Jump to content

Obce gatunki ryb w naszych wodach


kafel
 Share

Recommended Posts

Temat nieukrywam zaczerpnięty z innych forów internetowych.

Ciekaw jestem czy u nas na podkarpaciu trafiły się komuś wynalazki na haku.

Coraz więcej na sanie trafia się pstrągów mieszańców ( ni to łosoś ni to pstrąg, szare to jak te z tesco )

Ponadto okoniopstrąg - bass, złowił ktoś to ? Ponoć PZW prowadziło próby asymilacji w Polsce ale rosły do 35 cm.

Poniżej ciekawe opracowanie

http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/1395/cms/szablony/11205/pliki/010_witkowski_grabowska.pdf

Edited by kafel
Link to comment
Share on other sites

Sumik karłowaty, sumik amerykański (Ameiurus nebulosus) .Jest okres i czas na Wiśle kiedy nasi gruntowi wędkarze narzekają że jest to plaga.Biorą każdą przynętę zwierzęca i za każdym razem się zażera.Możliwe że zaaklimatyzowały się w tej części Wisły z powodu cieplejszej wody z kanału.

Link to comment
Share on other sites

W łowiskach okolic Rzeszowa najbardziej znany jest chyba karaś srebrzysty - gatunek nie tylko obcy, ale można śmiało powiedzieć, że inwazyjny. Autorzy artykułu wspominają też o karpiu i amurze, a wiele osób zdaje się zapominać, że są to gatunki obce dla naszych ekosystemów wodnych, i radośnie wpuszczają je gdzie popadnie. Karp wprawdzie nie wszędzie, ale potrafi się rozmnażać w naszych warunkach (skąd niby bierze się w stawach?). Z amurem znowu jest tak, że likwidując rośliny naczyniowe, bardzo niekorzystnie wpływa na jakość wody w zbiorniku. Jeżeli chodzi o łososiowate, to napisano o pstrągu tęczowym, który najczęściej trafia do wód otwartych jako uciekinier z hodowli, ale już o głowacicy, która przecież jest uważana za gatunek obcy w naszych wodach, a mimo wszystko wpuszcza się ją do rzek, nie wspomniano (?).

Pzdr,

LJ

PS. Temat bardzo ciekawy, ale powinien chyba znaleźć się w dziale związanym z biologią ryb - wieści znad wód dotyczą zdaje się innej tematyki - ale to do decyzji admina.

Edited by LuJu
Link to comment
Share on other sites

Sumik karłowaty, sumik amerykański (Ameiurus nebulosus) .Jest okres i czas na Wiśle kiedy nasi gruntowi wędkarze narzekają że jest to plaga.Biorą każdą przynętę zwierzęca i za każdym razem się zażera.Możliwe że zaaklimatyzowały się w tej części Wisły z powodu cieplejszej wody z kanału.

U nas jeszcze aż takiej plagi z tym sumikiem nie ma. Na pojezierzu Łęczyńsko-włodawskim jest przewalone. Są jeziora gdzie trudno o inne gatunki, sumiki biorą na chleb na kuku, na pszenice... Czasem naprawdę fajne ,,koluchy" po 40cm. Zwykle jednak siatka wypchana jest przez 10-15 cm rybki.

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli chodzi o łososiowate, to napisano o pstrągu tęczowym, który najczęściej trafia do wód otwartych jako uciekinier z hodowli, ale już o głowacicy, która przecież jest uważana za gatunek obcy w naszych wodach, a mimo wszystko wpuszcza się ją do rzek, nie wspomniano (?).

Mnie się wydaje, że głowacica w naszych rzekach górskich, to taki sam niewypał jak tołpyga i amur w wodach nizinnych - wystarczy chwileczkę pomyśleć jakie "menu" może wchodzić w skład np. metrowej głowatki, aby uświadomić sobie jaki ma ona wpływ na naszą rodzimą ichtiofaunę... - pomysłodawcom zarybiania naszych rzek tym gatunkiem, życzę dużo dobrego samopoczucia, aczkolwiek mało samozaparcia z dążeniu do "celów statutowych".

Co prawda sum żre jeszcze więcej, ale sumy żyją w wodach o wiele "żyźniejszych" w składniki pokarmowe, a co za tym idzie i w ryby stanowiące ich "menu" - ponadto sum jest gatunkiem rodzimym, a jego ofiary zdążyły przystosować się przez tysiące lat do jego obecności w naszych wodach - czego nie można powiedzieć o głowatce.

Link to comment
Share on other sites

Z jednej strony jestem przeciwnikiem zarybiania obcymi gatunkami - nie chcę łowić w przyszłości pang na sanie:), i te coraz dziwniejsze pstrągi

Z drugiej fajnie jak by wrócił jesiotr ( nasz rodzimy wyginą ), szkoda byłoby się pozbyć głowatki:(

Dylemat - łowić dużo i zarybiać byle czym czy dbać o naturalną równowagę?

Link to comment
Share on other sites

Wędkując na Ropie udawało mi się złowić pstrąga źródlanego. Tam też złowiłem jakiegoś mieszańca z pewnością należącego do rodziny salmo (płetwa tłuszczowa) ale nie przypominał nawet w małym stopniu żadnego z tej rodziny. Natomiast na Wisłoce złowiłem jakiegoś mieszańca, który przypominał odrobinę swoim wyglądem płoć. Ale żaden z wędkujących wtedy starych wyjadaczy nie był w stanie określić co to takiego. Anomalia w przyrodzie się zdarzają zarówno wśród ryb jak i innych gatunków w tym ludzi.;):D

Link to comment
Share on other sites

Mnie się wydaje, że głowacica w naszych rzekach górskich, to taki sam niewypał jak tołpyga i amur w wodach nizinnych - wystarczy chwileczkę pomyśleć jakie "menu" może wchodzić w skład np. metrowej głowatki, aby uświadomić sobie jaki ma ona wpływ na naszą rodzimą ichtiofaunę... - pomysłodawcom zarybiania naszych rzek tym gatunkiem, życzę dużo dobrego samopoczucia, aczkolwiek mało samozaparcia z dążeniu do "celów statutowych.

Jeżeli głowatka by była tak żarłoczna jak piszesz to złowienie jej nie było by żadnym problemem.A w rzeczywistości jest tak że można chdzić za głową kilka lat i nawet brania nie mieć.Kto chodzi za głowacicą to wie o czym piszę.

Link to comment
Share on other sites

. Tam też złowiłem jakiegoś mieszańca z pewnością należącego do rodziny salmo (płetwa tłuszczowa)

Nie mogę się powstrzymać od małej korekty :D.

Salmo to jeden z rodzajów w obrębie rodziny Salmonidae, źródlak natomiast należy do innego rodzaju - Salvelinus.

Rodzina Salmonidae dzieli się na trzy podrodziny, które możemy łatwo odróżnić: Salmoninae - wszystko co przypomina pstrąga (w tym jest łosoś nasz i pacyficzny, i wszystkie pstrągi świata, głowacice i inne taimienie), Thymallinae - wszystkie lipienie, Coregoninae - wszystkie sieje.

Link to comment
Share on other sites

Zaraz ktoś napisze że powodem małej ilości pstrąga w Sanie jest Głowacica!!! Tak jak ktoś napisał wyżej, złowienie Głowacicy jest bardzo trudne!! A czy jest obcym gatunkiem....

Pewnie co niektórzy nie wyobrażają sobie górskich rzek właśnie bez Głowy!! Jeszcze nie udało mi sie Jej złowić(nigdy nie nastawiałem sie na Nią),ale miałem okazje dłuższą chwile powalczyć:-)) Ryba piękna i waleczna...może w przyszłym roku!:-))

Link to comment
Share on other sites

A czy jest obcym gatunkiem....

Pewnie co niektórzy nie wyobrażają sobie górskich rzek właśnie bez Głowy!!

Podobnie jak duża grupa wędkarzy, którzy nie wyobrażają sobie zasiadki bez karpi. Ale czy to znaczy, że karp nie jest obcym gatunkiem? Dość łatwo przychodzi nam popieranie walki z obcymi gatunkami, o ile są nieatrakcyjne - japońcem, sumikiem czy czebaczkiem amurskim, ale jak już chodzi o gatunek, który jest pożądanym trofeum, to skłonni jesteśmy przymknąć oko... . Tak to już jest. Ja również nie mam ustalonego poglądu np. na obecność tęczaka w naszych wodach i pewnie gdyby gdzieś, zupełnie przypadkiem :D, trochę go wpadło, to cnota matki natury nic by na tym nie ucierpiała, wędkarze mieliby więcej radości, a rodzime pstrągi i lipienie złapałyby nieco oddechu.

Link to comment
Share on other sites

Nie mogę się powstrzymać od małej korekty :D.

Salmo to jeden z rodzajów w obrębie rodziny Salmonidae, źródlak natomiast należy do innego rodzaju - Salvelinus.

Czy ja gdzieś napisałem, że mieszaniec którego złowiłem był spokrewniony z pstrągiem źródalnym?

Link to comment
Share on other sites

Na Wisłoku w tym roku dwa razy udało mi się złowić sumika karłowatego na spinning. Pierdyknięcie w woba ma solidne, nie to co brzana:D Raz zastosowałem C&R, drugim już klasyczne i popularne Z&Z;) Przed oddaniem rejestru muszę wpisać ten fakt. Ciekawe jak panowie z PZW zareagują na fakt, że jedyną zabitą rybą będzie sumik karłowaty:D

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli głowatka by była tak żarłoczna jak piszesz to złowienie jej nie było by żadnym problemem.A w rzeczywistości jest tak że można chdzić za głową kilka lat i nawet brania nie mieć.Kto chodzi za głowacicą to wie o czym piszę.

Nie wiem jak bardzo żarłoczną rybą jest głowacica (nie jestem ichtiologiem), ale siłą rzeczy ryba dorastająca do takich imponujących rozmiarów w stosunkowo ubogiej w pokarm (rzeka górska) wodzie, swojej "masy" nie buduje raczej na chruścikach i innym robactwie ;) - taka bardziej wyrośnięta głowatka, bez problemu wsunie wymiarowego pstrąga bądź lipienia, że o narybku nie wspomnę.

Naturalnie większym problemem dla rodzimej ichtiofauny są ścieki i kłusole - ale nie lekceważył bym możliwości konsumpcyjnych tego gatunku.

Link to comment
Share on other sites

swojej "masy" nie buduje raczej na chruścikach i innym robactwie ;) - taka bardziej wyrośnięta głowatka, bez problemu wsunie wymiarowego pstrąga bądź lipienia, że o narybku nie wspomnę.

.

A co kolega się martwi że niewystarczy wymiarków dla niego? Pozatym głowa w sezonie także jada rujki owadów i tp. Inną sprawą jest to , że troszkzę zastępuje bytujące kiedyś w naszych stronach łososie i trocie.

Link to comment
Share on other sites

O ile mi wiadomo, to te łososie i trocie, które wstępowały niegdyś do Sanu czy Dunajca, były raczej nastawione na odbycie tarła (konsumowały w morzu) a nie na konsumpcję przez okrągły rok, natomiast narybek i smolty tych gatunków nie żerowały na rybach większych od narybku.

A co do "zarzutu", że "wymiarków" nie wystarczy dla mnie, to proponuję się kolego tak nie spinać na zapas, ponieważ ja wszystkie rybki wypuszczam - a to, że pozwalam sobie mieć inne zdanie na dany temat, nie upoważnia Cię jeszcze do imputowania mi pewnych krwiożerczych zachowań ;)

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Czy ja gdzieś napisałem, że mieszaniec którego złowiłem był spokrewniony z pstrągiem źródalnym?

Nic takiego nie napisałeś. Chodziło mi tylko o kwestie taksonomiczne. Salmo to rodzaj a nie rodzina.

Jeżeli chodzi o głowacicę to (po przejrzeniu literatury:D).

1) Żywi się rybami już od szczenięcych lat, kiedy ma wymiary w granicach 50-90 mm

2) Atakuje głównie karpiowate reofilne: brzankę, kiełbia, ukleję, jelca, klenia, płoć, świnkę, poza tym głowacze, strzeble, a nawet szczupaki, natomiast łososiowatych w badaniach stwierdzono niewiele. Poza tym zajada się żabami, ptakami, myszami - jest więc bardziej konkurentem pstrąga niż jego zabójcą. Natomiast rośnie szybko bo 350mm osiaga około 2 roku a 900mm już w 9-10 roku życia - coś więc jeść musi.

3) Długość ofiar to od 5 do 35 cm (czyli nawet do 37% długości głowacicy)

4) Najintensywniej żeruje przed zimą, ze wskaźnikiem napełnienia żołądka około 5%, w lecie wskaźnik spada poniżej 1%.

Edited by LuJu
Link to comment
Share on other sites

Lipień (nazwijmy to) dla zlewni Sanu jest gatunkiem "obcym" jak głowacica dla wód Polski. Niemniej ryby te z powodzeniem wrosły w wędkarski krajobraz i dzisiaj są dla (poza nielicznymi) wędkarzy gatunkami pożądanymi w ekosystemie Sanu. Takim gatunkiem może być i pstrąg tęczowy który w polskich warunkach nie rozmnaża się (nie stwierdzono) i w brew pozorom nie stanowi większego zagrożenia dla ryb rodzimych.W latach 80 i 90 był systematycznie wprowadzany do Sanu i nie spowodował spadku populacji lipienia i pstrąga, nie zdominował swoją obecnością rzeki, a wręcz przeciwnie był wspaniałą bardziej "sportową', bardziej waleczną alternatywą dla pstrąga potokowego czy lipienia.Na przełomie wieków (IX i XX) w rejonie Wary, Nozdrzca, Dynowa, Słonnego, Dubiecka San był dość intensywnie zarybiany tęczakiem po wprowadzeniu zakazu zarybiania tą rybą wód otwartych przez dwa lata w rejonach tych łowiono dużo dorodnych lipieni i potoków, które w okresie presji wędkarskiej ukierunkowanej na tęczaka odbudowały swoją populację. Jak już pisałem nieraz (i nie tylko ja) tęczak mógłby być ratunkiem dla naszych ryb rodzimych jak widać na powyższym przykładzie. No ale jajogłowi wiedzą lepiej od "praktyków".

- - - Updated - - -

... Najintensywniej żeruje przed zimą, ze wskaźnikiem napełnienia żołądka około 5%, w lecie wskaźnik spada poniżej 1% ...

Wytłumacz Kolegom co te liczby oznaczają w praktyce najlepiej na jakimś innym żarłocznym gatunku drapieżnym aby uświadomić niedowiarkom małą szkodliwość głowacicy dla populacji innych gatunków ryb w Sanie czy innych rzekach.

Edited by rapala
Link to comment
Share on other sites

Ciekawe jak panowie z PZW zareagują na fakt, że jedyną zabitą rybą będzie sumik karłowaty:D

Nie licz na to że "zareagują". Mają to daleko gdzieś. Z tego co wiem jedynie studenciaki odwalający praktykę (o ile tacy będą w tym roku) zmuszeni są do zliczania i podsumowania gatunków, miejsc z jakich w/w. zostały odłowione. Później podobno dyreklor PZW Rzeszów na tej podstawie dokonuje rozpiski i podziału zarybień. Tak jest w teorii, ale jak w praktyce? Wiedzą tylko "zainteresowani".;)

Link to comment
Share on other sites

O ile mi wiadomo, to te łososie i trocie, które wstępowały niegdyś do Sanu czy Dunajca, były raczej nastawione na odbycie tarła (konsumowały w morzu) a nie na konsumpcję przez okrągły rok, natomiast narybek i smolty tych gatunków nie żerowały na rybach większych od narybku.

Myślę, że Uchalowi chodziło o to(i słusznie :) ), że ryby te zostały wprowadzone po wybudowaniu zapory we Włocławku zamiast łososia i troci z myślą o wędkarzach :)

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy