Skocz do zawartości
mapet77

Kontrole wędkarskie

Rekomendowane odpowiedzi

Dzisiaj w czasie kontroli w ramach SSR na jednym z dopływów Wisłoki ujęliśmy wraz z kolegą dwóch kłusowników. Centralnie pod zaporą: spławki, robale, krzesełka, pełen komfort, pełen luz. Panowie byli agresywni, wulgarni i nie chcieli okazać dokumentów. W pewnym momencie zaczęli salwować się ucieczką przez wodę... chcąc nie chcąc my też się skąpaliśmy biegnąc za nimi. Koniec końców musieliśmy prosić o wsparcie policję. 

  • Lubię to 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziadów trzeba tępić. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No ja im nie odpuszczam od dobrych kilku lat. Nawiasem mówiąc, jest z tymi ludźmi coś nie tak. Nie mówię tu już o samym kłusowaniu, ale o bezczelności. Rozeszła się plotka, że chodzimy, że łapiemy, że są kary, a oni mimo to w biały dzień w widocznym z daleka miejscu siedzą. Złapiemy jednych to za jakiś czas kolejni to samo. Robią się tez coraz bardziej agresywni i bezczelni. 

Zarybiam te rzeki od długiego czasu. Gdyby ryby nie wyjeżdżały z wody powinno być tam dosłownie eldorado, a tak jest pustynia... Wszystko biorą, jak leci i w każdej ilości, od kiełbia po lipienia. Najgorsze jest to, że wędkarze ich spotykają i nie reagują. Wystarczyłoby gdyby zadzwonili do straży jednej czy drugiej albo na policję. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem Ci szczerze że ja dzwoniłem w sezonie na górskiej Wisloce, a gość mi powiedział że to daleko bo on stawów pilnuje. 

Ręce opadają. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro ktoś to olał to sam funduje chore sytuacje, ale przecież nam wędkarzom zależy żeby szło to wszystko ku lepszemu, nie można się zniechęcać. Nie ma innej rady, trzeba dzwonić i liczyć na to, że ktoś przyjedzie. Wiadomo, że samemu mało komu uśmiecha się pchać w przepychanki. Moje spostrzeżenie jest takie, że najczęściej wystarczy zrobić komuś telefonem zdjęcie albo podnieść telefon do ucha i już się zaczyna szybka ucieczka. Oczywiście jak się spotyka kłusola nad wodą górską to najlepiej przejść w ogóle od niechcenia obok niego, nie zwracać na siebie uwagi i dopiero po małym oddaleniu - tak żeby go nie spłoszyć - zadzwonić gdzie trzeba. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak właśnie robie. Zza krzaczka dzwoniłem już parę razy. Niestety za daleko dla brzuchatych jegomosci bo stawy bliżej a tam zawsze się trafi darmowe piwko, bądź kielbaska

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Dziś kolejna kontrola i kolejna niemiła sytuacja. Dziesięć metrów od miejsca w którym złapaliśmy kłusoli w ubiegłym tygodniu. Po przyjechaniu na miejsce zauważyłem wędkę zarzuconą tuż przy zaporze spiętrzającej wodę. Dobrej klasy karpiówka z adekwatnym kołowrotkiem i mocną linką. Rzucone na grunt tuż przy brzegu, wędka oparta o umocnienie brzegowe, sygnalizator ze styropianu. Postanowiliśmy ukryć się i poczekać czy ktoś przyjdzie po swoją własność. Po 15 minutach przyszedł elegancko ubrany pan i zaczął zwijać. Wtedy podeszliśmy we czwórkę (po ostatniej akcji jeździmy w mocniejszym składzie), wylegitymowaliśmy się i poprosiliśmy o dokumenty. Ustaliliśmy, że wędkujący nie ma opłaconych adekwatnych składek - to raz, dwa: łowi tuż przy zaporze, trzy: metodą i przynętą (czerwony robak)  zabronionymi na tej wodzie.

Piszę Wam o tym żeby wskazać pewną ciekawostkę: łowiącym był majętny człowiek, wożący się bardzo drogim samochodem. Wędka stanowiła rodzaj samołówki pozostawionej bez nadzoru. Rzucona przy okazji wyjazdu, może służbowego, może rekreacyjnego.

Wbrew pozorom takie sytuacje nie są wyjątkami od reguły.  Człowiek zadaje sobie pytanie - po co? Rozumiem, że w ramach relaksu mógłby ów człowiek posiedzieć sobie czy pospacerować z wędką. Ale tu ewidentnie miało to być niewymagające wysiłku narzędzie pozyskania rybiego mięsa. Kolejny raz - po co? Do restauracji nie ma daleko, również i do sklepu. Po co? (to ryzyko) - po raz trzeci, gość zdawał sobie sprawę, że w miejscu w którym rzucił, łowić nie wolno.

Zdaje się mi, że na wszystkie te pytania jest jedna odpowiedź, której udziela sobie taka osoba: "bo mi wolno". Bo kto zabroni? Co mu ktoś może zrobić?  Bezczelny ton dyskusji, straszenie prawnikami, wyśmiewanie itd. Brak jakiegokolwiek poczucia winy. Najgorszy typ sytuacji w której od czasu do czasu siłą rzeczy przychodzi mi się znaleźć jako strażnikowi.

 

Edytowane przez Piotr Madura
  • Lubię to 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ostatecznie poniósł jakiekolwiek konsekwencje? Czy zrobiliście co mogliście a on i tak wymiga się od kary?

PS Fajne relacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poodcinac lapy przy samej dupie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szczegółów nie ujawniam, sprawa w toku. Ja nie jestem od wymierzania kary, ale ze swojej strony nie odpuszczam nikomu kto rozmyślnie niszczy nasze wody.

  • Lubię to 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na tej rzece będziecie mieli pełne ręce roboty tylko jak zrobi się ciepło i zaczną się wakacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może dało by się to gdzieś zgłosić? Zdaje się sprzedający musi przedstawić kwity skąd ma takie ryby.

Na innych aukcjach są ślimaki, małże,dziczyzna. 

Edytowane przez domek1995

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten rejestr jest głupi na maxa!!! Już się cieszyłem że ten śmieszny rejestr nie będę wpisywał wejścia na łowisko, ale nie - musi być :mad:. Wychodzi na to że w weekendzie kłusowałem 2 dni bo nie wypełniłem tego rejestru.

ps. Dzięki za info Sasanek :beer:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Bartek za info. Nie potrafię opisać niezadowolenia słowami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakieś zmiany jednak są,szkoda że nie na lepsze.Jaki jest w tym cel, skoro i tak nie mam  tam ani jednej ryby wpisanej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja się teraz pytam który zapis jest ważny. W internecie, którego nie mam obowiązku mieć, czy zapis w dokumencie z pieczątką i hologramem jakim jest pozwolenie?

Może jest tutaj jakiś prawnik?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba sami rozumieją, że to głupi zapis, albo przynajmniej zdają sobie sprawę, że nam utrudniają łowienie bo na końcu wyrozumiale dodali: "Za utrudnienia  przepraszamy" - brawo! :) Mogliby chociaż zamiast przepraszać uzasadnić tą decyzję, bo jakiś powód musi być. Nigdy tego nie wypełniałem, bo spinningując i nie zabierając, ani nie siatkując ryb nie było potrzeby, więc pytanie techniczne: tam wystarczy jako łowisko wpisać np.: Wisłok - Rzeszów i tyle - czy trzeba podawać długość i szerokość geograficzną?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na wodach górskich, przynajmniej o.Krosno liczy się ilość wejść/dni (max 40). Może szykują się jakieś zmiany w Rzeszowie? Bo chyba nie chodzi o statystykę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Leszek napisał:

A ja się teraz pytam który zapis jest ważny. W internecie, którego nie mam obowiązku mieć, czy zapis w dokumencie z pieczątką i hologramem jakim jest pozwolenie?

Może jest tutaj jakiś prawnik?

Niestety wędkując na wodach PZW jest obowiązek przestrzegania aktualnie obowiązujących przepisów, uchwała ogłoszona więc nie można zasłaniać się nieznajomością przepisów skoro są puszczone do publicznej wiadomości. PSR raczej będzie na razie informowała i pouczała ale to takie moje przypuszczenie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Panowie nie rozumiem o co macie pretensje do Okręgu Rzeszów ,gdyż w ogłoszeniu jest napisane :
cyt.

" Powołując się na Uchwałę nr 3/I/18 Prezydium Zarządu Głównego PZW"

 

Na tej podstawie oraz z informacji , które posiadam to Warszawa i Zarząd Główny wymusił na Rzeszowie taka decyzję - chcą oni ujednolicić zasady rejestrów .
Zarządy Okręgów usiały to wcielić w życie - nie miały wyjścia:(



P.S: Dla jasności nie jestem zwolennikiem ani obrońcą Okręgu ale... czasem rozumiem ich działania i decyzje na szczeblu wyższym

Edytowane przez Macio33

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie, sporo krzyku o nic. W TBG od samego początku działania rejestru obowiązywała zasada wpisywania się w rejestr w momencie rozpoczęcia wędkowania. Chyba dla nikogo nie jest to problemem poświęcić minutę na wpis? 

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Komunikat

W dniu 25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r - RODO. Abyś mógł korzystać z portalu Podkarpacki Serwis Wędkarski potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie danych osobowych oraz danych zapisanych w plikach cookies. Proszę o zapoznanie się z Polityką prywatności.