Jump to content

Pstrągowa rzeka - przewodnik po Sanie od Hoczwi do Sobienia


tpe
 Share

Recommended Posts

Mój dobry kolega Ariusz Nawrocki z Krosna jest autorem bardzo ciekawego przewodnika po górskim Sanie. Arek jest spinningistą z krwi i kości, więc i przewodnik jest przede wszystkim dla miłośników łowienia pstrągów na "korbę". Przewodnik napisany jest bardzo przystępnym językiem, ilustrowany zdjęciami oraz mapkami miejscówek wraz z planami dojazdu. Bardzo przydatna rzecz dla osób zaczynającymi przygodę z górskim Sanem jak i dla starych wyjadaczy.

Serdecznie polecam wszystkim Pstrągową rzekę Ariusza Nawrockiego.

Przewodnik można zakupić (cena na okładce 39 zł) w wydawnictwie Ruthenus lub bezpośrednio u autora:

https://www.facebook.com/fishingandhuntingpl?ref=hl

Jeżeli mój post został zamieszczony w złym dziale, proszę Redakcję o przeniesienie na właściwe miejsce.

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Link to comment
Share on other sites

Właśnie. Czytanie przewodnika skończyłem na stronie poprzedzającej ów rozdział. Miejscówki fajnie opisane. Po głębszym zastanowieniu, zupełnie nie wiem, po co w przewodniku wędkarskim umieszcza się przepisy kulinarne. Owszem, autor w epilogu przyznaje, że "czasem rybę lubi zjeść" i nie przestrzega restrykcyjnie zasady Złów i wypuść. Rozumiem, to indywidualna sprawa. Tylko czy dokładne opisywanie miejscówek, a na końcu sposób przyrządzenia potrawy z pstrąga to nie jest przysłowiowy "strzał w kolano" sobie samemu, jak i wszystkim wędkarzom, którym zależy na tym, aby w naszych rzekach istniała szansa złowienia ryby. Zaryzykuję i stwierdzę, że odbieram to jako pośrednie propagowanie zabijania i zjadania ryb. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że czytających tę książkę, nie poniesie fantazja kulinarna.

Ot taka refleksja.

Link to comment
Share on other sites

Panowie, póki nie zmieni się ustawa, regulamin PZW, czy w końcu mentalność polskich wędkarzy, musimy z wyrozumiałością podchodzić do wędkarzy zabijających ryby zgodnie z prawem (bo w końcu "ktoś" pozwolił każdemu wędkarzowi w tym roku zabijać co miesiąc 10 pstrągów z Sanu).

Uszanujmy punkt widzenia autora książki.

A pstrągi przyrządzane zgodnie z przepisami na końcu książki możemy kupić po drodze z Sanu do domu.

Link to comment
Share on other sites

To,że lubi zjeść rybę opisał w epilogu i to powinno starczyć.Przepisów mógł sobie oszczędzić.Nie chcę myśleć ile pstrągów więcej skończy w kuchni,bo ktoś zapragnie skosztować ,,pysznego tatara,, bądź innego z kilkunastu wynalazków:mad:.Takie książki były w modzie za ,,komuny,, a nie w czasach gdzie na około trąbi się o C&R,a każda rybka z mniejszej rzeki jest na wagę złota.

Jak tak będzie wyglądać propagowanie wędkarstwa ,,nowoczesnego,, to nie łudźmy się,że w przyszłości coś się zmieni na lepsze.

I jeszcze jedno.Nie rozumie tych co mają sprzęt za grube tysie,bujają się dobrymi autami,ale zamiast kupić rybę za kilkanaście złotych biorą ją z nad i tak już ,,jałowych,, Polskich wód zachowując się przy tym jak ludzie pierwotni,którzy szli do lasu aby upolować sobie kolację.

Edited by lenox
Link to comment
Share on other sites

Grzesiek, napisze jeszcze raz. Jeżeli ktoś będzie chciał zabrać rybę zgodnie z regulaminem, to ją zabierze. Mnie też się to nie podoba. Nie jestem zachwycony tym, że na rzece z takim potencjałem jak San, w majestacie prawa, rocznie, każdy może zabić 70 (!) pstrągów albo 36 (!) głowacic (mam nadzieję, że dobrze to policzyłem). A złowienie pstrąga dłuższego niż te marne 30 cm jest bardzo trudne.

I tu wszyscy mamy pole do popisu by to zmienić.

Edited by tpe
Link to comment
Share on other sites

Dokldnie:mad:to jest wlasnie propagowanie nowoczesnego wedkarstwa w 21 wieku!!!

Nie jestem pewien czym autor chcial blysnac :confused:umiejetnosciami wedkarskimi czy kulinarnymi..ps mialem zamowic ta ksiazke ale teraz odpuszczam z wiadomych powodow...

Link to comment
Share on other sites

Te przepisy traktuję bardziej jako zapchanie kilku stron tekstem, coby książka zbyt cienka nie była. Nikt przecież nie kupuje takiej pozycji dla przepisów kulinarnych. Tak jak nikt po przeczytaniu przewodnika po Sanie, nie zapragnie spałować pstrąga, ponieważ na końcu są przepisy :)

Link to comment
Share on other sites

Optymistyczny punkt widzenia :) Pozostaje mieć nadzieję, że wędkarz, po zapoznaniu się z przewodnikiem, skorzysta ze wskazanych miejscówek. Następnie, po zakończonym łowieniu wstąpi do supermarketu po pstrąga i przyrządzi go sobie według wybranego przepisu z przewodnika wędkarskiego.:D

Link to comment
Share on other sites

Optymistyczny punkt widzenia :) Pozostaje mieć nadzieję, że wędkarz, po zapoznaniu się z przewodnikiem, skorzysta ze wskazanych miejscówek. Następnie, po zakończonym łowieniu wstąpi do supermarketu po pstrąga i przyrządzi go sobie według wybranego przepisu z przewodnika wędkarskiego.:D

Jako posiadacza tej książki, nie kusi Cię aby zabić pstrąga i przyrządzić go wedle przepisu w niej zawartego?

Link to comment
Share on other sites

Akurat na mnie to nie wpływa, gdyż aspekt stanu naszych łowisk stawiam ponad walory smakowe.Należy postawić sobie pytanie, jak taki poradnik może oddziaływać na wędkarzy, którzy "od czasu do czasu rybę lubią zabrać"? Czy zechcą stosować tę praktykę częściej? Nie wydaje mi się, ażeby było odwrotnie.

Link to comment
Share on other sites

Przed przeczytaniem książki nie zabijałeś pstrągów, po przeczytaniu też nie zabijasz. Osoba która przed przeczytaniem zabijała, po przeczytaniu nadal będzie to robiła. Też uważam, że umieszczenie w książce wędkarskiej przepisów kulinarnych jest słabym pomysłem, ale nie demonizowałbym jego wpływu na postawę wędkarzy nad wodą. Równie dobrze można oskarżyć o tragiczny stan naszych wód Magdę Gessler, gdyż w swych programach pokazuje jak przygotować pstrąga, a oglądalność ma milionową:)

Link to comment
Share on other sites

Coraz większa rzesza wędkujących nabiera szacunku do złowionych ryb i daruje im życie. Każdy przyzna, że spotkanie zwolennika tej zasady nad tą samą wodą jest czymś przyjemnym i napawającym optymizmem. Wszystko idzie w dobrym kierunku, pokolenia pseudowędkarzy-barbarzyńców powoli wymierają (tak, zgrzeszyłem), powstają odcinki no-kill, w programach wędkarskich propagowane jest C&R. A teraz wyobraźmy sobie sytuację, że do młodego adepta wędkarstwa trafia przewodnik, na końcu którego znajduje, to co znajduje-nie będę już nadużywał tego zwrotu. Każdy zdaje sobie sprawę, jak młoda istota myśli. Jeśli przeczyta takie idee w książce(!), stwierdzi, że nie jest to nic złego i będzie w to brnąć.

Link to comment
Share on other sites

Wiecie co...

Mam wrażenie, że zaczynacie zachowywać się jak ortodoksyjni żydzi. Wszystko co oni robią nie podlega krytyce, do tego stopnia że nieortodox nie może ich nawet dotknąć. Dla nich to norma, dla reszty jakieś zdewocenie.

Jasne, że każdy ma prawo żyć (czyt. łowić) tak jak chce, ale czy nie sądzicie że jest kilka rodzajów prawdy?? Najważniejsza z nich to oczywiście g..no prawda. Takie podejście jak dla mnie nie stwarza NAM zwolenników.

TEN, zapewne biegły w łowieniu, Kolega po prostu popełnił książkę. Szczerze mówiąc zazdroszczę mu. Musi za tym iść wiedza i doświadczenie.

Nie sądzę, żeby przyzwoitym było linczować go za to, że umieścił w niej przepisy kulinarne. Idąc tym tokiem myślenia, powinniśmy/powinienem przestać czytać WW. O ile szanowni Koledzy się orientują, tam też SĄ PRZEPISY!!! Idąc dalej tym tokiem myślenia, może nie róbmy zakupów w sklepach, gdzie sprzedają ryby. Bądźmy ORTODOKSYJNI! No kill to no kill!!! Bez wyjątków. Nieważne, czy z hodowli, czy z rzeki! Na wigilię jedzmy ziemniaki, zamiast karpia czy jakiejkolwiek innej ryby. Brzydźmy się śledziami i zbierzmy podpisy pod projekt ustawy, że za zabicie ryby będzie grozić dożywocie...

Koledzy, bądźmy poważni!

Chłopisko popełniło książkę, podało Wam/Nam "na talerzu" wypracowane pewnie przez lata "myki" na Sanie, a Niektórzy z Was chcieliby go zlinczować tylko za to że umieścił w książce przepisy kulinarne. Jak dla mnie chore, albo przynajmniej niegrzeczne...

A na koniec "zacytuję Klasyka":

...Równie dobrze można oskarżyć o tragiczny stan naszych wód Magdę Gessler, gdyż w swych programach pokazuje jak przygotować pstrąga, a oglądalność ma milionową:)...

Baaaardzo rzadko zgadzam się z Kolegą w jego przemyśleniach. Jego sarkastyczne podejście do wypowiedzi wielu młodych wiekiem kolegów jest często nie na miejscu, przynajmniej dla mnie. ALE w tym przypadku, aż przyklasnąłem. Puenta godna Mistrza.

:beer::beer::beer:Siksa.

Nie sądzę żebym brał dalej udział w tej dziwnej dyskusji, ale czytając ten temat po prostu mi się ulało...

Jeśli kogoś uraziłem to "am wery sory"

Z wędkarskim pozdrowieniem :cool:

manek_rz

p.s.

Tak jak Niektórzy zrezygnowali z zakupu, tak ja - choć nie mam w zwyczaju kupować tego typu pozycję (wolę wydać na sprzęt) - właśnie będę zamawiał. Żeby mieć...

Edited by manek_rz
Link to comment
Share on other sites

Kolego sympatyczny,

nikt tu nie chce nikogo przekonywać do swoich idei, nie wiem do czego nawiązywałeś w pierwszym wersie. Każdy ma prawo do ujawniania swoich spostrzeżeń na dany temat.

Nikt tutaj nie podważa poświęconego czasu, a przede wszystkim wiedzy autora.

Jak wcześniej wspomniałem, książkę zakupiłem bez zastanowienia i nie miałbym jej nic do zarzucenia, bo napisana jest na prawdę fajnie. Jedyne, co mi się w niej nie podoba to kwestia, o której toczy się powyższa dyskusja. Powtarzam, mi się to nie podoba, jest to mój punkt widzenia. W moim odczuciu można było ten wątek zastąpić czymś bardziej wyszukanym lub po prostu go pominąć.

A na zakończenie tej dyskusji zacytuję stare stwierdzenie:

Nie ma sztuki bez krytyki.

Do zobaczenia nad wodą.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy