Jump to content

PIERWSZY RAZ NAD WISŁĄ


PSW
 Share

Recommended Posts

Artykuł opublikowany: 10-11-2008, autor: @Siksa

 

Na początku września wybraliśmy się z kolegą Rafałem po raz pierwszy nad Wisłę. Wyjazd planowaliśmy już od zeszłego roku. Niestety moja choroba oraz późniejsze problemy z zakupem samochodu spowodowały przełożenie terminu wypadu.

Na szczęście nic tym razem nie stanęło nam na przeszkodzie. Po godzinnej jeździe nad wodą zameldowaliśmy się ok. 6 rano. Wybraliśmy odcinek w okolicach Baranowa Sandomierskiego przy przeprawie promowej. Wisła w tym rejonie nie jest szeroka ani zbyt ciekawa. Wszędzie piasek, jedynie opaska po naszej stronie i kilka główek rokowały jakieś nadzieje. Jednak postanowiliśmy spróbować. Szybko napompowaliśmy ponton oraz zmontowaliśmy zestawy. Pogoda nas nie rozpieszczała, wiał mocny i zimny wiatr a na dodatek kropiło. Po kilku godzinach wędkowania naszym łupem padły dwa okonki i trzydziestocentymetrowy kleń. Postanowiliśmy zrobić przerwę na kiełbasę. Przed wiatrem ochroniła nas wysoka główka, na której rozbiliśmy obóz. Po posileniu się, postanowiliśmy zmienić odcinek rzeki.

 

2008-11-017.thumb.jpg.eb97f8ac8844b67b2a6040c0f7ddae93.jpg

 


Wybraliśmy okolice Tarnobrzega. Ten odcinek zdecydowanie bardziej się nam spodobał. Woda większa, ciekawsze główki, piękna opaska i pełno zwarów świadczących o podwodnych przeszkodach. Nawet pogoda zdecydowanie się poprawiła. Po ponownym zmontowaniu zastawów szybko udaliśmy się nad wodę. Tym razem wędkowaliśmy z brzegu. Na początku próbowaliśmy z gumami licząc na sandacza, jednak szybko nam to przeszło i założyliśmy małe woblerki. Po chwili cieszyliśmy się pierwszymi kleniami i okoniami. Po godzinie wędkowania znaleźliśmy piękną oderwaną od brzegu opaskę. Ja postanowiłem obłowić ją z wody, tym samym testując nowe wodery. Rafał niestety musiał zostać na brzegu, ponieważ swoje zostawił w domu. Już w pierwszych rzutach złapałem kilka wyrośniętych kleni. Rafał z brzegu nie pozostawał mi dłużny i łapał na przemian okonie z kleniami, okraszając je jaziem i pięknie zbudowanym szczupakiem. Po obłowieniu opaski postanowiliśmy pójść dalej w dół rzeki.

 

2008-11-018.thumb.jpg.5d0904cbb2153ac04b9fba979663a319.jpg

 

Co kilkadziesiąt metrów naszym oczom ukazywały się coraz piękniejsze miejscówki. Rafał już z pierwszej złapał małego sandacza co nas bardzo ucieszyło, gdyż w Rzeszowie spotkanie z sandaczem graniczy z cudem. Rozradowany tym faktem zaczął jigować co zakończyło się znacznym uszczupleniem stanu gum w pudełku. Na następnej skusił małego bolenia, co skłoniło mnie do dokładniejszego obławiania swych miejsc. Przyniosło to szybkie efekty w postaci ponad czterdziestocentymetrowego klenia.

 

2008-11-019.thumb.jpg.b0e548ad60c94efffa339fc006944391.jpg

 

Czas szybko mijał i zaczął zapadać zmrok. Postanowiliśmy wrócić na wcześniejszą opaskę i spróbować sił z wieczornymi kleniami. Po kilkunastu rzutach moim łupem padł kolejny czterdziestak. Rafał nie bacząc na brak woderów postanowił podwinąć spodnie i do mnie dołączyć. Od tej chwili obławialiśmy opaskę we dwóch. W pewnym momencie klenie przestały brać. Rafał skwitował to tym, że klenie znikają przed nocą aby powrócić już w ciemnościach. Braku ich nie odczuliśmy, ponieważ zaraz zaczęły skubać sandacze. Wielkie nie były, ale widok nawet malutkiego sandaczyka nas cieszy.

 

2008-11-020.thumb.jpg.c18efba44142e9d630fbaa747b9e0983.jpg

 

2008-11-021.thumb.jpg.5a918516f77d66d3607e93ffabf4e81f.jpg


Zdołaliśmy wyciągnąć cztery i dwa nam spadły w tym mnie ok. 60 cm. Rafał zdecydował przesunąć się na sam początek opaski, a ja poszedłem w dół do miejsca, w którym mogłem wejść w woderach. Na agrafce zadyndał 8 cm Gloog Nike, ponoć sandaczowy killer. Oddałem wyżyłowany rzut na sam koniec opaski i po dwóch ruchach korbką poczułem mocne uderzenie. Energicznie zaciąłem, momentalnie czując duży opór. Ryba spokojnie trzymała się dna, dając się pompować. Kilkakrotnie próbowała uciec na środek rzeki. Po ok. 3 minutach zaczęła kołować przy powierzchni. Byliśmy przekonani, że to ładny sandacz, ale w momencie zetknięcia z powierzchnią nie biła ogonem o powierzchnię, a kręciła esy. Rafał rzucił, że to sum a mi serce mocniej zabiło bo byłby to mój pierwszy sum na spinning. Gdy ryba była już pod nogami, naszym oczom ukazał się grubo ponad 50 cm kleń. Ryby nie mierzyłem, a tylko przyłożyłem do dolnika aby na brzegu orientacyjnie wiedzieć ile mierzył. Okazało się, że kleń miał dokładnie 54 cm.

 

2008-11-022.thumb.jpg.50b5f88ecb704ff16843422ec7ab6c6c.jpg


Radości było co niemiara. Na pierwszym wypadzie odkryliśmy wspaniałe miejsce na grube klenie oraz przyzwoite sandacze. Wędkowanie skończyliśmy przed 21. I tu zaczęły się kłopoty. Nikt z nas nie przypuszczał, że nad wodą zostaniemy do nocy i nie zabrał latarki. Po wyjściu na brzeg nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy. Otaczał nas nieprzenikniony gąszcz pokrzyw i innych krzaków. W dzień była tu jeszcze ścieżka, ale widocznie ktoś ją po zapadnięciu zmroku przeniósł Postanowiliśmy wrócić do wody i przybrzeżną opaską wrócić do auta. Chodzenie po opasce nawet w dzień nie jest takie przyjemne a co dopiero w nocy. Świecąc telefonami komórkowymi jakoś udało nam się przedostać w okolice auta. Jak to bywa na końcu czekała nas najtrudniejsza przeszkoda. Musieliśmy w zupełnych ciemnościach pokonać jeszcze kaczy dołek. W dzień pokonaliśmy go wypłycniem, w nocy jakoś głębiej było, ale daliśmy radę.


Szczęśliwi, postanowiliśmy wrócić tu za tydzień. Niestety powódź jaka przeszła Wisłą uniemożliwiała nam kolejny wypad. Dopiero z początkiem października woda w miarę opadła i umożliwiała wędkowanie, choć do poprzedniego stanu było jej daleko. Już na samym początku okazało się, że nasza opaska znajduje się pod półtorametrową warstwą piasku. Postanowiliśmy na nią wejść chodź piasek jeszcze mocno sypał, a wiadomo co to znaczy. Po przejściu kilkudziesięciu metrów wody zanotowaliśmy jedno kleniowe branie oraz wyholowaliśmy małego sandaczyka. Przez cały dzień złapaliśmy kilkanaście ryb, ale żadna z nich nie jest warta wzmianki. Aktualnie nie pozostaje mi nic, tylko czekać na wiosnę.

Siksa

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy