Skocz do zawartości
PSW

HASANIE PO SANIE 2

Rekomendowane odpowiedzi

Artykuł opublikowany 14-07-2015, autor: @Siksa

 

Początek czerwca tradycyjnie już spędziłem wspólnie z Oktawianem, łowiąc ryby nad Sanem. Łowiliśmy przez 5 dni na OS. Początkowo prognoza pogody nie była zachęcająca. Do tego brudna woda, płynąca dwoma turbinami sprawiła, że byliśmy bliscy przesunięcia wyjazdu o kilka dni. Jednak w ostatnim momencie już po podjęciu decyzji o rezygnacji, spontanicznie postanowiliśmy mimo wszystko jechać.

 

2.thumb.JPG.ae7aa5a079956392c0146be588b11141.JPG

 

Łowienie rozpoczęliśmy pomiędzy wyspami od metody żyłkowej. Woda była brudna i bardzo zimna. Ryby niestety nie chciały współpracować. Ciągłe zmiany przynęt nie przynosiły rezultatów. Przez kilka godzin złowiliśmy dosłownie kilka ryb. Mieliśmy już jechać na Bachlawę, jednak namówiłem Oktawiana żeby podejść jeszcze w jedno miejsce. Okazało się to dobrą decyzją. Ryby zdecydowanie lepiej żerowały, a i było widać pojedyncze zbiórki małych lipieni. Złowiliśmy po kilkanaście ryb, w tym wielkiego lipienia i ładnego pstrąga. Po przerwie obiadowej pojechaliśmy zobaczyć co się dzieje na Bachlawie. Tam spotkaliśmy grupę Belgów. Z informacji jakie uzyskaliśmy, ryby zbierały z małą przerwą od rana, ale jest już po wszystkim. Do wieczora na nimfę złowiliśmy trochę lipieni i pstrągów, ale bez szału.

 

4.thumb.jpg.05dd12454b65d203b6bc72fc213fc652.jpg

 

5.thumb.JPG.003bb35053ad28013dd180910ad71f7c.JPG

 

6.thumb.JPG.dca6252c0422ada8eb50eb53838f4841.JPG

 

7.thumb.JPG.8cad4896d0c28ec6ebec2a4442c40831.JPG

 

8.thumb.JPG.c86e812631fceb59c574dbe4fa41341a.JPG


Kolejny dzień rozpoczęliśmy od Bachlawy, ale nie było widać żadnej aktywności ryb na powierzchni. Dlatego wystartowaliśmy z długą nimfą. Jednak okazało się to totalną klapą. Złowiliśmy po dwie ryby i postanowiliśmy wrócić w miejsce gdzie mieliśmy wczoraj brania. Tam było zdecydowanie lepiej. Oktawian sprawnie i szybko złowił pięć lipieni w granicach 45cm, ja pstrąga +50 i trochę mniejszych lipasków. Po 19 znowu wszystko siadło i zawinęliśmy się do domku.

 

9.thumb.JPG.e05400cf7db42076c03f633d6c40e236.JPG

 

10.thumb.JPG.347691b1f4d516c290dd40dd99a9e470.JPG

 

11.thumb.JPG.36e31925b62b1499f3e8e8d67681b4f3.JPG


Następnego dnia wędkowanie rozpoczęliśmy dość późno. Woda przez noc oczyściła się zupełnie, a ryby stały się jeszcze bardziej ostrożne. Na powierzchni nie było żadnych oznak żerowania ryb, więc jechaliśmy z żyłką. Szału nie było przez cały dzień. Łowiliśmy same pojedyncze ryby. Dzień uratował pstrągowy 53 centymetrowy rodzynek.

 

13.thumb.JPG.ddec20272064d489128565026ac588ae.JPG

 

14.thumb.JPG.915741d4170ec491bfae3d3043567c08.JPG

 

15.thumb.JPG.98b4a04fe954addc1ad1fa326413fcbe.JPG


Przez cały nasz pobyt nad wodą były trzy grupy obcokrajowców Niemcy, Belgowie i Rumuni. Dwie pierwsze ekipy ostro nastawione na suchą muchę. Rumunii bardziej elastyczni, to też łowili na nimfy. Niemcy nawet śmiali się z nas, jak możemy łowić na parkinsony czy glajchy. Po trzech dniach to myśmy się z nich śmiali, jak największy szyderca wachlował wodę metodą żyłkową z uwiązanym na końcu parkinsonem.

 

Kolejnego dnia postanowiliśmy obłowić fragment rzeki, na którym jeszcze nie łowiliśmy. Szału ilościowego nie było, ale średni rozmiar łowionych ryb był satysfakcjonujący. Po południu wpadłem na pomysł aby zapolować na klenie. Zmiana miejsca, zestaw z sucharem w dłoń i łowimy klenie. Największe dwie kluski miały ok. 48cm.

 

16.thumb.JPG.83736227dcb7449eaee0e0b4ab8f6662.JPG

 

17.thumb.JPG.fa95eb302ac9605cbc091ee8e4683325.JPG

 

18.thumb.JPG.38098fddc6ea3fd6c4a993f2b7bafe59.JPG


Ostatni dzień rozpoczęliśmy od kleni. Jednak z powodu mocnego wiatru na wodzie siedziało pełno liści, a ryb pod powierzchnią nie było widać. Wróciliśmy na Bachlawę i przez następne kilka godzin łowiliśmy na nimfy. Ryby jakby trochę lepiej współpracowały i szło się nałowić. Były nawet krótkie momenty, że łowiliśmy rybę za rybą. Po południu jak wiatr ucichł, pojechaliśmy sprawdzić co słychać u kleni. Liści już nie było, a ryby pojawiały się na powierzchni. Oktawian szybko wypatrzył dwa kabany i w drugim rzucie ściągnął kluchę na 51cm. Niestety później ryby nie były skore do brań i postanowiliśmy zakończyć zmagania.

 

19.thumb.JPG.ac1617c5751d6d4d882b96211625b15b.JPG

 

20.thumb.JPG.595bbbcc5e5604510d73f77f33880b69.JPG

 

Tegoroczny wyjazd był całkiem inny od poprzedniego, ale równie udany. Duża, brudna i zimna woda, postawiły trudne warunki. Jednak każdy z nas, poprawił swoje rekordy życiowe. "Odkryliśmy" klenie, które na stałe już zagoszczą w naszym programie. A przede wszystkim zdobyliśmy nowe doświadczenia, które na pewno zaprocentują na kolejnych wyjazdach.

 

@Siksa, @Oktawian

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×

Komunikat

W dniu 25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r - RODO. Abyś mógł korzystać z portalu Podkarpacki Serwis Wędkarski potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie danych osobowych oraz danych zapisanych w plikach cookies. Proszę o zapoznanie się z Polityką prywatności.