Jump to content

Wyprawy wędkarskie


rapala

Recommended Posts

Sezon wędkarski powoli dobiega końca,wieczory coraz dłuższe więc może tak posiedzieć sobie w necie i oddać się poszukiwaniu ciekawych stron z relacjami z wypraw wędkarskich:rolleyes:.Dzisiaj znalazłem taką

http://rybolownia.pl/wyprawy-191,staloglowi.wojownicy..steelheady.w.kolumbii.brytyjskiej.htm

Super stronka,setki fajnych zdjęć i te klimaty:rolleyes:.

Polecam zakładkę "Podróże z wędką - fotorelacje".

Jeżeli traficie na coś ciekawego to wrzućcie,będzie co poczytać.

Edited by rapala
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

W kilku zdaniach przedstawię moja tegoroczną wyprawę na rybki do Skandynawii...:).Odrazu powiem ze cały koszt wyprawy miescił się w kwocie 600zł:D Cenka obejmuje paliwo,prom,żywność.Liczba osób jakie uczestniczyła w''spartańskim maratonie''to 5.Kilka słów organizacyjnych i przechodzimy do konkretów czyli powody dla których choć raz w zyciu trzeba połowić w w tych jeziorach.:D.Było to jakieś 7 dni konkretnego łowienia+2dni droga i dojazdy. Wyjazd z podkarpacia w czwartek w nocy,piatek godz.12 prom Gdańsk-Sztokholm.Sobota to spokój po przyjezdzie,niedziela to pierwsze rzuty i efekty.Nazw jezior nie podaję,choćby dlatego ze ich nie pamietam z''dziwnego''nazewnictwa(bylo to max 200km od Sztokholmu)Miejsca i miasto nie przypadkowe,mój znajomy,wędkarz,fascynat spiningu pracował tam długi czas więc mozna powiedzieć ze jest naszym przewodnikiem:D.W sumie obławialiśmy 3 piękne jeziora o podobnej wielkosci i charekterze.Cos na temat wody itp rzeczy.Jesli chodzi o krajobrazy niesamowite i niespotykane u nas.Brak presji:)Spotkaliśmy dwóch wędkarzy w podeszłym wieku łowiacych na trola.Jak się okazało jedyni mieszkańcy jednego z brzegów jeziora:eek:Dotyczy to całej wyprawy!Jeziora są naprawdę dzikie,i dlatego nie spotkamy tam nic oprócz duzych ryb,reniferów lisów i innych żyjątek.Dojazdy tylko przez prywatne tereny,reszta to lasy i głazy.CDN.....:)

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Link to comment
Share on other sites

Teraz coś o rybkach i przynętach.Szczupak pierszorzędny cel wyprawy,okoń który dopisał w duzej liczbie,zero sandaczy(tu rozczarowanie)i niesamowita jak dla mnie niespodzianka to ogromne jażie:eek:biorące na szczupakowe woblery(tylko pływające w momencie kiedy wpadały na taflę wody)Najskuteczniejsze okazały się wachadła,szeroka praca typ np alga,gnom,kochały je nawet okonie:)Był to także plus jesli chodzi o łowienie tymi przynętami w wszelakich zaroślach.Ataki szczupaków imponujace,niespotykana agresja!Widok takiej sceny pamięta się długo-''odpoczywamy na ogromnym głazie jakieś 200-300m od brzegu ,kolega wykonuje rzut w pozycji siedzącej i trafia szczupaka tzw.przez nas szwedzki standart jakies 70cm.Hol przebiaga normalnie,widzimy najpierw wachadło w paszczy w bardzo czystej wodzie juz z duzej odległosci,ale szczupak nie jest sam:eek:,ma 2 kompanów podobnej wielkości które wyglądają jakby chciały atakowac nienaturalnie zachowującego się kolegę!Prawdopodobnie jest tam duzy kanibalizm,widać to równiez po obrażeniach niemalże każdej rybki.Dni upływają,ręce czują godziny łowienia przez cały dzień(o ile wiemy kiedy on jest,brak nocy w pewnym okresie roku)a my powoli zaczynamy łowić przynetami typu''gigant''szukamy tak wymażonej metrówki.Kolejny dzień przynosi upragnioną rybę,trafiam giganta niemalże w ostatnim rzucie dnia.Na kamienistym,głębokim dnie wzdłuż pasa trzcin.Jakies kilkanaśćie minut mocnych odjazdów w stronę otwartej wody i jest nasz.Przy łodzi lekki szok i strach widząc jego zęby:D.Kilka fotek,waga nieznana,mierzy 106cm,to był dzień w którym nie mogłem spokojnie zjeśc ziemniaczków z ogniska i pieczonego okonia:)Kolejne dni to oczywiście szukanie gigantów,no niestety do końca wyprawy zostają tylko wspomnienia po tamtym i fotki:)CDN..........:)

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Link to comment
Share on other sites

Witam ponownie w następnej cześci.Conieco jeszcze o rybkach bo to oczywiśćie jest najważniejsze i przechodzimy do następnego tematu.Liczba ryb złowionych oczywiście nieznana bo nikt znas nie prowadził statystyk,ale powiem tylko tyle ze jadna np spora zatoka z konkretnymi trzcinami potrafiła zając kilka godzin aktywnego łowienia:),tzn kilkanaście brań na godz.szczupaków w przedziale 60-90.Nie będe oszukiwał i powiem ze bywło i tak kiedy chmury dotykały jeziora ze jedyną figurą na fotkę mógłbyc szczupakowy wobler:o.Teraz ciekawa rzecz przynajmniej dla mnie jeśli chodzi o szczupaka nie został złowiony mniejszy niż 50,to samo dotyczy okonia.Dały się łowic piękne okonie w różnym przedziale wiekowym ale najmniejsze to juz tylko 20-30cm pomimo małych okoniowych przynęt.Po kilku dniach człowiek zaczyna dostrzegać przy jakim kamieniu złowimy jaką rybke:)Powód jest prosty brań mamy 100%więcej niz na naszych wodach,o wiele więcej wycągamy(często szczupakowi wystaje tylko przypon z paszczy)dlatego weryfikacja naszych umijętności lub błędów jest prostrza;)Co jeszcze ciekawego daje się zauważyc w jeziorach to podział wiekowy(czyt.wielkosciowy:))co chce przez to powiedzieć-Zaczynamy od choćby takiej zatoki jak na pierwszym zdjęciu,pewne miejsca to każdy kamień-szczupak ok60-70cm w promieniu 50m od kamienia niezliczone brania okoni które nie kończą dopóki nie założysz przynęty której się juz obawiają:).Następne pewne miejsca to np trzciny(np jak ta nazwana przez nas zatoką jaska,czyt.jazia.Zd.nr2) ale tylko te sąsiadujące z brzegiem!Żadnemu wędzkarzowi raczej nie przyjdzie do głowy wrzucać przynęty w trzciny:confused:okazało się jednak ze przynęta zostaje nie atakowana tylko przez moment kiedy leci w trzciny:eek:dotyczy to tylko szczupaków max60.Jeśli chodzi o wieksze egzemplarze każdego gatunku jest to tylko terżn sasiadujący z otwartą taflą jeziora.Moja taka teoria wymyślona juz w kraju wikingów dotycząca tej sprawy''Myśle ze przy takim zagęszczeniu drapieżnika każdy rocznik wie gdzie jego miejsce w ekosystemie dletego im dalej w las......Oczywiście nie dotyczy to napewno starych ryb którym jak wiadomo wolno wszystko i pewno pływają gdzie chcą co widac po młodziezy szczupakowej:)Jeśli chodzi o okonia nie przesadzę jak napiszę jest wszędzie:Dkwestia trafienia grupy z która naprawdę powalczymy.Jazie kochają tam kazda trawę ale myśle ze powód jest tylko jeden-chcą przeżyć.To tyle jesli chodzi o rybki,3gatunki były molestowane przez cała wyprawę.Jak wspomniałem pomimo starań o sandacza zero ''pstryknięc'':)Populacje ryb zależne od każdego jeziora jezeli brało wiecej okoni w danym miejscu wiadomo ze np szczupaki trafiały sie sporadycznie i odwrotnie.Teraz jesli chodzi o tak zwaną''arenę''na której walczylismy.Dno jezior wysłane jest 3 rodzajami kamieni-małe,średnie,olbrzymie na których można odpocząć wraz z całym ekwipunkiem i sprzętem pływajacym.Własnie spod takich kamieni drapiezniki wyskakują do ataku jak na ostatnim zdjeciu.Takie skupisko gwarantowało niezłe efekty:D.Kamienie to był myśle jeden z podstawowych nie szukanie sandaczy przy dnie:(W następnej częsci trochę technicznych i survivalowych rzeczy zwiazanych choćby z obozowiskiem:D

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Link to comment
Share on other sites

Jedna z oatatnich jak narazie części o tej wyprawie.Jak obiecałem conieco o przeżyciu w tym dzikim klimacie.Jedna z ważniejszych rzeczy która napewno was interesuje to licencja:confused:odpowiem tylko tyle nie kupiłem żadnej.....:DMój kolega który tam pracował poznał kilku Szwedów, od których dostał pozwolenie na korzystanie z prywatnego brzegu.I to zazwyczaj wystarcza.Wygląda to zwykle tak,domek letniskowy jakieś200-300m od jeziora,wokół gęsty las i cienka przecinka biegnąca do jeziora przy którym zazwyczaj 2 łódki,nierzadko z silnikiem,wędkami,przynętami:eek:wyobrażacie to sobie w Polsce.Oczywiście nie było problemów z użwaniem srodków pływających.Dotyczy to tylko północnej części Szwecji,bo jak mi juz wiadomo południe już zna niektórych pseudo-polskich wedkarzy.Są wprowadzane nawet limity w dolnej częsci jezior choćby przez taką akcję-spotkano wędkarzy którzy wybrali się do Szwecji samochodem chłodnią:eek::(!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Trochę to smutne bo chcąc otrzymać pozwolenie mozemy otrzymać negatywną odpowiedz w przyszłości.A otrzymanie np pozwolenia wygląda tak jak np w naszym przypadku''Domek nad jeziorem,podjeżdzamy na trawnik ,przed dom wychodzi typowy wielki Szwed z dużą brodą(dialog prowadzony oczywiście w jezyku ang.)pytamy o jakieś jeziora do łowienia:rolleyes:Na to Szwed''Polacy:):):)i pewnie na szczupaki:):):):)i pewnie na duże:):):):)my na to tylko yes:DGośc wsiada w starego saaba i jedziemy jakies 2km przez las,pózniej polne drogi i zajeżdzamy w naprawdę dzikie miejsce.Dostajemy tylko 2 polecenia; zero śmieci resztki jedzenia i rybek do wody.Obawa wszystkich Szwedów przed niedżwiedziami jest ogromna,nasza zresztą tez:eek:Tłumaczę o co chodzi w zdaniu wczesniej- jeśli chodzi o te resztki ryb.Zminimalizowanie kosztów poprzez jedzenie rybek,oczywiśce nie wszystkich.Dzienna racja to około 4 szt.kilka okoni,ziemniaczki na boczku z kociołka bo tylko takie mięso wytrzyma tak długo bez lodóweczki:)Chlebek szt15 pieczony przez znajomego tylko taki wytrzymał w takim wilgotnym miejscu do tego smalczyk i zupa z okonia.Panowie daje słowo wszystko smakuje tam pysznie.I tak mamy juz gastronomię:)Jesli chodzi o spanie nikt raczej nie zasypia na dużej niz to jest konieczne oczywiscie w namiotach,obóz musi byc ogrodzony zasiekami przed wystraszonym stadem reniferów(rada szweda)Oczywiscie jakośc elementów obozu zależy od zasobności portfela.Pogoda jest tam nieprzewidywalna a szkoda spływać z jeziora po to tylko aby przeczekac deszcz,który może trwać 10 godz.Kąpiel i higiena rzecz jasna w jeziorze to juz bez względu na temp:(:eek:Jak sami widzicie jeśli dobrze to sobie rozplanujemy nie musi to byc zbyt drogie.Przygotowania znacznie wcześniej, np czekać na promocję promu(bilet w tym roku to lekko ponad 900zł na 5 osób +samochód),paliwo po kosztach,:)czy boczek pakowany prózniowo z''pierwszej ręki'';).Przedstawiłem to wszystko oczywiście na tyle ile mogłem to wyrazić słowami ,reszta to tylko prawdziwe emocje związane nie z holem jednej ryby( jak to jest np czasami przez cały dzień biczowania naszego ulubionego łowiska)a kilkunastu:D,dlatego juz planujemy nastepną wyprawe.Może za rok.Z chęcią odpowiem na pytania.Zostaje jeszcze ta scena zawarta w 3zdjęciach.Długa droga i jej efekty:D

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Edited by geo
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Wczoraj z Andrzejem (@ANDI) i z Rafałem którego jeszcze nie ma w gronie PSW (postaram się to zmienić ) odbyliśmy pierwsze spotkanie organizacyjne naszej kolejnej wędkarskiej wyprawy. Po dwóch wizytach w Szwecji stwierdziliśmy że tym razem wyruszymy z muchówkami do Bośni. Bardzo proszę osoby które były, lub mają znajomych którzy tam łowili o info. na temat zakwaterowania, doboru much itd. itp. W tamte strony wybieramy się pierwszy raz, więc każda dobra rada czy przestroga jest mile widziana.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Oktawian 2 tyg temu wróciłem z Bośni, Unac sobie odpuść w porównaniu z zeszłym rokiem nie ma ryb, byliśmy jeden ostatni dzień właśnie na Unacu, złowiliśmy kilka ryb powyżej 50cm, jedną pow 60 reszta to mikrusy, Una do brodzenia nadaje się w zasadzie tylko w Kulen Vakuf ryby małe nie nie za bogato. Sana jest ciekawa tylko na odcinku głowacicowym wyżej połączenia z Ribnikiem śmietnik, wart polecenia jest sam Ribnik to taki nasz mini San z miliardami lipieni, lipieni jakich nigdzie indziej nie widziałem (60+) takiego nie złowiliśmy ale było sporo 50+ i potoki. Największy jakiego widzieliśmy miał ok 80cm :) złowiony niecałe 60cm, Fajna jest też Pliva, choć technicznie trudna warta polecenia.Na Sanicy miliardy lipieni ale nie złowiłem większego jak 40cm. Przygotuj się na niską krystalicznie czystą wodę. Nakręć sobie sporo chrustów, Jętka majowa się już prawdopodobnie skończyła, latało też sporo widelnicy tylko takiej jak mały palec u ręki (5-6cm) i sporo jętki. Sprawdzą Ci się też pedałki czarne i szare...Połamania niżej link z filmikiem z Plivy

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Dwie godziny temu wróciliśmy z Bośni, wyprawa udana. Rzeki przepiękne, ludzie bardzo mili i pomocni, miliony ryb, dobra śliwowica, malownicze widoki. Idealne miejsce na urlop wędkarski dla muszkarzy. To był jeden z najpiękniejszych tygodni w moim życiu :D. Jak znajdę trochę czasu to przygotuję relację z wyprawy.

Aby zobaczyć załącznik musisz się zalogować

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...

Important Information

Privacy Policy