Jump to content
Sign in to follow this  
wifer

Echo Ożanny

Recommended Posts

Zapraszam do wyrażania swoich opinii w temacie Ożanny. Uważam, że sprawa dotyczy nie tylko nas miejscowych wędkarzy, ale też wszystkich lubiących wypoczywać nad tą wodą, oraz ludzi którym przybrzeżny ekosystem nie jest obojętny. Co się stanie kiedy niby oczyszczony zalew zostanie ponownie napełniony wodą, która zakryje to co pozostało po do niedawna żywych stworzeniach, a których nikt nie kwapi się wyzbierać. Czy do takiej wody będzie można bezpiecznie wejść? Co na to Sanepid i inne podobne instytucje?

Piszcie bo sprawa dotyczy nas wszystkich.

Share this post


Link to post
Share on other sites

krótko - głupota aż boli i mam nadzieję , że to tylko to bo aż strach pomyśleć , że mogłoby być w tym coś jeszcze (czytaj - kłusownictwo) . Oburzenie Pana Mączki na oficjalnej stronie PZW jest nie tylko niezrozumiałe ale wręcz rodzi pytanie skąd się bierze, czyżby Pan Prezes wydał przyzwolenie a może nawet sam uczestniczył w procederze ?. Jedno jest pewne na Ożannę w tym roku nawet po jej napełnieniu nie ma co się wybierać a jak będzie za rok czy dwa zobaczymy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

aha jeszcze jedno zapraszam nad Ożannę ornitologów niech zobaczą jak wyglądają trzcinniska w których gniazdowały ptaki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie znam tej wody bo z racji odległości nigdy na niej nie byłam ale jedno wiem... Nigdy człowiek nie urządzi przyrody lepiej niż sama przyroda. Czyszczenie zbiorników retencyjnych, regulownia koryt rzek kończy się zawsze tym samym: degradacją naturalnych siedlisk wielu ptaków, ryb... Nigdy nie cieszę się na widok koparki nad brzegiem jakiejkolwiek wody. Nic tylko współczuć...

Jolka icon_evil.gificon_evil.gificon_evil.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co wiem to takie czyszczenia odbywają lub odbywał się co roku na tym zbiorniku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

30 minut temu byłem na Ożannie i dalej nic . Prac żadnych ogólnie bez zmian. Czyszczenia faktycznie są prowadzone co rok, z tym że polega to najczęściej na upuszczeniu wody i wysłaniu powiadomień do właścicieli przyległych działek o obowiązku oczyszczenia brzegów z czego najczęściej nić nie wychodzi. Nie w tym jednak leży problem , najczęściej odbywało się to "bezboleśnie" tzn. upuszczono później wpuszczono trochę pobulgotało i gitara natomiast w tym roku najzwyczajniej w świecie zrobiono jazdę bez trzymanki .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja na Ożannie nie byłem już ze 4 lata. Jeździłem tam z rodziną na wczasy. Karpi zawsze połapałem. Jak się ludzie kapali to chodziłem na sam początek zbiornika gdzie Złota zaczynała się rozlewać w zalew. Siadałem pod takim dużym drzewem, na makaron i kukurydze zawsze złapałem przynajmniej kilka karpi. W ciągu 4 dni złapałem z tego co pamiętam 14 karpi icon_biggrin.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ornitolodzy najwyraźniej odlecieli do ciepłych krajów i nie wiele ich obchodzi to co dzieje się na rubieżach podkarpackiego icon_sad.gif

Nie należy również zapominać o litoralu i to w szerokim znaczeniu, będącym całym światem dla wielu stworzeń w tym również chronionych prawem.

Ubolewać jednak należy, że w tym kraju nikt tego prawa nie egzekwuje.

Ukłony pod adresem prawników zarówno tych z za biurka jak i tych spędzających więcej czasu w środowisku naturalnym i jeszcze niższe dla służb mających w swoich zakresach obowiązków opiekę nad coraz bardziej kurczącym się obszarem czystej przyrody.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Opowiadając na pytania kolegi Wifera zawiadamiam ze zarówno ornitolodzy jak i prawnicy starają się robić dużo dobrego. Nie zawsze jednak wystarcza czasu na wszystkie działania.

AD REM

Ożanna to nie tylko zbiornik gdzie wypoczywa wiele osób ani gdzie wędkują wędkarze. To obszar bardzo cenny dla płazów, mięczaków, gadów a także ptaków.

Niektóre gatunki słynące z swoich śpiewów i zachowań zależne są od istnienia pasa trzcin. Takie gatunki jak trzciniak, trzcinniczek, potszos, bąk, baczek, wodnik, łyski, kokoszki wodne i dziesiątki innych gatunków potrzebują chociaż odrobinę dogodnego środowiska.

Takie warunki istniały na Ożannie, gdzie zarówno ludzie jak i ptaki wspólnie korzystały z sztucznie wytworzonego środowiska. Jednak ta sielanka nie trwała długo.

Spuszczenie wody, śmierć setek małży i innych stworzeń które spędzają zimę w dnie zbiornika dopełniło wprost makabryczne zniszczenie trzcinowisk. Ten kilku metrowy pas trzcin stwarzał doskonałe środowisko nie tylko dla ryb ale również dla płazów i ptaków.

Nie wiem na czym ma polega remont tego zbiornika ale sądząc po zakresie prac zapewne dąży się do stworzenia wybetonowanego zbiornika o kwadratowym kształcie. Tylko pytanie brzmi po co i dla kogo?.

Ptaki trzcinowisk potrzebują aby dać im choć cień szansy na przetrwanie. Ścięcie fragmentów trzcinowisk zimą nie robi wielkiej szkody ale wycięcie wszystkich trzcin nie daje szans na powrót ptaków zamieszkujących trzcinowiska. Długo trzeba będzie czekać na trele trzciniaka, kwiczenie wodnika czy przyjemny śpiew potszosa.

Większość ptaków występujących na Ożannie podlega ustawowej ochronie, niestety chciało by się powiedzieć co z tego.

Uważam że człowiek jest najważniejszy ale czasy gdy traktowaliśmy przyrodę jak wroga minęły i to dawno. Korzystajmy z przyrody którą mamy rewelacyjną. Rechotu żab nie słychać w Anglii a w Niemczech łąki to zielone pustynie u nas ciągle jest inaczej. Doceńmy to i to szybko. Nie chodzi o blokowanie inwestycji i rozwoju ale o zwykłą ludzką odpowiedzialność. W relacjach człowiek- przyroda winna obowiązywać zasada jak w medycynie ,,najważniejsze nie szkodzić”

Co prawda kilka wieków temu Erazm z Rotterdamu napisał dzieło pod tytułem ,,Pochwała Głupoty”, nie miał on jednak na myśli działań na Ożannie, które co prawda są głupie ale nie mogą być chwalone.

WNIOSEK: POMYŚLMY ZA NIM COŚ ZROBIMY, NIE MYŚLMY KWADRATOWO W MYŚL ZASADY- JAKOŚ TO BĘDZIE!!!!!!!!!!!!!!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cel został osiągnięty. Popularnośc obu stron wzrosła niepomiernie!

Kol. Wieśka przepraszam, jeśli poczuł się obrażony, ale uważam, że źle odczytał mój tekst. Zresztą tak samo jak pozostali. Zrozumcie, że nie można w ten sposób. Nie można "przeginać", co mają wspólnego wybory do sejmu i senatu z samorządem i opuszczeniem wody w Ożannie - iście karkołomna konstrukcja.... Tak jak Kol. podpisujący się haron, robi ze mnie współuczestnika potencjalnego kłusownictwa? Nie posuwa się Kolega za daleko czasem?

Dlaczego nikt nie krytykuje Kol. Furmańskiego za jego tekst. Czy nie uważacie, że powiniem w bardziej dyplomatyczny sposób, bardziej rzeczowy napisać o tym o czym napisał? Że nie podoba mu się, iż w tym czasie opuszcza się wodę (jesień, zarybienia). Że jest to problem bo giną małże, że nie dpilnowano założenia siatki (i kto to powiniem zrobić), że nikt nie porządkuje terenu wokół zbiornika (nie zadał sobie trudu aby spytać kto ma to robić - bo na pewno nie gmina).

Wołanie do ornitologów jest trochę nietrafione - nie znam ptaków, które mają lęgi we wrześniu i październiku ... Z tego względu nie chcemy wiosennych opuszczeń wody w zbiornikach (bo i tarło), ale tu trafiamy na zwykle opór dzierżawców terenów wokół Ożanny - i mają swoje argumenty, chcą przygotować zbiornik przed sezonem. I nieraz trudno im odmówić racji bo się wizualizują świetnie: po jesienno zimowym wędkowaniu nasi koledzy zostawiają nad wodą (i w wodzie) wiele śmieci po sobie.

W mojej odpowiedzi nie napisałem niczego złego. Pozwoliłem sobie skytykować jeden tekst, nie negując pozostałych a wręcz je chwaląc.

Zgodnie z ustaleniami naszego czwartkowego zebrania przygotowałem ulotkę reklamującą NASZE strony (tą też), i zamierzam jak ustaliliśmy dać ogłoszenie do SATEL-u.

Jeszcze raz to napiszę ogromnie się cieszę z inicjatywy Kolegów zrzeszonych w fishing.lezajsk. I słusznie w swym tekście napisał Kol. Wiesiek - może zapytałby mnie lub prezesa o sprawy, które poruszył a dopiero później pisał swoje domysły. I ważne jest w takim przypadku pisanie w ten sposób: JA UWAŻAM, JA MYŚLĘ, SPRAWDZIŁEM W ..., no i trzeba się podpisać...

Jeśli macie jakieś pytania proszę bardzo odpowiem wedle mej wiedzy. Jeśli nie będę czegoś wiedział spróbuję się dowiedzieć.

Pozdrawiam, Stanisław Mączka

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. muszę przyznać , że obydwie strony dyskusji zapędziły się trochę za daleko i niektóre wnioski zostały wyciągnięte zbyt pochopnie. Jednak wzburzenie potrafi człowieka trochę ponieść.

2. zaglądnąłem na stronę PZW a tam brak artykułu o Ożannie i o opłatach. Kurczę co jest grane? jak się chwali to jest dobrze a jak się krytykuje to się usuwa? czyżby cenzura?

3. według najnowszych informacji zbiornik ma zastać napełniony 15 października a naprawdę nie zostało tam nic zrobione. Rozumiem że nie jest to zadanie Gminy ale jeżeli już się podejmuje jakieś działania i nazywa je remontem to może jednak są jakieś środki aby zmusić właścicieli przyległych działek do oczyszczenia odsłoniętego nabrzeża.

Pozdrowienia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mamy zapewnienie, że dziś zbiornik będzie napełniany. Logicznym byłoby aby dokonano tego już od niedzieli. Ale widocznie literalnie trzymaja się podanego w piśmie terminu (Gmina).

Na stronie koła "cenzura z Okręgu" zawiesiła moje posty dot. Ożanny i rozpędu nt. opłat też. Nie wiem czemu. Jeśli nasza strona ma żyć to nie można unikać takich tematów. Prezes (Okręgu) obiecał, że zapozna się się z tymi tekstami i zdecyduje czy je odwiesi....

Co do przymuszenia do porządków. Dzierżawcy generalnie dbają o swoje brzegi, patrząc wstecz bywało przecież na Ożannie dużo gorzej. Jednocześnie oczekują od nas wędkarzy, że to my zajmiemy się usunięciem roślinności, która normalnie jest w strefie przybrzeżnej. Ale to akurat nie jest w naszym i ryb interesie. Kilka lat temu uprosiliśmy oczyszczenia cofki zbiornika, zrobiła to Gmina. Znów przydałoby się tam takie czyszczenie. Odpowiedź: brak ludzi, brak pieniędzy.

Nie może też jakoś ruszyć sprawa grodzenia do brzegów rzeki powyżej mostu. Problem w tym, że budując zbiornik nikt nie zadbał o wyprowadzenie spraw własności gruntu, dziś Ci ludzie zadają odszkodowań, a na razie dogrodzili się do linii brzegowej i finito. Sprawa jest niby prosta, na drodze postępowania admjnistracyjnego powinno sie ustalić nowe granice działek, wypłacić odszkodowania i załatwić temat raz na zawsze. Gmina mówi, że nie ma pieniędzy. W konsekwencji kolejni właściciele działek robią to samo - grodzą się do rzeki. A tak tam fajnie łowiło się okonie na spinning.

Od kilku lat proponuje na spotkaniach w Gminie aby rozważyli możliwość udrożnienienia Złotej od mostu w Dąbrowicy do zbiornika. Uważam, że dałoby się spłynąć kajakiem, nawet jeśli trzeba by czasem z niego wysiąść to tym lepiej. Kajaki i chętnych mógłby podwozić miejscowy gospodarz na zwykłym wozie (takim np. jak kiedyś wozili ludzie siano z łąk). Im więcej atrakcji tym lepiej - trzeba czymś przyciągnąć ludzi. Zwykła ścieżka wzdłuż Złotej też by dużo dała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ktoś tu próbuje wytrzeć tyłek szkłem. Tłumaczenia że woda była spuszczana przez JEDNĄ osobę z takiego zbiornika jest wręcz szokujące. Nie wiem kto i co chce tu ukryć, ale szyte to jest zbyt grubymi nićmi. Każdy średnio inteligentny człowiek nawet nie mający pojęcia o środowisku wodnym zauważy, że podniesienie zastawki w połowie głębokości na wysokość około 30 cm spowoduje bardzo duży ciąg wody, co będzie powodem ucieczki wszystkiego co znajdzie się w pobliżu tamy. Z relacji miejscowej ludności wynika, że podczas tego procederu obecnych było znacznie więcej osób jak jedna. Nie założenie siatki było więc celowe. Być może i nieobecność w tym czasie straży rybackiej też. Ogołocenie wody z sitowia na całej długości linii brzegowej nie można nazwać sprzątaniem lecz dewastacją przybrzeżnego litoralu. Wyzbieranie śmieci z brzegów nie powodowało konieczności opuszczenia wody do połowy, podobnie jak wykoszenie trawy tam gdzie było to konieczne. Pozostawienie i nie wyzbieranie padłych skorupiaków i innych drobnych zwierząt wodnych, również nie można nazwać porządkowaniem. Zezwolenie na wędkowanie na spuszczonym zbiorniku to już wręcz zezwolenie na kłusownictwo na tym co tam pozostało. Teraz jeszcze wpuśćmy tam nową rybę a wiosną niech zacznie się planowany kapitalny remont zbiornika, i znowu dobrze zorientowani napełnią sobie lodówki rybą kup[ioną z NASZYCH składek. Do tego niech zostaną podniesione składki na kolejne popisy niegospodarności. Ręce wręcz opadają. Dla mnie sprawa Ożanny kwalifikuje się na sprawę karną i powinna być oddana w odpowiednie miejsce.

Gdzie była straż rybacka podczas opuszczania wody! Czy do zadań straży należy wyłącznie skrupulatne sprawdzanie wpisów do kart połowów i to wszystko?

Nie są to jedyne pytania jakie się przy tej okazji nasuwają.

Jeżeli wszyscy uważają że jest ok! - trudno, niech tak zostanie i niech obraz nieprofesjonalizmu w zarządzaniu wspólnym majątkiem ponownie zakryje "martwe lustro jeziora"...

Share this post


Link to post
Share on other sites

ale jazda, kurcze a miałem już dać spokój ale pewnych rzeczy niestety nie można przemilczeć. osobiście uważam w odróżnieniu od "wifera" żę sprawa nie nadaje się do prokuratury lecz raczej do konstruktywnego przedyskutowania przez Zarząd PZW a dyskutować jest nad czym . Po

1. Jakim cudem upuszczania wody dokonywał tylko jeden człowiek bez żadnego nadzoru i w chwili przez siebie wybranej,

2. jaki to zbieg okoliczności że Pan który wodę upuszczał w chwilę potem złowił tak piękne okazy (nawiasem mówiąc na zdjęciu z Sandaczem wygląda jakby brzegi były odsłonięte)

3. kurcze dlaczego Pan Panie Stanisławie tak ze wszystkich sił broni czegoś co było zrobione do d.....py i każdy to widzi.

Może nie jest to jakieś przestępstwo a na przykład zwykłe niedopatrzenie. W takim przypadku należy po prostu przyznać się do błędu i ustalić jak go w przyszłości nie popełniać. NIe można jednak upierać si przy tym , że nic się nie stało.

Muszę jednocześnie podkreślić , że nie "jadę" ślepo na Pana Prezesa lecz prubóję dokonać analizy faktów i na konstruktywną krytykę (dotyczącą jedynie sprawy Ożanny) oczekuję konkretnej odpowiedzi. Nie chodzi mi również o spowodowanie kłótni czy rozłamu e szeregach leżajskich wędkarzy ponieważ nikt by na tym nie skorzystał. Wypowiedzi moje są wyrazem żywego zainteresowania działalnością naszego koła , gospodarowania przez nie składkami które pochodzą również z mojego portfela oraz stanem wód w których wędkuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie było mnie 3 dni, bo byłem na Nadzwyczajnym Zjeździe Delegatów PZW w Spale. Więc nie było okazji zaglądnąć na forum. Ja nie napisałem wprost, że tylko Andrzej opuszczał wodę ! Chodziło mi o to, że jest odpowiedzialny za to opuszczanie bo to jego zajęcie, a zakładanie siatki nie jest w kompetencji pracowników PZMiUW! Nie miał do pomocy wędkarza, przepraszam za nieścisłość. Potraktowałem to z punktu widzenia PZW, Andrzej jest członkiem koła i był strażnikiem SSRyb.

Ilu było ludzi zapytam i mogę zapewne później podać nazwiskami. Komu to pomoże? Podjęliśmy już kroki we celu uniknięcia takich sytuacji na przyszłość.

Ryby zostały złowione przez Andrzeja po zezwoleniu na wędkowanie (po zakazie), a że zbiornik się nie napełnił? Czytaj Kolego uważnie co napisałem. To musi potrwać. Andrzej mieszka przy zbiorniku kto lepiej będzie go znał? Dozwolona jest zazdrość, ja też zadrościłem. Ale proszę nie rzucać takich oskarżeń - to była środa 17.10!.

I nie bronię z całych sił. Jestem najmniej "lubianym" przedstawicielem PZW w UG Kuryłówka. Ale w przeciwieństwie do Wifera jeśli z czymś idę to ma to ręcę i nogi i dowody a nie fanstamagorie i fantazje. Dobrze jest siedzieć przed komputerem, czytać i potem pisać. A nawet pojechać zrobić zbliżenie kępy trawy i paru muszli, czy skorup małż i wołać o pomstę do nieba. To są straty wynikające bezpośrednio z nasej ingerencji w środowisko. Zbiornik taki jak Ożanna z założenia jest pomyłką, ale jest i służy rekreacji, wypczynkowi. Mogę się założyć, że w instrukcji gospodarowania zbiornikem nie ma słowa wo wędkarstwie. Użytkujemy go na podstawie ustawy i umowy dzierżawy obwodu rybackiego. Wiedzieliśmy o opuszczeniu wcześniej, dlatego wpuszczono ledwie 100 kg karpia przed tymi pracami, a karp został przez wędkarzy szybko wyłowiony. Kolejne zarybienia nastąpiły po napełnieniu zbiornika będą kontynuowane nadal.

Jeśli Wifer uważa, że jest coś w nieporządku niech to zgłąsza na Policję i prokuaturę. Chodzi na zebrania Zarządu Koła słyszy co sie mów, nie wiem o co mu chodzi.

Pozwalaliśmy wczesnie wędkować na zbiorniku z opuszczoną wopdą, ale ze względu na to że wędkarze niemiłosiernie śmiecili wprowadziliśmy zakazy. Jestem przeciwniem zakazywania połowu ryb nawet na krótki czas bo uważam że wędkarze lepiej przypilnują wtedy tego zbionika. Bez wędkarzy rzeczywiście jest nie do upilnowania.

Są jednak granice "troski wędkarskiej", i są mechanizmy przyjęte zarówno na codzień jak i w samym PZW.

Są więc dwa wyjścia z tej sytuacji albo Kol. Furmanski odda sprawę do prokuratury albo ja Jego do Sądu Koleżeńskiego. A może zróbmy to jednocześnie? I co? Myślicie że to pomoże?

Proponuję by Wifer prowadził swą niezłą stronę jak ją prowadzi, ale by unikał takiej formy, nie jest mi przyjemnie gdy sam Wiesiek i Koledzy, którzy się nawet nie umieję się podpisać imieniem i nazwiskiem rzucają na mnie i moich Kolegów oszczerstwa i pomówienia. Nie mówiąc o UG, wójcie, mieszkańcach Ożanny itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj, tak to już jest, że ciężko się przyznać do błędów. Nie mam zamiaru dłużej bawić się w odbijanie piłeczki zarzutów bo to nikomu na zdrowie nie wpłynie. Mógłbym cytować postawione wcześniej przez siebie i innych użytkowników serwisu pytania ale co się stało to nie wróci. Nie patrzmy więc na skutki ale raczej należy przeanalizować przyczyny tego stanu rzeczy i nie dopuszczać do precedensów.

Nasz portal powstał głównie z myślą o lepszym przepływie informacji, ponieważ akurat w tym temacie zawsze było w PZW kiepsko. Składki płacą wszyscy, każdy jest kontrolowany z dokonywania wpisów (co by się stało gdyby takiego wpisu nie było...?) natomiast o wielu interesujących rzeczach wiedzą tylko nieliczni.

Jesteśmy niezależni i dlatego mamy prawo do subiektywnego wyrażania swoich opinii, bez względu na to jak się to podoba. W swoich postach i artykułach jednak nie podaję ani nazw ani nazwisk. Jeżeli ktoś się poczuł urażony to widocznie poczuwa się do winy.

Wiadomo, tylko ten nie popełnia błędów co nic nie robi. Jesteśmy ludźmi nie maszynami i błędy są wpisane w nasze życie, ale jeżeli nie będziemy ich wzajemnie korygować to będziemy je powtarzać ku uciesze innych. A chyba nie o to chodzi.

Jako administrator na tym zamykam temat Ożanny. Podsumowując mogę powiedzieć tylko tyle: płacę składki od wielu, wielu lat i jeszcze nigdy tak często nie bywałem nad tym zbiornikiem jak w tym roku i chyba już za często tam nie pojeżdżę. Raczej skieruję się nad Czyste, bo tam bez opuszczania wody i tak jest czysto.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolega uważa, że jeśli się nie podpisze lub jeśli nie poda nazwisk to wtedy wszystko jest w porządku. Na zasadzie rzucę dookoła "kupą" i może się do kogoś przyklei...

Co by się stało gdyby tego wpisu do rejestru nie było? Odpowiadam, Kolega zna to z autopsji (25.08. i 15.09.) , Za pierwszym razem Kolega ukradkiem wpisywał dane do rejestru - nic się nie stało. Drugim razem Kolega nie miał dokumentów - też nic się nie stało. Rejestracja połowów na być solidna i rzetelna ma dać odpowiedź na dwa zasadnicze pytania:

- jak wiele osób wędkuje w danym obwodzie,

- jakie ryby są wyławiane i zabierane z obwodu.

Powtarzamy to nieustannie i ciągle. Rejestracja połowu to nie represje wobec wędkarzy. To coś co ma służyć nam wędkarzom. Otrzymujemy wiedzę, która pozwoli nam lepiej gospodarować na wodach i lepiej zarybiać - mniejszym kosztem.

Oczywiście w rejestrze funkcjonuje zapis o tym, że SSRyb. ma prawo do dokonania wpisu do rejestru o "braku wpisu". Wiąże się to z późniejszą wpłatą 10,00 PLN przy wymianie rejestru (taka sama przy utracie rejestru). Nikomu jeszcze takiego wpisu nie zrobiłem. Nie dlatego , że takich braków wpisu nie stwierdzałem. Jesli jednak widzę, że rejestr jest prowadzony są wpisy z poprzednich dni to nie mam podstaw do takiej adnotacji. Proszę tylko o uzupełnienie wpisów. Jestem bardzo zadowolony z naszych wędkarzy, większość z nich rejestry prowadzi bardzo solidnie. Jedocześnie jestem otwarty na na uwagi w tym temacie, które przekażę do Okręgu. Na przykład uważam za błąd sposób zapisu daty, nie wiem kto wpadł na pomysł by najpierw był miesiąc - poprzednie rejestry miały zapis dzien miesiąc rok. Zrezygnowaliśy z roku bo nie jest potrzebny w rejestrze rocznym ale po co zmieniać kolejność?

Zgadzam się co do wywody na temat błędu. Jednak przypisywanie komuś błędu bez dowodu to nadużycie. Nie byłoby faktycznie dyskusji gdyby nie nazwy a w konsekwencji tego nazwiska. Gdyby Koleg napisał o opuszczaniu wody w zbiornikach (ogólnie) i skutkach tego byłoby OK. Ale kolega poruszył temat Ożanny, samorządowców, zarządu koła i SSRyb. To są nazwy a za nimi kryją się konkretni ludzie, w tym ja - jako Komendant Społecznej Straży Rybackiej członek Zarządu Koła i Zarządu Okręgu. Nie wiem być może nie znam się na zasaach obowiązującyh na forach internetowych, być może powiniem olać ten temat i uważać go za nieistotny i niebyły. Chodzi jednak o to, że faktycznie nie ma przepływu informacji między zarządem koła i wędkarzami. Nie tylko u nas. Nie wiem co można jeszcze zrobić. Mamy tablice ogłoszeń, mamy dwóch członków zarządu koła w dwóch sklepach wędkrskich , mamy stronę w Biuletynie Miejskim i stronę interentową a teraz nawet dwie licząc fishing.lezajsk. Moje doświadczenia (konktaktu i informacji) w tej sferze są raczej kiepskie, od 15 lat na posiedzenia zarządu koła przyszło może 10 wędkarzy spoza zarządu i inych władz koła (a było to jakieś 300 posiedzeń).

Ogólnie rzecz biorąc:

Wędkarze traktują swoje koła coraz częściej jako instytucje i miejsca opłacenia składek za wędkowanie, gdyby można było je przekazywać pocztą to by tak robili. Od lat na zebraniach frekwencja jest 10-15%, czasem ciężko wybrać ludzi do pracy na kolejne kadencje. Ci co przychodzą reprezentują często dwa skrajne obozy wędkarzy, którzy traktują wędkarstwo jako hobby, ewentualnei sport i tych którym bliżej rybaków - interesuje ich tylko ilość: więcej, więcej ryb za mniej pieniędzy.

Mam prośbę do Administratora by rozpoczął nowy wątek nt. tego jak Koledzy widzą ten problem. Tzn. jak zachęcać do pracy na rzecz koła - to fundamentalny obowiązek wynikający ze Statutu. Co trzeba zmienić?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłem dziś na Ożannie, zapraszam na stronę SSRyb.:

http://www.pzw.org.pl/1324/mod.php?dir=wiadomosci&file=cascade&id_wiadomosci=8897&id_kategorii=1&opcja=wiadomosc&pozycja=0

Nie jest tak źle, a wręcz uważam, że jest bardzo dobrze.

Ja nie uważam, żeby łowienie zgrupowanych ryb po opuszczeniu wody było "super". A chwalenie tego przez Komendanta SSR jest... O dziwo Łowca to też strażnik SSR icon_eek.gificon_eek.gificon_eek.gif "Wspaniała" postawa moralna. Może w przyszłym roku ustawimy się w kolejce czekając nad brzegiem np. Ożanny na pierwsze minuty po zakazie połowu???

Dla przykładu na zbiorniku Czorsztyńskim mają nieodbyć się Grand Prix podlodowe bo niski stan wody spowodował zgrupowanie ryb w dołkach... Jest to "ciut" większy zbiornik od Ożanny icon_biggrin.gif i dołków jakby więcej icon_biggrin.gif , a ZO Nowy Sącz mimo to niezgodził sie na odłowienie "łatwych ryb".

Share this post


Link to post
Share on other sites

To Kolego jest zwykle czepianie się.

Zapraszam do ustawiania się w kolejkę. Tez nie mieszkam blisko wody i nie mam zbyt wiele czasu ale znajduję go na kontrole. I potrafię wyciagać wnioski z tego co widzę. Żadna wina tego gościa, że zbiornik się nie napełnił do końca - wolno było łowić? Wolno. Łowił na wędkę a nie siecią czy granatem.

Nie złowił całej siatki niewymiarków tylko wymiarowe ryby: szczupaka sandacza - wpisane do rejestru. I co miałem go ganić za to bo mię igła zazdrości przebija na wylot, bo takich ryb nie złowiłem w ubiegłym sezonie? Proszę o trochę normalności.

Zbiornik czorsztyński mimo, że głębszy opuszczono z tego co wiem o kilkanaście metrów (15 m ?). To na pewno mocno wpłynie (wpłynęło, bo miało trwać do listopada) na poziom wody w zbiorniku i zmieni jego sytuację.

Ożannę opuszczono o 80 cm a w momencie rozpoczęcia wędkowania po zakazie zbiornik się już napełnił, poziom zmienił się o 40 cm. Zbiornik Ożanna to płytka niecka o niemal równym dnie, stare koryto Złotki to bankowe miejsce gdzie są drapieżniki i to nie ważne czy przy dużym czy małym stanie wody.

Zapraszam na kontrole z PSR, ze mną. Zobaczy Kolega jak to jest nad wodą, od 15 lat jestem strażnikiem SSRyb. znam większość swoich wękarzy. na znam wielu wędkarzy z sąsiednich okręgów którzy tyu przyjeżdżają na ryby. W tym roku gość ze Stalowej woli na Ożannie powiedziła mi że wędkuje ponad 20 lat, dopiero w ciągu ostatnich 5 lat był kontrolowany 6 razy - wszystkie te kontrole na Ożannie i w tym 4 razy ja go kontrolowałem... W czasie kontroli występuje tyle zdarzeń, faktów, że decyzję które się podejmuje mogą się komuś wydawać za dziwne lub "podejrzane moralnie", ale nie może to tak być jak ze świątecznym Shrekiem, że ktoś coś usłyszał a nie widział i oskarża telewizję o demoralizowanie młodzieży.... ("Zdybał ją w łożku i pokazał jej ptaka"). Ludzie nie wariujmy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Esox byłem strażnikiem. Od pełnoletnosci w Straży Ochrony Przyrody i kilka lat w SSR. Jeździłem z PSR (kom. Komarzyca, J. Kocór i reszta brygady) więc nie musisz mi tłumaczyc co dzieje się na patrolu i zapraszać do poznania "uroków kontroli". Nikt nie jest święty, ale ludzie znają SSR- owców i tym bardziej powinniśmy pokazywać jak się właściwie zachować.

Ja na przykład często jestem kontrolowany w Trzcianie i znam tamtejszych SSR- owców. Często niestety po wodzie niosą się przekleństwa jednego z nich jak sobie popije w niekontrolne dni... Skoro kontrolujemy i wymagamy od Kolegów przestrzegania przepisów to sami ich przestrzegajmy. Czy jak klenie stoją w lecie w rynnie pod mostem Lwowskim na Wisłoku to mam je wyłowić, albo trenując łowienie uklei na Żwirowni spowodować, że kilkaset zdechnie mi w siatce podczas treningu. A łowienie na tarlisku??? Przecież większość z nich NIE JEST OZNAKOWANA! Przecież nie każdy odróżni taniec godowy od normalnego zachowania...

Dawajmy tylko dobre przykłady icon_wink.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i ok, to są dla mnie argumenty do dalszej dyskusji!

To nie wina SSR jaok takiej, że ma takich strażników ani moja że mamy takich członków PZW. Bo stąd się bierze całe nasze zło. Do koła zbyt łatwo się dostać, jak wprowadziłem u siebie rygorystyczne egzaminy z testami, pzryjmowanie nowych członkow na zebranach zarządu koła z całą otoczką (zresztą przepisową) .. to zaczęliśmy tracić członków. Nadal się przenoszą do Grodziska czy Nowej Sarzyny (tudzież Sieniawy bo tam jest porozumienie z Krosnem).

Na dziś, co jest paradoksem jedyny ratunek w 1%, jako okręg z takim statusem jeśli zebralibyśmy w ciągu najbliższych lat dużą kasę dałoby to pretekst do podniesienia poprzeczki dla wędkarzy a co za tym idzie działaczy itd. strażników też. Dziś zwycięża populizm i realizm. Populizm jeszcze z czasów PRL - sport, hobby dla mas i realizm dzisiejszego kapitalizmu - bez kasy nie utrzyamy obowdów i nie zagwarantujemy zarybień co przełoży się na ich utratę.

Wiele kwesti jest do poprawienia, jak wspomniana etyka podczas wędkowania, nie wyławiaj ryb na tarle, nie zabijaj bezsensownie w czasie zawodów, itd, itd. W sferze organizacyjnej jeszcze więcej. Choćby strony interentowe - prawie 10.000 wędkrzy w okręgu możliwość pisania o wszystkim na przyjaznej stronie, choć z ograniczeniami, ale swoje zadania spełniającej. I co? Ile kół je robi? NIe ma chętnych? Prędzej nie potrafią ich znaleźć i zachęcić...

Z tych naszych niemal 10.000 wędkarzy bardziej radykalne poglądy na PZW ma tylko Prezes Okręgu Romek Depowski.

Wracając do 1% zgłosiłem ostatnio na Prezydium Okręgu propozycję by zamieścic ogłoszenia o tym w prasie wędkarskiej i dodać, że 100% tych pieniędzy zebranych z terenu poza naszym okręgiem przeznaczymy na wykup wód (a możemy kupić wiele zbiorników) i ich utrzymanie. A wody takie sukcesywnie udostępniać dla WSZYSTKICH WĘDKRZY W POLSCE Z OPŁACONYMI SKŁADKAMI W MACIERZYSTYM OKRĘGU. Skorzystają z takiego rozwiązania i nasi wędkarze i wszyscy członkowie PZW w Polsce, ale czy znajdzie to oddźwięk? Nowy statut umożliwia pozyskiwanie statut organizacji pożytku publicznego przez okręgi. Na razie tylko Rzeszów ma taki status. To ogromna szansa. Z czasem mogłoby to przenosić się na inne okręgi uzyskujące status opp. W całej Polsce powstałaby sieć zbiorników, jezior, które dawałyby możliwość wędkowania bez dodatkowych opłat. Pełnego dostępu wód na jedną składkę raczej się nie doczekamy, takie rozwiązanie też nie byłoby idealne ale trzeba próbować!

No i w końcu może udałoby się odsiać ziarno od plew ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanowny kolego - kto jest ziarnem a kto plewem? Radziłbym trochę więcej ostrożności icon_smile.gif. Dzisiaj ludzie a zwłaszcza wędkarze są bardzo wrażliwi.

Moim skromnym zdaniem jak długo istnieje PZW tak długo mówi się o etyce. I tylko mówi. Uważam że najbardziej wartościowymi są młodzi bo u nich można tą etykę zauważyć. Dlatego SSR powinna zrzeszać właśnie takich ludzi którzy swoją postawą dadzą przykład i to nie tylko podczas kontroli. I tu powinny być rygorystyczne egzaminy. SSR to powinna być elita wędkarska pod każdym względem a nie ludzie z "łapanki" podobnie jak i cała reszta działaczy. Najpierw starajmy się maksymalnie wymagać od siebie i pokazywać to przy każdej okazji. Właśnie lansowanie etycznej postawy zrobi dużo więcej jak zabawa w policjantów i złodziei.

Natomiast zawody typu kto wyciągnie więcej jakoś mnie nigdy nie przekonają. Ilościowe męki ryb i etyka chyba w parze nigdy nie pójdą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tym "kamieniem" mogę rzucić.

Gdyby rygrystycznie podchodzić do egzekwowania przepisów to często na każdych 10 kontrolowanych może 1 zostawałaby dalej członkiem PZW....

Rotację w SSR mam niezlą co roku wypada kilka osób przychodzi kilka nwych - jak inaczej mam ich sprawdzić jak nie w działaniu właśnie? Rozczarowanie jest mi częstym towarzyszem. Kupuje ksiązki robię im skzoenia, zawse mogę do mnie zdzwonić i zapytać jak maja jakiś problem (za to lubię Leszka Jarzyńskiego zawsze dzwoni się zapytać jak nie jest pewien jak mam postąpić).

Na ten moment i tak opieram się na mniej niż 10 strażnikach a było ich 33 w 2007. Na 2008 przedłużę legitymacje może w połowie. Na kontrole z Policją czy PSR może jechać każdy wędkarz, byleby był chętny.

Taką sama elitę zrobisz z SSR jak z Zarządu i innych władz kół i okręgu, Wifer dobrze znasz realia.

Popatrz na swój serwis, mamy prawie 500 wędkarzy w Leżajsku, zakładam, że 20% mam dostep do komputerów, może wiecej, ale wolą za przeproszeniem gołych babek szukać po internecie niż tu zaglądac i coś napisać czy podzielić się swoim doświadczenim. Nad wodą i owszem każdemu tyłek obrobią, i do powiedzienia mają bardzo dużo.

Napisz lepije jak ci się podoba pomysł z 1% - wykupem wód?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy