Jump to content

WISŁOK W ZARZECZU


PSW
 Share

Recommended Posts

Artykuł opublikowany 14-04-2010, autor: @Gabriel

 

Planowany wiosenny Zlot PSW odbędzie się w pięknym miejscu – miejscu gdzie pierwszy raz byłem na rybach, gdzie złowiłem pierwsze ryby, gdzie jeszcze w „trampkach” i krótki spodenkach biegałem po rzece i w prądach łowiłem klenie na wiśnie i porzeczki.

 

Dla tych, którzy będą tam pierwszy raz napisze kilka zdań o tym jak wygląda rzeka w Zarzeczu, jakie ma miejscówki na tym dość dobrze znanym mi odcinku – czyli od zakola powyżej mostu do ujścia oczyszczalni ścieków w Siedliskach. Do samego mostu można dojechać z dwóch stron. Od strony Tyczyna, przez Budziwój, Siedliska lub od strony Boguchwały – jadąc trasą z Rzeszowa w kierunku Bieszczad. W poniższym linku podana jest dokładna lokalizacja.
https://goo.gl/maps/sNKPZ9jAY2p


Do zakola, prądów i głębszej jamy powyżej mostu można dojść na dwa sposoby. Prawą stroną rzeki, lub lewa wychodząc na asfalt, mijając 3 domy i schodząc wydeptaną ścieżką po stromym zboczu nad samą wodę. Powyżej mostu jest zakole zabezpieczone z prawej strony faszyną. Miejsce dość często obstawione przez łowiących na grunt. Kiedyś widziałem jak łowili tam ładne leszcze a dość często trafiały się też piękne brzany. Generalnie jest to głęboka rynna – do 2m pod prawym brzegiem, wypłycająca się do wewnętrznej zakola.

 

2010-04-003.thumb.jpg.434ea98c141d17b8d1c533d066cc262a.jpg

Zakole powyżej mostu

 

Powyżej znajdują się progi skalne – szybki nurt, trudny do pokonania, miejsce gdzie czasem w lecie łowiłem klenie na„przytrzymanke” czy na spinning na woblera lub na wiśnię. Kiedyś – po jakiejś powodzi – złowiłem tam kilką pstrągów – pewnie uciekinierów z hodowli. Powyżej progów znajduje się ładna bania ciągnąca się do kolejnego zakrętu przy lewym brzegu zabezpieczona faszyną, głęboka do 2,5m. Miejsce gdzie łowiłem głownie okonie, czasem trafił się ładny szczupak. Kolega złowił tam też sandacza na jakieś 50-60 cm.

 

2010-04-004.thumb.jpg.ec32e4d2ae952e25179dcec217408b99.jpg


Wracamy na most. Pod samym mostem między filarami przy lewym brzegu mamy głęboki wlew w którym zamieszkują całkiem spore brzany. Sam widziałem tam okazy 50-60 cm, co w połączeniu z bardzo dużym uciągiem wody, dawało przepiękny i bardzo długi obraz walki.

 

2010-04-005.thumb.jpg.1b4f236eb8d0020edd1d93f6188d7755.jpg


Poniżej mostu prawy brzeg zabezpieczony jest faszyną. Miejsce wybitnie okoniowe, dla mnie mające szczególne znaczenie, gdyż tam złowiłem pierwszego w życiu bolenia a kolega – pierwszego w życiu sandacza. Aktualnie, pod lewym brzegiem przy niskich stanach wody robi się mała plaża. Jakieś 200m poniżej mostu, na środku rzeki jest wybudowana studnia !!! – na której zawisło już tyle przynęt, że należy na nią szczególnie uważać. Zważywszy że działa ona jak „hak” i zatrzymują się na niej wszelkiego typu gałęzie, drzewa, opony, siatki itp. Pomiędzy mostem a studnią często widywałem ludzi łowiących na spławik klenie, świnki i certy. Poniżej studni zaczyna się wypłacenie na którym w lecie „opalają” się klenie. Jako chłopak z kolegą stawaliśmy na początku tego wypłycenia i spuszczaliśmy w dół Horneta Salmo lub wiśnię i prawie każde przepuszczenie kończyło się atakiem ryby. W wyjątkowo ciepłe dni klenie „stały” pod prawym brzegiem, pod dużymi krzakami wierzb/wikliny, gdzie nurt jest bardzo szybki.

 

Po wypłaceniu zaczyna się moje ulubione miejsce – „pole pod wierzbą” – charakterystyczne z tego względu, że rośnie nad nim na lewym brzegu ogromna wierzba widoczna także z mostu. Miejsce zaczynające się szybkim i głębokim wlewem pod lewym brzegiem. Później przechodzi w spokojna płań – dość mocno zamuloną przez co brodzenie jest dość nieprzyjemne. Lewy brzeg zabezpieczony jest faszyną - pod sama wierzbą około 3m. Jest to miejsce gdzie na spławik i grunt można śmiało łowić ładne okonie, grube klenie, ładne leszcze, płotki.

 

2010-04-006.thumb.jpg.397b2f74bec27b1e9da6b4c79c1e7f55.jpg

Pole pod wierzbą

 

Nad tym miejscem zawsze znęcam się z większą gumą lub woblerem, gdyż bardzo często trafiałem tam ładne szczupaki. Płań kończy się wypłyceniem z szybkim przelewem pod lewym brzegiem, który tworzy głęboką banie z prądami wstecznymi – gdzie o ile się ich nie wypłoszy można trafić ładne klenie. Od tego miejsca zaczyna się długi, płytki i spokojny odcinek Wisłoka. Całość w dowolnym miejscu przy niskiej wodzie można śmiało pokonać w każdym miejscu w woderach. Odcinek ma około 300 metrów. Nigdy na tym odcinku nie złowiłem niczego innego jak okonia lub klenia. W letnie dni idąc ścieżką wzdłuż wysokiego prawego brzegu było widać tylko większe i mniejsze cienie kleni stojące przy brzegu.

 

2010-04-007.thumb.jpg.78f34e938f9a8b1c7f306901781bc889.jpg

wypłycenie

 

Mniej więcej w połowie tej spokojnej płani przy prawym brzegu rośnie ładna wierzba, pod którą jest seria gliniastych, głębokich dołków zamieszkiwanych przez ładne okonie. Jesienią, podczas koleżeńskich zawodów wyciągałem z nich średnio na 10 rzutów 7-8 małych okoni, prawie zawsze wisiał jakiś na końcu żyłki. Wtedy generalnie był dobry dzień. W ciągu 5-6h łowienia, od mostu do „bani za kościołem w Siedliskach (bania topielca) wyciągnąłem z 50 okoni, 4 klenie i jednego szczupaka. Wypłycenie kończy się przelewem pod lewym brzegiem. Na samym brzegu przelewu, na całej jego szerokości dość często łowiłem klenie na „wypuszczanego” – woblera lub wiśnie. Poniżej przelewu zaczyna się pod lewym brzegiem rynna – około 200m, z szybkim nurtem, głęboka, rwąca.

 

Końcówka rynny jest już spokojniejsza i przechodzi w spokojną, największa i najgłębszą banie na jakiej łowiłem na Wisłoku (na wysokości kościoła w Siedliskach). Bania jest możliwa do obłowienia w komfortowy sposób, bez konieczności znajomości wspinaczki wysokogórskiej tylko z prawego brzegu. Lewy to urwisko prawie w każdym miejscu schodzące do samej wody. Na wlocie do bani łowiłem ogromne ilości okoni, piękne grube klenie, i szczupaki. Znajomy z Siedlisk, podczas nocnej zasiadki, złowił suma na prawie 90 cm. Warto tam spróbować sił ze spławikiem i feederkiem, podobno całkiem niezłe efekty uzyskują tam „miejscowi” na rosówkę a latem wiśnię lub porzeczkę na klenie. Bania ma kilka wypleceń - ślady po starych rafach. Na końcu drugiego zakola, pod prawym brzegiem znajduje się bardzo głęboka jama, zamieszkiwana aktualnie przez bobry, porośnięta na brzegu młodymi wierzbami. Ma ona na swoim koncie co najmniej jednego topielca i 2 niedoszłych, prawie cudem odratowanych. Są tam bardzo silne wiry i prądy. Za drugim zakolem zaczyna się wypłacenie, z szybkim nurtem – na którym to jeszcze w czasach kiedy była na jego środku wyspa – złowiłem pięknego bolenia. Teraz jest tam tylko szybki nurt z ładnymi i walecznymi kleniami które biorą zarówno w samym prądzie, jak i na spokojnym początku wlewu. Poniżej wypłacenia zaczyna się spokojny odcinek rzeki. Równy spokojny nurt – głębokości od 0,5 m do 1,5-2m. Praktycznie z obu stron zarośnięty wierzbami. Dojście do wody możliwe jest tylko ścieżkami pomiędzy krzakami na wydeptane, przygotowane stanowiska. I na tym kończę opis rzeki mojej młodości.

 

Na co łowię:
W zależności od tego, na co się nastawiam i jaka jest pora roku, łowię wg dwóch wariantów – lekkiego i bardzo lekkiego. Wariant bardzo lekki to kij Quantum Pro Tour Twist 2,25 c.w. 1-5g z wklejanką lub Konger World Champion Tango 2,4 c.w. 1-8g też z wklejanką, żyłka 0,12 - 0,16 i przede wszystkim gumki na główkach od 1 do 3 gram. Gumki to twistery w kolorach motoroil, herbatka z brokatem, czerwonym, żółtym i białe a na wiosnę i w bardzo czystej wodzie także czarne. Natomiast zupełnie nie sprawdziły mi się zielone i „denaturaty”. A jak nie gumka to blaszki – obrotówki z czerwonym akcentem, lub miedzianym.
Wariant lekki to kij Konger Equs Salto 2,9 c.w. 5-18 g, żyłka 0,18 lub 0,20. Woblery – to najczęściej Salmo Hormet – mój ulubiony kolor to GS albo GB /niebieski grzbiet z białymi bokami/ rozmiar 4 cm, zbrojony tylko w jedną kotwiczkę. Blachy to malutkie wahadłówki - takie typowo pstrągowe, tylko o rozmiar mniejsze, srebrne i miedziane. Obrotówki – rozmiary od 1 do 3 na ogół z czerwonym akcentem, a na klenie black fury lub „żuczek” mepssa. Gumy – kolory jak wyżej, tylko na główkach do 10 gram. Dobrze sprawdzały się także blachy marki HRT, takie z leciutkim korpusem, plecionym z drutu.

 

Gabriel Kozdraś

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy