złotówki na NIC! Raz zapłacili za wywóz śmieci i może ze dwa razy je wywieźli, a w tym roku dostałem wiadomość od Zarządu, że wywozili je tak dla przysługi i od teraz jest to obowiązkiem koła i za pieniądze koła. Mało tego, ustanawiamy nieformalnie, że żaden z nas nie weźmie pieniędzy kołowych za delegacje. Skarbnik swoją dietę też przeznaczał na zarybianie. Sale do zebrań załatwiliśmy nieodpłatnie, nie kupujemy żadnych kaw czy herbat. Nie płacimy czynszu, prądu. Nie wykazujemy żadnych kosztów utrzymania. Nie wystąpiliśmy z żadnym wnioskiem o odznaczenie i nikt z nas takowego nie dostał, bo uważamy, że nie poświęcamy się dla nich. Wszystkie pieniądze kołowe, jak i od sponsorów – naszych kumpli przeznaczamy na zarybienie. Nierzadko dręczymy innych kolegów-Prezesów Kół by nas wspomogli i wspomagają. Chwała im za to i czapki z głów. Ryby jest coraz więcej i większych. Kto wędkuje na Lipiu niech zrobi sobie rachunek sumienia, czy takie wyniki były przed rokiem 2009. Teraz o 10-cio czy 15-sto kilowca nie trudno. Nie jeden 20-tkę widział tylko na zdjęciu, a teraz może pochwalić się fotką z Nim-Wielkim Pełnouskim Eliaszem, w roli głównej. Nadmieniam, Wielki Eliasz jest fotogeniczny i aparatu się mnie boi. W tym roku już chyba 12 razy wylądował na macie. Rośnie i aktualnie waży około 22.400kg. zależy kto warzy i na jakiej wadze. No ale co kogo to obchodzi, koleś płaci za kartę i mu się należy.

ZO Rzeszów (nie wiem jak inne ZO) postanowił każdemu kołu przyporządkować jakiś zbiornik lub odcinek jakiejś wody pod opiekę. Moim zdaniem jest to słuszna decyzja. Nie ma w okręgu wody bez opiekuna. Niech każde koło powoła swoją SSR i pilnuje swojej wody, sprząta, zarybia to będzie super. Szlak mnie trafia jak czytam, że na Lipiu to czy tamto, a pisze to pajac co nie ma zielonego pojęcia ile to pracy, pieniędzy czy poświęcenia innych wymaga by Lipie było jakie jest, a dążymy do tego by było jeszcze lepsze. Szlak mnie trafia jak czytam zapłaciłem za kartę to ma mi się wrócić. A gó… ma ci się wrócić. Zapłaciłeś za zezwolenie do wędkowanie i TYLE. Szlak mnie trafia jak piszą, że na zachodzie zezwolenie na wędkowanie kosztuje 5 euro za rok. Tak! Kosztuje! Bo tam nie wper… ryb i nie śmiecą, a jak złamią regulamin łowiska to płaca tyle, że można wykonać za te pieniądze roczny plan zarybieniowy. Szlak mnie trafia jak widzę, że siedzą dniami-tygodniami na Lipiu a na sprzątanie czy inne prace nie ma kto przyjść. Nie mówiąc o tym by zapisali się do naszego koła, by były dodatkowe pieniądze. Ale gdzie tam, u nas wędkować tygodniami, ale kasiorę zanieść gdzie indziej, a od nas wymagać stoliczków, ławeczek, pierdołeczek, itp. Szlak mnie trafia jak czytam tych płaczków że Lipie zamknięte bo zawody. My jako gospodarz, na Lipiu robimy zawody DWA razy w roku! I to nam się należy jak psu buda. Płaczki! Pretensje do ZO że wydaja zezwolenia innym kołom!

Dlaczego inne koła robią u nas zawody? Bo u nas tak fajnie, bo czysto, bo wykoszone, bo ryba jest.

I tu jest to małe ale… każde koło ma swą wodę to niech członkowie tego koła zrobią na tej wodzie którą się opiekują tyle i za własne środki i by byli wszyscy zadowoleni a w szczególności inni wędkarze. Żeby było czysto, miło i spokojnie no i by ryba w łowisku była. Niech każde koło powoła swoją SSR i pilnuje swojej wody to będzie super. Następny płaczek-bo my tylko karpie i amury. A gów.. tam, zależy nam na WSZYSTKICH rybach. Prosiliśmy o górny wymiar ochronny dla szczupaka ale nie przeszło. Tak, wystąpiliśmy do ZO Rzeszów by od przyszłego roku (2013) Lipie było zbiornikiem „nie zabijaj” bo zależy nam na każdym gatunku. Nie wiem czy to przejdzie.

Chcemy by Lipie było rybne, by każdy wędkarz łowił tu taką metodą jaką lubi i łowił ryby które dają Mu dużo frajdy z wędkowania.. RYBY nie rybki. By wracał z wędkowania obłowiony. Jeszcze raz jak jakiś płaczek nie zrozumiał OBŁOWIONY! Ale jednocześnie by roba została w łowisku by inny jak przyjedzie też się nałowił. A po ryby to do rybnego. Czy się to komuś podoba czy nie. A jak komuś się to nie podoba to ma swoją wodę więc niech się nią opiekuje według swego i swego Zarządu uznania. Niech sobie wprowadzi taki regulamin łowiska by mu pasował. Jak ja tam będę łowił to na pewno te zasady uszanuje. Jak będą sobie robić zawody to tez to uszanuje bo już wiem ile to pracy i zaangażowania kosztuje. Płaczku, zacytuje ci klasyka „nie pytaj co ojczyzna zrobiła dla ciebie, tylko zapytaj co ty zrobiłeś dla ojczyzny” Nie pytaj co masz z tego ze należysz do PZW tylko zapytaj sam siebie co ty zrobiłeś by nad naszymi (i w naszych łowiskach) łowiskami było lepiej. PZW to TY.

Prawda też jest, że staramy się by Lipie było łowiskiem specjalnym-licencyjnym. Niech ta licencja kosztuje przysłowiową złotówkę. Mamy dość skur… nad wodą co nie szanują przyrody, ryb, jak i naszej pracy i naszych pieniędzy. Nie wiem, ale tylko tu widzimy jakieś wyjście. Kary za przewinienia u nas są śmieszne, lub ich nie ma wcale, więc taki delikwent po przewinieniu licencji się pozbędzie bez zwrotu kosztów i nowa nie zostanie mu sprzedana. Niech sobie szuka innego łowiska. Tylko ta licencja nie będzie kosztować złotówkę bo się nie da. Jak będzie licencja to będzie działalność gospodarcza. Jak będzie działalność to i cała ta otoczka – podatki, przychody, rozchody, winien, ma-pełna księgowość na którą trzeba będzie ponosić koszty. A jak będzie licencja to mogę zapomnieć o pracach przy łowisku za frii. Nikt nie przyjdzie. Ot taka prosta ekonomia.

Śmiecie. Następne skur… two. Nie zapomnę jak w tym roku widziałem, że na zbiornik przyjechał „wędkarz” z rodziną. Widzę z daleka, małżonka on i jakieś małe dziecko. Jedno na pewno a może i dwoje. Rozkłada wędki, stolik, krzesełka i nadmu****e mały basenik dla dzieci. No myślę sobie, pełna kultura a zarazem bezpieczeństwo dla dzieciaka. Nie pamiętam czy siedział dzień czy dwa, czy więcej ale tak się złożyło, że niedaleko po jego odjeździe robimy sprzątanie. I co! Ano gów…!!! Dosłownie! Skurwiel zasrane pampersy po tym(ych) dzieciakach w krzakach poupychał. Taka kultura! I takie przypadki można mnożyć. I pisał ktoś będzie gdzie jego pieniądze za kartę, dlaczego nie ma ryb-wydane na sprzątanie. Tylko proszę nie piszcie mi, że to turyści. 90% tych śmieci to … aż chciało by się napisać wędkarze, ale na miano wędkarza to trzeba sobie zasłużyć. Wiem co piszę bo to z moimi kolegami sprzątam. Kiedyś nad wodą ktoś do mnie miał pretensje, że nie ma śmietników. Moim zdaniem nie ma i nie będzie. Kto je ma wykonać? Kto i za czyje pieniądze ma je opróżniać i wywozić? Za nasze kołowe, naszych członków? A kto ma ich pilnować by po jakimś czasie jakiś pijany debil nie wrzucił ich do wody. Bo jeden z drugim woli odwrócić głowę i udawać, że nie widzi. Albo jeszcze lepiej, zadzwoni po społeczniaka bo tak mu wygodniej. No, a społeczniak jest od tego i bierze za to pieniądze, a samemu głowa w piasek. Struś! Nasze stanowisko w tej kwestii – jak się dało przywieść to i da się zabrać z powrotem! Każdy gdzieś mieszka (nie liczę kloszardów, ale oni nie wędkują bo..) a jak mieszka to za wywóz śmieci płaci w miejscu zamieszkania więc niech tam je zabiera. Toalety, zadaszenia, ławki, stoliki, a może jakaś mała altanka, oczywiście jesteśmy za, tylko małe ale… za co? Kto ma o to dbać, kto to ma konserwować i za co? Też może byście chcieli za pieniądze z naszego koła? To zapraszam. Rok się kończy więc od nowego sezonu proszę do naszego koła się zapisywać. Chętnie zobaczę tych największych płaczków przy pracach porządkowych i przy budowie tej infrastruktury. Zresztą są takie czasy a nie inne, zadzwonimy zamówimy i zapłacimy a firmy proszą się by to wykonać. Zrobimy to za Wasze środki i będę patrzył na Wasze miny jak jakieś debile zniszczą, połamią, podpalą i zasrają. Jak wiadrami szambo będziecie wybierać. Takie czasy a nie inne więc za wasze środki zamówimy firmę i fekalia wybiorą. Chętnie popatrzę jak ochoczo maszerujecie w szeregi SSR i będziecie strzec ładu i porządku za frii, swoje palowo, swoje samochody, swoje zaangażowanie i swój czas.

Ogniska. Dlaczego nie wolno ich palić. Ano dlatego, że konia z rządem temu kto przywiezie drewno ze sobą. Lepiej jakieś gałęzie oberwać lub drzewo ściąć i spalić. My zasadzamy by jakiś cień w upalne dni dawało, a oni na rozpałkę lub tyczki do kiełbasy. I następnego konia temu który rozpali je w tym samym miejscu. No bo po co! Jak lepiej będzie się palić nierzadko 30 cm od wypalonego poprzednio. I tak, jedna miejscówka, a wkoło kilka placów wypalonej ziemi. I tu następna sytuacja z życia. Lato, noc, ognisko widać z daleka. Idziemy upomnieć. Koleś coś tam jęczy i na dodatek podskakuje a tablicę z regulaminem ma pod nosem, że głupi przepis, głupi zarząd i takie tam. Na nasze pytanie, że skoro wszystko głupie to po co tu przyjechał! Nie pasuje Ci regulamin i warunki wędkowania to krótka piłka-nie przyjeżdżaj. Ale koleś nie odpuszcza, wyciąga telefon i słyszymy tekst „ wujku jesteś na służbie? To przyjedz, bo mnie tu dręczą i ognia nie pozwalają palić” No myślę sobie, niech no tylko przyjedzie to będzie jazda. Ani pięć sekund bym się nie zastanawiał, tylko następnego dnia raport do PSR i wojewody (bo takie odniosłem wrażenie, że do PSR dzwonił) . No ale wujcio, z tego wynika bardziej rozsądny i nie przyjechał, a ognisko zostało potraktowane wiadrem wody.

Łódeczki zdalnie sterowane. Też je mamy i też byśmy chcieli je na Lipiu używać, ale …Wyobraźcie sobie, że w dzisiejszym wędkowaniu (karpiowaniu) to karpie biorą-żeruja pod przeciwnym brzegiem. Gdzie by nie siedzieli, to nie biorą pod tym co się siedzi tylko pod przeciwnym. Łot cud!!! Przy dzisiejszym sprzęcie i odpowiednio wytrenowanej technice, żuty na 120-150m nie są jakimś fenomenem. Już teraz są zgrzyty, że jeden drugiemu w łowisko się wpie… a co dopiero jak będzie można łódeczkami wywozić. Będą wozić z tego brzegu na tamten, a z tamtego na ten, no bo ryba żeruje daleko. Im dalej tym lepiej. Ograniczyć odległość wywożenia? Ciekawe kto to będzie przestrzegał. Kto i jak to zmierzy? Zresztą, niech ryba chociaż na środku ma troszkę spokoju i wytchnienia. Łot takie to dzisiejsze „karpiowanie” .

Po trzech sezonach mam ja i kilku kolegów serdecznie tego zarządzania i gospodarowania DOŚĆ! Już mi się śni po nocach takie pytanie, jak jeden z kolegów zadał „Po co to wszystko robimy i dla kogo?” Dla zarozumiałych pajaców? Dla tych pajaców co rozumy pozjadali? No bo dzisiaj każdy jest po prawie. W domu jest kapciem, a nad wodę przyjedzie coś udowadniać. Tylko co i komu? Bo jak czegoś w regulaminie łowiska nie ma , albo nie jest sprecyzowane, tu mu wszystko wolno? Dla tych pajaców?

Jeździłem sobie na rybki tu i tam i miałem wszystko w du.. Narzekałem, marudziłem tak jak Wy na całe to PZW i tak jak Wy obwiniałem ich za całe to zło i niegospodarność. Uwierzcie, najlepiej być w opozycji. Ale tak nic nie osiągniemy! Takim gadaniem i biadoleniem tylko się innych zniechęca. Pisze jeszcze raz, macie swoje koła, macie swoje wody, więc pokarzcie tam na co Was stać. Zróbcie łowiska z prawdziwego zdarzenia. Róbcie toalety, stoliki, krzesełka, daszki co Wasza dusza zapragnie. Dalej, a może nie lubicie swojego prezesa, lokalizacji swojej wody i Bóg wie czego tam jeszcze, więc zapraszam do nas. W 2013 są wybory do władz PZW jak tylko w kimś zobaczę zaangażowanie a w oczach determinacje chętnie ustąpię, kierunek i cele wytyczone. Zresztą…

Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam na zebrania naszego koła w każdą trzecią środę miesiąca.

Choć nazywa się to Zebraniem Zarządu to my tak nie robimy. Na nasze zebrania mogą przychodzić wszyscy członkowie naszego koła, a i goście z sensownym wsparciem i sensownym głosem doradczym mile widziani. Taka sytuacja z życia. Przychodzi kolega na zebranie i doradza co by tu na Lipiu jeszcze zrobić. Krótka piłka-proszę bardzo, jestem za! I od teraz kolega jest odpowiedzialny za wykonanie tych zadań. Oczy jak pinpongi, że nie ma czasu, nie ma jak, a zresztą to już nie potrzebne. Ot samo życie.

Pozdrawiam

Robert Kubicz

Link to comment
Share on other sites

Tylko, że dzierżawa kosztuje ogromne pieniądze. Do tego dochodzą zarybienia, z których trzeba się wywiązywać. Każda dzierżawa kiedyś się kończy i znowu może przyjść PZW i w kilka chwil rozpirzyć wszystko co udało się po ludzku stworzyć. A tak jako koło wędkarskie można to robić "za darmo" i próbować wprowadzać w końcu jakieś normalne zmiany. Wokół Rzeszowa jest tyle innych zbiorników, że pomieszczą wszystkich tych, którzy nie będą chcieli opłacić licencji:)

Link to comment
Share on other sites

Jeśli miałbym zapłacić licencję za łowienie na Lipiu to tylko pod warunkiem, że nie musiałbym opłacać składek do PZW ale wtedy musiał by to być zbiornik w rękach prywatnej osoby. Zresztą nie wiem, czy w następnym sezonie nadal będę członkiem tej organizacji... Chyba czas zacząć myśleć o wyprzedaży zbędnego sprzętu zalegającego w piwnicy. Nie ma co się oszukiwać: ogólnodostępne wody PZW nie mają Nam - wędkarzom nic do zaoferowania, może tylko nieliczni potrafią "wydeptać" sobie tylko znane ścieżki nad wodą do miejsc, w których jeszcze można coś złowić i cieszyć się z chwil spędzonych w pięknej i rybnej okolicy. Wystarczy popatrzeć na tegoroczne posty w dziale "Wieści z nad wody": nijak się mają w porównaniu do roku poprzedniego gdzie o tej porze już padło kilka około-metrowych szczupaków, dużych sandaczy. Wniosek jest jeden: alby ryb jest mniej, albo Ci ci je łowią się nawet nie wychylają przed szereg, aby mogli jeszcze w kolejnym sezonie połowić.

Wracając do tematu Lipia to jestem zwolennikiem wprowadzenia zakazu zabijania jakichkolwiek ryb, nawet tych przeznaczonych na przynętę na drapieżnika (można zastąpić je martwymi rybkami zakupionymi np.: w sklepie wędkarskim) jednak dopóki PZW będzie trzymało na tym wszystkim swoją "łapę" to do niczego dobrego w przyszłości to nie doprowadzi. Tak jak powiedział kolega @Siksa :"Każda dzierżawa kiedyś się kończy i znowu może przyjść PZW i w kilka chwil rozpirzyć wszystko co udało się po ludzku stworzyć". istnieje realne niebezpieczeństwo, że PZW odbierze sobie ten idealnie zagospodarowany przez ludzi dobrej woli zbiornik, pokazując wszystkim przysłowiowy gest Kozakiewicza. Jednak wszelkie próby dążenia do perfekcji się chwali.

Edited by mapet77
Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o licencję to jest chyba jedyny skuteczny sposób aby pozbywać się zawodników, którzy będą mieli chęć zabierać ryby z łowiska no-kill. Zabierasz - tracisz licencję i bye bye.

Jeśli chodzi o populację innych ryb na Lipiu to niestety jest to wina TYLKO I WYŁĄCZNIE wędkarzy. Prawda jest taka, że teraz jadąc nad wodę zobaczymy 10 wędkarzy, każdy po dwa "korki" i tak co weekend. A Bóg wie ilu jeszcze tak robi w dni robocze. Śmiech ogarnia, bo każda ryba powyżej 50cm dostaje w łeb! I to przed wyjęciem kotwicy, bo lepiej będzie wypiąć jak będzie trup, nie udziabie w palucha:eek:

Żadne regulaminy, zakazy i nakazy tego nie zmienią. Tylko i wyłącznie osoby z odpowiednim podejściem do tematu.

Prawda jest taka, że gdyby nie karpiarze łowiący na Lipiu, SSR i reszta normalnych osób, to na tym zbiorniku złowienie karpia graniczyło by, ze złowieniem karpia na Trzcianie czy Niedźwiadku! I nikt nie patrzyłby na to, że w regulaminie jest zakaz zabierania ryb powyżej 60cm, czy zakaz zabierania amurów.

Gdyby karpiarze byli takimi .... jak piszecie, to stawiam kratę wódy, że przez jeden weekend wyjeżdżałoby z Lipia dobre ponad 50 karpii wymiarowych! Bo przecież, takie też się łowi, nawet często, wymiar mają a wracają do wody! Żaden regulamin tego nie nakazuje a jednak.

No ale karpiarz be, karpiarz fe.

Link to comment
Share on other sites

Sa miejsca gdzie w Polsce udało się zrobić podobne łowiska - mam nadzieję że i Wam się uda!!

Swoja droga fajnie było by mieć coś w rodzaju Szymanowic koło Rzeszowa.

Tam początki też były trudne - a teraz gdy oglądam zdjęcia - nie wierze ze jest to woda PZW.

Regulamin w stosunku do RAPR jest zaostrzony, zbiornik jest dobrze pilnowany, wprowadzono wymiary widełkowe i teraz naprawdę można tam ładnie połowić.

Dla przeciwników zmian na Lipiu zalecam lekturę regulaminu i przeglądnięcie galerii z Szymanowic.

U nas też tak może być ...

Koło PZW nr 27 Klimontów - Zbiornik Szymanowice

Link to comment
Share on other sites

Swoja droga fajnie było by mieć coś w rodzaju Szymanowic koło Rzeszowa.

Mapa polski sie kłania ;) Szymanowice koło Rzeszowa;)? Od kiedy?:D

Co do tematu ... jak narazie najlepszą metodę w naszym województwie wprowadził okręg z Jasła. Gdzie jedno łowisko zwane Wróblowa jest z zasadą no kill a reszta ma swoje regulaminy. Mimo ze dziadki już zaczynają płakać ze na pozostałych nie ma już ryb to chcą żeby na Wróblowej też można było zabierać ryby. Pasuje żeby inne okręgi też tak zaczeły robić jak to zrobił wyżej wymieniony okręg z Jasła bo naprawdę za niedługo nie będzie gdzie łapać.

Link to comment
Share on other sites

...karpiarz be, karpiarz fe.

Ja bym nie dzielił ludzi według metody łowienia. Z własnych obserwacji widzę, że wśród uważanych do niedawna za elitę muszkarzy, są tacy co nie przepuszczą niczemu co ma wymiar. Po prostu są Ludzie i ludzie.

Link to comment
Share on other sites

Dodam tylko że zasada no kill na Wróblowej to zasługa chłopaków z Marker Team!! Długo "walczyli" o to i w końcu sie udało pomimo dużego sprzeciwu "dziadków" itp! Dodam jeszcze że ta zasada dotyczy KAŻDEGO GATUNKU który tam występuje!! Żeby znowu nie było że karpiorze...!! Co tyczy sie "płaczących dziadków" to w ramach licencji mogą spokojnie łowić na Ujeździe i na Siepietnicy (prócz dużego stawu, bo jak dobrze pamiętam to tam jest zakaz zabierania karpia)!!

To tyle z mojej strony!

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Na Zebraniu Zarządu Okręg w dniu 18.12.2012...

na wniosek naszych członków i naszego zarządu podjęto uchwałę o dodatkowych warunkach wędkowania na Lipiu.

- zakaz parkowania samochodów bliżej jak 15m od lustra wody (nie dotyczy inwalidów i tyko na miejscówce dla nich wyznaczonej)

- brzeg południowy wyłączony z wędkowania - tarlisko

- całkowity zakaz zabierania szczupaka

Pozostałe zasady pozostają bez zmian.

I tu małe wyjaśnienia dlaczego tak chcemy.

Więcej na naszej stronie.

Link to comment
Share on other sites

No i dobrze z tym szczupłym. Przynajmniej będzie jedyne miejsce na podkarpaciu za X lat do połowu przyzwoitego kaczodzioba. O ile nie będzie przypadków, że delikwenci z korkami nie będą czekać aż kotwica znajdzie się w d... znaczy się zadku:D A z tymi darmowymi kartami to bardzo dobry pomysł, jak nie pałą to... i dziab ich z drugiej strony. No i eliminacja problemów "Za co ta licencja..." :)

Jest szansa żeby te imienne wkładki wprowadzić od tego roku?

Edited by Mateusz91
Link to comment
Share on other sites

Cieszy mnie fakt, że populacja szczupaka może się znacznie postarzeć w tym zbiorniku. Jednak w tym momencie nasuwają mi się pytania: jak wobec tego łowić szczupaka? Na spinning? Ciekawe co na to wędkarze którzy mają zarzucone zestawy na karpia/amura i którym co jakiś czas spinningujący zaczepiają i plątają zestawy? Ok, spinning-be! A jak się ma propozycja kolegi o zakazie używania żywej rybki jako przynęty? Nijak, bo żarłoczność szczupaków w każdym przypadku jest inna. Nieraz zdarzyło mi się, że biorący szczupak po 5 sekundach od brania miał kotwiczkę umiejscowioną w okolicach przełyku a czasami notowałem puste zacięcia, dając rybie nawet 10 sekund. Jestem fanatykiem łowienia szczupaków i mogę powiedzieć,że spotkałem się z bardzo dużą ilością brań na moich zestawach, gdyż przez co najmniej 4 lata była to jedyna ryba poławiana przeze mnie średnio 3 razy w tygodniu a czasami nawet częściej. Jedyną możliwość jaką można dopuścić zakładając całkowity zakaz zabierania szczupaka to obowiązek posiadania przez wędkarzy podstawowych narzędzi do jego bezpiecznego uwolnienia: Podkarpacki Serwis Wędkarski - BEZPIECZNE WYPUSZCZANIE ZŁOWIONYCH RYB Tylko wtedy możemy mówić o uwolnieniu w miarę dobrej kondycji ryby do wody. Jeśli chodzi o spinningistów to nie wyobrażam sobie aby każdy nosił ze sobą matę do odhaczania ryb przytroczoną do torby czy plecaka, ale podstawowe szczypce i cęgi do wycinania zbyt głęboko połkniętych haczyków oczywiście o odpowiedniej długości. W ich przypadku można by pokusić się o zakaz wyciągania ryby z wody przy odhaczaniu no ale na Lipiu są miejsca gdzie możemy wejść 3 kroki do wody i wypiąć rybę a są też miejsca gdzie kroku nie zrobimy.

Reasumując, cieszy fakt, że są ludzie i opiekunowie zbiornika którym naprawdę zależy aby łowisko było w jak najlepszej kondycji. Chwali się ich wkład pracy jaką poświęcili aby tak się stało, tylko dopóki społeczność wędkarzy, którzy tych zasad nie zrozumieją bo "karta mi się musi zwrócić" będzie przeważała dopóty zapis ten może okazać się kolejnym zakazem który i tak będzie łamany w myśl naszej narodowej interpretacji Prawa: "zakazy są po to aby je łamać"

Edited by mapet77
Link to comment
Share on other sites

kolega mapet77 napisał;

jak wobec tego łowić szczupaka? Na spinning? Ciekawe co na to wędkarze którzy mają zarzucone zestawy na karpia/amura i którym co jakiś czas spinningujący zaczepiają i plątają zestawy?

Witam.

Musimy nauczyć się z tym żyć i szanować się nad wodą. I dotyczy to wędkarzy gruntowych, spławikowców jak i spiningistów. Na wiosnę i jesień nad wodą namiotów jest zdecydowanie mniej, a z tego co czytałem i mnie uczono, to najlepsze okresy na drapieżnika. Więc i problem plątania zestawów powinien być mniej kolizyjny. Przez wcześniejsze lata nikt nikogo za to nie zabił, więc mam nadzieje, że tak pozostanie. Szanujmy się wzajemnie a będzie ok.

Z tym szczupakiem zostaliśmy przez ZO troszkę zaskoczeni.

Szliśmy na zebranie z nastawieniem na górny wymiar ochronny pow. 80 cm. Był tez z nami kolega Paweł kiedyś dość mocno spiningujący ale teraz ... i podpowiedział, że te 80 cm powinno być ok. Dobra myślimy sobie, żeby w razie czego było się jak "targować" to wnioskujemy o 70 cm. Jest porządek obrad i czekamy na swoja kolej. Kiedy nadchodzi, celem wyjaśnienia i wprowadzenia, otwiera temat pełniący funkcje Prezes Haliniak, i ku naszemu zaskoczeniu, twierdzi że w celu rozrostu pogłowia szczupaka wnioskujemy o jego nie zabieranie i prosi nas o wyjaśnienie tego zapisu. Nie czekając na reakcję pozostałych członków zebrania, w myśl zasady 'kuj żelazo puki gorące" podtrzymujemy temat i o dziwo przechodzi bez większych problemów. Nikt nie był przeciw tylko paru (chyba 5 osóB) się wstrzymało. I dlatego o tym wędkowaniu na żywca nawet nam do głowy nie przyszło. Niestety na 2013 już nic więcej nie da się zmienić, bo aż tak zawzięci nie jesteśmy by zmieniać statut :). Jest procedura, są terminy, a to co zrobiliśmy to było "rzutem na taśmę".

ZO to nie jakieś tam dinozaury, ( choć tarę lat temu tak myślałem). Na drodze negocjacji, postulatów wyjaśniań i kompromisów, da się Ich przekonać do swoich racji. Siedzenie przed kompem i pitolenie płaczków ( jak to się teraz mówi-pisze Troli Internetowych) do niczego nie prowadzi. Zwykłe bicie piany.

Nadchodzi czas zebrań sprawozdawczych więc dostaniecie zaproszenia. Idźcie i działajcie. Nie na zasadzie, przyjdę, zawnioskuje i moja rola się na tym kończy. Tyko przyjdę, zawnioskuje i proszę mnie to tego zadania wyznaczyć. I będę robił wszystko by to zrealizować bo jestem do tego przekonany.

Kiedyś na zebraniu, zgłosił mi się kolega na gospodarza koła. Krzepki, energiczny, pełen pomysłów. Jak to gospodarz, jest funkcja to są i obowiązki. Dostaje zadania do wykonania i czekamy co dalej. Po jakimś czasie jest rozliczany. Miało być to i tamto a dlaczego nie jest? Gospodarz tłumaczy - a ludzie mnie nie słuchają, nie przychodzą a ja sam nie będę robił. Mam to w du... i ze względu na stan zdrowia REZYGNUJE.

I taka mała dygresja. Jeśli podejmujecie się jakiejś funkcji i jesteście do niej przekonani , jeśli macie jakiś pomysł, i jesteście do niego przekonani, to robicie wszystko, by to zrealizować, choćbyś miał to robić kilka lat i dopóki Ci sił starczy to rób to! Na szacunek pracuje się latami, a traci się go bardzo szybko.

Pozdrawiam i wszystkiego dobrego.

Edited by kubus
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy