Jump to content

Rzeka Wisłoka


Recommended Posts

We  Wisłoce jest bardzo mało rybek bo i jak będą jak w roku 2018 była zarybiona  sandaczem w 2020  też sandaczem i tak go było od  groma okonia  tez nie brakuje .

Jeśli  łowi sie na  federa  lub  przepływankę   wrzući sie  zanęty od  razu  bije  drapieżnk  mój  znajmy  w  tamtym roku  złowił  sandacza  o  wadze  9,50 kg .

Zamiast  zarybić  płoćią , wzdręgą karpiem  leszczem  to uwzieli się  na sandacza  .

Od  czasu do  czasu komuś  uda się  coś  złowić  ładną  rybkę .

Link to post
Share on other sites

Ostatnio byłem u faceta to mi pokazywał preparowane łby takich sumów 1,2-1,5m, mówił że oba są z 2019roku i że gdzieś je koło Mielcu złowił. Jak pisałem wcześniej Wisłoka to dość duża rzeka i jakiś okaz zawsze tam się uchowa. Kto bogatemu zabroni, gwarantuje koledze że jakbyśmy zamiast na zarybienie dali na kontrolę to byśmy na parę takich zarybień z mandatów zarobili, ale niestety to PZW😤🤬

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, GryDis napisał:

Ostatnio byłem u faceta to mi pokazywał preparowane łby takich sumów 1,2-1,5m, mówił że oba są z 2019roku i że gdzieś je koło Mielcu złowił. Jak pisałem wcześniej Wisłoka to dość duża rzeka i jakiś okaz zawsze tam się uchowa. Kto bogatemu zabroni, gwarantuje koledze że jakbyśmy zamiast na zarybienie dali na kontrolę to byśmy na parę takich zarybień z mandatów zarobili, ale niestety to PZW😤🤬

Owszem  zgadzam się  z tym  że jeśli byłoby więcej kontroli na wodzie  byłoby lepiej ,  wiem tylko to  że parę  lat temu  do kola  należało prawie 370 osób  a  teraz tylko 150  pare  chyba nie wszyscy pomarli od razu ,  ale  i to jest to że dużo  jeżdzi  na komercje  .

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, GryDis napisał:

Jakby były prywatne rzeki w okolicy to też bym złodziejom nie płacił

Wisłoka to niesamowita rzeka trzeba spędzić na niej mnóstwo czasu aby to zrozumieć .

Link to post
Share on other sites

Super sprawa z tymi tarliskami, szkoda tylko że woda je zniszczyła. Orientujecie się koledzy czy jest może jakaś literatura na temat budowy sztucznych tarlisk/krześlisk w rzekach?  Ewentualnie macie może jakieś doświadczenie w ich budowie w swoich kołach i możecie się nim podzielić? Ale chodziło by mi raczej o mniej spektakularne/tańsze obiekty niż te na wisłoce.

Link to post
Share on other sites

Pamiętam  takie  czasy  za młodu  że  ryby były większe ode mnie   i  to mówię  prawdę  wtedy  nie łowiełem bo bylem za młody na to tylko się  przyglądałem takiemu  Panu jak łowił  i akurat złowił brzane  na  żabę jeszcze mi powiedział abym siedział cicho   miałem wtedy  z 11 lat  lub ze 13  ale  była  większa  ode mnie  ale  te  czasy już nie wrucą napewno  ale  to było jak ze  zakłądów mięsnych  z Dębicy  puszczali wszystko co tylko mogli   w  ścieki do wisłoki  więc ryba tym się  żywiła  i rosła szybko

Link to post
Share on other sites

Tata mi też mówił że właśnie koło Dębicy takie brzany łapał z kolegami  że największą miała 77cm, ale oni je łowili z gruntu na rosówki. Mówił też że były przyłowy dużych kleni, cert , leszczy, jaźi  ale najwięcej to świnek łowił. Świnki to najlepiej brały na płatki owsiane i przepływanke. Raz jak na sanie był z wujkiem to mówił że 120kg świnek chwycił. Drobnicy było tyle że gdzie byś nie poszedł to woda się gotowała. Z drapieżnika to najwięcej było okonia, ale kleni też w cholerę było. Z tych drapieżników typowo konsumpcyjnych to najwięcej szczupaka było, trochę mniej było sandaczy, a sumów to też trochę było. Rzeka bardzo przyspieszyła i jest o wiele płytsza. Przez brak aktywności wędkarzy wszystkie stanowiska pozarastały. Coś się obawiam że za parę lat w tej rzece dosłownie nie będzie ryb.  Nie rozumiem dlaczego ryb ubywa w tak gwałtownym tempie, wędkarzy nie ma, kłusoli i rybaków nie ma, rzeka już nie jest tak truta jak dawniej, tarliska niby są, na zimowiskach nie ma szarpakowców, przepływanek jest coraz więcej, czego by nie mówić to Wisłoka to dość dzika rzeka. No po prostu nie rozumiem 

 

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, GryDis napisał:

Tata mi też mówił że właśnie koło Dębicy takie brzany łapał z kolegami  że największą miała 77cm, ale oni je łowili z gruntu na rosówki. Mówił też że były przyłowy dużych kleni, cert , leszczy, jaźi  ale najwięcej to świnek łowił. Świnki to najlepiej brały na płatki owsiane i przepływanke. Raz jak na sanie był z wujkiem to mówił że 120kg świnek chwycił. Drobnicy było tyle że gdzie byś nie poszedł to woda się gotowała. Z drapieżnika to najwięcej było okonia, ale kleni też w cholerę było. Z tych drapieżników typowo konsumpcyjnych to najwięcej szczupaka było, trochę mniej było sandaczy, a sumów to też trochę było. Rzeka bardzo przyspieszyła i jest o wiele płytsza. Przez brak aktywności wędkarzy wszystkie stanowiska pozarastały. Coś się obawiam że za parę lat w tej rzece dosłownie nie będzie ryb.  Nie rozumiem dlaczego ryb ubywa w tak gwałtownym tempie, wędkarzy nie ma, kłusoli i rybaków nie ma, rzeka już nie jest tak truta jak dawniej, tarliska niby są, na zimowiskach nie ma szarpakowców, przepływanek jest coraz więcej, czego by nie mówić to Wisłoka to dość dzika rzeka. No po prostu nie rozumiem 

 

To proste. WINA TUSKA!!!! 

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, GryDis napisał:

Tata mi też mówił że właśnie koło Dębicy takie brzany łapał z kolegami  że największą miała 77cm, ale oni je łowili z gruntu na rosówki. Mówił też że były przyłowy dużych kleni, cert , leszczy, jaźi  ale najwięcej to świnek łowił. Świnki to najlepiej brały na płatki owsiane i przepływanke. Raz jak na sanie był z wujkiem to mówił że 120kg świnek chwycił. Drobnicy było tyle że gdzie byś nie poszedł to woda się gotowała. Z drapieżnika to najwięcej było okonia, ale kleni też w cholerę było. Z tych drapieżników typowo konsumpcyjnych to najwięcej szczupaka było, trochę mniej było sandaczy, a sumów to też trochę było. Rzeka bardzo przyspieszyła i jest o wiele płytsza. Przez brak aktywności wędkarzy wszystkie stanowiska pozarastały. Coś się obawiam że za parę lat w tej rzece dosłownie nie będzie ryb.  Nie rozumiem dlaczego ryb ubywa w tak gwałtownym tempie, wędkarzy nie ma, kłusoli i rybaków nie ma, rzeka już nie jest tak truta jak dawniej, tarliska niby są, na zimowiskach nie ma szarpakowców, przepływanek jest coraz więcej, czego by nie mówić to Wisłoka to dość dzika rzeka. No po prostu nie rozumiem 

 

Wędkarzy nie ma bo ryby już zabrali bodajże 3 lata temu na Wisłoce w Mielcu na jesień brały szczupaki chyba z zarybienia ale nie wiem dokładnie takie 50-60cm znajomy złowił 2 metrówki , kilka sztuk za dzień nie było problemem. Wieść szybko się rozniosła było dużo ludzi nad rzeka a w grudniu po szczupakach ślad zaginął. 

Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, tomek96 napisał:

Wędkarzy nie ma bo ryby już zabrali bodajże 3 lata temu na Wisłoce w Mielcu na jesień brały szczupaki chyba z zarybienia ale nie wiem dokładnie takie 50-60cm znajomy złowił 2 metrówki , kilka sztuk za dzień nie było problemem. Wieść szybko się rozniosła było dużo ludzi nad rzeka a w grudniu po szczupakach ślad zaginął. 

Przecież to się dzieje z każdą ryba zarybieniową niezależnie czy jest to karp, szczupak, sandacz czy lin. Tak właśnie działa PZW co roku dopuszcza dziadom ryb 

 

Link to post
Share on other sites

Brak wykazów zarybień, to jest współczesna socjotechnika okręgu Rzeszów....................czyli chronienie danych o zarybieniu przed konkurencją......to są słowa członka zarządu do wędkarzy jednego z pod rzeszowskich kół, sprzed mniej więcej 2-3 lat.

 

Link to post
Share on other sites
10 minut temu, tedi62 napisał:

Brak wykazów zarybień, to jest współczesna socjotechnika okręgu Rzeszów....................czyli chronienie danych o zarybieniu przed konkurencją......to są słowa członka zarządu do wędkarzy jednego z pod rzeszowskich kół, sprzed mniej więcej 2-3 lat.

 

100 / 100 !

Link to post
Share on other sites

Woda w rzekach jest przez oczyszczalnie wyjałowiona i życie biologiczne w nich  wymarło,żeby uklei i kiełbi nie było,na pewno nikt tego nie zabrał.

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, tedi62 napisał:

Brak wykazów zarybień, to jest współczesna socjotechnika okręgu Rzeszów....................czyli chronienie danych o zarybieniu przed konkurencją......to są słowa członka zarządu do wędkarzy jednego z pod rzeszowskich kół, sprzed mniej więcej 2-3 lat.

 

I bardzo dobrze! Z taką populacja dziado-mięsiarzy jaką mamy w Polsce to zarybienia powinny być tajne. Powinni jeździć w nocy żeby nikt nie widział, a samo zarybienie powinno być stopniowe aby nikt się nie kapnoł że było zarybiane. W sensie chodzi mi o to żeby zarybienia były po mało ale często, bo jak wrzucą tone karpia na raz to widać że było zarybione. Poza tym zarybienia gatunkami które mogą się naturalnie rozmnażać to patologia, ale jak wiadomo to Polska...

Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, rafaello napisał:

Woda w rzekach jest przez oczyszczalnie wyjałowiona i życie biologiczne w nich  wymarło,żeby uklei i kiełbi nie było,na pewno nikt tego nie zabrał.

 

Coś w tym jest. Pomijając fakt że w Wisłoku jest nawet ciężko uklejke czy inną drobnice chwycić to ryby bardzo często jedzą odpadki z kuchni spuszczane w toalecie lądujące w rzece. Kolega co łowi na warszawskiej Wiśle to mi mówił że piękne jazie łowili w okolicy spustu ścieków. Co do kiełbi to je akurat wędkarze dawno wyłowili. 

Link to post
Share on other sites

Wgl w Polsce masakra jest z tymi rybami dawniej syf był każdy rybę brał mało kto miał pojęcie o łowieniu a ryby każdy łowił. Teraz większość czasu łowie w Belgii i w tych kanałach to woda brudna statki non stop podnoszą muł z dna odpady pewnie do wody wrzucają nikt nie zarybia kontroli zero a ryby w bród 

Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
6 godzin temu, TOmaSZ napisał:

A ma ktoś informacje kiedy i czym był zarybiany Wisłok? Jakoś nic na ten temat nie ma a szukam i szukam...

Z tego co wiem to Wisłok jest zarybiany, głównie narybkiem Bolenia, Świnki i Brzany, ale nie wiem czy wszędzie, czy tylko na jakimś konkretnym odcinku. Chyba nawet fotki widziałem

Edited by Bobsoon89
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ja dawnymi laty brałem udział w zarybieniach Wisłoki m.in. narybkiem świnki i brzany. Były to odcinki zarówno powyżej jak i poniżej zalewu Mokrzec-Strzegocice. Z dziwniejszych rzeczy pamiętam zarybienie lipieniem... którego do dzisiaj nie rozumiem. Nie trzeba mieć doktoratu z ichtiologii żeby wiedzieć, że termika wody w tych okolicach nie stwarza ku temu najszczęśliwszych warunków... no, ale są mądrzejsze głowy tam u góry. Także zapraszam do łamania muchówek na lipieniach z Wisłoki. Od czapy też było odławianie kleni na sztuczne tarło (być może nadal się to praktykuje, proszę pytać w Okręgu Rzeszów). Żelazna logika, oj żelazna. 

 

Co do stanu rybostanu nie zgodzę się z Kolegami do końca. Na odcinkach które odwiedzam takie ryby jak kleń, świnka, brzana i boleń mają się względnie dobrze. Ponoć też certy jest sporo. Brzana po odłowach na sztuczne tarło przez dobrych kilka lat była w odwrocie, ale szczęśliwie zaczyna wracać coraz śmielej i oby tak zostało. W przeciągu ostatnich 20 lat w okolicach Pilzna zniknęła w zasadzie populacja sandacza (z którego te rejony kiedyś słynęły). Wspomniane kiełbie pojawiają się w coraz większej ilości. Nieco mnie jest jazgarza, który zniknął nieco później niż sandacz. Zostały śladowe ilości śliza, który 20 lat temu był tu dość pospolity. Od kolegów łowiących na grunt wiem, że zdecydowanie ucierpiała też liczebność miętusa, który dawniej bardzo licznie zasiedlał moje najbliższe okolice. Z winy wędkarzy nadszarpnięta została populacja okazowego okonia - mięsiarstwo dobrało się do niego w trakcie największych niżówek spotęgowanych wahaniami wody przez działanie zapory w Mokrzcu. 

 

EDIT: trzeba wziąć poprawkę na to jak zmienił się w ciągu tych 20 lat charakter rzeki, o ile wody mniej w niej płynie zwłaszcza... Remont mostu drogowego w Pilźnie zlikwidował w dosłownym tego słowa znaczeniu największe w okolicy zimowisko ryb. Zalew Mokrzec-Strzegocice z sandaczowego eldorado zamienił się w cuchnące bajoro z hektarami mułu dochodzącego pod samą powierzchnię. 

Edited by Piotr Madura
Link to post
Share on other sites
W dniu 5.05.2021 o 16:14, rafaello napisał:

Woda w rzekach jest przez oczyszczalnie wyjałowiona i życie biologiczne w nich  wymarło,żeby uklei i kiełbi nie było,na pewno nikt tego nie zabrał.

 

W dniu 5.05.2021 o 16:14, rafaello napisał:

Woda w rzekach jest przez oczyszczalnie wyjałowiona i życie biologiczne w nich  wymarło,żeby uklei i kiełbi nie było,na pewno nikt tego nie zabrał.

Zapraszam do Pilzna , złowię Ci kilkadziesiąt uklei w ciągu godziny, tu ukleja jest zarazą, a kiełbie owszem tylko kilka sztuk na cały dzień ! 

Link to post
Share on other sites
W dniu 5.05.2021 o 22:36, Piotr Madura napisał:

Ja dawnymi laty brałem udział w zarybieniach Wisłoki m.in. narybkiem świnki i brzany. Były to odcinki zarówno powyżej jak i poniżej zalewu Mokrzec-Strzegocice. Z dziwniejszych rzeczy pamiętam zarybienie lipieniem... którego do dzisiaj nie rozumiem. Nie trzeba mieć doktoratu z ichtiologii żeby wiedzieć, że termika wody w tych okolicach nie stwarza ku temu najszczęśliwszych warunków... no, ale są mądrzejsze głowy tam u góry. Także zapraszam do łamania muchówek na lipieniach z Wisłoki. Od czapy też było odławianie kleni na sztuczne tarło (być może nadal się to praktykuje, proszę pytać w Okręgu Rzeszów). Żelazna logika, oj żelazna. 

 

Co do stanu rybostanu nie zgodzę się z Kolegami do końca. Na odcinkach które odwiedzam takie ryby jak kleń, świnka, brzana i boleń mają się względnie dobrze. Ponoć też certy jest sporo. Brzana po odłowach na sztuczne tarło przez dobrych kilka lat była w odwrocie, ale szczęśliwie zaczyna wracać coraz śmielej i oby tak zostało. W przeciągu ostatnich 20 lat w okolicach Pilzna zniknęła w zasadzie populacja sandacza (z którego te rejony kiedyś słynęły). Wspomniane kiełbie pojawiają się w coraz większej ilości. Nieco mnie jest jazgarza, który zniknął nieco później niż sandacz. Zostały śladowe ilości śliza, który 20 lat temu był tu dość pospolity. Od kolegów łowiących na grunt wiem, że zdecydowanie ucierpiała też liczebność miętusa, który dawniej bardzo licznie zasiedlał moje najbliższe okolice. Z winy wędkarzy nadszarpnięta została populacja okazowego okonia - mięsiarstwo dobrało się do niego w trakcie największych niżówek spotęgowanych wahaniami wody przez działanie zapory w Mokrzcu. 

 

EDIT: trzeba wziąć poprawkę na to jak zmienił się w ciągu tych 20 lat charakter rzeki, o ile wody mniej w niej płynie zwłaszcza... Remont mostu drogowego w Pilźnie zlikwidował w dosłownym tego słowa znaczeniu największe w okolicy zimowisko ryb. Zalew Mokrzec-Strzegocice z sandaczowego eldorado zamienił się w cuchnące bajoro z hektarami mułu dochodzącego pod samą powierzchnię. 

 

Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy