Jump to content

KOGUTO-MANIA


PSW
 Share

Recommended Posts

Artykuł opublikowany 30-09-2010, @rapala

 

Sandacze - dlaczego właśnie ONE? Drapieżnik, który fascynował mnie od "zawsze", piękny, tajemniczy o mocno opalizujących oczach, kapryśny i nieprzewidywalny. Każdy z nas ma swoją "flagową" rybę, której poświęca najwięcej czasu i której złowienie daje najwięcej satysfakcji - dla mnie jest to właśnie ten mętnooki drapieżnik.

 

Pamiętam dokładnie pierwszego złowionego sandacza, cieszyłem się jak niemowlak. Było to kilkadziesiąt lat temu, kiedy o przynętach gumowych i kogutach mało kto słyszał a sandacze łowione były głównie na "trupka" albo stawały się przyłowem podczas polowań na szczupaki czy okonie. Życie pisze różne scenariusze i przez kilka lat musiałem odłożyć wędki do szafy ale kiedy znowu je wyjąłem, sandacze powróciły jak bumerang. Czasy się zmieniły, metody i techniki połowu również, przynęty silikonowe zagościły na stałe w naszych pudełkach. Łowność tych przynęt okazała się wysoka a dostępność powszechna. Dla sandaczy nadeszły trudne czasy, dla nas wędkarzy nastał "czas żniw".

 

Czas na przedstawienie i dokładniejsze opisanie techniki połowu przynętą jaką jest kogut.

 

KOGUT

Nie będę się rozpisywał o samej budowie ponieważ w mniejszym lub większym stopniu każdy z Was ją już zna, wspomnę tylko kilka słów o samej "kryzie" lub jak kto woli kołnierzu. Spełnia on dwie role. Po pierwsze spowalnia i stabilizuje opad. Po drugie jest czymś w rodzaju sondy informując nas o charakterze dna na jakim łowimy. Kryza mocno zabrudzona - dno grząskie i muliste, kryza czysta - dno piaszczyste lub kamieniste. Ma to istotne znaczenie przy łowieniu sandaczy gdyż jak każdemu wiadomo sandacze nie przepadają za dnem na którym zalega warstwa mułu i starają się unikać takich miejsc.

 

20100928339.thumb.jpg.6d58503dfe57d26446ac11f0cd1a89a0.jpg

 

SPRZĘT

Teraz trochę o sprzęcie. Większość czasu poświęcam na łowienie sandaczy pływając pontonem a więc opis ukierunkuję właśnie na doborze sprzętu do łowienia z pontonu. Wędka - sztywny kij o akcji szczytowej, długości 190cm do maksymalnie 210cm, który obsłuży nam przynęty o gramaturze od 10 do 40g, oczywiście ciężar wyrzutu jest uzależniony od gramatury kogutów na jakie będziemy łowić. Zasada doboru gramatury kogutów do głębokości jest prosta około 4g na metr wody. Na łowiska w naszym regionie w zupełności wystarczy. Namawiam do zakupu lekkich i dobrej klasy wędzisk. Całodzienne biczowanie wody ciężkim kijem nie należy do przyjemnych a odczuwalny ból ręki po skończonym wędkowaniu gwarantowany.

 

Kołowrotek - najlepiej średniej klasy o rozmiarze 3000-3500, płynnej pracy i mocnych przekładniach. Hamulec dokręcony na full. Plecionka - nierozerwalnie złączona z połowem sandaczy, najlepiej żółta lub fluo o wytrzymałości 12-16lb. Wolfram lub fluocarbon - przypon dobrej marki z mocnymi agrafkami. Częstym przyłowem są szczupaki i sumy.

 

20100929346b.thumb.jpg.f8883d5544fe65972c0f685189dadf0d.jpg

 

TECHNIKA PROWADZENIA

Technika połowu na koguty czyli klasyczny agresywny opad, powiem więcej bardzo agresywny, niczym nie różni się od techniki połowu na przynęty gumowe z tą tylko różnicą że ciężar koguta jest większy od ciężaru główki jaką dobieramy zbrojąc gumę tym samym samo prowadzenie przynęty jest dwa razy szybsze i bardziej agresywne. Większość zastanawia się jak sandacz chwyci koguta, kiedy ta bardzo szybko opada- wierzcie mi, zrobi to błyskawicznie. Niejednokrotnie zdarzało mi się łowić 16g kogutami na 2-u metrowej wodzie i często był to klucz do sukcesu. Łowiąc na koguty, odłóżmy na bok sentyment i zapomnijmy o subtelnym prowadzeniu ponieważ kogut został do tego stworzony aby wywołać agresję u sandacza i technika jego prowadzenia musi być podobna. Są dwie metody prowadzenia koguta. Pierwszy to "z kołowrotka", kij trzymamy na godzinie 10 i dwoma lub trzema szybkimi obrotami korbki podbijamy przynętę obserwując plecionkę podczas jej opadania. Drugi sposób to "z nadgarstka", tak samo jak w pierwszym przykładzie ale w między czasie wykonujemy jedno lub dwa podbicia nadgarstkiem. Ten sposób jest skuteczniejszy ale trudniejszy, notabene przy częstym łowieniu można się go szybko nauczyć.

 

Ważną rzeczą o której należy pamiętać podczas łowienia sandaczy na koguty jest to aby nasza przynęta cały czas znajdowała się w ruchu i pozostawała na dnie tylko przez ułamek sekundy. W 90% branie następuje podczas opadu kiedy kogut zbliża się do dna, łatwe do zauważenia po nienaturalnym ruchu plecionki a także po wyczuwalnym lekkim "pstryknięciu" na kiju. Dlatego ważne jest stosowanie jasnych plecionek, które są dobrze widoczne na wodzie a także szybkich wędzisk. Na zacięcie mamy ułamek sekundy, dlatego potrzebna jest koncentracja i szybka reakcja na każdy nienaturalny ruch plecionki. I tu mała uwaga a mianowicie po wykonaniu rzutu natychmiast zamykamy kabłąk kołowrotka i kontrolujemy opad koguta na napiętej plecionce. Często, kiedy sandacze żerują w toni, zdarza się że branie następuje zaraz po wpadnięciu koguta do wody.

 

ŁOWISKO

Jednymi z najlepszych łowisk sandaczowych są zbiorniki zaporowe w których szukamy miejsc z twardym dnem, podwodnych górek, piaszczystych blatów czy okolic karczowisk. Dobrymi miejscówkami są także okolice starego koryta rzeki. Kogut jak wiadomo jest przynętą uzbrojoną w kotwiczkę a więc należy do bardzo "czepliwych" więc unikamy miejsc z dużą liczbą zaczepów np. zatopione drzewa czy karczowiska i obławiamy tylko ich okolice pozostawiając je dla przynęt gumowych. Dobrze poprowadzony i ciężki kogut podziała na sandacze w większym stopniu i z dalszej odległości niż inna przynęta, prowokując je do ataku. Podobnie przedstawia się sytuacja kiedy sandacze słabo reagują na przynęty gumowe, tylko je podskubując. Na kiju wyczuwamy branie ale nie możemy go zaciąć wtedy często zmiana przynęty na ciężkiego koguta powoduje agresywne branie, po prostu typowy przykład z fizyki akcja-reakcja. W letnie dni sandacze są znacznie rozproszone po zbiorniku, technika połowu kogutem jest techniką szybką a agresywny opad pozwoli nam na szybsze obłowienie znacznych powierzchni zbiornika a co za tym idzie zlokalizowanie miejsc, w których danego dnia sandacze przebywają. Wpływa na to wiele czynników jak pogoda, ciśnienie, rejony przebywania drobnicy czy aktualny poziom wody na danym zbiorniku. Ze swojego doświadczenia wiem że miesiące letnie wiążą się z ciągłym pływaniem, zmienianiem miejscówek i notorycznym poszukiwaniem sandaczy. Często jest tak że z jednego miejsca mam w ciągu kilu minut dwa-trzy brania a przez następne kilkadziesiąt minut ani jednego. Myślę że ma to związek z ciągłym przemieszczaniem się drobnicy a co za tym idzie i "pilnujących" jej sandaczy.

 

PORY POŁOWU

Początek sezonu sandaczowego - czerwiec w zależności od pogody i przebytego tarła, sandacze pilnują jeszcze gniazd albo przebywają w ich okolicy a część rozproszyła się po zbiorniku. Lipiec, sierpień - sytuacja wygląda podobnie, ryba rozeszła się po zbiorniku, zgrupowana w co najwyżej małe stadka po kilka osobników. Lato to ciągłe poszukiwanie sandaczy, przekotwiczanie pontonu nawet kilka razy na godzinę. Obławiając upatrzoną miejscówkę poświęcam nie więcej niż 15min. Tyle w zupełności wystarczy. Zatem gdzie szukać sandaczy? Wszędzie. Jednym razem będzie to 2-u metrowy blat innym okolice koryta a jeszcze innym razem okolice przybrzeżnych trzcinowisk czy stok podwodnej górki. Jedno jest pewne aby namierzyć sondą drobnicę (co wierzcie mi, wcale nie jest łatwe w przypadku kiedy drobnica przebywa w ciągłym ruchu) a na pewno jakiś sandacz będzie w pobliżu. Latem najlepszymi porami połowu mętnookich drapieżników są poranki i wieczory. Sandacz jest rybą, która nie lubi światła a zatem kiedy słoneczko już dość dobrze operuje lepiej spłynąć i oddać się leniuchowaniu cierpliwie oczekując godzin wieczornych. Oczywiście są sytuacje kiedy jest pochmurno albo pada lekki deszczyk, wtedy możemy liczyć na brania przez cały dzień i przyznam że właśnie latem w takie dni miałem najlepsze wyniki.

 

Miesiące jesienne - ze stopniowym ochładzaniem się wody, sandacze zajmują głębsze stanowiska, przeważnie spadki podwodnych górek czy blaty o głębokości kilku metrów. Nie ma potrzeby ciągłego pływania a raczej na skoncentrowaniu się na dokładnym obłowieniu wybranej miejscówki. Na dobre żerowanie ryb możemy liczyć przez cały dzień. Jesienna technika prowadzenia koguta powinna być mniej agresywna a gramatura trochę "odchudzona". Kolorystyka bardziej stonowana co nie znaczy że na jaskrawo pomarańczowego koguta nie uderzy sandacz. O ile latem 90% czasu, który zajmował łowienie, poświęcałem kogutom o tyle jesienią do łask wracają gumki i jest to mniej więcej 50/50. Jeszcze jedna ciekawa rzecz, którą zaobserwowałem a mianowicie, jesienią złowiłem na koguty więcej szczupaków niż sandaczy. Jeżeli waszym kogutem zaczynają interesować się szczupaki a nie sandacze, proponuję aby pozostawiać koguta przez 1-2 sekundy na dnie,niejednokrotnie w tym momencie albo podczas poderwania następuje branie.

 

Kogut jako jedna z przynęt nie będzie skuteczna zawsze i wszędzie, także kolor ma dla mnie drugorzędne znaczenie ale są sytuacje kiedy jest bardzo skuteczny i niezastąpiony. Wszystko zależy od warunków w jakich łowimy i w jakim stopniu poznamy zachowanie sandaczy. Najważniejszą rzeczą jest zlokalizowanie tych drapieżników w danym zbiorniku a na dalszy plan schodzi jaką przynętę zastosujemy i wtedy najlepiej mieć kilka do wyboru. Nie raz stary poczciwy Gnom ratował mi tyłek. Przecież nigdy nie wiadomo na co będą miały ochotę.

 

Napisałem w kilku słowach o przynęcie jaką jest KOGUT o technice a także o miejscach połowu sandaczy . Mogą być lekko zawiedzeni Ci, którzy chcieli by łowić sandacze na koguty w rzekach, naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie aby to robili. Sam je łowię, może teraz rzadziej niż dawniej po prostu więcej wędkuję na zbiornikach. Trzeba tylko odpowiednio dobrać wędzisko, poszukać sandaczy a zasady pozostają takie same.

 

Myślę że choć w małym stopniu udało mi się przybliżyć charakterystykę tej przynęty. Sama teoria na nie wiele się zda gdy nie będziemy jej praktykować. Najgorsze w nauce kogutowania jest tych pierwszych kilkaset godzin jakie musimy poświęcić na naukę-potem już poleci. To oczywiście żart. Może nie jestem stuprocentowym NO KILOWCEM i raz na jakiś czas "coś" zabiorę do domu ale namawiam do ROZSĄDKU. Kieruję się taką sentencją aby "zwrócić wodzie to co do niej należy a ona odda Ci to dziesięciokrotnie" i namawiam wszystkich aby ją pamiętali kiedy wyruszą na sandaczowe łowy.

 

20090615060.thumb.jpg.2b3d4eff5db9327b0a46f7783d88e754.jpg

 

@rapala

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy