Jump to content

Muzeum wędkarskie - ocalić przed zapomnieniem


piter
 Share

Recommended Posts

Pamiętacie swój pierwszy sprzęt wędkarski?:cool:bambusowa wędka,kołowrotek delfin(Made in CCCP),spławiki z pióra,żyłka gorzówka najlepiej tęczanka0.30 no i haczyki z trudem zdobyte.To były czasy...póżniej kupiłem kołowrotek Relax to był szczyt polskiej techniki na tamte czasy.Przypomnijmy sobie na wesoło swój pierwszy PROFESJONALNY sprzęt:)

Link to comment
Share on other sites

To nie mój rocznik, lecz u kolegi na działce ojciec ma jeszcze takie stare wędki :D Oraz kołowrotki i to całkiem na chodzie. Raz nawet próbowaliśmy na to łowić.. :D Kołowrotek się bodajże nazywa Rex czy jakoś tak. Taki pomarańczowy z dziwnym wyglądem.

Link to comment
Share on other sites

Pierwszy kij to było coś spiningowe made in CCCP. Kij wykonany chyba z aluminium, bo po pierwszej próbie wygięcia kształt paraboli pozostał i musiałem go prostować na kolanie. Kołowrotek okrągły o nazwie "Skalar" a na nim żyłka chyba budowlana. Kołowrotek fajny, bo można go było przekręcić i rzucać jak spinem. Zestaw uniwersalny na każdą metodę i każdą rybę, bo tylko taki zestaw miałem:D. Miałem 2 rodzaje haków. Duże czarne i duże srebrne. Na haka zakładałem ciasto z mąki i żółtka, albo robala wykopanego w parku. Ale łowiłem ryby i to mnie "rajcowało".

Link to comment
Share on other sites

Ja dostałem pierwszy sprzęt od dziadka: bambusówka, żyłka tęczówka na kołowrotku o szpuli ruchomej i wiadomo spławik z gęsiego pióra. Pamiętam mój pierwszy kupiony kołowrotek Perfect :D ,a spłwki robiło się z jakiejs pianki. Się szalało na karasiach hehehe

Link to comment
Share on other sites

Moja pierwsza wędka....witka z kija leszczynowego z dowiązaną żyłką chyba 0.35 :). Następny sprzęt już "wyczynowy" to ten zamieszczony na zdjęciach.radziecki spinning aluminium i "bambusówka" został z niej tylko kawałek ale ma wartość sentymentalną a ma pewnie z 35 lat :) , był jeszcze oczywiście radziecki teleskop 4 m którego ciężko było utrzymać małemu chłopcu i oczywiście "profesjonalny" spławik wykonany z gęsiego pióra.

Droga młodzieży ...na taki sprzęt też się łowiło i chyba rezultaty były lepsze niż dzisiaj,fakt pewnie i ryb było więcej ale taki sprzęt cieszył i nie było tyle problemów kupić taki kij..czy taki na klenia, bolenia, szczupaka itp.W latach 80 funkcionował jedyny sklep "specjalistyczny" na ul. 3 Maja gdzie towar rozchodził się jak świeże bułeczki ( podobnie jak materiały foto na ul.Grunwaldzkiej...ale to już inna historia :)

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Link to comment
Share on other sites

Moja pierwsza wędka to 4m bambus, z kołowrotkiem produkcji WSK (znajomości w tamtych czasach-bezcenne), spławiki z gęsiego pióra i ... ryby były jakby większe... Później przyszedł czas na spinning, pamiętam dostałem od wujka Germinę teleskopową, 2,4!!! To był czad, kołowrotek Tokoz czeski.

Link to comment
Share on other sites

W latach 80 funkcionował jedyny sklep "specjalistyczny" na ul. 3 Maja gdzie towar rozchodził się jak świeże bułeczki ( podobnie jak materiały foto na ul.Grunwaldzkiej...ale to już inna historia

@jaros,jak ludzie ze starszego pokolenia mogą nie pamiętać jedynego w tamtych czasach sklepu wędkarskiego w Rzeszowie oczywiście państwowego:D.Tych kolejek w dniu dostawy (bodajże piątek) i rozmów podczas wyczekiwania na otwarcie sklepu bo prawdopodobnie przyszły cztery NRD-dowskie Germiny ,kilka sztuk Czeskich Tokozów czy ruskich Delfinów albo gorzowska tęczówka.Jak człowiek już coś dopadł to brało się co akurat było i nie miało znaczenia czy potrzebne czy nie a potem heja na rynek koło Hali Targowej-sprzedaż albo wymiana.Ciekawe czy ktoś pamięta tą atmosferę bazarowego handlu-wymiany na tyłach hali obok "krzyżyków"?Odnośnie samego sprzętu to tak jak większość,pierwszy kij bambusowy niewiadomego producenta i radziecka "katiuszka" do tego "tęczówka" i spławik z gęsiego pióra albo z korka po winie.Później przyszedł czas na radziecki ,szklany teleskop i "wystaną" Germinę.Pamiętam że na pierwszy "profesjonalny" spining produkcji radzieckiej musiałem zaiwaniać pół wakacji przy zbieraniu agrestu i truskawek.No i pierwsza samotna ,niezapowiedziana wyprawa na "nockę" na ryby.Dla 12-sto letniego bajtla taka wyprawa na okoliczną Mrowlę to było nie byle co:eek:.Niestety wyprawa skończyła się coś około północy.W poszukiwania zaangażowana była cała rodzina.Delikwent został odnaleziony,skóra dość solidnie przetrzepana,sprzęt czasowo skonfiskowany i wprowadzony kilkudniowy zakaz korzystania ze "składaka" matki:D.Jak się później dowiedziałem "sypnął" funfel,któremu nie omieszkałem pochwalić się że rodzice puścili mnie na całą noc na ryby.:D

Niestety w moim sprzęcie wędkarskim nic już nie pozostało z tamtych lat a szkoda bo chciałbym zobaczyć minę kumpli jak na zasiadce kapiowej tak dla jaj ,zaczął bym wyjmować z pokrowca kije bambusowe:D.

Link to comment
Share on other sites

Niestety w moim sprzęcie wędkarskim nic już nie pozostało z tamtych lat a szkoda bo chciałbym zobaczyć minę kumpli jak na zasiadce kapiowej tak dla jaj ,zaczął bym wyjmować z pokrowca kije bambusowe:D.

A ja się nawet ostatni zainteresowałem kijami bambusowymi i przeglądałem co nieco w archiwum allegro. Można wyłuskać nieźle odrestaurowane kijki, pomijam klejonki bambusowe bo to już LEXUS wśród wędzisk i ceny zwalają z nóg !!!

Link to comment
Share on other sites

Nie tylko na 3 maja był sprzęt wędkarski. Od czasu do czasy na Jagielońskiej w myśliwskim można było dostać coś ciekawego.

No ale pomijając bambusówki które teraz nie jedną piwnicę zalegają czy pamiętacie jak pichciło się ciasta na karpie i karasie? A może pamiętacie jeszcze jakieś ekstra tajne przepisy?

Ja taki też miałem. Bułka - taka prawdziwa chrupiąca - serek topiony tylżycki i coś ekstra ... czerwony tusz biurowy :) . I jakie karasie na na to brały...

Link to comment
Share on other sites

Pamiętam że na placu w miejscu gdzie stoi teraz Galeria Rzeszów,był szereg bud a w jednej z nich był sklep wędkarski.Ci sami właściciele przenieśli się póżniej na przeciwko dworca PKS.Wędkarski sprzęt za dewizy można było nabyć w Pewexie,sam wtedy kupowałem za ostanie centy błystki ABU.Należy jeszcze wspomnieć o kołowrotku Prekser,który służył mi wiernie wiele lat do spinninga Tokoz.Wczesniej używałem kołowrotka Relax.

Link to comment
Share on other sites

Stary przepis na podstawową przynętę to pewnie ciasto...czyli mąka z jajem i plus obowiązkowo "wystany" olejek waniliowy i dodatkowo zmielona sucha "bułeczka Krasińskiego" :) noo i oczywiście zbierane po deszczu na trawniku pod blokiem rosówki z przyczajki z latarką :).... a spławik z gęsiego pióra też mam do dzisiaj :)

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Link to comment
Share on other sites

Przepis na super ciasto z lat 80 : świeża bułeczka zagnieciona z ugotowanym ziemniakiem i koniecznie cukier waniliowy . To wszystko okrasić masłem.Dodam,że ten przepis kosztował mnie kilka browców.:rolleyes:

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze jedna moja mikstura - ekspres na ukleje i płotki - mąka i trochę mleka. Wszystko wymieszać tak aby nie kleiło się do rąk. Potem parę kropel ojeju.

Natomiast do ciasta z bułki i ziemniaka dodawałem jeszcze wyciśnięty czosnek. Karpie to uwielbiały.

Link to comment
Share on other sites

Ciekawy temat:). Akurat w święta wygrzebałem swojego oltimera. Klejoneczka bambusowa. Dzisiejsze konstrukcje tego typu osiągają zawrotne ceny. Z mojego ostał się jeno dolnik.:rolleyes:

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy